Spis treści
Długa kolejka po kasę z Funduszu Modernizacyjnego
Ponad pół roku potrzebował Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, aby przygotować listę rankingową programu „Magazyny energii elektrycznej i związana z nimi infrastruktura dla poprawy stabilności polskiej sieci elektroenergetycznej”.
Nabór cieszył się ogromnym zainteresowaniem – wpłynęło łącznie 627 wniosków na około 27,6 mld zł. Z tej sumy około. 25,4 mld zł przypadało na dotacje, a pozostałe 2,2 mld zł na pożyczki. Łącznie o wsparcie ubiegały się magazyny energii o mocy 20,6 GW i pojemności 122,3 GWh. W sumie projekty były warte około 70 mld zł.
Zobacz też: Gigantyczna kolejka po dotacje na magazyny energii. Wnioski na blisko 28 mld zł
Od początku było wiadomo, że większość wnioskodawców będzie musiała obejść się smakiem, gdyż budżet programu ustalono na 4,15 mld zł, w tym do 3,73 mld zł na dotacje oraz 415 mln zł na pożyczki. Środki mogą być wydatkowane do 31 grudnia 2028 roku. Pomoc może być udzielana wyłącznie w odniesieniu do nowo instalowanej mocy magazynu energii elektrycznej – nie mniejszej niż 2 MW oraz nowo instalowanej pojemności magazynu energii elektrycznej nie mniejszej niż 4 MWh.
Dofinansowanie w formie dotacji obejmie do 45 proc. całkowitych kosztów inwestycji. Intensywność pomocy można zwiększyć o 20 pkt. proc. w przypadku pomocy na rzecz małego przedsiębiorstwa i o 10 pkt. proc. w przypadku średniego przedsiębiorstwa. Z kolei dofinansowanie w formie pożyczki będzie udzielane do 100 proc. kosztów kwalifikowanych.
Pomoc może zostać udzielona pod warunkiem, że ukończenie inwestycji i rozpoczęcie jej eksploatacji nastąpi w ciągu 36 miesięcy od dnia udzielenia pomocy. W przypadku niedotrzymania terminu pomoc zostanie pomniejszona o 5 proc. za każdy miesiąc opóźnienia, gdy opóźnienie wynosi od 3 do 6 miesięcy, a następnie o 10 proc. za każdy kolejny miesiąc opóźnienia.
Zgodnie z programem dofinansowanie może zostać udzielone na projekty, które nie rozpoczęły się przed 9 marca 2023 r. Jeżeli dany projekt ma wygraną aukcję rynku mocy po tej dacie, to może ubiegać się o też dofinansowanie z NFOŚiGW. Jednak z uwagi na reguły dotyczące kumulacji pomocy publicznej potencjalne pozyskanie wsparcia inwestycyjnego z programu będzie skutkowało pomniejszeniem wynagrodzenia za wykonanie obowiązku mocowego.
183 magazyny energii wybrane do wsparcia
Spośród 627 wniosków pozytywną ocenę uzyskało 480 projektów, z czego do dofinansowania kwalifikuje się 183 projektów z najwyższą liczbą punktów w rankingu.
– Kolejnym krokiem będzie akceptacja po stronie wybranych wnioskodawców warunków dofinansowania. To otworzy drogę do przyznaniu dofinansowania przez zarząd NFOŚiGW. Ostateczną decyzję zatwierdzającą dofinansowanie podejmuje Rada Nadzorcza NFOŚiGW. Podpisanie umów z beneficjentami nastąpi do końca 2025 roku – zapowiedział Fundusz.
Kto znalazł się wśród potencjalnych największych beneficjentów wsparcia z NFOŚiGW? Z naszych orientacyjnych wyliczeń, wykonanych na podstawie analizy struktury właścicielskiej spółek znajdujących się na liście rankingowej, są to m.in. takie grupy jak R.Power, Tauron, Greenvolt, Equinor, Energa, Iberdrola, PGE czy EDF. Wyliczenia prezentujemy na poniższej infografice.

Według pierwotnych założeń dzięki programowi miały powstać magazyny energii o łącznej mocy 2500 MW oraz pojemności 5000 MWh. Lista opublikowana przez NFOŚiGW nie zawiera informacji o mocy i pojemności planowanych magazynów – jedyne wyjątki to te, gdy te dane są podane w tytule projektu. NFOŚiGW zapowiada, że pełne informacje przekaże po zawarciu umów o dofinansowanie.
