1. Główna
  2. >
  3. Technologia
  4. >
  5. Zielony przemysł
  6. >
  7. Przemysł rozczarowany propozycjami Brukseli w sprawie ETS

Przemysł rozczarowany propozycjami Brukseli w sprawie ETS

Europejscy politycy obiecali w marcu poluzowanie przepisów dot. emisji dla przemysłu. Ale przedstawione przez Komisję Europejską zmiany mają kosmetyczny charakter, a niektóre normy są wręcz zaostrzane.
Przemysł europa unia ue fot. Depositphotos
Fot. Depositphotos

Na szczycie Rady Europejskiej, który odbył się 20 marca br., kwestia poprawy konkurencyjności przemysłu energochłonnego – poprzez obniżenie cen energii i poluzowanie wymogów polityki klimatycznej UE – zajęła centralne miejsce. Było to m.in. pokłosiem lutowego szczytu przemysłu europejskiego w Antwerpii, na którym najważniejsi politycy europejscy – w tym kanclerz Niemiec Friedrich Merz i prezydent Francji Emmanuel Marcon – spotkali się z przedstawicielami biznesu energochłonnego, aby omówić plan awaryjny poprawiający warunki funkcjonowania tych branż w Europie.

Efektem tego szczytu była seria politycznych wystąpień, w których obaj liderzy zakwestionowali kierunek polityki klimatycznej i skrytykowali poziom cen uprawnień do emisji CO2 w systemie EU ETS, czego efektem było drastyczne obniżenie ich giełdowych notowań z poziomu 92 EUR/tCO2 w połowie stycznia br., do 63 EUR/tCO2 w przededniu marcowej Rady Europejskiej (spadek ponad 30%).

ets merz

Podczas Rady Europejskiej, szefowie państw i rządów UE zgodzili się, że niezbędne są pilne interwencje, aby zapewnić przystępne ceny energii i wnieśli o przedstawienie przez Komisję Europejską jak najszybciej zestawu narzędzi mających na celu obniżenie cen, włącznie z propozycjami legislacyjnymi.

Szefowa KE, Ursula von der Leyen, zapowiedziała na konferencji prasowej po szczycie, że Bruksela niezwłocznie zaproponuje dodatkowe rozwiązania dla przemysłu mające na celu obniżenie kosztów jego funkcjonowania i zwiększające środki na dekarbonizację.

Co obiecano….

Wśród nich VdL wymieniła przede wszystkim:

1) propozycję reformy MSR – mechanizmu rezerwy stabilizacyjnej, który dotychczas usuwał nadmiarowe uprawnienia z rynku EU ETS zwiększając ich ceny,

2) aktualizację przepisów określających, ile bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 otrzyma dana branża przemysłowa na podstawie tzw. benchmarków produktowych, „z uwzględnieniem obaw przemysłu”,

3) utworzenie funduszu na rzecz dekarbonizacji przemysłu o wartości 30 mld euro (tzw. „ETS Investment Booster”),

4) nadchodzącą latem reformę ETS uwzględniającą m.in. przedłużenie darmowych alokacji uprawnień do emisji po 2034 r.

Deklaracje von del Leyen dobrze rokowały dla branż energochłonnych, jednak dotychczasowe działania KE w ramach realizacji powyższych obietnic mogą budzić konsternację, gdyż rozjeżdżają się z marcowym przekazem Brukseli.

Po raz kolejny szefowa KE, Ursula von der Leyen, zagrała zgranymi kartami blefując w sprawie zmian w MSR, rewizji benchmarków produktowych, czy przeceniając znaczenie środków, jakimi dysponuje fundusz dekarbonizacji przemysłu. Przełomem nie jest także ogólna zapowiedź przedłużenia darmowych alokacji uprawnień do emisji CO2 po 2034 r., postulat podnoszony od lat przez wszystkie organizacje przemysłowe w UE. Podobne pomysły pojawiały się już wcześniej, i zawsze kończyło się tak samo” – komentuje ostatnie działania KE Henryk Kaliś – Prezes Zarządu Forum Odbiorców Energii Elektrycznej i Gazu.

Rozpakujmy aktualny status realizacji marcowych planów KE krok po kroku.

Kosmetyczna reforma MSR

Pierwszym ruchem Brukseli była propozycja reformy MSR przedstawiona na początku kwietnia br. Komisja zaproponowała minimalną zmianę legislacyjną poprzez wniosek o odejście od obecnego kasowania uprawnień trafiających do rezerwy i powiększających jej zawartość powyżej 400 mln uprawnień. Do tej pory uprawnienia w MSR powyżej tego limitu były kasowane z systemu, de facto zaostrzając cele redukcyjne UE w EU ETS ponad te politycznie uzgodnione.

W propozycji KE nie było żadnych zmian dotyczących parametrów funkcjonowania rezerwy, a zwłaszcza rozwiązań mających na celu większy dopływ uprawnień w przypadku ich niedoboru na rynku, co wpłynęłoby na obniżenie cen.

Bruksela nie zaproponowała także zmiany wolumenu uprawnień zaciąganych do MSR – obecnie aż 24% uprawnień będących w obrocie trafia do rezerwy. Spekulowano wcześniej, że wolumen ten zostanie zmniejszony do 12%, zgodnie z pierwotnym kształtem tego instrumentu, ale nie znalazło to potwierdzenia w propozycji KE.

Rynek ETS zareagował  na te propozycje wzrostem, a ceny uprawnień wynoszą obecnie ok. 75 EUR/tCO2.

ets co2 jan may26

Projekt zmiany decyzji MSR proceduralnie przejdzie teraz przez Radę UE i Parlament, gdzie z pewnością pojawią się postulaty bardziej radykalnych modyfikacji, zwłaszcza ze strony niektórych państw UE, w tym Polski.

Poluzować jednym, zaostrzyć innym

Kilka dni temu KE przedstawiła oficjalnie w drodze aktu wykonawczego propozycje benchmarków wyznaczające poziom bezpłatnych przydziałów do emisji CO2 na lata 2026-2030 dla branż przemysłowych objętych ETS. To właśnie „przyjazną przemysłowi” rewizję benchmarków szefowa KE zapowiadała po Radzie Europejskiej w marcu.

W propozycji Brukseli zdecydowana większość sektorów przemysłowych otrzyma jednak mocno obcięty przydział darmowych uprawnień w porównaniu do stanu obecnego. Niektóre sektory, jak stalowy czy papierniczy, nawet powyżej 30% niższy niż w latach 2021-2025.

Trzeba odnotować, że w drodze wyjątku KE poluzowała nieco poziomy benchmarków wyłącznie dla wybranych produktów z branży chemicznej, rafineryjnej czy ceramicznej.

Benchmarki podlegają obecnie miesięcznym konsultacjom, a następnie zostaną przyjęte przez KE w drodze tzw. „procedury komitologicznej”, z bardzo ograniczonym wpływem rządów UE.

Propozycja benchmarków nie daje przemysłowi oczekiwanego „oddechu” po dyskusjach o konkurencyjności i wysokich cenach energii. Pokazuje raczej, że Komisja Europejska nadal porusza się przede wszystkim w logice technicznego zaostrzania EU ETS, choć polityczna debata po marcowej Radzie Europejskiej przesunęła się już w stronę ochrony konkurencyjności przemysłu i problemu wysokich cen energii. Problemem nie jest więc tylko sam poziom benchmarków, ale brak jasnej odpowiedzi, jak cały pakiet działań, tj. benchmarki, MSR, LRF, CBAM, darmowa alokacja i ETS Investment Booster, ma łącznie stabilizować sytuację sektorów energochłonnych” – komentuje propozycję KE Robert Jeszke, Kierownik Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE).

Więcej kijów czy marchewek?

Przechodząc do zapowiadanej latem br. dużej reformy EU ETS, już wiadomo, że intencją Brukseli jest wprowadzenie nowej warunkowości przydziałów darmowych uprawnień do emisji – już zmniejszonych wcześniej zaostrzonymi benchmarkami.

Na początku maja komisarz UE ds. klimatu Wopke Hoekstra przedstawił intencje KE po nadchodzącej rewizji ETS w Parlamencie Europejskim. Wg niego Brukseli chodzi o uzależnienia przyznania bezpłatnych uprawnień do emisji od dokonywania w Europie inwestycji dekarbonizacyjnych przez firmy. Tej warunkowości w obecnych przepisach nie ma, więc jest to kolejna zmiana zaostrzająca wymogi klimatyczne dla branż energochłonnych.

Tym niemniej, warto pozytywnie odnotować kolejne wypowiedzi publiczne urzędników KE zapowiadające przedłużenie po 2034 r. alokacji darmowych uprawnień dla wybranych branż objętych mechanizmem CBAM. Dotyczy to m.in. produkcji cementu, żelaza i stali, aluminium czy nawozów –  ale w zamian za inwestycje w czyste technologie. W tym kontekście wymieniany jest ostatnio zwłaszcza sektor nawozów.

Bruksela zapowiada też złagodzenie corocznego spadku puli darmowych uprawnień do emisji CO2 po 2030 r. – z poziomu 4,3% obecnie i 4,4% od 2028 r. KE nie ujawnia na razie dokładnie o ile tzw. krzywa LRF zostanie wypłaszczona, ale często w kręgach instytucji UE mówi się o poziome 3,4% rocznie, co wpłynie istotnie na zwiększoną podaż uprawnień w systemie ETS w kolejnej, V fazie systemu handlu uprawnieniami.

Dla przemysłu kluczowa jest dziś przewidywalność. Firmy muszą wiedzieć, ile bezpłatnych uprawnień otrzymają, jak duża będzie luka do pokrycia zakupami uprawnień i ile środków będą musiały zabezpieczyć na bieżące emisje. Bez tej wiedzy trudno podejmować decyzje inwestycyjne, zwłaszcza gdy alokacja na kolejne lata ma być znana już jesienią, a równolegle nadal nie ma pełnej jasności co do zmian w puli uprawnień, MSR czy w zasadach ochrony sektorów CBAM po 2034 r.” – podsumowuje Robert Jeszke. „Dlatego Komisja powinna szybko pokazać całościową logikę reformy EU ETS. Benchmarki, MSR, LRF, CBAM, darmowa alokacja i ETS Investment Booster nie mogą być komunikowane jako oddzielne elementy. Przemysł potrzebuje odpowiedzi, jak cały pakiet ma jednocześnie redukować emisje, stabilizować koszty i utrzymać produkcję w Europie” – konkluduje nasz rozmówca.

Pieniędzy na transformację może być więcej albo mniej

Obecnie niewiele wiadomo o przyszłości zapowiedzianego w marcu przez szefową KE programu ETS Investment Booster, który w ramach sprzedaży 400 mln uprawnień ma finansować inwestycje dekarbonizacyjne w przemyśle –  koncentrując się na biedniejszych państwach UE, w tym na Polsce.

 Z nieformalnych informacji z Brukseli wynika, że dodatkowe uprawnienia zasilające Booster mają pochodzić z rezerwy dla nowych instalacji wchodzących do systemu ETS, co może ułatwić negocjacje z państwami zamożniejszymi, które nie będą zobowiązane bezpośrednio rezygnować z własnych uprawnień aukcyjnych.

Co ważne, nie wiadomo na razie czy w wizji KE Booster ma być dodatkowym źródłem finansowania transformacji w państwach mniej zamożnych, czy ma zastąpić obecny Funduszu Modernizacyjny, którego Polska jest głównym beneficjentem z ok. 34% udziałem w całości.

Niepokój może budzić milczenie na  temat przedłużenia Funduszu Modernizacyjnego po 2030 r. w wypowiedziach wysokich rangą urzędników KE na temat przyszłego kształtu systemu ETS w V fazie. Można zakładać, że państwa zamożniejsze nie będą podekscytowane wprowadzeniem tego tematu do negocjacji, gdyż środki dla państw takich jak Polska pochodziłyby z ich pul aukcyjnych. Fundusz Modernizacyjny jest obecnie istotnym elementem finansowania inwestycji dekarbonizacyjnych w krajowej energetyce, ciepłownictwie i przemyśle.

Wyścig na subsydia trwa w najlepsze

W wyniku ograniczonych środków finansowych i pomysłów Brukseli na działania na poziomie UE obniżające ceny energii dla przemysłu dziś przewagę konkurencyjną w Europie zdobywa się przez wyścig krajowych subsydiów. Jest to efektem braku woli politycznej w zakresie stworzenia nowego instrumentu dłużnego na poziomie UE dającego możliwość szerszych subsydiów niezależnie od poziomu zamożności danego kraju.

Na skutek tego trendu, Niemcy, Bułgaria i Słowenia niedawno skutecznie notyfikowały własne mechanizmy wsparcia branż energochłonnych przez wprowadzenie limitów cen energii elektrycznej – w zamian za inwestycje dekarbonizacyjne w ramach ram pomocowych CISAF. Wcześniej to samo zrobili Włosi.

Czytaj też: W UE zaczął się wyścig po tanią, subsydiowaną energię

Z kolei na mocy przedstawionych przez KE w połowie kwietnia br. tymczasowych ram pomocowych w związku z kryzysem na Bliskim Wschodzie (tzw. METSAF), państwa już korzystające z CISAF mogą wystąpić o dodatkowe ulgi cenowe dla branż przemysłu, na podstawie których można będzie obniżyć ceny prądu dla przemysłu nie o 50% (vs. średnia cena hurtowa) jak obecnie, ale nawet do 70%. Nie będzie przy tym wymagane dodatkowe zwiększenie wysiłków na rzecz dekarbonizacji na te dodatkowe 20 pkt. proc redukcji cen energii.

Kumulacja z pomocą przyznaną na podstawie wytycznych pomocowych w ramach ETS będzie możliwa do wysokości połowy kwoty pomocy przyznanej w ramach rekompensat kosztów pośrednich emisji.

Nowe tymczasowe ramy kryzysowe będą obowiązywać do końca roku, z możliwością ich dalszego przedłużenia – w zależności od bieżącej sytuacji na rynku paliw i energii. Najszybciej skorzystają na tym więc państwa, które właśnie uzyskały akceptację KE na wprowadzenie limitów cen energii dla przemysłu – Niemcy, Słowenia, Bułgaria.

Rząd RP obecnie pracuje nad analogicznym wsparciem, ale z informacji nieformalnych wynika, że brakuje środków w budżecie i woli politycznej na jego procedowanie, a projekt dedykowanej ustawy nie widnieje w programie legislacyjnych prac rządowych. 

W tym zakresie możemy liczyć jedynie na siebie, a to oznacza że obniżenie kosztów produkcji zależy jedynie od woli i możliwości polskiego rządu. Trudno jednak posądzać o dobrą wolę administrację rządową w sytuacji, gdy od 23 grudnia 2025 r., kiedy to ukazały się zmienione „Wytyczne w sprawie niektórych środków pomocy państwa w kontekście systemu handlu przydziałami emisji gazów cieplarnianych po 2021 r.”, do dnia dzisiejszego nie rozpoczęto prac nad implementacją wprowadzonych nimi zmian. Zaniechanie to dotyczy najważniejszej, na dzień dzisiejszy, decydującej o możliwościach dalszego funkcjonowania wielu polskich energochłonnych firm, ustawy o systemie rekompensat dla sektorów i podsektorów energochłonnych. Ponadto pomimo prowadzenia od ponad roku przez MRiT prac nad programem obniżającym ceny energii dla przemysłu opartym o zapisy sekcji 4 Komunikatu KE – CISAF, do dnia dzisiejszego nie udało się ich skutecznie zakończyć” – podsumowuje Henryk Kaliś.

Bruksela pudruje problem?

Marcowa Rada Europejska i wcześniejszy szczyt przemysłu w Antwerpii potwierdziły polityczny zwrot UE w stronę poprawy konkurencyjności branż energochłonnych poprzez obniżenie cen energii i częściowe poluzowanie polityki klimatycznej, jednak dotychczasowe propozycje Komisji Europejskiej pozostają w dużej mierze ograniczone i nie dają przemysłowi jednoznacznej ulgi.

