Coraz więcej prądu z gazu. Wyścig państwowych gigantów

Coraz więcej prądu z gazu. Wyścig państwowych gigantów

Dwie państwowe spółki będą liderami w produkcji prądu z błękitnego paliwa. Która z nich więcej na tym zarobi?

PKN Orlen poinformował w sprawozdaniu finansowym za 2017 rok, że sprzedał ponad 4,8 TWh energii elektrycznej - o 40 proc. więcej niż planowano. Rok wcześniej koncern zakładał, że sprzedaż energii wyniesie ponad 3,4 TWh.

Ze sprawozdania wynika, że nowe bloki gazowo-parowe we Włocławku i Płocku dostarczyły niemal 3,1 TWh energii elektrycznej. To około jednej trzeciej produkcji energii z gazu w Polsce. Polska Grupa Energetyczna podsumowując 2017 rok poinformowała, że jej produkcja energii z gazu wyniosła 2,87 TWh. Tym samym była nieznacznie mniejsza niż w PKN Orlen.

Orlen coraz mocniej wchodzi na rynek energii elektrycznej, nie tylko sprzedając własną produkcję, ale także handlując prądem na giełdzie. „PKN Orlen aktywnie odpowiada na zwiększone zapotrzebowanie swoich klientów. Energia dla nich pochodzi z produkcji własnej (aktywa energetyczne zasilane gazem) oraz z rynku hurtowego” – poinformowało portal WysokieNapiecie.pl biuro prasowe spółki.

Produkcja energii pozostaje nadal stosunkowo niewielką częścią działalności naftowej grupy, ale jeśli chodzi o energetykę gazową, to PKN Orlen staje się głównym wytwórcą w kraju. Choć pamiętajmy, że 9 TWh wytworzonych z gazu to wciąż niewiele w skali kraju - nieco więcej niż 5 proc. z ponad 165 TWh krajowej produkcji w 2017 r.

Nowe bloki gazowo-parowe

Zakończony w czerwcu ubiegłego roku CCGT Włocławek - blok gazowo-parowy o mocy 474 MWe - dostarczył ponad 2,08 TWh energii elektrycznej. Produkuje także niezbędną do procesów technologicznych parę. Dzięki stosunkowo dużej mocy zainstalowanej oraz wysokiej elastyczności blok stał się „aktywnym uczestnikiem rynku, ściśle współpracującym z PSE” – czytamy w sprawozdaniu.

Inwestycja w CCGT Płock - blok gazowo-parowy o mocy 608 MWe – jeszcze nie została w pełni zakończona. We wrześniu 2017 roku blok miał „gorący rozruch” i  synchronizację z KSE. W listopadzie osiągnął obciążenie podstawowe, w grudniu pierwsza para i energia elektryczna trafiła do Zakładu Produkcyjnego w Płocku. Do tego czasu blok wyprodukował około 1TWh energii elektrycznej – podała spółka.

Po oddaniu do użytku CCGT Płock, Orlen spodziewa się, w będzie produkował w sumie ok. 7 TWh energii elektrycznej – wynika z wcześniejszych zapowiedzi. To będzie stanowiło ok. 4,5 proc. produkcji energii w Polsce, a jednocześnie koncern może odpowiadać za około połowę krajowej energii z gazu. Oprócz dwóch nowych bloków gazowo-parowych, Orlen produkuje energię elektryczną w kogeneracji w największej elektrociepłowni przemysłowej w kraju – EC Płock o mocy (415 MWe), która wykorzystuje olej opałowy i uzupełniająco gaz.

Gazowa ofensywa

PGE w ubiegłym roku zwiększyła wolumen produkcji energii z gazu o 23 proc. To efekt przejęcia polskich aktywów EDF oraz przekazanie do eksploatacji w lutym 2017 r. nowego bloku gazowo-parowego w Elektrociepłowni Gorzów (138 MWe). Do PGE należą gazowe elektrociepłownie zawodowe: Gorzów, Lublin-Wrotków, Rzeszów oraz przejęte wraz z kupnem EDF Zielona Góra i Toruń. Ale aktywa EDF zostały włączone do grupy dopiero w listopadzie, więc ich wpływ na wyniki nie jest pełny. W tym roku produkcja energii z gazu będzie w PGE znacznie wyższa - wyniesie ok. 4,3 TWh.

PGE poinformowała, że "w ramach technologii niskoemisyjnych" zamierza zainwestować w nowe moce wytwórcze w oparciu o paliwo gazowe. Wstępne wyniki studium wykonalności w Elektrowni Dolna Odra pozwalają jej rozważać budowę nawet dwóch bloków gazowych o mocy 500 MW każdy. Szczegółowymi wynikami spółka ma dysponować w połowie 2018 roku. Analizowany jest też projekt budowy kolejnego bloku gazowego klasy 500 MW w jednej z istniejących lokalizacji PGE.

„Odpowiadając na wyzwania nowoczesnej energetyki, rosnące oczekiwania klientów oraz coraz bardziej restrykcyjną politykę klimatyczną obraliśmy kurs na bezpieczeństwo energetyczne i cieplne, tak na poziomie krajowym, jak i na poziomie lokalnych ośrodków miejskich” -  tłumaczył cytowany w komunikacie spółki prezes zarządu Henryk Baranowski.

Węgiel+CO2= gaz?

Według Agencji Rynku Energii zainstalowane na koniec grudnia 2017 roku moce elektrowni gazowych wynoszą obecnie ponad 2 GW, z czego prawie 1239 MW to elektrociepłownie zawodowe a 826 – elektrownie przemysłowe. Zestawienie nie uwzględnia nowego bloku w Płocku, który według planów ma zostać w pełni uruchomiony w pierwszej połowie tego roku, „może od drugiego kwartału”.

Prawdopodobnie niedługo zacznie pracę blok w Stalowej Woli, gdzie inwestorami są Tauron i PGNiG. Energetyczna grupa z Katowic informowała ponadto, że planuje wystartować w aukcji rynku mocy z projektem bloku parowo-gazowego w Elektrowni Łagisza, choć kilka lat temu od inwestycji odstąpiła. Z kolei w 2020 PGNiG Termika planuje zakończyć budowę bloku gazowo-parowego o mocy 497 MWe w Elektrociepłowni Żerań w Warszawie.

W spółkach energetycznych coraz częściej mówi się, oczywiście nieoficjalnie, że węgiel nie ma przyszłości. Dominuje przekonanie, że po  przyjęciu nowelizacji dyrektywy ETS ceny uprawnień do emisji CO2 po 2020 pójdą w górę. Zresztą już drgnęły - po wieloletniej stagnacji na poziomie 5 euro dziś na rynku wtórnym na niemieckiej giełdzie EEX są już powyżej 10 euro.  To oznacza, że elektrownie gazowe staną się coraz bardziej konkurencyjne wobec węglówek. W latach 20-tych to może otworzyć im szansę na wygraną w aukcjach na rynku mocy.

Czytaj także Gaz coraz groźniejszy dla węgla

Ale prezes PGE Henryk Baranowski nie ukrywał, że dla elektrowni gazowych sam rynek mocy to za mało- PSE musiałoby jeszcze dopłacić za tzw. usługi systemowe czyli za regulację systemu energetycznego, na którym będzie coraz więcej niestabilnych OZE. Elektrownie gazowe nadają się do tego najlepiej, bo działają jak zapalniczki-można je szybko włączyć i szybko odstawić. Na elektrownie węglowe taka jazda w górę i w dół działa bardzo źle - rosną wydatki na remonty.

Na więcej szczegółów będziemy musieli poczekać gdy poznamy choć jakiś fragment studium wykonalności pierwszej gazowej pięćsetki w Dolnej Odrze.

Kto dostanie wsparcie?

W wyścigu o gazową palmę pierwszeństwa między PGE a Orlenem jest też wątek polityczno-prawny. Obie spółki mają zupełnie inną wizję rozwoju kogeneracji czyli produkcji prądu i ciepła jednocześnie. Taki sposób wytwarzania energii jest najbardziej efektywny i zgodnie z przepisami UE może dostawać wsparcie. Jak już pisaliśmy, Orlen chciał aby elektrociepłownie przemysłowe również otrzymały wsparcie. W pierwszej wersji systemu wsparcia zaprezentowanej przez Ministerstwo Energii paliwowy potentat mógł dostać nawet 800 mln zł wsparcia dla swoich elektrociepłowni. Ale prezentacja szybko zniknęła ze stron ME.

Z kolei PGE zależy na skierowaniu większego strumienia pieniędzy ze wsparcia dla kogeneracji do mniejszych elektrociepłowni. Te większe miałyby rywalizować o wsparcie z rynku mocy. Pierwsze aukcje na rynku mocy w 2018 r.  Czy PKN Orlen zdecyduje się wpuścić swoje gazówki do aukcji na rynku mocy, czy też jednak powalczy dla nich o wsparcie z systemu kogeneracji? To jedno z ciekawszych pytań na które odpowiedź poznamy przy aukcjach mocowych. Od wyboru systemu wsparcia, właściwej strategii w aukcjach i większej siły przebicia argumentów w rządzie i parlamencie zależy to, która spółka zarobi więcej na swych gazówkach.

Czytaj także Co dalej ze wsparciem kogeneracji?

Teoretycznie dzięki wsparciu dla kogeneracji można zyskać więcej niż na rynku mocy. Ale prace nad systemem wsparcia dla elektrociepłowni trwają do dziś i ich wynik jest niepewny. Wg najnowszej wersji elektrociepłownie przemysłowe dostaną wsparcie (dopłatę do produkowanego przez nie prądu) tylko wtedy, gdy 70 proc. wytwarzanego przez nie ciepła trafi do naszych kaloryferów, a nie na potrzeby fabryk. To w praktyce wyklucza największe instalacje Orlenu z systemu. Ale projekt systemu wsparcia wciąż nie ujrzał światła dziennego i nie wiadomo kiedy Ministerstwo Energii zdecyduje się go skierować do oficjalnych konsultacji. System będzie musiał zostać zatwierdzony przez Komisję Europejską, co może potrwać wiele miesięcy.

Tymczasem obecny system wsparcia oparty na czerwonych i żółtych certyfikatach wygasa  z końcem tego roku. Coraz większa jest "szansa", że w 2019 rok wejdziemy w ogóle bez systemu. Taka sytuacja już raz się zdarzyła w 2013 r. i spowodowała wstrzymanie inwestycji w elektrociepłownie na dwa lata.  Teoretycznie obecnie nikt tego nie chce, ale legislacyjny pat trwa.

 

 

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

Dowiedz się więcej o Obserwatorze Legislacji Energetycznej