Menu
Patronat honorowy Patronage
  1. Główna
  2. >
  3. Odnawialne źródła energii
  4. >
  5. Polskie firmy zbierają miliardy na farmy wiatrowe na Bałtyku

Polskie firmy zbierają miliardy na farmy wiatrowe na Bałtyku

Branża morskiej energii wiatrowej zmaga się z rosnącymi kosztami i problemami z łańcuchem dostaw. Zapewnienie finansowania na tak ogromne projekty jest nie lada wyzwaniem.
Silhouette of wind turbine generating electricity on sunset

Pieniądze pożyczone dla polskiego programu budowy morskich farm wiatrowych to swoiste „wotum zaufania” światowych instytucji finansowych nie tylko dla samego programu, ale także wiarygodności polskiego państwa. Mamy oczywiście na myśli część realizowaną przez spółki skarbu państwa, zachodnie korporacje finansowanie sobie zorganizują na innych zasadach.

Dla PGE i Orlenu to olbrzymie sumy, które trzeba pożyczyć – w sumie ich pierwsze projekty offshore są warte ok. 72 mld zł. -Takich pieniędzy na polskim rynku nie ma – muszą zostać zaangażowane międzynarodowe instytucje finansowe – opowiada finansista z zachodniego banku.

Na razie z naszych informacji wynika, że banki są mocno zainteresowane finansowaniem, czemu zresztą trudno się dziwić. Farmy mają zapewnione 25-letnie kontrakty różnicowe, co daje mocne gwarancje dochodów. Zmiana w ubiegłym roku przepisów, która umożliwiła rozliczenia ceny kontraktu różnicowego w euro i indeksowanie ceny już od 2022 r. podniosły „bankowalność” projektów. Pożyczki międzynarodowe są denominowane w walutach, projekty mają przychody w złotych. Ryzyko kursowe jest olbrzymie, nie ma rynku zabezpieczeń hedgingowych na tak długi okres, doszlibyśmy do kosztu, który morduje projekt – mówi bankowiec.

Koszty zabezpieczenia ryzyka kursowego spadły, jednak inne wyzwania, z którymi muszą zmierzyć się banki i inwestorzy, są nadal ogromne.

Kto złagodzi ryzyko

Inwestycje będą finansowane w formule project finanse bez regresu do bilansu inwestora. Zabezpieczenie dają przepływy, jakie wygenerują morskie farmy wiatrowe. W tej formule inwestorzy mogą ubiegać się o wysokie finansowanie. Banki są chętne do wejścia w takie inwestycje, ponieważ mają też własne cele związane z finansowaniem „zielonych” projektów. Projekty są tak ogromne, że konsorcja finansowe będą składały się z wielu banków.

Farma wiatrowa Baltic Power o mocy 1140 MW będzie kosztowała ok. 18 mld zł. Orlen ma 51 proc. w projekcie, Northland Power – 49 proc. Baltic Power stara się w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju o długoterminowy kredyt uprzywilejowany do kwoty 250 mln euro. EBOiR informuje, że jego finansowanie będzie zapewnione wraz z wieloma bankami komercyjnymi, agencjami eksportowymi i bankami rozwoju. To pierwszy taki projekt EBOiR. Biorąc pod uwagę skalę finansowania, udział EBOR pomaga złagodzić ryzyko zamknięcia finansowego, dodając komfort, że finansowanie może zostać zrealizowane bez zbędnej zwłoki, niezależnie od potencjalnych chwilowych zawirowań na rynku finansowym. – informuje EBRiD.

Czytaj także: Ustawa o offshore do zmiany? Kurs euro winduje koszty budowy wiatraków na morzu

Sam Orlen wypuścił już komunikat o wstępnej decyzji inwestycyjnej, podjętej przez zarząd spółki. – Udziałowcy planują podjąć finalną decyzję inwestycyjną i zamknąć finansowanie jeszcze w tym roku – informowała w Senacie Jolanta Szymańska-Jaruga.

Z naszych informacji wynika, że to zupełnie realne, ofert od banków jest tyle, że może pojawić się tzw. nadsubskrypcja czyli chętnych do pożyczenia pieniędzy będzie więcej.

PGE, która uzyskała kontrakty różnicowe dla dwóch morskich farm wiatrowych: Baltica 2 i 3 o łącznej mocy 2,5 GW, będzie potrzebowała większych funduszy. Oba projekty pochłoną ok. 44 mld zł, z czego połowę zapewnić ma duński współudziałowiec Ørsted. W 2021 r. Polska Grupa Energetyczna (PGE) wybrała Société Générale jako doradcę finansowego do aranżacji i pozyskania finansowania. Indagowani we wtorek przez WysokieNapiecie.pl członkowie zarządu spółki twierdzili, że finansowanie będzie zamknięte do połowy przyszłego roku. W tym roku nie ma jeszcze potrzeby pożyczania pieniędzy.

PGE zwróciła się po finansowanie do Europejskiego Banku Inwestycyjnego, który już wcześniej udzielał jej kredytów. W ubiegłym roku EBI przyznał PGE 2 mld zł na inwestycje w sieć dystrybucyjną i cyfryzację, co wraz z wcześniejszymi umowami dało łącznie 4,26 mld zł finansowania pozyskanego przez PGE z EBI.

W tym miesiącu PGE poinformowała, że uzyskała wstępną decyzję kredytową na 1,4 mld euro z EBI. Dla każdego z etapów MFW Baltica –  Baltica 2 i Baltica 3 – przewidziano po jednej transzy do uruchomienia w formule project finance w wysokości 350 mln euro, a także po jednej transzy do uruchomienia w oparciu o gwarancje instytucji finansowych, banków lub agencji kredytów eksportowych – poinformowała PGE.

Obecność uznanego międzynarodowego banku przy finansowaniu projektu to sygnał, że jesteśmy wiarygodnym partnerem dla instytucji finansowych, prowadzone przez nas projekty spełniają najwyższe standardy, a zainteresowanie sektora finansowego we współpracę z PGE w obszarze morskiej energetyki wiatrowej jest naprawdę duże – skomentował Wojciech Dąbrowski, prezes PGE.

– Rzeczywiście obecność EBI i EBOR bardzo podnosi wiarygodność projektów – potwierdza nasz bankowiec. – Bardzo przydałoby się także zaangażowanie agencji eksportowych z krajów, które mają dostarczyć do Polski turbiny.

Z naszych informacji wynika, że zaawansowane są już rozmowy z duńskim EKF czyli odpowiednikiem polskiego KUKE, który może zaangażować się po stronie duńskiego potentata w produkcji turbin jakim jest Vestas. Duńczycy mają być dostawcą turbin na farmie Orlenu.

Banki swoje już przeszły

Jak wskazują eksperci, na rynku jest dużo pieniędzy, ale kluczowe są zabezpieczenia umów. Inwestycje w morskie farmy wiatrowe wiążą się z dużym ryzykiem dotyczącym łańcucha dostaw, dostępem do infrastruktury, harmonogramu projektów i ich opłacalności, a ostatecznie wyprowadzeniem energii.

Czytaj także: Nowy biznes na morskich wiatrakach. Kto zarobi?

– W tej chwili mamy możliwość ubiegania się o wsparcie w euro, co jest niezwykle istotne z punktu widzenia bankowalności inwestycji, obniżenia ich kosztów, ponieważ znakomitą część CAPEXu czyli kosztu przygotowania inwestycji, deweloperzy ponoszą w Euro. Nie mamy kosztów hedgingu, dodatkowego obciążenia długiem deweloperów- mówiła w senacie Anna Maria Wiosna, ekspert ds. finansowania inwestycji morskich farm wiatrowych.

Nadal, jej zdaniem, konieczne jest wyjaśnienie wyliczania wsparcia notyfikacji tej zmiany przez Komisję Europejską.

Dla banków największym wyzwaniem jest skala tych projektów. – Znakomita większość projektów realizowana jest przez duże grupy energetyczne, które w wielu bankach wykorzystują różne instrumenty. Banki mają limity koncentracyjne na kliencie. – mówiła w senacie Anna Maria Wiosna.

Dla banków najistotniejsze są dwa ryzyka – mówi nam cytowany wyżej finansista. – Ryzyko opóźnień w budowie oraz ryzyko regulacyjne. Z naszego punktu widzenia projekty, które mają inwestorów „obojga płci” – prywatnych i państwowych – postrzegane są jako bezpieczniejsze. Inwestor prywatny daje doświadczenie, a państwowy jest takim „facilitatorem”, czyli „załatwiaczem”. Powinien wziąć na siebie lokalne ryzyka i zapewnić gładki proces przyznawania pozwoleń.

Ryzyko opóźnień jest duże. Banki widzą potencjalne problemy z infrastrukturą – porty, wyprowadzenie mocy z farm itd. Każde opóźnienie powoduje następne, a rynek zamówień dla offshore jest w tej chwili bardzo trudny dla zamawiających.

Rynek stał się rynkiem dostawców i instalatorów, którzy oczekują twardych finansowych gwarancji przed dokonaniem rezerwacji mocy produkcyjnych i instalacyjnych, jednocześnie wydłużając harmonogramy realizacji usług. Dokonanie rezerwacji mocy produkcyjnych może skutkować koniecznością poniesienia istotnych nakładów inwestycyjnych przed ostateczną decyzją inwestycyjną oraz wystawianiem przez Spółkę gwarancji płatności zobowiązań przez spółki rozwijające projekty morskich farm wiatrowych” – czytamy w ostatnim sprawozdaniu finansowym Polenergii.

Polenergia zdecydowała się na odważny krok – aby zdobyć finansowanie na offshore planuje nową emisję akcji wartą ok. 700 mln zł.

A ryzyko regulacyjne? Banki mają bardzo bolesne doświadczenia z przepisami dot. OZE: zielone certyfikaty, fotowoltaika, wiatr na lądzie, teraz domiary – ryzyko prawne, regulacyjne jest dość wysokie- ocenia nasz ekspert.

KPO będzie na bank

Morskie farmy wiatrowe zostały wpisane do Krajowego Planu Odbudowy. KPO nadal jest zablokowane z powodu niespełnienia przez Polskę warunków postawionych przez Komisję Europejską, przede wszystkim reformy sądownictwa. To nie przeszkadza jednak rządowi w zbieraniu projektów i ogłaszaniu konkursów już a conto przyszłych pieniędzy. Być może jest przekonany, choć wcale tego nie mówi, że po wyborach rząd spełni warunki Komisji, niezależnie od tego, kto wybory wygra. Wówczas pieniądze z KPO wesprą min. budowę portów i morskie farmy wiatrowe.

Czytaj także: Energetyka może dostać nowe pieniądze z KPO

Rewizja KPO

Początkowo na rozwój morskiej energetyki wiatrowej przeznaczano 3,25 mld euro w formie pożyczek. Ministerstwo Aktywów Państwowych ogłosiło nabór fiszek projektowych, skierowany do wszystkich podmiotów, które uzyskały pozytywną decyzję Urzędu Regulacji Energetyki przyznającą kontrakty różnicowe (łącznie 7 projektów). Fiszkę złożył tylko Baltic Power, ale i on się ostatecznie wycofał.

Po rewizji KPO, które uwzględni dodatkowe pożyczki w ramach planu REPowerEU, finansowanie dla morskich farm wiatrowych ma być lepiej skrojone. Po pierwsze, rząd chce umożliwić dłuższe wydawanie pieniędzy, także po 2026 r. Po drugie, jak poinformowano w odpowiedzi na zgłoszone w konsultacjach uwagi, trwają uzgodnienia mające na celu umożliwienie udzielania pożyczek na projekty budowy morskich farm wiatrowych również w euro. Wprowadzenie możliwości uruchamiania wypłaty pożyczkobiorcom środków w euro wymagałoby przede wszystkim nowelizacji przepisów ustawy z dnia 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju.

Jak to robią na Zachodzie

Jak podaje stowarzyszenie Wind Europe, w zeszłym roku w Europie nie było ani jednej nowej inwestycji w morską energetykę wiatrową na dużą skalę. Ostateczne decyzje inwestycyjne (FID) opóźniały się, ponieważ inflacja zwiększała koszty projektów, a ponadto interwencje na rynkach energii elektrycznej wystraszyły inwestorów. Sytuacja poprawiła się w tym roku. Sześć dużych projektów o łącznej wartości 15 mld euro i 5 GW nowej mocy osiągnęło FID. Niektóre inwestycje jednak pozostają opóźnione, a wielu inwestorów pozostaje niezdecydowanych – opisuje Wind Europe.

