Drożeją prawa do emisji CO2. Czy to początek czarnego scenariusza dla węgla w UE?

Drożeją prawa do emisji CO2. Czy to początek czarnego scenariusza dla węgla w UE?

Ceny praw do emisji CO2 wzrosły od początku roku o ponad 50 proc. Bezpośredni powód nie jest jasny, ale jeśli trend się utrzyma, to odczują to mocno oparte na węglu polskie firmy energetyczne.

Prawa do emisji CO2 w kontraktach na grudzień 2018 przebiły cenę 12 euro za tonę. To poziom niewidziany od ponad sześciu lat. Uprawnienia zaczęły mocno drożeć na wtorkowej aukcji i trudno jednoznacznie wskazać, co było bezpośrednią tego przyczyną. Eksperci wymieniają reformę unijnego systemu handlu prawami do emisji EU ETS, silny wzrost gospodarczy i spodziewane zwiększenie emisji z energetyki i przemysłu. Notowania podniosła także zapowiedź Wielkiej Brytanii pozostania w EU ETS do końca obecnego okresu rozliczeniowego. To druga pod względem zapotrzebowania na prawa do emisji CO2 europejska gospodarka.

Za zwyżką notowań może stać też po prostu spekulacja przed ogłoszeniem rocznych danych z ponad 11 tys. instalacji objętych EU ETS. Komisja Europejska ma podać dane za 2017 rok 3 kwietnia. Spodziewany jest wzrost emisji, co wpłynie na oszacowanie popytu w najbliższych miesiącach.

Prawa do emisji CO2, kontrakty grudzień 2018

Cena 10 euro została przebita pod koniec lutego, kiedy Rada UE zatwierdziła reformę EU ETS na okres po 2020 roku. Zmieniona dyrektywa ETS ma istotnie pomóc w realizacji postanowień porozumienia klimatycznego z Paryża. Celem  jest redukcja emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 40 proc. do 2030 roku, w stosunku do poziomu z 1990 roku.

Zobacz także: Coraz więcej prądu z gazu. Wyścig państwowych gigantów

Limit całkowitych emisji będzie redukowany co roku o 2,2 procent. Pula aukcyjna wyniesie 57 proc., ale będzie istniała możliwość jej warunkowego pomniejszenia o 3 proc.  Od 2019 roku wejdzie w życie rezerwa stabilizacyjna MSR. W zmienionej dyrektywie postanowiono, że trafi do niej nie 12 proc., jak początkowo ustalono, a 24 proc. nadwyżki uprawnień na rynku. Po 2023 roku uprawnienia w rezerwie, ponad liczbę sprzedawanych na aukcjach z poprzedniego roku, mają być umarzane.

Prawa do emisji CO2 drożeją

Do wzrostów notowań na rynkach przyczyniły się wypowiedzi francuskiej sekretarz stanu w resorcie ekologii Brune Poirson. Stwierdziła ona, że prawa do emisji CO2 powinny mieć cenę minimalną na poziomie 25-30 euro. "To prawda, że zreformowaliśmy europejski system handlu, ale przy oczekiwanych poziomach cen dla zezwoleń na emisje, węgiel pozostanie najbardziej konkurencyjnym paliwem kopalnym w nadchodzących latach " - miała powiedzieć Poirson na spotkaniu sześciu państw UE. I choć spotkanie nie zakończyło się stworzeniem koalicji wokół francuskiego postulatu, to jednak miało też swoje reperkusje.

Zobacz także: Bruksela chce, by więcej pieniędzy wspierało klimat

Wśród ekspertów giełdowych, zajmujących się handlem energią i prawami do emisji, przeważa przekonanie, że mamy do czynienia z efektem "kuli śnieżnej", choć trudno dokładnie wskazać, co go zapoczątkowało. Jeśli cena prawa do emisji CO2 zbliży się do 13 euro, to kolejną granicą notowań może być 17 euro. Analitycy nie widzą jednak "fundamentów" takich wzrostów. Wskazują też na niewielkie obroty i małe zainteresowanie ze strony przedsiębiorstw.

Jak prawa do emisji CO2 wpłyną na koszty energii? Notowania kontraktów na giełdach poszły nieznacznie w górę, podobnie jak ceny węgla. Ważne jest jednak, jak rynek będzie zachowywał się w dłuższym okresie, a tego nie można dokładnie przewidzieć. Poziom cen powyżej 10 euro nie był notowany od 2011 roku i obecny pęd w górę budzi zdziwienie.

Wzloty, upadki i reformy

Europejski handel prawami do emisji został ustanowiony w 2003 roku i wszedł w życie dwa lata później. Obejmuje obecnie ponad 11 tys. instalacji energetycznych i przemysłowych oraz europejski rynek lotniczy. Sektory te odpowiadają w sumie za emisje ok. 2 mld ton CO2, co stanowi około połowy emisji 31 państw-uczestników systemu.

Początkowo prawa do emisji były przyznawane za darmo. Szybko okazało się, że dla sporej grupy firm oznaczało to nadzwyczajne zyski. W drugiej fazie EU ETS, w latach 2008-12, przedsiębiorstwa  miały ok. 96 proc. darmowych uprawnień, dopiero w obecnej trzeciej fazie wprowadzono znaczące zmiany: europejskie aukcje, scentralizowane rejestry, zharmonizowane benchmarki i roczny wskaźnik redukcji limitów 1,74 proc.

Zobacz także: Co zrobić, aby OZE skutecznie przyspieszyło?

Wkrótce okazało się, że tak   skonstruowany system nie spełnia celu założonego przez jego twórców - nie zniechęca do produkcji energii z paliw kopalnych. Paradoksalnie przyczynił się do tego także burzliwy rozwój odnawialnych źródeł energii, które wypierały "czarną" energię z rynku hurtowego więc spadało zapotrzebowania na prawa do emisji. Z drugiej strony nacisk na efektywność energetyczną oraz kryzys finansowy zmniejszał popyt na energie. W 2008 roku prawa do emisji CO2 kosztowały 30 euro, ale pod koniec 2011 roku spadły już poniżej 10 euro. W 2013 roku ich cena wynosiła nawet mniej niż 3 euro za tonę.

 

 

 

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE