Spis treści
Co się dzieje z akcjami gdańskiej Energi
Orlen zaproponował mniejszościowym akcjonariuszom Energi odkup ich akcji po 18,87 złotego, tak aby stać się posiadaczem 100% i przy okazji zażegnać konflikt wokół zdjęcia gdańskiej spółki z giełdy.
Orlen ma 90,92% akcji Energi, reszta akcjonariuszy 9,08%. Po przejęciu w 2020 roku kontroli nad Energą jej WZA (czyli de facto Orlen) postanowiło o odejściu z giełdy, ale uchwała została skutecznie zaskarżona przez posiadaczy reszty akcji, którzy wygrali w sądzie.
Prezes Orlenu Ireneusz Fąfara tłumaczy, że odkup akcji wyciągnięcie ręki do mniejszościowych akcjonariuszy, którzy będą mogli wyjść z całej sytuacji z godziwym zyskiem. Przy okazji zapewnia, że Energa nie zostanie sprzedana.
Jeżeli Orlenowi uda się powiększyć stan posiadania do ponad 95%, będzie mógł ogłosić przymusowy wykup reszty (squeeze-out).
Oferta koncernu oznacza, że jest gotowy wyłożyć ponad 709 mln zł za resztę akcji.
Giełda zareagowała jak powinna, czyli następnego dnia po ogłoszeniu zaproszenia akcje Energii podrożały o ponad 11%, właśnie do poziomu oferowanego przez koncern.
Tyle, że we wszystko wmieszała się KNF, ogłaszając, że bada wszystkie okoliczności, towarzyszące ofercie Orlenu. Komisja poinformowała też, że „zidentyfikowała osoby, których działania mogły stanowić naruszenie prawa”. Do końca nie wiadomo, o co chodzi, można się domyślać, że ktoś kupował akcje znając decyzję Orlenu (insider trading).
Być może KNF wzięła pod lupę niespodziewany wzrost kursu akcji Energii z pierwszej połowy listopada. Między 7 a 12 listopada kurs wzrósł nagle o ponad 20%, aby potem spaść o 13%.
Ministerstwo Energii tnie opłaty na rachunkach
Ministerstwo Energii ogłosiło likwidację z początkiem 2026 roku na rachunkach odbiorców prądu opłaty przejściowej, wycofało się też z podwyżki opłaty kogeneracyjnej.
Opłata przejściowa w tym roku to raptem niecałe 4 złote rocznie, pieniądze na pokrycie kosztów rozwiązania kontraktów długoterminowych (KDT) zawartych przed wejściem Polski do UE, a potem przymusowo rozwiązanych.
Z roku na rok koszty osierocone po KDT były coraz mniejsze, z ostatnich danych URE wynika, że koszty te wynosiły mniej niż 60 mln zł, podczas gdy za cały okres 2008-2024 rekompensaty za KDT sięgnęły niemal 18 mld zł. Należy mniemać, że w tym roku będą niższe niż 60 mln zł, a w przyszłym byłyby zupełnie marginalne w skali całego kraju.
Ministerstwo wycofało się też z podwyżki opłaty kogeneracyjnej, która miała skoczyć z 3 do 4,36 zł za MWh z początkiem 2026 roku.
Tutaj jako powód ME wskazało na aktualizację przez URE danych, służących do wyliczania opłaty. Okazało się, że planowana na przyszły rok suma premii kogeneracyjnych wynosi nie 970 mln, jak przyjęło ministerstwo, tylko 947 mln. A dodatkowo regulator wytknął ministerstwu, że przeciętne zużycie gospodarstwa domowego, też uwzględniane w opłacie to nie 3 MWh, a nieco ponad 2 MWh rocznie. Co ME przyjęło do swoich kalkulacji.
Trudno nie odnieść wrażenia, że zmniejszenie opłat to reakcja rządu na zgłoszony przez prezydenta Karola Nawrockiego projekt, który zmierza do likwidacji w ogóle wszystkich dodatkowych opłat w rachunkach – oprócz przejściowej i kogeneracyjnej, także opłaty OZE i mocowej.
Czytaj też: Znamy taryfy na prąd na 2026 w Tauron i E.ON. Bez zmian lub nieco taniej
Jest jednak mało prawdopodobne, że rząd zdecyduje się na coś więcej – postulowana przez prezydenta obniżka VAT na energię z 23 do 5 proc. zdaniem resortu finansów może kosztować 14 mld zł. To ponad trzykrotnie więcej niż koszty zmniejszenia podatku liczone w prezydenckim projekcie (3,5 mld zł).
Czytaj też: Prezydent proponuje rewolucję na rachunkach za prąd
Zarząd JSW zamachnął się na świętość Barbórki
Jastrzębska Spółka Węglowa po trzech kwartałach zanotowała 2,9 mld zł straty, jako główny powód wskazując dalsze spadki cen węgla koksującego i koksu.
W związku z tym zarząd podniósł rękę na górniczą świętość czyli coś, co się potocznie nazywa 14. i 15 pensją. Władze spółki ogłosiły, że ograniczają nagrody z okazji Dnia Górnika oraz ekwiwalent barbórkowy za 2025 r. do 30% należnej wysokości. JSW wyliczyła, że ograniczona do 30% kwota brutto do wypłaty i tak wyniesie okrągłe 100 mln zł, a wraz z narzutami pracodawcy – prawie 130 mln zł.
Związkowcy zareagowali dzień później, ogłaszając wszczęcie procedury sporu zbiorowego i żądając wypłaty dodatkowych świadczeń w pełnej wysokości. Na wycofanie się z cięć związki dały zarządowi 3 dni robocze, grożąc „dalszymi krokami wynikającymi z ustawy o sporach zbiorowych” czyli nawet strajkiem.
Dla porównania, Polska Grupa Górnicza, nie mniej deficytowa, ale hojnie zasilana przez podatników tzw. „dopłatami do redukcji wydobycia”właśnie wypłaciła „nagrody” po 12 tys. zł brutto.
Czytaj też: Pomoc dla JSW: lina ratunkowa czy pocałunek śmierci?
Niemiecki rząd dopłaci do elektryków 3 mld euro
Rządząca koalicja w Niemczech dogadała się co do następnego programu dopłat do zakupów elektrycznych samochodów, tym razem dla mniej zamożnych obywateli. Podstawowa kwota dopłaty ma wynieść 3 tys. euro, ale będzie mogła być podniesiona w zależności od sytuacji materialnej nabywcy, podobno nawet do 5 tys. euro. Wsparcie ma objąć także hybrydy plug-in.
Wiadomo, że z dopłat będą mogły skorzystać gospodarstwa domowe o dochodach do 80 tys. euro rocznie, powiększone o 5 tys. na każde kolejne dziecko. Jak ogłosił szef koalicyjnej CDU Markus Söder premiowany ma być local content, czyli auta produkowane na miejscu, a nie importowane spoza UE (czytaj z Chin). Bliższe szczegóły planu dopłat nie są jeszcze znane, ale mają zostać ogłoszone przed końcem roku.
