Spis treści
Stary diesel prawem człowieka
Komisja Europejska zatwierdziła polską propozycję rewizji KPO, zakładającą rezygnację z pomysłu podatku od aut spalinowych, działającego na zasadzie „zanieczyszczający płaci”.
Jakby w zamian – zgodnie z założeniami rewizji do sierpnia ma powstać Rządowy Fundusz Ciepłownictwa Systemowego na lata 2026–2030 z budżetem rzędu 3 miliardów złotych. Fundusz jest oczywiście potrzebny, a zapis o podatku i tak pozostawał martwy, bo żaden rząd w Polsce nie zamachnie się na potężne interesy związane z importem używanych aut.
Pierwotna wersja polskiego KPO przewidywała dwa nowe obciążenia dla samochodów spalinowych, wpisane jako element realizacji zasady „zanieczyszczający płaci” i reformy transportu:
- podatek przy rejestracji samochodu,
- coroczną opłatę od posiadania auta spalinowego.
Mechanizm miał być powiązany przede wszystkim z emisją CO₂ oraz częściowo z normą emisji spalin i wiekiem pojazdu. Im bardziej emisyjny i starszy samochód, tym wyższa opłata.
Rząd PiS długo zwlekał z wdrożeniem tych zapisów, a po zmianie władzy nowy rząd zaczął negocjować ich usunięcie lub zastąpienie innymi rozwiązaniami. Komisja Europejska zgodziła się teraz na rewizję KPO i odejście od tych podatków.
Jak wiadomo, wiekowy dieselek to w Polsce towar pierwszej potrzeby i bez przeszkód będzie można tanio importować rzęchy na masową skalę. A tych nie zabraknie, bo zachód Europy elektryfikuje transport prywatny jednak szybciej niż Polska.
Senat odrzucił „klimatyczne” referendum
Senat w głosowaniu stosunkiem głosów 61 do 32 odrzucił wniosek prezydenta Karola Nawrockiego o przeprowadzenie referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Jak już pisaliśmy, prezydent zaproponował pytanie z wyraźną tezą: czy jesteś za realizacją polityki, która „doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej”.
Senacka większość nie przejęła się zorganizowaną tego samego dnia w Warszawie demonstracją, której głównym hasłem było „precz z ETS” i odrzuciła propozycje. W odpowiedzi Nawrocki stwierdził, że złoży kolejny wniosek o referendum z innym pytaniem, bo – według niego – sprawa jest zbyt poważna, i „naród polski” ma prawo powiedzieć, że nie chce europejskiej polityki klimatycznej i Zielonego Ładu. Cyrk zatem będzie trwał, czekamy na nowe pytanie, bo tego, jak ma brzmieć – prezydent na razie nie ujawnił.
Czytaj też: Po co prezydent proponuje klimatyczne referendum?
Jak ma wyglądać wymiana starych wiatraków
Na ostatniej prostej rządowych procedowań rozporządzenia o łatwiejszym repoweringu farm wiatrowych Ministerstwo Energii wniosło, by przyrost mocy „instalacji” – czyli danej farmy wiatrowej – mógł wynieść 50%, a nie 30%, jak wymyśliło Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Zachęta do repoweringu ma polegać na tym, że na przyrost mocy, określony w rozporządzeniu nie trzeba będzie zdobywać nowej decyzji środowiskowej, ale pod szeregiem warunków.
W praktyce będzie można by nawet zbudować nowe, mocniejsze turbiny w miejscu starych przy zachowaniu wskaźnika wzrostu mocy dla całej farmy. Tyle że w trakcie konsultacji branża stwierdziła, że 30% to za mało, aby cała impreza była w ogóle opłacalna i postulowała 60 albo i 70%. Tuż przed wysłaniem projektu na Radę Ministrów ME wniosło po podniesienie progu do 50%. Teraz sprawą zajmie się rząd.
Nowy chwyt administracji Trumpa w walce z wiatrakami
Pentagon zablokował projekty 165 lądowych farm wiatrowych, z czego 54 w Teksasie. Zgodnie z prawem federalnym, na postawienie czegokolwiek wyższego niż 200 stóp potrzebna jest zgoda Departamentu Wojny – w tym przypadku potwierdzenie, że wiatraki nie będą przeszkadzać lotnictwu wojskowemu.
I jak donoszą amerykańscy deweloperzy, od pewnego czasu wydawanych bez problemu zgód nie ma. Najwyraźniej administracja Donalda Trumpa zaczerpnęła z polskiego dorobku prawnego, ponieważ nasze przepisy przewidują zgodę MON na budowę turbin wiatrowych, które jakoby rozpraszają radary i przeszkadzają samolotom w lotach na małej wysokości.
To już kolejna próba walki z wiatrakami w USA, Wszystkie poprzednie chwyty prawne trafiły do sądów, które orzekały na rzecz inwestorów, a przeciwko administracji federalnej.
Tymczasem w Teksasie produkcja energii z OZE od początku 2026 r. po raz pierwszy zrównała się z produkcją z gazu i węgla.
