Spis treści
Całkowita cena zakupu prądu u wszystkich odbiorców energii elektrycznej w Polsce w pierwszym kwartale 2026 roku wyniosła średnio 55 gr/kWh netto i była o 1% niższa rok do roku – wynika z najnowszych danych Agencji Rynku Energii, opracowującej statystyki dla GUS i rządu, które przeanalizowało WysokieNapiecie.pl. Do tych cen trzeba doliczyć jeszcze opłaty dystrybucyjne (ok. 40 gr) i VAT.
Sprzedawcy prądu strzygą fryzjerów
Najwięcej za sam prąd, tradycyjnie, zapłaciła najbardziej bierna grupa odbiorców energii na rynku, czyli drobny biznes korzystający z umów kompleksowych u zasiedziałych sprzedawców energii elektrycznej. Duże państwowe spółki energetyczne „strzygą” (nomen omen, bo w tej grupie jest choćby wielu fryzjerów) takich biernych odbiorców na średnio 74 gr/kWh netto za sam prąd (z opłatami stałymi, ale jeszcze bez kosztów dystrybucji i VAT).
Sklepikarze, restauratorzy, zakłady usługowe i część biur to odbiorcy, którzy narzekają na ceny prądu, ale często nie szukają tańszych rozwiązań na rynku, albo nie mają czasu pochylić się nad umowami, do jakich zachęcają ich pośrednicy w handlu prądem, więc płaczą i płacą.
Znamy choćby przykład restauratorki z Wielkopolski, która w sierpniu 2022 roku, czyli szczycie kryzysu energetycznego, zawarła umowę na zakup prądu w Respect Energy na lata 2025-2032 po niemal 2 zł/kWh netto i z wysokimi kosztami rezygnacji. Umowę skrupulatnie przeanalizowała dopiero, gdy dostała pierwszy, bardzo wysoki, rachunek. Takich historii jest więcej.

Średnia cena prądu wśród wszystkich odbiorców przyłączonych do sieci niskiego napięcia, z wyłączeniem gospodarstw domowych, wyniosła 63 gr (spadek o 3% w ciągu roku). Dla porównania największy przemysł, przyłączony do sieci wysokiego napięcia, który najwięcej czasu poświęca na negocjacje kontraktów i zwykle ma korzystny profil poboru energii (równo przez cały rok) płacił średnio 52 gr.
Niewiele więcej od największego przemysłu, płacą gospodarstwa domowe – średnio 54 (wzrost rok do roku wyniósł tu 6%).
Taryfy dynamiczne w domach dały najniższą średnią cenę w kraju
Wśród odbiorców domowych jest jedna grupa klientów, która zapłaciła zauważalnie mniej. Ceny energii w tej grupie były wręcz najniższe na całym rynku – niższe nawet od dużego przemysłu. To grupa, która po raz pierwszy pojawiła się w statystykach ARE. Chodzi o gospodarstwa domowe kupujące prąd po cenach giełdowych.
Odbiorcy domowi korzystający z taryf dynamicznych zapłacili za prąd w pierwszym kwartale 2026 roku średnio 50 gr/kWh – najmniej wśród wszystkich grup odbiorców energii elektrycznej ujmowanej w rządowych statystykach. A przynajmniej część z tych odbiorców, o czym za moment.

Dane ARE są o tyle zaskakujące, że w okresie styczeń-marzec mieliśmy w Polsce mrozy przekraczające 20 st. C poniżej zera, a cały styczeń w większości kraju był najzimniejszy od 16 lat. W dodatku w lutym produkcja prądu z wiatru (2 TWh) i słońca (niespełna 1 TWh), które obniżają giełdowe ceny prądu, także była bardzo mała, gdy porównamy ją choćby do kwietnia tego roku (odpowiednio 2 i 3 TWh).

Spojrzeliśmy więc na ceny energii w naszym mieszkaniu-laboratorium (więcej: #WNLAB), w którym korzystamy z cen dynamicznych, także do ogrzewania mieszkania za pomocą klimatyzacji (także przy wspomnianych -20 st. C). Średnie ceny w trzech pierwszych miesiącach 2026 roku wyniosły u nas kolejno 49 gr w styczniu, 50 gr w lutym (w obu miesiącach sprzedawca prądu dopłacał nam do rachunku w ramach własnej oferty „mrożenia” cen) oraz 30 gr w marcu. Średnia ważona stawka zakupu energii (ze wszystkimi opłatami, poza dystrybucją i VAT) wyniosła u nas w pierwszym kwartale 2026 roku 44 gr (plus 18 gr dystrybucji i VAT).

