Spis treści
Konflikt w zarządzie PGE rozwiązany dymisjami
W błyskawicznym tempie dokonała się wymiana prezesa PGE. 4 grudnia na żądanie ministra aktywów do Rady Nadzorczej spółki wszedł Dariusz Lubera, a ledwie po 4 dniach był już p.o. prezesa, po odwołaniu Dariusza Marca. Razem z Marcem z zarządu odwołano wiceprezesa. ds operacyjnych Macieja Górskiego.
Lubera to były wieloletni prezes Taurona, wprowadzał tę spółkę na GPW w 2010 roku. Lubera będzie p.o. przez maksimum 3 miesiące, do czasu wskazania nowego pełnoprawnego prezesa, ale chyba nie ma wątpliwości, że nim zostanie. O ile będzie chciał.
Według nieoficjalnych informacji portalu WysokieNapiecie.pl powodem odwołania Marca i Górskiego był konflikt z wpływowym prezesem spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna Jackiem Kaczorowskim. Zarządza on węglowymi aktywami PGE, czyli m.in. Bełchatowem i Turowem.
Kilka tygodni przed dymisją Marca i Górskiego Kaczorowski wysłał list do rady nadzorczej, w którym miał poskarżyć się na niepodejmowanie przez zarząd decyzji w sprawie inwestycji w kompleksie bełchatowskim i turowskim.
Prawdopodobnie mogło chodzić o inwestycje stopniowo zastępujące tam elektrowni węglowe, przewidziane do zamknięcia w drugiej połowie lat 30. Kaczorowskiemu bardzo zależało, aby pokazać ludziom w Bełchatowie i Turowie, że „po węglu” będą tam miejsca pracy i inwestycje, przywiązany też jest do pomysłu budowy elektrowni atomowej w okolicach Bełchatowa.
Z tego co udało nam się ustalić, Maciej Górski nalegał na lepsze wskaźniki zwrotu na kapitale dla proponowanych przez PGE GiEK inwestycji, czyli, jak to określił jeden z naszych rozmówców: „był zbyt przywiązany do excela”.
Jak wiadomo, w spółce skarbu państwa, gdzie oprócz rentowności liczą się także układy polityczne, jest to prosta droga do dymisji..
Natomiast dymisja samego prezesa Dariusza Marca, wedle naszych informacji, wynikała z tego iż minister aktywów Wojciech Balczun uznał, że Kaczorowski i Marzec nie będą już w stanie współpracować.

Jeżeli prawdą jest, że Górski był tak przywiązany do excela, to trudno mu się dziwić – był jedynym w zarządzie PGE, który zainwestował własne pieniądze w akcje spółki. Wiosną kupił 20 tys. akcji za prawie 300 tys. zł.
Posiadanie akcji zarządzanej spółki to standard corporate governance na Zachodzie, także w tych kontrolowanych przez państwo. Pokazuje to rynkowi giełdowemu związanie menedżerów z firmą. W Polsce standard się jednak nie przyjął.

Koalicja w kampanii wyborczej miała w swoim programie przywrócenie ładu korporacyjnego w spółkach skarbu państwa. Cytując klasyka: „cóż szkodzi obiecać”…
Czytaj też: Czy spółki skarbu państwa mogą być zbawione od polityków?
Nowe gazówki na rynku mocy
Tymczasem PGE zdobyła kontrakty mocowe dla dwóch nowych bloków gazowych po 600 MW w Rybniku i Gryfinie. A w przetargach na ich budowę i serwis PGE otrzymała oferty – konkretnie po jednej na każdy, tyle, że złożone przez to samo konsorcjum Polimeksu Mostostalu i Siemensa. OCGT w Rybniku wyceniły one na 1,464 mld zł oraz 494 mln euro, a w Dolnej Odrze na 1,482 mld zł oraz 482 mln euro. W obu przetargach budżet zamawiającego wynosi 2,817 mld zł. Wszystkie podane kwoty to kwoty brutto.
Dzięki kontraktowi mocowemu nową gazówkę szczytową (OCGT) zbudować chce także Tauron w Jaworznie.
Zobacz również: PGE i Tauron wybudują szczytowe elektrownie gazowe
Bruksela zatwierdziła pomoc publiczną dla polskiego atomu
Komisja Europejska wydała decyzję w sprawie zatwierdzenia pomocy publicznej dla pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Sama decyzja nie została jeszcze opublikowana, trzeba ją „wyczyścić” z informacji wrażliwych. Warunki decyzji są bardzo podobne do czeskich.
Komisja zgodziła się na zastrzyk kapitałowy z budżetu pokrywający 1/3 wartości inwestycji oraz na kontrakt różnicowy
Jak czytamy w komunikacie KE, „skrócono z 60 do 40 lat proponowany przez okresu bezpośredniego wsparcia cenowego ( tak jak Czechom). Konstrukcja kontraktu różnicowego została zmieniona tak, aby zapewnić silne bodźce dla PEJ do efektywnej eksploatacji elektrowni oraz do wykorzystywania jej zdolności reagowania na sygnały rynkowe.
Co najmniej 70% rocznej produkcji energii elektrycznej elektrowni będzie sprzedawane na otwartej giełdzie energii – obejmującej rynki dnia następnego, dnia bieżącego (intraday) oraz terminowe – przez cały okres funkcjonowania elektrowni. Pozostała część produkcji może być sprzedawana poprzez aukcje prowadzone na obiektywnych, przejrzystych i niedyskryminacyjnych zasadach.
Polska zobowiązała się również zapewnić, że PEJ będzie prawnie i funkcjonalnie niezależna od innych głównych operatorów na polskim rynku energii elektrycznej”.
