Panele słoneczne kupisz przez internet. Miejsce na dachu wybierze algorytm

Panele słoneczne kupisz przez internet. Miejsce na dachu wybierze algorytm

Czy polski rynek fotowoltaiki jest gotowy na "uberyzację"? Norweski start-up Otovo wchodzi na polski rynek, by zawalczyć o klientów, którzy przez internet kupią instalację fotowoltaiczną. Firma, która działa w kilku krajach europejskich oraz w Brazylii, uznała polski rynek za bardziej atrakcyjny od niemieckiego.

Fotowoltaika  przyciąga coraz to nowe firmy zajmujące się sprzedażą, montażem, produkcją i finansowaniem instalacji fotowoltaicznych. Panele słoneczne zaczynają stanowić część rynku, który do tej pory był zarezerwowany dla dóbr szybko zbywalnych (FMCG). Branży nie dotyka kryzys, sprzedaż paneli prowadzona jest praktycznie w całym kraju - od dużych miast po małe wioski, od supermarketów po salony multimedialne. Kupujący mają do wyboru cały wachlarz marek, w tym dobrze znanych producentów elektroniki, jak i tańszych rozwiązań.

Panele słoneczne można kupić za gotówkę, na kredyt, wziąć w leasing. Rozpiętość cenowa wynosi od 3 do 7 tys. zł za kW, co daje spory wybór klientom. Można szacować, że Polacy na panele fotowoltaiczne wydali już około 5 mld zł. Część wydatków pokryją dotacje z programu Mój Prąd, montaż fotowoltaiki można też rozliczyć w uldze termomodernizacyjnej.

Czytaj także: Polacy wydali 5 mld zł z własnej kieszeni na fotowoltaikę

Uberyzacja rynku?

Do grona firm, które chcą zarobić na polskim boomie na panele słoneczne dołączył właśnie norweski start-up Otovo. - Uznaliśmy, że polski rynek jest bardzo atrakcyjny, bardziej niż niemiecki - mówi w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl prezes firmy Andreas Thorsheim.

Czytaj także: Moc fotowoltaiki w Polsce przekroczyła 3 GW

Od stycznia do października w Polsce przybyło ok. 1,4 GW mocy w fotowoltaice. Wzrost w stosunku do ubiegłego roku to prawie 170 proc. Szacuje się, że 80 proc. rynku stanowią mikroinstalacje (do 50 kW). W sąsiednich Niemczech, gdzie jest ponad dwa razy więcej ludności niż w Polsce,  w tym czasie przybyło w fotowoltaice 3,5 GW i rynek urósł o jedną piątą.

Model biznesowy Norwegów opiera się na sprzedaży instalacji fotowoltaicznych przez internet. Z wykorzystaniem zdjęć satelitarnych sporządza model 3D domu i na tej podstawie algorytmy dobierają odpowiednią instalację dla danej lokalizacji. Wykonawcami samej instalacji są lokalni instalatorzy, którzy podpisali umowę z Otovo. Czy polscy właściciele domów będą przekonani, by udostępniać wszystkie swoje dane i zawierzyć aplikacji? - Ludzie lubią lokalnych wykonawców, a jednocześnie chcą znanych marek - przekonuje Andreas Thorsheim.

Czytaj także: Papiery spółek fotowoltaicznych na giełdach rosną

Firma działa na zasadzie "parasola" nad instalatorami z okolicy, którzy zaopatrują się w lokalnych hurtowniach sprzętu. Do wyboru mają czterech producentów modułów i trzy marki falowników. Otovo nie zatrudnia wykonawców, w Oslo ma zespół informatyków, deweloperów i programistów, a na miejscu - wsparcie sprzedaży. Prezes Otovo nie zgadza się na porównanie spółki do "Ubera rynku fotowoltaiki". - Łączy nas platforma internetowa, ale my dbamy o jakość. Jeśli już porównywać z innymi start-upami, to bardziej do AirBnB - dodaje.

Przez internet czy od przedstawiciela?

