Menu
Patronat honorowy Patronage

Rząd zakontraktował energię z OZE za 2,5 mld zł

Prezes URE podał wyniki aukcji na 15-letnie umowy zakupu energii z farm wiatrowych i fotowoltaicznych o mocy powyżej 1 MW. Rząd zakontraktuje energię o wartości 2,5 mld zł z 62 firmami. Zwycięzcy będą sprzedawać „zielony” prąd średnio za 228 zł/MWh – o połowę taniej od rynkowych cen prądu w listopadzie. Dla porównania wczorajsza cena energii na rynku spot przekroczyła już 1,6 tys. zł/MWh.
Powerplant with photovoltaic panels and eolic turbine

We wtorek Urząd Regulacji Energetyki opublikował wyniki drugiej w tym roku aukcji dla nowych farm wiatrowych i fotowoltaicznych o mocach przekraczających 1 MW. Do walki o kontrakty stanęło 89 firm, z czego 62 wygrały.

Zwycięstwo oznacza, że przez 15 lat od uruchomienia „zielonych” elektrowni ich właściciele będą korzystać z kontraktów różnicowych po stawkach, które wylicytowali. Najtańsza z elektrowni wygrała z ceną zaledwie 139,64 zł/MWh, a najdroższa z 261,07 zł/MWh. Średnia cena z kontraktów wyniosła 228 zł/MWh.

Co oznaczają ceny z aukcji OZE?

Kontrakty różnicowe oznaczają, że jeżeli ceny energii elektrycznej na giełdzie będą niższe od tych zakontraktowanych przez wytwórców, państwo dopłaci im różnicę, która zostanie następnie przeniesiona na nasze rachunki za prąd w postaci „opłaty OZE”. W tym roku wynosi ona 0,22 gr/kWh (w przypadku przeciętnej rodziny oznacza to koszt ok. 37 groszy miesięcznie).

Zobacz także: Wszyscy chcą kupować zieloną energię

Jeżeli jednak ceny rynkowe będą wyższe od zakontraktowanych w aukcjach, wówczas właściciele tych „zielonych” elektrowni będą musieli oddać nadmierne przychody na koniec okresu wsparcia. Obecnie mamy do czynienia z taką właśnie sytuacją, bo wczorajsza cena giełdowa była najwyższa w historii polskiej giełdy i wyniosła blisko 1642 zł/MWh (1,64 zł/kWh). Dlatego od przyszłego roku „opłata OZE” będzie już o połowę niższa, a jej koszt dla przeciętnej rodziny spadnie do ok. 15 gr/m-c.

Po co sprzedawać energię poniżej cen rynkowych?

Dlaczego więc firmy budujące wiatraki i farmy słoneczne w ogóle starają się o kontrakty z rządem, skoro wygrywają je tylko te firmy, które zobowiązują się do rozliczenia z rządem sprzedaży energii znacznie poniżej cen rynkowych?

Po pierwsze, dzisiejsza sytuacja rynkowa nie oznacza, że taka samo rynek energii będzie wyglądać za 5, 10 czy 15 lat. Rynkowe ceny energii mogą znacznie spaść, narażając inwestorów na ryzyko. Stała cena sprzedaży (indeksowana inflacją) to dość pewny biznes, bo w przypadku wiatraków i fotowoltaiki zdecydowana większość kosztów znana jest w chwili rozstrzygania aukcji – to po prostu koszty inwestycji.

Po drugie, rządowe kontrakty są zabezpieczeniem kredytów inwestycyjnych. Bez nich banki nie chciałyby wyłożyć pieniędzy na budowę tych elektrowni. Ryzyka zmienności cen nie chcą brać na siebie także odbiorcy energii. Przemysł kontraktuje dziś energię zwykle jedynie w horyzoncie kilkuletnim.

Zobacz także: Polska osiągnęła cel OZE na 2020 dzięki poprawie statystyki

Część inwestorów dzieli jednak ryzyko i na rządowych aukcjach wystawia tylko część spodziewanej produkcji z elektrowni, którą chcą wybudować. Tyle, ile potrzebne jest instytucji finansującej, aby skredytować projekt. Pozostałą energię będą oferować na rynku i korzystać z wyższych cen giełdowych (lub na nich tracić). W efekcie można się spodziewać, że wzrost produkcji „zielonej” energii z inwestycji realizowanych dzięki rządowym aukcjom będzie większy niż wynika to z samych kontraktów. Zgodnie z nimi projekty zakontraktowane na tej aukcji będą w sumie dostarczać do 1,2 TWh energii rocznie, a więc ok. 7% dzisiejszej produkcji w Polsce.

Zobacz także: Polska ma strategię wodorową. Co uda się zrealizować?

Fotowoltaikę wspiera:
Zielone technologie rozwijają:
Rynek energii wspiera:
Technologie wspiera:

Partnerzy portalu

Partnerzy portalu

Partnerzy portalu

Niemal na całym świecie energia elektryczna w stosunku do siły nabywczej pieniądza jest tańsza niż w Polsce. Więcej za prąd płaci się tylko w takich krajach jak Sierra Leone czy Uganda i w dwóch innych państwach Europy. Od kilku lat stać nas na zakup coraz mniejszej ilości prądu, a przyszłoroczne podwyżki cofną nas o kolejne lata.
Rynek energii wspiera:
Technologie wspiera:

Partnerzy portalu

Duńczycy z Energinetu zdążyli przed zimą ułożyć cały odcinek gazociągu - przyszłego systemu Baltic Pipe - na wyspie Zelandia. Brakuje przyspawania go na obu końcach do reszty gazociągu i uporządkowania terenu. W Polsce Gaz-System układa rurę pod Wartą.
Welder mounts in the trunk pipeline electrochemical protection

Partnerzy portalu