Odbiorcy na taryfach dynamicznych dużo oszczędzili na dystrybucji
Co nie mniej ciekawe, według statystyk ARE, odbiorcy korzystający z taryf dynamicznych znacząco mniej płacili właśnie za dystrybucję, bo przenosili swój pobór energii na godziny z niższymi stawkami, do czego coraz śmielej zachęcają ich też sami dystrybutorzy.
Średni koszt dystrybucji w gospodarstwach domowych korzystających z taryf dynamicznych wyniósł 27 gr, podczas gdy średnia dla wszystkich odbiorców domowych wyniosła 44 gr, a dla całego kraju 45 gr. W tej kategorii odbiorców domowych wyprzedził tylko największy przemysł, gdzie średnia stawka dystrybucyjna/przesyłowa nie przekraczała 15 gr/kWh.
Niejasne statystyki
Opublikowane przez ARE statystyki nie są jednak do końca jasne. Występuje w nich jeszcze jedna średnia cena dla odbiorców domowych korzystających z taryfy dynamicznej, w wysokości 59 gr. Ma ona dotyczyć zarówno odbiorców korzystających z umów kompleksowych (gdzie mamy wspomniane 50 gr), jak i umówi rozdzielonych (gdzie na osobnych fakturach płacimy za prąd i za dystrybucję, ale ceny w tej grupie ARE nie podaje. Tyle, że tego drugiego rodzaju umów od dawna nie można stosować w relacjach z odbiorcami domowymi. Zakładamy zatem, że prawidłowa jest wartość dla umów kompleksowych.
Warto przy okazji dodać, że drugą grupą odbiorców, korzystających z taryf dynamicznych, którą wymienia nowa statystka ARE, są przedsiębiorcy korzystający z grupy taryfowej C (przyłączeni do sieci niskiego napięcia). W tej grupie średnia cena dla wszystkich umów z cenami dynamicznymi wyniosła 66 gr, podczas gdy średnia dla samych umów kompleksowych z cenami dynamicznymi sięgnęła aż 72 gr, ale nadal było to o 2 gr mniej niż ta grupa odbiorców płaci średnio w innych umowach.
Pstryk pokazał ile jego klienci płacili za pół roku
Niedawno średnią cenę dla swoich klientów, za pierwsze 6 miesięcy 2026 roku, opublikował także Pstryk, czyli największy sprzedawca energii dla gospodarstw domowych po stawkach giełdowych. Firma przeanalizowała trzy ceny: średnie dla całego giełdowego rynku dnia następnego (47 gr), średnią dla wszystkich klientów Pstryk (34 gr) i średnią dla klientów Pstryk posiadających magazyn energii z automatycznym zarządzaniem (29 gr). Spółka nie wyjaśnia tego wprost, ale zakładamy, że do tych cen należy dodać jeszcze po 8,5 gr kosztów Pstryka i akcyzy, co oznaczałoby, że średnie całkowite koszty zakupu prądu przez jego klientów wyniosły odpowiednio 43 gr bez magazynu i 38 gr/kWh z magazynem (plus dystrybucja i VAT).
Rząd mógłby ułatwić testowanie taryf dynamicznych
Niższe ceny zakupu energii elektrycznej uzyskiwane przez gospodarstwa domowe korzystające z taryf dynamicznych w Polsce nie są niczym nadzwyczajnym. Podobne statystyki widać także choćby na nordyckim rynku.
Rosnąca liczba takich klientów wspiera pracę systemu elektroenergetycznego i obniża koszty jego funkcjonowania także dla pozostałych odbiorców na zwykłych taryfach. Dlatego rząd powinien się zastanowić, czy – skoro już dwie firmy energetyczne zaoferowały klientom ceny maksymalne w takich taryfach (Pstryk 50 gr, Tauron 55 gr netto) – to nie warto byłoby zaoferować ogólnokrajowego rozwiązania w stylu „Drogi odbiorco, jeżeli chcesz wypróbować taryfę dynamiczną, to możesz to zrobić w ramach rządowe tarczy, w ramach której gwarantujemy Ci, że w żadnym miesiącu nie zapłacisz więcej niż 10% powyżej podstawowej taryfy G11, ale w każdym miesiącu, w którym zaoszczędzisz, oszczędności pozostają Twoje. Masz prawo do skorzystania z tej oferty raz i tylko przez 12 miesięcy. W każdej chwili możesz wrócić do dowolnej innej taryfy bez konsekwencji wypowiedzenia umowy.” Koszty ewentualnych dopłat byłyby znikome, podczas gdy taki bezpiecznik mógłby znacząco rozruszać rynek i obniżyć koszty funkcjonowania systemu.

Kolejną barierą jest konieczność posiadania licznika zdalnego odczytu u wszystkich sprzedawców, poza Pstryk (który oferuje klientom swój własny miernik zużycia godzinowego). Do dziś takie liczniki ma mniej niż połowa odbiorców prądu w kraju, a wymiana na taki licznik przed harmonogramem ustalonym przez dystrybutora, kosztowałaby klienta ok. 300 zł. Przepisy mogłyby zobowiązywać dystrybutorów do wymiany liczników na takie ze zdalnym licznikiem u każdego odbiorcy, który chce przejść na taryfę dynamiczną, podobnie jak dzieje się to już od lat w przypadku odbiorców zakładających fotowoltaikę na dachu.
Jeszcze jedną barierą jest brak możliwości arbitrażu cenowego u odbiorców bez fotowoltaiki, ale z samochodem elektrycznym mogącym oddawać energie do sieci lub ze stacjonarną domową baterią. Opłacalność przejścia na taryfę dynamiczną znacząco zwiększa magazyn energii (lub dwukierunkowa ładowarka auta elektrycznego). Z kolei opłacalność tych dwóch urządzeń znacząco poprawia możliwość odsprzedawania części energii, gdy na rynku brakuje mocy, więc ceny giełdowe rosną do poziomu np. 2 zł/kWh. Taka możliwość zarabiania np. 100-200 zł miesięcznie, na pokrycie rachunków za prąd, jest w Polsce uznawana za działalność gospodarczą w zakresie obrotu energią i wymaga założenia działalności gospodarczej oraz uzyskania koncesji od Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki na identycznych zasadach, na jakich uzyskują ją np. PGE, Tauron, Orlen czy Enea. Absurd? Nie w Polsce.

