Jak zmieni się polska energetyka do 2040 roku? Poznaliśmy rządowe założenia

Jak zmieni się polska energetyka do 2040 roku? Poznaliśmy rządowe założenia

Jak Ministerstwo Energii widzi szanse na budowę elektrowni atomowej, kolejnej elektrowni węglowej i nowych farm wiatrowych w ciągu najbliższych 20 lat? Dziennikarze portalu WysokieNapiecie.pl dotarli do projektu założeń "Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku". Część jej zapisów może zaskoczyć.

Nowa rządowa polityka ma określić kierunki rozwoju sektora, pożądany miks energetyczny, instrumenty wsparcia. Oczywiście to czy dokument będzie pożyteczny, zależy od jego jakości. Opracowana przez poprzedni rząd „Polityka Energetyczna Polski do 2030 roku" okazała się raczej zbiorem pobożnych życzeń. Wiceminister energii Tadeusz Skobel pytany przez WysokieNapiecie.pl podczas panelu dyskusyjnego w Kozienicach 15 października potwierdził, że z publikacją „Polityki 2040” Ministerstwo Energii wstrzyma się do zakończenia prac nad unijnym pakietem energetycznym. Pakiet zawiera kluczowe przepisy dotyczące m.in. możliwości wspierania elektrowni przez państwa. Mimo to podstawowy zrąb rządowej strategii jest gotowy.

WysokieNapiecie.pl zapoznało się z prezentacją przygotowaną trzy miesiące temu. Z nieoficjalnych informacji uzyskanych przez nas w Ministerstwie Energii wynika, że dokument i projektowany miks paliwowy jest jeszcze przedmiotem analiz, ale kierunek nie powinien się znacząco zmienić.

„Krajowe zasoby węgla pozostaną głównym elementem bezpieczeństwa energetycznego Polski i podstawą bilansu energetycznego państwa”- zapowiada Ministerstwo Energii. Dalej czytamy, że „konieczne są dalsze działania nakierowane na zwiększenie efektywności kosztowej wydobycia węgla na potrzeby polskiej gospodarki”. To niestety niewiele znaczy.

Zobacz także: Węglowa ofensywa rządu

Kolejne zdania mówią już trochę więcej. Resort energii zapowiada, że roczne zużycie węgla kamiennego w energetyce nie będzie zwiększane. Kopalnie już dzisiaj mają problemy z zaspokojeniem popytu na węgiel, bez importu pokrycie zapotrzebowania zwłaszcza na surowiec lepszej jakości nie byłoby możliwe.

Po prawdzie zużycie węgla nie tylko nie powinno być zwiększane, ale nawet dobrze byłoby je dostosować do możliwości naszych kopalń. Nieoficjalnie wiadomo, że Polska Grupa Górnicza w swojej strategii zapisała, że w 2024 r. wydobędzie 24 mln ton węgla. Jastrzębska Spółka Węglowa zamierza w ogóle zaprzestać wydobycia węgla energetycznego i skupić się na koksującym. Bogdanka nie będzie w stanie znacząco zwiększyć wydobycia, podobnie jak Tauron. Jeśli będziemy stawiać nowe elektrownie węglowe, to będą one musiały sprowadzać surowiec z zagranicy.

Resort energii zapowiada też sfinansowanie restrukturyzacji regionów dotkniętych zamykaniem kopalń. Połowa środków ma pochodzić z budżetu państwa, połowa z UE. Jak mówił niedawno portalowi WysokieNapiecie.pl minister Krzysztof Tchórzewski, rozmowy na ten temat z Komisją Europejską nadal trwają. Zgodnie z "Polityką" w regionach górniczych „z wyprzedzeniem należy zaplanować nowe źródło rozwoju gospodarczego”- czytamy w prezentacji. To łatwo napisać, ale trudno sobie wyobrazić Centralnego Planistę dyktującego gdzie i jaka fabryka ma powstać na miejscu zlikwidowanej kopalni.

Resort energii uważa, że najlepszym instrumentem ograniczenia emisji CO2 będzie zastępowanie jednostek wytwórczych energii elektrycznej, których emisyjność przekracza normy, a ich średnioroczna sprawność wynosi mniej niż 35%, nowymi, wysokosprawnymi jednostkami opartymi o krajowe zasoby energetyczne”. W dość enigmatyczny sposób odnosi się za to do trwającej między energetykami dyskusji czy warto remontować stare PRL-owskie bloki o mocy 200 MW.