Niemniej niektóre spółki, takie jak Tauron i Energa, pochwaliły się też publicznie wynikami naboru. Ten pierwszy wskazał, że wsparcie ma otrzymać 11 inwestycji o łącznej mocy ponad 346 MW i pojemności ok. 1,5 GWh. Z kolei Energa podała, że dofinansowanie może objąć 13 projektów o łącznej mocy 119 MW i pojemności 467 MWh.
Wśród zakwalifikowanych przedsięwzięć sporo należy do podmiotów biznesowych, m.in. firm logistycznych, budowlanych, produkcyjnych czy usługowych. Na liście potencjalnych beneficjentów można odnaleźć choćby takie firmy jak należący do Maspeksu producentów soków Tymbark, dostawca rozwiązań dla branży fotowoltaicznej Corab, czy Energylandia – największy park rozrywki w Polsce.
Na dosyć odległych miejscach znalazły się dwa duże projekty PGE, czyli budowany już magazyn energii w Żarnowcu (262 MW/981 MWh) oraz znajdujące się na etapie przetargu Gryfino (400 MW/ 800 MWh). Zostały one sklasyfikowane kolejno na 306 oraz 319 pozycji. Niemniej obie inwestycje wcześniej i tak zabezpieczyły wsparcie z rynku mocy.
Zobacz również: PGE ma oferty na budowę magazynu energii za miliard złotych
Pełną listę rankingową programu można pobrać ze strony internetowej NFOŚiGW.
Dofinansowanie to dopiero połowa sukcesu
Krzysztof Kochanowski, prezes Stowarzyszenia Polska Izba Magazynowania Energii (PIME), w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl przyznał, że branża liczyła na szybsze opublikowanie listy rankingowej.
– Było to wstępnie zapodziewane już we wrześniu. Potem termin przesunięto na listopad, a ostatecznie listę opublikowano w grudniu. Dla podmiotów zakwalifikowanych do wsparcia oznacza to mniej czasu na przygotowania do zawarcia umów o dofinansowanie, a następnie kontraktację i realizację prac. Zwłaszcza, że w przypadku niektórych projektów beneficjentami są podmioty międzynarodowe, co wydłuża ścieżkę decyzyjną – tłumaczy Kochanowski.

Zdaniem prezesa PIME w 2026 roku można spodziewać się, że beneficjenci zaczną gorączkowo poszukiwać technologii – przede wszystkim podmioty wywodzące się spoza branży energetycznej, które dotychczas nie miały styczności z magazynami energii.
– Chodzi głównie zakłady produkcyjne, przemysł czy firmy usługowe. Ponadto warunki programu przewidują rygorystyczne warunki pod kątem certyfikacji i cyberbezpieczeństwa, co ograniczy liczbę potencjalnych dostawców. Popularność bateryjnych magazynów rośnie, więc to również może mieć wpływ na czas oczekiwania na dostawy – ocenia Kochanowski.
Podmioty przemysłowe – jak wyjaśnia prezes PIME – najczęściej potrzebują magazynów o mocach w przedziale od 0,5 do 1,5 MW, które będą bilansować ich własne źródła wytwórcze, a przez to obniżać koszty energii. W tym przypadku firmy mogą rozważyć realizację inwestycji z własnych środków oraz finansowania bankowego. Koszty takiego przedsięwzięcia pomogą też sfinansować niższe koszty opłaty mocowej.
– Niezależnie od tego sygnalizujemy NFOŚiGW potrzebę przygotowania programu wsparcia dla MŚP, gdyż w tym obszarze magazynowania energii obserwujemy dużą lukę finansową – zaznacza Kochanowski.
W jego opinii spora część projektów, które nie zakwalifikowały się do wsparcia, wkrótce trafi na sprzedaż, gdyż mogą one posiadać decyzję środowiskową, pozwolenie na budowę czy umowę o przyłączenie do sieci, czyli atuty, które były punktowane przez NFOŚiGW.
– Z kolei deweloperzy tych projektów, które znalazły się tuż pod kreską, będą wyczekiwać na ewentualne wykruszenie się wyżej ocenionych projektów. Być może część inwestorów będzie szukać finansowania na rynku, przy czym nie będzie to łatwe zadanie, biorąc pod uwagę niewielkie doświadczenie polskich banków w finansowaniu magazynów energii – prognozuje Kochanowski.
– Projekty bez szans na wsparcie z NFOŚiGW raczej nie mogą upatrywać szans na realizację w potencjalnym rynku mocy po 2030 roku. Po pierwsze wciąż nie wiemy kiedy i na jakich zasadach pojawi się na nowy mechanizm wsparcia. Po drugie potencjalny udział w nowym rynku mocy będzie ograniczał termin ważności warunków przyłączenia do sieci, które zgodnie planowaną nowelizacją Prawa energetycznego (UC84) będą podlegać rygorystycznej weryfikacji – podkreśla prezes.
Zobacz więcej: Nie będzie aukcji na zwolnione przyłącza do sieci
Warto przypomnieć, że program wsparcia ogłoszony przez NFOŚiGW był w dużej mierze postrzegany w tym roku jako alternatywa dla rynku mocy. Tegoroczne aukcje zakładają bowiem niekorzystne parametry dla bateryjnych magazynów energii, o czym pisaliśmy w tym tygodniu w artykule pt. Rynek mocy 2025. Ile nowych elektrowni przyniesie ostatnia taka aukcja?

Potwierdza to Mateusz Kloc, prezes grupy Heyka Capital Markets, która w ostatnich latach pozyskiwała kontrakty mocowe dla baterii.
– Planujemy brać udział z naszymi projektami w kolejnych aukcjach rynku mocy z dostawami po 2030 roku. Natomiast w tym roku odpuszczamy uczestnictwo w aukcji – przekazał nam Kloc.
Heyka wśród projektów przewidzianych do wsparcia przez NFOŚiGW ma pięć magazynów o łącznej mocy 150 MW i pojemności 370 MWh, które mają zostać wybudowane między 2026 a 2028 rokiem. Wśród nich trzy pozyskały wcześniej umowy mocowe.
Wybudować to jeszcze nie znaczy zarabiać
Jan Wojak, starszy analityk Aurora Energy Research, pytany przez WysokieNapiecie.pl o perspektywy polskiego rynku magazynowania energii wskazał, że magazyny w najbliższym roku odnotują wysokie zarobki świadcząc usługi systemowe.
– Jednocześnie wraz z kanibalizacją technologii widzimy obniżenie tej części dochodów o około 80 procent. Z naszej analizy wynika, że do spadku dojdzie w momencie, gdy moc zainstalowana kwalifikowanych magazynów do świadczenia usług bilansowania przyrówna się łącznej wielkości tych rynków. Widzimy, że dojdzie to do skutku w okolicach roku 2027 – podkreśla Wojak.

Magazyny – jak dodaje analityk – w następnych latach zaczną czerpać większość zysków z arbitrażu na rynkach energii. Wysoki zwrot z tych rynków zależny jest od elastyczności ekonomicznej systemu, czyli jednostek odpowiadających na sygnały cenowe.
– Większość nieelastyczności obecnie zapewniają elektrownie węglowe, które muszą produkować w ciągu dnia, żeby zapewniać moc w szczytach wieczornych oraz OZE, które są wynagradzane nawet w okresach negatywnych cen. Zachowanie tych technologii prowadzi do niskich cen w ciągu dnia oraz podbijania cen wieczornych. Obecnie kluczowe pytanie dla magazynów energii dotyczy tego, kiedy węgiel wyjdzie z systemu oraz jak szybko pojawią się responsywne cenowo OZE – uważa ekspert Aurora Energy Research.
Jednocześnie zwraca uwagę, że w międzyczasie jednostki zakładające rozpoczęcie komercyjnej działalności po 2029 roku powinny skupić się na szukaniu innych przychodów niż te z rynku mocy, który stał się niekorzystny dla magazynów.
– Największy potencjał widzimy w arbitrażu, nowych usługach systemowych i planowaniu oszczędności wynikających z kolokacji. Z naszych modeli wynika, że kolokacja wraz z nowymi lub istniejącymi jednostkami OZE prowadzi do podwyższenia wewnętrznej stopy zwrotu projektów i może nieść ze sobą pozytywne decyzje o finansowaniu – podsumowuje Jan Wojak.
Zobacz także: Elektrownie szczytowo-pompowe zostały zdegradowane w rynku mocy
