1. Główna
  2. >
  3. Energetyka konwencjonalna
  4. >
  5. Węgiel kamienny
  6. >
  7. Europie paliwa lotniczego raczej nie zabraknie

Europie paliwa lotniczego raczej nie zabraknie

Zagraniczna prasówka energetyczna: Paliwo lotnicze drogie, więc opłaca się produkować; Indie chcą skopiować od Chin "węglowy" przemysł chemiczny; Teksańska energetyka staje się coraz bardziej zielona; Paliwowe protesty przetaczają się przez Afrykę.
paliwo lotnicze-s

Paliwo lotnicze drogie, więc opłaca się produkować

Linie lotnicze i koncerny naftowe są coraz bardziej przekonane, że tego lata Europie nie dojdzie do całkowitego wyczerpania zapasów paliwa lotniczego. Wpływa na to zwiększona produkcja w europejskich rafineriach, wykorzystanie rezerw strategicznych, a także import z innych kierunków niż Bliski Wschód – analizuje „Financial Times”.

Dziennik podkreśla, że taka ocena aktualnej sytuacji usuwa w cień pesymistyczne prognozy Fatiha Birola, który w kwietniu ostrzegł, że Europie „pozostały zapasy paliwa lotniczego na około sześć tygodni”.

Aktualnie tak dużego zagrożenia nie widzi Michael O’Leary, szef Ryanaira, który stwierdził, że nie ma „prawie żadnych obaw” co do dostaw paliwa. Jego zdaniem to ryzyko zostało odsunięte dzięki zwiększonym dostawom m.in. z USA i Afryki Zachodniej, a także wykorzystaniu paliwa rosyjskiego przez niektórych przewoźników.

Również József Váradi, prezes grupy Wizz Air, ocenił, że rynek przystosowuje się do obecnej sytuacji, a także wskazał na rosnący import z USA i Nigerii. Z kolei British Airways poinformowały na początku maja, że ma zakontraktowane wystarczające dostawy na cały letni rozkład lotów. Natomiast Air France wskazał, że ma wystarczające zapasy na kilka miesięcy.

Również przedstawiciele koncernów naftowych nie kreślą czarnego scenariusza i wskazują, że branża w ostatnich tygodniach intensyfikuje wykorzystanie swoich europejskich mocy produkcyjnych. Hiszpański Repsol zapowiedział, że w najbliższych miesiącach zwiększy produkcję paliwa lotniczego o 20-25% względem minionego roku.

Eugene Lindell, cytowany przez „Financial Times” analityk firmy konsultingowej FGE NexantECA, ocenił, że większa produkcja europejskich rafinerii mogłaby zapewnić dziennie około 100 tys. baryłek paliwa lotniczego, czyli około 20% dostaw, jakie Europa importowała z Bliskiego Wschodu.

Według Argus Media na początku kwietnia ceny paliwa lotniczego w Europie Północnej osiągnęły rekordowy poziom 1904 dolarów za tonę – ponad dwukrotnie wyższy niż przed wybuchem wojny. W połowie maja było to już „tylko” 1328 dolarów za tonę, czyli o 60% więcej niż przed wojną. Jest to produkt wysokomarżowy, więc rafinerie zwiększyły produkcję, kosztem diesla i benzyny.

Popyt na paliwo lotnicze w Europie – według branżowych szacunków – spadł w drugim kwartale o około 2% ze względu na redukcję nierentownych tras przez linie lotnicze. Cięcia połączeń nie były jednak tak dotkliwe jak się spodziewano.

Zobacz także: Przemysł rozczarowany propozycjami Brukseli w sprawie ETS

Indie chcą skopiować od Chin „węglowy” przemysł chemiczny

Chiński przemysł chemiczny jest unikalny, gdyż obok wykorzystania jako surowców ropy i gazu prowadzi również równoległą działalność opartą na węglu. Tym śladem chciałyby podążyć Indie, ale to trudne wyzwanie – pisze Javier Blas, publicysta Bloomberga.

Blas wskazuje, że blokada Cieśniny Ormuz to duży problem dla azjatyckiego przemysł chemicznego, gdyż fabryki odcięte od dostaw ropy i gazu z Bliskiego Wschodu muszą ograniczać lub nawet wstrzymywać produkcję. Ten problem nie dotyczy jednak producentów nawozów i tworzyw sztucznych w Chinach, gdyż mogą oni sobie poradzić bez ropy i gazu.