W samej Warszawie działa ponad tysiąc firm oferujących panele słoneczne, a w innych dużych miastach do wyboru jest po kilkaset ofert - wynika z danych internetowych wyszukiwarek. Niedawno informowaliśmy, że fotowoltaika pojawiła się w ofercie Polsatu, wcześniej w salonach Canal Plus, biznes przyciąga sprzedawców kominków (Kratki), jak i słodyczy (Ciasteczka z Krakowa). Czy Norwedzy będą w stanie namieszać na tym rynku?

Czytaj także: Polsat wchodzi w panele fotowoltaiczne

Prezes Otovo w Polsce Paulina Ackermann zapowiada, że firma będzie oferowała konkurencyjne stawki. Dla przykładu, cena instalacji o mocy 5,1 kW wynosi 22-23 tys. zł z montażem. Model biznesowy nie wchodzi w drogę innym, prężnie działającym na polskim rynku firmom, których jest zatrzęsienie. - Zakup instalacji on-line w trakcie pandemii jest bardzo wygodny. Nie jest konieczna wizyta przedstawiciela handlowego w domu, a dokonana za pomocą naszego oprogramowania wycena jest bardzo dokładna. Liczy się jakość, długa gwarancja i wsparcie klienta - przekonuje.

W Norwegii sprzedaż fotowoltaiki może wydawać się co najmniej ryzykownym biznesem. Pod względem dostępu do słońca Norwegia jest prawdopodobnie jednym z najtrudniejszych rynków na świecie do rozwijania fotowoltaiki. Ceny energii nie stanowią dużego kosztu w rachunkach gospodarstw domowych, za to ceny usług są bardzo wysokie. To rynek niewielki, ale bardzo dynamiczny - w ubiegłym roku zainstalowano tam 51 MW ze słońca. - Podeszliśmy do tego rynku kreatywnie. Zainwestowaliśmy w oprogramowanie, skrócenie czasu sprzedaży i lokalne usługi - mówi Andreas Thorsheim, dyrektor generalny Otovo.

Czytaj także: Słoneczna gorączka ogarnia rolników

Firma uzyskała około połowy udziałów w sprzedaży fotowoltaiki na rynku norweskim, a dziś jest też obecna na rynku szwedzkim, francuskim, hiszpańskim i poprzez joint-venture w Brazylii. Jak będzie w Polsce?

Panele słoneczne "za darmo"

Andreas Thorsheim i Paulina Ackermann są zgodni co do tego, że rynek zmierza w kierunku tego, by panele fotowoltaiczne tak naprawdę nic klienta nie kosztowały. - Przy kredytowaniu paneli klient płaci miesięczną ratę, która jest niższa niż jego wcześniejszy rachunek za prąd - mówi Ackermann.

Czytaj także: Prosumenci czekają na zapowiedziane zmiany prawne

W tym roku skończą się już dotacje z programu Mój Prąd, z którego osoby fizyczne mogą dostać do 5 tys. zł za montaż instalacji o mocy 2-10 kW.  Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zwiększył budżet o 100 mln zł, by wystarczyło dla wszystkich chętnych w tym roku. Koniec naboru wniosków przewidziano na 18 grudnia. W przyszłym roku program zostanie zmieniony, więc sięgniecie po dotacje może nie być aż tak łatwe jak teraz.

Branża jest jednak pełna optymizmu, bo nadal obowiązuje ulga termomodernizacyjna, a w przyszłym roku rachunki za prąd podniesie opłata mocowa. Za rozpoczęciem działalności w tym biznesie przemawiają, oprócz liczb wskazujących na dynamiczny wzrost sprzedaży, unijne regulacje. Bruksela broni praw konsumentów w dziedzinie energii odnawialnej, czego dowodem są przepisy dyrektywy RED II dotyczące wytwarzania. Produkcja, magazynowanie i sprzedaż energii przez prosumentów to dla dużych firm energetycznych nowe wyzwanie, ale też dla wielu przedsiębiorców gratka na nowy zarobek.



 

 

Technologie dostarcza

Fotowoltaikę instalują

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE