Spis treści
Wieś chce energii z biogazowni
Chodzi o drugi nabór wniosków w programie „Energia dla wsi”, który trwał od 3 lutego do 18 grudnia 2025 roku, a jego budżet ustalono na 1 mld zł. Program jest przeznaczony dla rolników oraz spółdzielni energetycznych i ma wspierać budowę elektrowni wodnych i wiatrowych, magazynów energii oraz biogazowni.
W praktyce to te ostatnie zdominowały program pod względem zainteresowania potencjalnym wsparciem – w formie dotacji do 65 procent kosztów kwalifikowanych (max 25 mln zł) i/lub pożyczki do 100 procent kosztów kwalifikowanych (max 20 mln zł).
Zainteresowanie biogazowniami rolniczymi było na tyle duże, że pierwotny budżet uruchomionej na początku 2023 roku „Energii dla wsi” w wysokości 1 mld zł rok później zwiększono do łącznie 3 mld zł. Źródłem finansowania jest unijny Fundusz Modernizacyjny.
W pierwszym naborze złożono 370 wniosków na łączną kwotę dofinansowania 1,942 mld zł. Wnioski dotyczyły budowy 208 biogazowni o łącznej mocy 48,6 MW, pięciu elektrowni wodnych o łącznej mocy 0,17 MW i sześciu instalacji PV o łącznej mocy 3,9 MW.
Choć budżet programu jest pokaźny, to jednak wciąż znacząca większość nie została rozdysponowana. Z danych, które przekazało nam biuro prasowe Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, wynika, że do połowy stycznia 2026 roku zawarto 126 umów na łączną kwotę dofinansowania ponad 548 mln zł.
Ponadto kolejne cztery umowy znajdowały się w weryfikacji. Na etapie negocjacji było 75 wniosków, a następne 14 w trakcie oceny. W przypadku 141 wniosków złożono rezygnację lub wnioski zostały odrzucone, a do tego rozpatrywanych było 10 odwołań.
Kontrowersje przy drugim naborze
Jak wskazaliśmy na wstępie drugi nabór do „Energii dla wsi” zamknięto 18 grudnia 2025 roku. Nastąpiło to dzień przed ostatecznym terminem składania wniosków, który miał trwać do 19 grudnia, chyba że wcześniej dojdzie wyczerpania alokacji środków.
– W drugim naborze złożono 248 wniosków na łączną kwotę dofinansowania prawie 1,7 mld zł. Wnioski dotyczą budowy 139 biogazowni, jednej elektrowni wodnej i dwóch instalacji PV. Oznacza to, że przyjęto wnioski o łącznej wartości około 700 mln zł wyższej niż pierwotnie zakładany budżet, który wynosił 1 mld zł. Dodatkowe środki pochodziły z puli niewykorzystanej w pierwszym naborze – przekazał nam NFOŚiGW.
Szybko okazało się jednak, że zamknięcie naboru dzień przed ostatecznym terminem miało fundamentalne znaczenie dla wielu rolników planujących budowę biogazowni.
– Niestety NFOŚiGW zamknął nabór wniosków bez wcześniejszej informacji, że środki dostępne w programie zbliżają się do wyczerpania. W przypadku innych programów, jak choćby niedawno „NaszEauto”, NFOŚiGW publikował komunikaty o zbliżającym się wyczerpaniu środków – mówi Przemysław Krawczyk, prezes budującej biogazownie spółki agriKomp Polska oraz członek Rady OZE przy Konfederacji Lewiatan, w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl.
– W przypadku innego programu wsparcia OZE w ramach FEnIKS, którego nabór zakończył się w grudniu 2024 roku, również przekroczono budżet. Niemniej wszystkie wnioski zostały przyjęte, gdyż docelowo budżet programu miał zostać zwiększony. Tak samo było w przypadku pierwszego naboru do „Energii dla wsi”, kiedy to NFOŚiGW przyjmował wnioski mimo przekroczenia początkowej alokacji i oczekiwania na zwiększenie budżetu. Historyczne działania mogły więc wprowadzić potencjalnych inwestorów w błąd ze względu na brak konsekwencji w działaniu – dodał Krawczyk.

Dla porównania wskazał również inny z programów finansowanych z Funduszu Modernizacyjnego, który cieszył się dużym zainteresowaniem, czyli „Magazyny energii elektrycznej i związana z nimi infrastruktura dla poprawy stabilności polskiej sieci elektroenergetycznej”.
– Nabór do tego programu ogłoszono w trybie konkursowym i przyjmowano wnioski do ostatecznego terminu, choć ich wartość aż siedmiokrotnie przekroczyła dostępną alokację. W efekcie NFOŚiGW do końca 2025 roku był skoncentrowany głównie na rozpatrzeniu ogromnej liczby wniosków złożonych w tym programie oraz zawarciu umów z beneficjentami. Odbiło się to niestety negatywnie na ocenie innych programów, zwłaszcza tych finansujących biogazownie i biometanownie – uważa Krawczyk.
Zobacz więcej: Do kogo trafią miliardy złotych wsparcia na magazyny energii?
– Trochę zatem dziwi stosowanie przez NFOŚiGW odmiennej praktyki dla rożnych inwestycji. W przypadku „Energi dla wsi” jeden dzień więcej dostępny na złożenie wniosków pozwoliłby najpewniej wciągnąć jeszcze na listę rezerwową trochę projektów, oczekujących na ewentualne miejsce kolejce po dofinansowanie, gdyby któreś ze złożonych wniosków zostało odrzuconych lub wycofanych. Tym bardziej, że część inwestorów już kilka dni przed upływem terminu zgłaszała problemy z systemem informatycznym do składania wniosków – tłumaczy Krawczyk.
Zabrakło jednego dnia
Według NFOŚiGW nabór zamknięto zgodnie z regulaminem, gdyż uruchamiając go w lutym ubiegłego roku zastrzeżono w ogłoszeniu, że zakończenie naboru może nastąpić wcześniej niż 19 grudnia, jeśli wcześniej nastąpi wyczerpanie alokacji środków.
– W przypadku rezygnacji z dofinansowania lub negatywnej oceny wniosków pozostały budżet może zostać wykorzystany w kolejnym naborze wniosków – zapowiada Fundusz.
Czy wcześniejsze zamknięcie naboru mogło być dla branży biogazowej zaskoczeniem? Zapewne tak, biorąc pod uwagę informacje przekazywane przez wiceminister klimatu i środowiska Urszulę Zielińską 4 grudnia 2025 roku podczas posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, poświęconej biogazowniom rolniczym – w tym programowi „Energia dla wsi”.
– Wykorzystanie środków tego programu nie jest jeszcze na takim poziomie, którego byśmy sobie życzyli. Do państwa dyspozycji i wykorzystania jest około 85 procent wartości wsparcia z programu „Energia dla wsi”, czyli z owego 1 mld zł, co chcemy podkreślić. Mamy nadzieję, że odkąd udało się poprawić warunki pożyczkowo-dotacyjne, ten program przyspieszy, na co chcę zwrócić uwagę – mówiła Zielińska.
Wypowiedź ta mogła zatem zabrzmieć w taki sposób, jakby zainteresowaniem naborem do programu było dosyć słabe. Tymczasem równe dwa tygodnie później NFOŚiGW zamknął nabór dzień przed ostatecznym terminem, informując o złożonych wnioskach na 1,7 mld zł.

Adam Gierada, członek zarządu spółki Koniczyna Biogaz, która zajmuje się doradztwem przy inwestycjach w biogazownie, podkreśla, że często przyjmowaną procedurą w różnego rodzaju programach dofinansowań jest publiczne informowanie o zbliżającym się wyczerpaniu dostępnych środków oraz dacie wcześniejszego zakończenia naboru.
– Nie miało to miejsca w przypadku drugiego naboru do „Energii dla wsi”, gdzie nabór wstrzymano w godzinach porannych na dzień przed ostatecznym terminem składania wniosków. W naszej firmie akurat udało się złożyć wszystkie wnioski w terminie, dzięki ogromnemu zaangażowaniu naszego zespołu, które w pewnym momencie obejmowało pracę przez całą dobę. Słyszeliśmy, że są jednak tacy, którym zabrakło tego jednego dnia na złożenie wniosku i bardzo im współczujemy – powiedział nam Gierada.
Jedną z takich osób jest Krzysztof Olkowski z Gospodarstwa AgroEnergetycznego Olkowscy w Pienicach, niedaleko Makowa Mazowieckiego.
– W drugim naborze do „Energii dla wsi” podmioty zainteresowane złożeniem wniosków od przedstawicieli NFOŚiGW słyszały, aby nie spieszyć się z ich składaniem, bo pieniędzy nie powinno zabraknąć do końca naboru. Wskazywano więc, aby więcej czasu poświęcić na staranne przygotowanie wniosków i potrzebnych dokumentów. Oprócz tego zabezpieczyliśmy też wkład własny, którego NFOŚiGW zaczął wymagać w trakcie programu. Chcieliśmy złożyć wnioski o dofinansowanie dwóch biogazowni o mocy do 0,5 MW każda – wskazuje Olkowski w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl
– Tymczasem nabór zamknięto w przededniu ostatecznego terminu – bez wcześniejszego ostrzeżenia, że budżet programu znajduje się na wyczerpaniu. Ponadto nim zamknięto nabór, to już dzień wcześniej wieczorem wysłanie wniosku przestało być możliwe, gdyż system wyświetlał błędy. Dlatego w dniu, gdy NFOŚiGW zamknął nabór, rano udaliśmy się jeszcze do Funduszu, aby złożyć wnioski w wersji papierowej. Dokumenty przyjęto i pokwitowano, choć takiej formy aplikowania nie przewidziano w regulaminie programu, więc nie wiemy, czy cokolwiek z tego wyniknie – dodaje.
Według Olkowskiego podobna historia dotyczy nie tylko jego gospodarstwa, gdyż zna co najmniej kilkunastu innych rolników, którzy nie zdążyli złożyć wniosków przed niespodziewanym zamknięciem naboru.
– Ponieśliśmy koszty związane z przygotowaniem wniosków przez firmy doradcze, do tego wstrzymywaliśmy inne inwestycje, aby zgromadzić wkład własny, a finalnie tylko straciliśmy czas i zostaliśmy bez dofinansowania – podkreśla Olkowski.
Lata płyną, a umów wciąż niewiele
Inna z bolączek „Energii dla wsi” jest tempo rozpatrywania wniosków, o czym pisaliśmy już w sierpniu 2024 roku w artykule pt. Miliardowy program wsparcia OZE ostro przyhamował.
– Rozpatrywanie wniosków w NFOŚiGW wciąż jest bardzo rozciągnięte w czasie. Nieoficjalnie słyszymy o dużym przeciążeniu pracą urzędników oraz brakach kadrowych w stosunku do ilości prowadzonych programów. Widoczne było to zwłaszcza w ostatnich miesiącach ubiegłego roku, gdy całkowity priorytet położono na program dotyczący magazynów energii, gdyż umowy z beneficjentami musiały zostać zawarte przed końca 2025 roku. Coraz więcej beneficjentów rezygnuje się z ubiegania o dofinansowanie, gdyż proces oceny wniosków trwa nawet ponad dwa lata – zaznacza Przemysław Krawczyk ze spółki agriKomp Polska.
Porównanie z programem dotyczącym magazynów energii jest szczególnie obrazowe. Nabór do niego trwał w kwietniu i maju 2025 roku i złożono w nim 627 wniosków na łączną kwotę około 27,6 mld zł. Mimo tego Fundusz był w stanie wszystkie rozpatrzyć w ciągu około sześciu miesięcy, a następnie podpisać ponad 180 umów z beneficjentami na kwotę przekraczającą 4 mld zł.
Tymczasem pierwszy nabór w „Energia dla wsi” przeprowadzono w 2023 roku, a dotąd podpisano niewiele ponad 120 umów na ponad 0,5 mld zł. Przy czym w przypadku ubiegłorocznego programu dla magazynów energii były to umowy na niemal same dotacje (jedna umowa na projekt), a biogazownie w „Energii dla wsi” są objęte zazwyczaj dwoma umowami – jedną na dotację i drugą na pożyczkę (dwie umowy na projekt), więc biogazowni jest mniej niż samych umów. Ponadto znacząca większość zawieranych umów dotyczy mikrobiogazowni o mocy do 50 kW, a nie większych instalacji.

Krzysztof Olkowski w pierwszym naborze do „Energii dla wsi” złożył dwa wnioski, ale w tym przypadku jego ocena programu również jest negatywna.
– Pierwszy wniosek został odrzucony z uwagi na brak wkładu własnego, przez co zdaniem NFOŚiGW projekt nie był wiarygodny. Przy czym Fundusz ogłaszając nabór nie wymagał na etapie składania wniosków wykazania na koncie bankowym wkładu własnego, więc zasadniczo zmieniono zasady w trakcie gry. Odwołaliśmy się, ale Fundusz odrzucił odwołanie. Natomiast w przypadku drugiego projektu również wniosek został odrzucony, głównie z tego samego powodu. Również się odwołaliśmy, ale do dzisiaj nie dostaliśmy z NFOŚiGW odpowiedzi na nasze odwołanie i nie wiemy, co dalej się dzieje z tą sprawą – podkreśla Olkowski.
– Obydwa wnioski zostały zakwalifikowane jako „project finance” – jak inwestycje szczególnego ryzyka – z czym się nie zgadzaliśmy i naszym zdaniem wystarczająco to uzasadniliśmy w odwołaniach skierowanych do Funduszu. Taka kwalifikacja większości wniosków w tym naborze okazała się koniem trojańskim, który ujawnił się na etapie weryfikacji i oceny w przypadku większości wniosków do „Energii dla wsi” – zaznacza.
Jednak z budowy biogazowni nie zamierza rezygnować i obecnie rozpoczyna nową inwestycję, ale na zasadach komercyjnych, korzystając z finansowania bankowego i środków własnych.
– Projekt ma szansę na realizację m.in. dzięki dobrej cenie referencyjnej za energię oraz zapewnionemu dostępowi do substratów. Biorąc pod uwagę dotychczasowe doświadczenia z NFOŚiGW, taka komercyjna ścieżka realizacji inwestycji wydaje się być znacznie szybsza i bardziej korzystna finansowo, a przede wszystkim przewidywalna – ocenia Krzysztof Olkowski.
Specustawa biogazowa wkrótce wyda plon?
Biogazowni rolniczych wciąż jest bardzo mało na tle tego, jak duże znaczenie dla polskiej gospodarki ma rolnictwo i przemysł spożywczy. Na koniec 2024 roku w eksploatacji znajdowało się 179 biogazowni rolniczych – o 17 więcej niż rok wcześniej, a ich łączna moc wynosiła ponad 167 MW.
Łącznie wyprodukowały one nieco ponad 1 TWh energii elektrycznej, więc na tle całego Krajowego Systemu Elektroenergetycznego odpowiadały za mniej niż 1 procent produkcji. Niemniej biogazownie są źródłami OZE, które nie są zależne od pogody – w przeciwieństwie do energetyki wiatrowej i fotowoltaiki. Ponadto ich kluczową funkcją jest utylizowanie odpadów z rolnictwa i przemysłu spożywczego, a powstały biogazowniach poferment to naturalny i tani nawóz.

Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa pełne dane dotyczące działalności biogazowni rolniczych w 2025 roku ma opublikować w drugiej połowie marca. Niemniej bazując na prowadzonym przez KOWR rejestrze wytwórców biogazu rolniczego można wysnuć wniosek, że w ubiegłym roku branża rozwijała się w podobnym tempie jak w poprzednich kilku latach.
Według stanu na 2 lutego 2026 roku do rejestru było wpisanych 201 instalacji o łącznej mocy 182 MW i wydajności 794 mln m sześc. biogazu rocznie. Jak dotąd – według rejestru – tylko jedna instalacja wykorzystała przepisy ustawy ułatwieniach w przygotowaniu i realizacji inwestycji w zakresie biogazowni rolniczych, czyli tzw. specustawy biogazowej.
– Specustawa biogazowa weszła w życie we wrześniu 2023 roku, więc musiało minąć trochę czasu, aby inwestorzy, którzy z niej skorzystali, ukończyli budowy biogazowni. W związku z tym formalnie jeszcze nie widać za bardzo efektów w postaci biogazowni, w których powstaniu pomogła ta specustawa. Wiemy jednak, że jest ona stosowana przez część inwestorów i w 2026 roku powinny one już być widoczne wśród instalacji wpisywanych do rejestru KOWR – ocenia Adam Gierada z Koniczyny Biogaz.
Jak dodaje, jedną z największych – choć nieoczywistych – zalet specustawy jest to, że w niektórych przypadkach daje ona możliwość budowy biogazowni na gruntach, dla których miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nie wskazuje wprost takiej możliwości, ale dopuszcza zabudowę rolniczą.
– W przypadku rolników, powinno być to możliwe dzięki odpowiedniemu przepisowi w ustawie o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Przewiduje on, że jeśli biogazownia realizowana jest w trybie specustawy na działce należącej do gospodarstwa rolnego działce o powierzchni do 1 hektara, to jest ona w pewnych aspektach dalej traktowana jako grunt rolny, co czasem znacząco pomaga uzyskać pozwolenia na budowę biogazowni – wskazuje Gierada.
Przyłączenia do sieci czekają na reformę
Aktualnie branża biogazowa czeka też na dalsze losy projektu UC84, czyli nowelizacji Prawa energetycznego reformującej proces przyłączeniowy do sieci. Budzi ona sporo emocji i podziałów w sektorze energetycznym – również wśród inwestorów OZE.
Projekt ma m.in. oczyścić obecną kolejkę po przyłącza z nierealizowanych tzw. projektów zombie, a także usprawnić wydawanie nowych warunków przyłączenia do sieci poprzez bardziej rygorystyczną weryfikację wnioskodawców. Prace nad nowelizacją w Sejmie mają zostać wznowione 10 lutego, o czym szerzej pisaliśmy w artykule pt. Reforma procesu przyłączeń OZE do sieci wpadła w poślizg.
Część branży OZE postrzega nowelizację jako zagrożenie dla małych i średnich inwestorów, gdyż projekt przewiduje duży wzrost obciążeń finansowych związanych z procesem przyłączania do sieci.
Niemniej nie jest to powszechny pogląd, gdyż Stowarzyszenie Małych Biogazowni Rolniczych planowane zmiany popiera. Zaapelowało też w liście do prezydenta Karola Nawrockiego o podpisanie ustawy, wskazując, że „obecny model rozwoju OZE w Polsce w praktyce faworyzuje niemal wyłącznie kapitał zagraniczny inwestujący w wielkoskalowe farmy fotowoltaiczne, jednocześnie blokując dostęp do sieci lokalnym, rozproszonym wytwórcom energii”.

Przemysław Krawczyk wskazuje, że dla branży biogazowej UC84 jest korzystna nie tylko dzięki uporządkowaniu tematu przyłączeń i oczyszczeniu kolejki po przyłącza z martwych projektów. Chodzi też o rozwiązania dotyczące rozwoju rynku biogazowni rolniczych.
Wśród nich znajduje się m.in. gwarantowane 14 godzin dobowej pracy od marca do września dla instalacji wnioskujących o przyłączenie do sieci (pozostały okres pozostaje bez ograniczeń) oraz redysponowanie biogazowni rolniczych w ostatniej kolejności.
– Te kwestie w dużej mierze wpływają na możliwość pozyskania finansowania bankowego dla inwestycji. Obecne regulacje przewidują wydawanie warunków przyłączenia obejmujących co najmniej 12 godzin gwarantowanych w ciągu doby. Dodatkowe godziny w istotny sposób wpływają więc na potencjalną rentowność biogazowni. Dzięki temu zwiększa się również szansa na pozyskanie wsparcia z NFOŚiGW, gdyż sama dotacja często nie wystarczy, aby zrealizować inwestycję – podsumował prezes agriKomp Polska.