Największe kontrowersje wzbudziło następujące zdanie z komunikatu KE: Taki model, w którym elektrownia jest wynagradzana za gotowość (dyspozycyjność) do wytwarzania energii elektrycznej, a nie za faktyczną produkcję, pomaga ograniczać zakłócenia i unikać wypierania generacji odnawialnej, wspierając bardziej efektywny i zdekarbonizowany system elektroenergetyczny”.
Oznaczało by w praktyce, że elektrownia atomowa byłaby wynagradzana z pieniędzy konsumentów energii także gdyby miała bardzo niski czas pracy (tzw. capacity factor), co byłoby skrajnie nieopłacalne dla państwa. Elektrownia atomowa ma sens tylko wtedy, gdy CF jest wysoki, bo cena w kontrakcie różnicowym jest wtedy niższa.
Prezes spółki Polskie Elektrownie Jądrowe, Marek Woszczyk, pytany przez WysokieNapiecie.pl o ten fragment komunikatu KE, określił go jako „błąd redakcyjny”. Zdaniem PEJ oraz resortu energii elektrownia atomowa będzie miała CF na poziomie 88 proc., czyli będzie pracować przez ponad 7500 godzin w roku.
Dzień po wydaniu decyzji dla PEJ, Bruksela opublikowała wytyczne w sprawie kontraktów różnicowych. I dopiero lektura tych wytycznych daje odpowiedź na pytanie skąd taki wysoki CF. Otóż Bruksela zobowiązuje w nich państwa do rezygnacji z płatności dla elektrowni atomowych z tytułu kontraktu różnicowego, gdy cena na rynku spadnie poniżej kosztów zmiennych danej elektrowni.
Ma to służyć zachowaniu konkurencji z elektrowniami wiatrowymi i słonecznymi, które, jak wiadomo, mają zerowe koszty zmienne.
Innymi słowy, jeśli koszty zmienne polskiej elektrowni wyniosą np. 20 euro na za MWh, a przez np. 1000 godzin w roku cena spadnie poniżej ten kwoty, to za ten czas elektrownia nie dostanie pieniędzy z pomocy publicznej. Jeśli koszty zmienne, będą wyższe, np. 30 euro, to PEJ nie dostanie pieniędzy za większą liczbę godzin.
PEJ zakłada zatem, że takich godzin z cenami poniżej 20-30 euro po 2040 r. będzie stosunkowo niewiele i stąd wysoki CF.
Oceniana przez polski rząd i PEJ strike price, czyli cena z kontraktu różnicowego, do której spółka będzie otrzymywać dopłatę (bądź zwracać pieniądze, jeśli cena będzie wyższa na rynku) to ok. 500 zł. Kwota ta wynika z olbrzymich kosztów kapitałowych budowy – pierwsza elektrownia atomowa ma kosztować ok. 180 mld zł.
Ulga w opłacie jakościowej dla większego grona odbiorców
W życie weszło już rozporządzenie Ministra Energii rozszerzające grono dużych odbiorców energii, uprawnionych do ulgi w opłacie jakościowej, płaconej w rachunku za energię. Ulga będzie przysługiwać tym, dla których energia elektryczna stanowi nie mniej niż 15% wartości produkcji i którzy zużywają nie mniej niż 200 GWh rocznie. Poprzednio próg ten wynosił 400 GWh na rok. Jednocześnie opłata jakościowa nieznacznie wzrośnie dla pozostałych odbiorców. Dla tych, zużywających poniżej 9 MWh rocznie wzrost nie przekroczy złotówki miesięcznie.
Opłatę jakościową inkasuje PSE na zapewnienie prawidłowości działania systemu. Zmiana nie zmieni wysokości wpływów operatora, chociaż przed zatwierdzeniem taryfy przesyłowej na następny rok PSE musi jeszcze wszystko przeliczyć – kto i ile ma zapłacić.
TGE wprowadza dłuższe kontrakty na gaz
Towarowa Giełda Energii wprowadziła nowe kontrakty roczne forward na gaz, pozwalające kupować gaz na 3 i 4 lata w przód. Dotychczas najdłuższym kontraktem był BASE_Y+2, czyli zakup gazu w paśmie co najwyżej 2027 roku.
Teraz można kupić kontrakty roczne BASE na 2028 i 2029 rok. O ile na tym drugim na razie obrotów nie zanotowano, to na pierwszym już pierwszego dnia było ponad 60 mln zł obrotu, a drugiego dnia funkcjonowania prawie 10 mln zł.
Umożliwienie kontraktowania gazu na giełdzie na więcej niż 2 lata wprzód od dawna było postulatem przemysłu energochłonnego. Pomysł był też inicjatywą zgłoszoną przez członków Rady Rynku – ciała doradczego dla zarządu TGE.
KE zmięknie co do zakazu nowych aut spalinowych od 2035
Według szeregu nieoficjalnych informacji, Komisja Europejska zaproponuje, w ramach przeglądu prawa „rozmiękczenie” rozporządzenia 2023/851, które zezwala na rejestrowanie po 2035 r. nowych samochodów osobowych i dostawczych napędzanych wyłącznie paliwami bezemisyjnymi, czyli w praktyce energią elektryczną albo mniej lub bardziej ulotnymi e-paliwami płynnymi.
Komisja, pod naciskiem producentów samochodów oraz państw, gdzie przemysł automotive działa ma zaproponować, by redukcja emisji z nowych samochodów po 2035 roku wyniosła nie 100%, ale 90%, co ma pozwolić wypuszczać na unijny rynek od 2035 roku także hybrydy różnego rodzaju. A to już otwiera drogę do zmiany rozporządzenia, za którą ostro lobbują Niemcy, Włochy, Polska, Czechy, Węgry, Słowacja i Bułgaria.