Jest to możliwe dzięki temu, że Chiny obok tradycyjnego przemysłu chemicznego, wykorzystującego ropę naftową i gaz ziemny jako surowców, mają również równoległą produkcję opartą na obfitych krajowych złożach węgla.

Oczywiście musi to być surowiec wydobywany po odpowiednio niskim koszcie, aby zastosowanie węgla w chemii miało sens. W Chinach koszt wydobycia wynosi w najbardziej efektywnych kopalniach 25-40 dolarów za tonę, czyli kilkukrotnie mniej niż w Polsce.

Blas zaznacza, że choć ten „węglowy” przemysł chemiczny nie jest na co dzień zbyt widoczny, to jego skala może robić wrażenie. Łącznie zużywa on bowiem około 380 mln ton węgla rocznie i gdyby klasyfikować go jako państwo, to zająłby trzecie miejsce na podium pod względem wykorzystania tego surowca – po Chinach i Indiach, a przed USA czy Japonią.

Indie chciałyby w chemii pójść podobną drogą jak Chiny, aby móc zastąpić import ropy i gazu wykorzystaniem własnego węgla. Przykładowo Państwo Środka 80% mocznika wytwarza z węgla, a Indie prawie w całości swoją produkcję opierają się na gazie i ropie.

Publicysta Bloomberga podkreśla jednak, że skopiowanie tego modelu nie będzie łatwe, a jeśli zostanie wdrożone, to również nie będzie to dobra wiadomość pod względem ochrony klimatu.

Co prawda rząd oferuje wsparcie dla tego typu projektów, ale według Blasa główną przeszkodą będzie jakość wydobywanego w Indiach węgla, który mniej nadaje się do wykorzystania w chemii niż surowiec wydobywany w Chinach.

Kolejnym wyzwaniem jest sama technologia, gdyż Indie nie mają tak rozwiniętego know-how jak Chiny, które nad wykorzystaniem węgla w swoim przemyśle chemicznym spędziły ostatnie kilkadziesiąt lat.

Zobacz również: Po co prezydent proponuje klimatyczne referendum?

Teksańska energetyka staje się coraz bardziej zielona

Choć Teksas jest największym amerykańskim zagłębiem wydobywczym ropy i gazu, to jego energetyka w coraz większym stopniu opiera się na odnawialnych źródłach energii. Rok 2026 jest jak na razie pod tym względem rekordowy – podkreśla Gavin Maguire, komentator Reutersa.

Według danych ERCOT – zarządcy teksańskiej sieci elektroenergetycznej, a także rządowej Agencji Informacji Energetycznej, od 1 stycznia do 19 maja 2026 roku elektrownie gazowe odpowiadały za ponad 34% dostaw energii. To o 3 pkt. proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku oraz o 5 pkt. proc. w stosunku do 2024 roku.

Maguire zaznacza, że głównym czynnikiem obniżającym wykorzystanie gazu do produkcji energii elektrycznej są elektrownie wiatrowe i słoneczne, które w tym roku notują łączny wzrost udziału w teksańskim miksie energetycznym o 11 pkt. proc. – do ponad 45%.

Udział czystych źródeł energii uzupełniają jeszcze elektrownie jądrowe (9%) oraz niewielka hydroenergetyka. W efekcie Teksas pozyskuje mniej energii elektrycznej z paliw kopalnych niż z OZE i energetyki jądrowej. Jak dotąd elektrownie gazowe odpowiadały w 2026 roku za 34% dostaw, a węglowe – 12%.

teksas mix

Gavin Maguire zwraca uwagę na szybkie tempo wzrostu produkcji energii przez fotowoltaikę i wiatraki, który wyniósł kolejno 27% (do 27 TWh) oraz 5% (do 51 TWh). Ogółem produkcja energii w Teksasie była do 19 maja o 2 pkt. proc. niż rok w analogicznym okresie 2025 roku i osiągnęła rekordowy poziom 174 TWh.

Komentator Reutersa podkreśla, że gaz i węgiel jeszcze w 2020 roku odpowiadały za ponad 60% miksu energetycznego Teksasu, ale rozwój technologii i spadek kosztów przyspieszył ekspansję OZE.

