Spis treści
Ustawa o górniczych odprawach uchwalona
Sejm przyjął zmianę ustawy górniczej, przewidującej 170 tys. zł jednorazowej odprawy zwolnionej z podatku PIT, a także 5- i 4-letnie urlopy górnicze. Ustawa rozszerzyła grono uprawnionych do świadczeń na wszystkich pracowników przedsiębiorstw górniczych – PGG, PKW i Węglokoksu Kraj. Odprawy obejmują także chętnych do odejścia z Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
Ustawa trafi teraz do Senatu, który prawdopodobnie nie wprowadzi żadnych poprawek, aby zaoszczędzić na czasie, bo powinna wejść w życie 1 stycznia 2026. A to że wejdzie, potwierdził na Barbórce w kopalni Staszic-Wujek prezydent Karol Nawrocki, który zadeklarował, że podpisałby ją choćby dziś, gdyby tylko ją dostał na biurko. Wszystko wskazuje na to, że dostanie ją w ciągu tygodnia.
Osłony nie obejmą pracowników prywatnej PG Silesia, bo jak tłumaczyli szefowie resortu energii, to spółka w restrukturyzacji, i w tej sytuacji prawo nie pozwala na taki krok.
Za ustawą w Sejmie głosowali posłowie koalicji, PiS i Konfederacji się wstrzymali, a 6 było przeciw. Każdy poseł, który głosował przeciwko tej ustawie lub się wstrzymał, zachował się skrajnie nieodpowiedzialnie – skomentował szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz.
Teraz najważniejsze: jak przypomniał wiceminister energii Marian Zmarzły, szefowie kopalń będą decydować, ilu z jakiej kopalni wypuścić, aby utrzymać wydobycie.

Przypomnijmy, że z PGG chęć odejścia zadeklarowało 10 tys. ludzi, gdyby nawet odeszła połowa, to i tak trzeba by znacznie przyspieszyć zamykanie kopalń, bo nie będzie miał w nich kto pracować.

JSW nie zostanie włączona do programu dopłat do redukcji wydobycia żeby nie tworzyć problemów z niedozwoloną pomocą publiczną. Minister aktywów Wojciech Balczun w wywiadzie dla Business Insider stwierdził, że spółka potrzebuje 3 mld zł, ale wykluczył dokapitalizowanie, także ze względu na pomoc publiczną.
Jakiekolwiek zastrzyk finansowy spółka otrzyma, najpierw musi się na niego zgodzić minister finansów Andrzej Domański, a ten, wg słów jednego z naszych rozmówców, jest „twardszy niż skała, spod której się węgiel wydobywa”.

JSW zapewne będzie musiała zamknąć kopalnie, które wydobywają głównie węgiel energetyczny, m.in. ruch „Knurów”. Właśnie inwestycje forsowane przez poprzedni rząd na fali kryzysu w 2022 r. inwestycje w wydobycie węgla energetycznego okazały się fatalne w skutkach – ceny spadły, siadł też kompletnie popyt.
Czytaj też: JSW można uratować bez szastania pieniędzmi podatników, ale potrzebny jest inwestor
TK o sieciach: nie dla zasiedzenia służebności przesyłu
Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodną z ustawą zasadniczą konstrukcję prawną, według której służebność przesyłu przed sierpniem 2008 roku może podlegać zasiedzeniu. O co chodzi? Instytucja służebności przesyłu pojawiła się w polskim prawie 3 sierpnia 2008 roku. Od tego momentu, jeśli przedsiębiorstwo sieciowe: OSD, OSP czy np. spółka wodociągowa buduje swoje urządzenia na prywatnej działce, właścicielowi bezwzględnie należy się odszkodowanie.
Trybunał rozpatrywał jednak pytania sądów, dotyczące infrastruktury sieciowej, powstałej wcześniej.
Właściciele działek, na których np. od lat 60. czy 70. stoją słupy linii elektroenergetycznej żądali w sądach należnej im opłaty za korzystanie z terenu. Tymczasem przedsiębiorstwa sieciowe twierdziły, że doszło do zasiedzenia, co zamyka drogę do odszkodowania i takie też zapadały wyroki, zanim kilka sądów nie skierowało do TK pytania, co robić?
A Trybunał stwierdził, że zasiedzenia nie ma i właściciel ma prawo do odszkodowania.
Wyrok zapadł w pełnym składzie Trybunału, który rząd kwestionuje ze względu na obecność tzw. dublerów, więc nie wiadomo czy zostanie opublikowany.
Ale teoretycznie otwiera to drogę do żądania od przedsiębiorstw sieciowych odszkodowań za bezumowne korzystanie z gruntów przed 3 sierpnia 2008 roku. I potencjalnie dużych kwot, które trzeba będzie wypłacić właścicielom.
Zakaz importu gazu z Rosji coraz wyraźniejszy
Rada Europejska i Parlament Europejski uzgodniły warunki wprowadzenia zakazu importu gazu z Rosji. Potrzebne jest jeszcze formalne zatwierdzenie tej regulacji.
W przypadku LNG całkowity zakaz ma obowiązywać od końca 2026 r., a dla gazu z rurociągów – od 30 września 2027 r. Jest miesięczny okres przejściowy, ale co do zasady od 1 listopada 2027 roku import gazu z Rosji w dowolnej postaci będzie zakazany.
Minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto zapowiedział od razu, że jego kraj i Słowacja zaskarżą zakazy do TSUE. Szijjarto stwierdził m.in., że unijna regulacja zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Węgier.
Oczywiście wszyscy uczestnicy rynku gazu zadają sobie pytanie co się stanie jeśli zostanie zawarty pokój.
Czytaj również: Rząd stawia na obligo gazowe, energetycy proponują dużo ważniejsze zmiany
UE: dopłaty za 70% local content?
Komisja Europejska rozważa ustalenie na poziomie 70% local content dla produktów, które mogą liczyć na unijne subsydia czy startować w publicznych przetargach – pisze „Financial Times”, powołując się na nieoficjalne źródła w Brukseli. W grze jest także ustalenie poziomu „zielonej” stali w inwestycjach czy też precyzyjne ustalenie, czego konkretnie Europa ma dostarczyć.
Przygotowywana regulacja pod nazwą Industrial Accelerator Act ma być pokazana 10 grudnia, a – według FT – na wprowadzenie w niej 70% progu naciska Stéphane Séjourné – francuski komisarz ds, strategii przemysłowej. Ma to być odpowiedź na chińską politykę przemysłową „Made in China 2025”.
Jednak według FT, europejscy przemysłowcy skarżą się, że taka regulacja dotycząca np. samochodów elektrycznych, baterii czy konwerterów w panelach fotowoltaicznych znacząco podniesie ich koszty, bo chińskie podzespoły po prostu są wielokrotnie tańsze. Argumentem za taką polityką ma być m.in. produkcja na miejscu elektroniki do inwerterów PV, co do której jest coraz więcej podejrzeń, że może być sterowana z Chin.