Zobacz także: Czy polska energetyka skorzysta na programie 200+?

„Modernizacja elektrowni o słabych parametrach technicznych może być obarczona kosztem, który przewyższy oczekiwane efekty, a w wielu przypadkach umożliwi tylko nieznaczną poprawę parametrów” – czytamy.

Resort chciałby też aby od 2031 r. w Polsce działała już elektrownia atomowa. Nie ma jednak żadnych propozycji skąd wziąć ok. 60 mld zł, które program budowy elektrowni pochłonie i w jakim modelu finansowym ma być budowana. Poza tym model rynku forsowany przez UE preferuje źródła odnawialne i współpracujące z nimi elastyczne elektrownie gotowe na włączenie gdy wiatr nie wieje i słońce nie świeci i równie szybkie wyłączenie. Elektrownia atomowa musi pracować w podstawie czyli chodzić „pod sznurek” przez cały czas – reaktor to nie zapalniczka. Z naszych informacji wynika, że te problemy są znane samemu kierownictwu rządu, mimo to zapowiedzi budowy są kontynuowane, bo rezygnacja byłaby „błędem politycznym”.

Najciekawsze w prezentacji są dwa wykresy przedstawiające miks energetyczny Polski do 2040 – moc zainstalowaną i produkcję.

Wynika z nich po pierwsze, że po 2030 r. powstaną nowe elektrownie atomowe lub węglowe. Minister energii Krzysztof Tchórzewski ogłosił na Forum w Krynicy w 2017 r. , że nowych elektrowni węglowych po zbudowaniu Ostrołęki C już nie będzie, o czym pisaliśmy  jako pierwsi (Minister Energii: Ostrołęka to ostatnia taka inwestycja węglowa w Polsce). Zatem czerwony kolor na slajdach albo oznacza wyłącznie elektrownię atomową, a węgiel wpisano tam wyłącznie kurtuazyjnie, albo resort liczy na przełom w czystych technologiach węglowych, np. podziemnym składowaniu CO2 (tzw. CCS).

Co ciekawe, oba wykresy z prezentacji nie uwzględniają budowy elektrowni Ostrołęka C. Wielokrotnie pisaliśmy, że nie ma ona sensu ekonomicznego  i nie jest potrzebna w systemie energetycznym, jednak podobnie jak w przypadku elektrowni jądrowej oficjalna rezygnacja byłaby politycznie trudna do przełknięcia.

Zobacz więcej: Nowa elektrownia w Ostrołęce wystrzelona w kosmos

Od 2020 r. ma nastąpić renesans energetyki wiatrowej, przy czym nie wiadomo czy chodzi o wiatraki na lądzie (na które rząd patrzy niechętnie) czy też na morzu, co wydaje się bardziej prawdopodobne. Te ostatnie mają w rządzie także wielu zwolenników.

Pewne zdziwienie może budzić niedocenienie potencjału elektrociepłowni. Zdaniem wielu energetyków w Polsce można zbudować dodatkowo 2-3 tys. MW w kogeneracji czyli tyle ile dwa planowane bloki jądrowe. Kogeneracja ma być priorytetem, bo sieci ciepłownicze przyczyniają się także do eliminacji smogu. Tymczasem z prezentacji wynika, że produkcja prądu i moc zainstalowana w elektrociepłowniach praktycznie utrzyma się do 2040 r. na tym samym poziomie. Niewielki ma być też udział najszybciej obecnie rosnącego na świecie sektora energetyki czyli fotowoltaiki.

Zobacz także: Ogrzewanie podrożeje, ale nie w całej Polsce

Zdajemy sobie sprawę, że to tylko prezentacja, na właściwy dokument przyjdzie jeszcze poczekać. Ale zaprezentowany w niej miks energetyczny może być zaczynem ciekawej i potrzebnej dyskusji, która być może zainspiruje autorów "Polityki" do pewnych korekt.

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

Dowiedz się więcej o Obserwatorze Legislacji Energetycznej