Obecnie dynamicznie rozwijają się również bateryjne magazyny energii, co może wpłynąć na niższe wykorzystanie gazówek i węglówek latem, gdy rośnie popyt na energię na potrzeby klimatyzacji. Baterie powinny wpłynąć na przesunięcie wykorzystania części energii z fotowoltaiki na późniejsze godziny.

Zobacz też: Polska gospodarka rośnie, ale prądu nie zużywa już tak jak dawniej

Paliwowe protesty przetaczają się przez Afrykę

Rządy ubogich państw Afryki nie są w stanie subsydiować cen paliw, a drożejąca benzyna i olej napędowy są przyczyną coraz większych protestów społecznych – donosi „Financial Times”.

Dziennik wskazuje, że od wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie ceny diesla w wielu krajach biją rekordy. Najwięcej – aż o 84% – podrożał on w niewielkim Lesotho, a w otaczającym go RPA ceny wzrosły o 64%. W czołówce drożyzny znajdują się też m.in. Tanzania (57%), Mozambik (46%), Namibia (44%), Zambia (39%), Zimbabwe (38%), Malawi (35%), Ghana (28%).

Podobnie jest w przypadku benzyny, gdzie prym pod względem drożyzny wiodą: Rwanda i Tanzania (po 48%), Lesotho (46%), Malawi (34%), Zimbabwe i RPA (po 33%). Wzrosty cen nasiliły się w ostatnich tygodniach, gdyż rządom, które zdecydowały się interweniować na rynku paliw, szybko skończyły się fundusze możliwe do przeznaczenia na ten cel.

W efekcie ceny na stacjach paliw poszybowały jeszcze gwałtowniej w górę, co przyczynia się do protestów społecznych – również krwawych. Po decyzjach kenijskiego rządu o podwyżce cen diesla o 23% doszło do zamieszek, w których łącznie zginęły cztery osoby. Mniej tragiczne w skutkach protesty są związane m.in. z masowym blokowaniem dróg przez kierowców, np. w Mozambiku.

„Financial Times” podkreśla, że już przed przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie import paliw dla wielu afrykańskich krajów był dużym obciążeniem. W połączeniu ze słabą kondycją gospodarczą przyczyniło się do stopniowego osłabiania budżetów i uszczuplania rezerw walutowych.

Najbardziej dotknięte kryzysem paliwowym są kraje pozbawione dostępu do morza, gdzie logistyka paliwowa opiera się na dostawach cysternami drogowymi, takie jak Zambia, Botswana i Malawi. To ostatnie państwo musi już wyprzedawać swoje zapasy złota, aby zdobyć dewizy na zakup paliw.

Rentowność obligacji dolarowych części państw afrykańskich należą już do najwyższych na świecie, a według inwestorów niektóre kraje są bliskie niewypłacalności lub potrzebują awaryjnych pożyczek z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Senegal już ogłosił, że ubiega się w MFW o 1,8 mld dolarów wsparcia.

Zobacz również: Czy Europa powinna wzorem Japonii stworzyć agencję inwestującą w surowce na świecie

Fotowoltaikę wspiera:
Zielone technologie rozwijają:
Technologie wspiera:
Tydzień Energetyka: Rząd uzgodnił z KE zmiany w KPO; Senat odrzucił klimatyczne referendum; Rząd myśli jak ma wyglądać wymiana starych wiatraków; Trump atakuje wiatraki w Teksasie.
ev emisje strefa benzyna paliwa transport auta
Fotowoltaikę wspiera:
Zielone technologie rozwijają:
Technologie wspiera:
Europejscy politycy obiecali w marcu poluzowanie przepisów dot. emisji dla przemysłu. Ale przedstawione przez Komisję Europejską zmiany mają kosmetyczny charakter, a niektóre normy są wręcz zaostrzane.
Przemysł europa unia ue fot. Depositphotos
Fot. Depositphotos
Partner działu Klimat:
Zielone technologie rozwijają:
Profesor Czarnek ma rację - paliwa kopalne to spory koszt. Przeciętna polska rodzina płaci rocznie 300 zł za emisję CO2 z produkcji prądu z węgla i gazu na jej potrzeby. Kolejne 600-800 zł wydaje na dotacje do pensji górników, 200 zł na budowę i utrzymanie elektrowni węglowych i gazowych, 1000 zł za import ropy i paliw oraz… 20 zł/rok na dopłaty do źródeł odnawialnych.
rachunek oze opata g11 zarowka prad