0ffshore inwestycje
Źródło: WindEurope Intelligence Platform / Financing and investment trends 2022

W tym roku trzy decyzje ogłosił sam Ocean Winds – dla morskich farm wiatrowych Dieppe-Le Tréport (500 MW) i îles d’Yeu et Noirmoutier (500 MW) we Francji oraz Moray West (882 MW) w Wielkiej Brytanii. Łączna wartość finansowania zabezpieczonego dla tych projektów wynosi 7,4 miliarda euro. Co ciekawe, Moray West polega w większości na korporacyjnych długoterminowych umowach (cPPA), które obejmują ponad połowę przyszłej produkcji energii – podał OW.

Przykładem, jak wygląda zabezpieczenie finansowania morskiej farmy wiatrowej, mogą być właśnie projekty îles d’Yeu et Noirmoutier o wartości ok. 2,5 mld euro i Dieppe-Le Tréport o wartości 2,7 mld euro. OW podał w kwietniowym komunikacie, że finansowanie obejmuje instytucje publiczne i prywatne na czele z Japan Bank for International Cooperation (JBIC). Konsorcjum składa się 16 banków: 6 banków francuskich, 4 japońskich, 2 brytyjskich, 2 hiszpańskich, 1 niemieckiego i 1 holenderskiego. Finansowanie jest zapewniane przez akcjonariuszy i zadłużenie bez regresu. Doradcą finansowym był Société Générale.

Jak wynika z tych komunikatów, nakłady inwestycyjne kształtują się na poziomie ok. 5 mld euro za 1 GW, choć niedawno CAPEX morskich farm wiatrowych wynosił 3,2-3,7 mld euro za 1 GW.

Czym różnią się te projekty od polskich? Niestety koszt kredytu dla polskich będzie droższy. Według naszego finansisty w porównaniu z zachodem średnio o ok. 50 pkt bazowych czyli 0,5 proc.

Morski wiatr przynosi czarne chmury

Koszty morskich turbin wiatrowych wzrosły nawet o 40 proc. w ciągu ostatnich dwóch lat. Jeśli rządy tego nie uznają, stracą projekty, tak jak Wielka Brytania straciła projekt morskiej energii wiatrowej Boreas firmy Vattenfall – ocenia stowarzyszenie Wind Europe.

Decyzja Vattenfalla o rezygnacji z rozwijania projektu Boreas o mocy 1,4 GW głośno jest komentowana na rynku. Projekt wygrał kontrakt różnic kursowych (CfD), gwarantujący minimalną cenę 37,35 GBP/MWh w cenach z 2012 roku, co odpowiada obecnie około 45 funtów/MWh.

Gwałtownie rosnące koszty projektów, inflacja i stopy procentowe sprawiły, że oferowana cena CfD nie gwarantuje opłacalności projektu. Vattenfall ma zbadać, jak najlepiej przeprowadzić inwestycje w całej strefie Norfolk, która obejmuje również projekty Vanguard East i West. Łącznie te trzy projekty to ok. 4,2 GW. Kilka dni temu prezes Ørsted Mats Nipper skrytykował rządy, które sprzedają prawo do budowy farm na morzu na aukcjach. Dławiący się gotówką paliwowi potentaci BP i Total zapłacili w Niemczech 12,6 mld euro za prawo budowy 7 GW. – Są tylko dwa sposoby zapłacenia takiej ceny – albo poprzez wyższą cenę energii w przyszłości albo presję na dostawców, którzy już są trudnej sytuacji – przekonywał Nipper, cytowany przez „FT”.

W pierwszej połowie 2023 r. w Europie zainstalowano 2,1 GW nowych mocy w morskiej energii wiatrowej, zwiększając całkowitą moc farm offshore do 32 GW. Ponad połowa z tych 2,1 GW była zbudowana w Holandii. Reszta przypada na Wielką Brytanię, Niemcy i Norwegię.

Polski offshore wspiera:
Zielone technologie rozwijają:
Technologie wspiera:
Elektromobilność napędza:

Śledź zmiany w energetyce.
Zapisz się do naszego newslettera!