Trwająca reforma MSR ma charakter kosmetyczny, nowe benchmarki w większości zaostrzają poziom darmowych przydziałów, a zapowiadana reforma EU ETS może jednocześnie przynieść pewne ułatwienia – jak wolniejsze tempo redukcji puli uprawnień czy możliwe wydłużenie darmowych alokacji dla sektorów objętych CBAM – ale też dodatkową warunkowość uzależniającą wsparcie od inwestycji dekarbonizacyjnych.

Jednocześnie wciąż niejasne pozostają zasady działania ETS Investment Booster oraz przyszłość Funduszu Modernizacyjnego po 2030 r., co jest szczególnie istotne dla Polski jako jego głównego beneficjenta.

W efekcie, wobec braku silniejszych instrumentów unijnych, coraz większe znaczenie zyskują krajowe subsydia dla przemysłu, z których najszybciej korzystają państwa dysponujące większą przestrzenią fiskalną i wolą polityczną. Wśród nich brakuje Polski, co stawia krajowe branże energochłonne w bardzo trudnej sytuacji konkurencyjnej. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że hurtowe ceny energii w Polsce pozostają na jednym z najwyższych poziomów w UE.

Wysokie koszty energii elektrycznej oraz obciążenia regulacyjne, przy braku mechanizmów kompensacyjnych, prowadzą wprost do istotnego pogorszenia warunków prowadzenia działalności produkcyjnej polskich firm, w porównaniu z funkcjonującymi w innych krajach UE. Przedstawiciele przemysłu od dłuższego czasu wskazują, że utrzymanie konkurencyjności produkcji w Polsce w dłuższej perspektywie, wymaga przeprowadzenia nie tylko transformacji technologicznej, lecz także natychmiastowego uporządkowania warunków prowadzenia bieżącej działalności produkcyjnej. Dotyczy to kosztów paliw i energii, systemu rekompensat kosztów pośrednich emisji, struktury opłat sieciowych, przewidywalności regulacyjnej oraz wdrożenia instrumentów, które pozwolą przedsiębiorstwom podejmować decyzje inwestycyjne w warunkach porównywalnych do konkurentów z innych państw członkowskich UE” – puentuje Henryk Kaliś.

Profesor Czarnek ma rację - paliwa kopalne to spory koszt. Przeciętna polska rodzina płaci rocznie 300 zł za emisję CO2 z produkcji prądu z węgla i gazu na jej potrzeby. Kolejne 600-800 zł wydaje na dotacje do pensji górników, 200 zł na budowę i utrzymanie elektrowni węglowych i gazowych, 1000 zł za import ropy i paliw oraz… 20 zł/rok na dopłaty do źródeł odnawialnych.
rachunek oze opata g11 zarowka prad
Zagraniczna prasówka energetyczna: Europejska chemia w pogłębiającym się kryzysie; Popyt na LNG w Azji ma swój krytyczny pułap cenowy; Kosztowny nakaz pracy dla elektrowni węglowych w USA; Indie stawiają w budowę wielkich pieców.
Clean and polluting energy
Firmy energochłonne muszą walczyć o swoją konkurencyjność. Fot. Depositphotos
Zielone technologie rozwijają:
Partner działu Klimat:
Minister finansów Andrzej Domański zapowiada ujawnienie szczegółów windfall tax, który ma przejąć część nadzwyczajnych zysków firm korzystających na kryzysie energetycznym wywołanym wojną w Zatoce. Tymczasem Iran częściowo odblokowuje cieśninę Ormuz, ceny paliw lotniczych rosną, Bałtyk przyspiesza z offshore, Niemcy budują nowy rynek mocy dla gazu, a USA zwiększają wsparcie dla technologii SMR.
ropa gaz podatek domiar oze
Fotowoltaikę wspiera:
Zielone technologie rozwijają:
Technologie wspiera:
Od 150 do 200 GW - na tyle Polskie Sieci Elektroenergetyczne szacują kolejkę wniosków o przyłącza dla centrów danych. Choć ten sektor gospodarki ma spory potencjał wzrostu, to jednak potrzebuje podobnego, sieciowego oczyszczenia jak rynek OZE i magazynów energii.
default
Kampus centrów danych Data4 koło Warszawy. Fot. mat. pras.