Wiatraki podzieliły posłów PiS

Wiatraki podzieliły posłów PiS

Zmiana ustawy o odnawialnych źródłach energii miała być formalnością i realizacją porozumienia Warszawy z Komisją Europejską. Po jej przyjęciu ponownie ruszyć miały inwestycje w „zielone” elektrownie. Tymczasem stała się polem ostrego konfliktu wewnątrz PiS, a w efekcie ułomnego kompromisu inwestycje będą, ale w przestarzałe i droższe technologie.

Farmy wiatrowe nie mają szczęścia do zmian przepisów. Tak też  może być w przypadku prowadzonej właśnie nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii. Parlamentarzyści naprawiają za jej pomocą przepisy o opodatkowaniu wiatraków, które dwa lata temu z premedytacją uchwalili w takim kształcie, że stały się niejasne i gminy interpretowały je w na dwa odmienne sposoby, doprowadzając do serii postępowań sądowych (zobacz: Parlament świadomie tworzy złe prawo?). Tym razem to samo środowisko przewalczyło na ostatnim etapie prac legislacyjnych w Sejmie poprawkę, która ma uniemożliwić budowę turbin wiatrowych nowego typu – wyższych, ale stawianych w mniejszych skupiskach, pracujących stabilniej, przez więcej godzin w roku, a w efekcie znacznie tańszych w eksploatacji.

Rozłam w partii

W rządowej wersji projektu nowelizacji ustawy o OZE dopuszczono stosowanie tzw. zamiennych pozwoleń na budowę, o ile nie zwiększają one oddziaływania elektrowni wiatrowej na środowisko. To umożliwiłoby budowę w Polsce turbin nowego typu. Ustawa została już przyjęta przez komisję sejmową w takim kształcie, ale w PiS pojawił się rozłam. Minister Edukacji Anna Zalewska postawiła weto wobec przyjęcia ustawy o odnawialnych źródłach energii. Pod jej wpływem ustąpić musieli w końcu dwaj inni prominentni politycy PiS – Minister Energii Krzysztof Tchórzewski i wiceszef tego resortu Grzegorz Tobiszowski.

W efekcie ostrej dyskusji wewnątrz PiS klub zgłosił poprawkę zgodnie z którą modernizacja, choćby nawet zmniejszała oddziaływanie na środowisko (nowe turbiny są z reguły cichsze) nie może również powodować wzrostu zainstalowanej mocy żadnego z wiatraków. To przepis nie mający żadnego uzasadnienia z punktu widzenia osób mieszkających w sąsiedztwie wiatraków (nie musi mieć związku ani z wysokością turbiny, ani hałasem), ale wymierzony w firmy planujące stawianie jakichkolwiek turbin wiatrowych.

Wiatraki rzeczywiście wywołały sporą liczbę konfliktów w społecznościach lokalnych. Według opublikowanego w 2016 r. opracowania Marii Bednarek-Szczepańskiej pomiędzy 2007 a 2014 r. na tle elektrowni wiatrowych wybuchły w gminach 102 konflikty,których echo odbiło się w mediach. Wiatraki zdystansowały biogazownie i maszty telefonii komórkowej, a konflikty miały miejsce niemal we wszystkich województwach.

Protesty przeciwko farmom wiatrowym

Pozwolenia na budowę były wydawane kilka lat temu i określały konkretny typ turbiny, która ma zostać zainstalowana. Tymczasem moce budowanych na świecie wiatraków od tego czasu znacząco wzrosły, dzięki czemu wytwarzana w nich energia istotnie potaniała (jest na poziomie porównywalnym lub niższym w stosunku do nowych elektrowni węglowych), Dziś instalowanie starszych typów turbin, o mniejszych mocach, oznaczałoby już droższą generację prądu. Producenci wiatraków nie sprzedają już też wielu ze starych typów turbin albo zmienili ich nazwy w efekcie konsolidacji firm. W każdym z tych przypadków, zgodnie z poprawką przyjętą przez Sejm, inwestorzy nie otrzymają już pozwolenia zamiennego na budowę farmy wiatrowej i nie będą mogli jej postawić.

Autorstwo poprawki przypisuje sobie portal stopwiatrakom.eu, założony przez Marcina Przychodzkiego, aktualnego dyrektora Departamentu Prawnego Ministerstwa Infrastruktury, który wspólnie z minister Anną Zalewską jeszcze kilka lat temu tłumaczył jak i dlaczego należy walczyć w Polsce z wiatrakami, a jako radca prawny reprezentował przeciwników takich inwestycji.

Założony przez Przychodzkiego portal pokazuje dziś linie podziału w partii rządzącej. W ostatnim czasie stopwiatrakom.eu ostro krytykowało Ministra Energii Krzysztofa Tchórzewskiego i premiera Mateusza Morawieckiego m.in. za wspieranie budowy morskich farm wiatrowych oraz brak walki o nowe kopalnie węgla kamiennego i elektrownie na paliwa kopalne. Na celowniku od lat jest też Unia Europejska. Portal postuluje z resztą wystąpienie z niej Polski, a o papieżu Franciszku donosi, że uległ presji „zielonego komunizmu”. Rozłam w partii łączy z rekonstrukcją rządu. – Dzisiaj, po ponad dwóch latach rządów, nie ma już w nim obozu patriotycznego – odeszli bowiem ministrowie Macierewicz i Szyszko, a zmarginalizowani zostali premier Szydło i minister Adamczyk [przełożony Przychodzkiego – red.] – donosi portal. "Po raz kolejny dowiadujemy się, że dla „dobrej zmiany” człowiek liczy się już mniej niż interesy inwestorów. To samo dotyczy branży farmaceutycznej przy przymusowych szczepieniach dla dzieci, gdzie Minister Zdrowia nic robi, by wzmocnić pozycję rodziców i samych dzieci”.

Protesty przeciwko budowie wiatrakówPrzeforsowana przez część posłów PiS poprawka uderzy także w, dopiero co kreowaną, politykę Ministerstwa Energii, zgodnie z którą najtańsze źródła energii odnawialnej (gł. wiatraki) miałyby wkrótce powstawać całkowicie na warunkach rynkowych. Umożliwić miałyby to, wzorem państw zachodnioeuropejskich, kontrakty długoterminowe przemysłu z właścicielami farm wiatrowych. Bez pozwoleń na budowę większych turbin, produkujących energię taniej, o podpisanie takich kontraktów będzie jednak dużo trudniej. Tymczasem dla niektórych firm to już kwestia przetrwania na rynku, bo w Skandynawii coraz popularniejszy staje się obowiązek wykazywania produkcji opartej w 100% na źródłach odnawialnych nie tylko w swoich zakładach, ale także u poddostawców – choćby producentów opakowań. Jeżeli polscy producenci nie wykażą się odpowiednimi umowami, albo ich koszty będą dużo wyższe, niż w sąsiednich krajach, zaczną przegrywać walkę o zamówienia.

Zobacz także: 100 procent OZE. Jak to robią Apple, Google, IKEA i inni?

Bunt partyjnych dołów

Problemem jest już dziś nie tylko konflikt w partii, ale też bunt tzw. partyjnych dołów, a wiec lokalnych, zwykle samorządowych, działaczy partyjnych. Dla wielu gmin, przyjęte przez PiS ograniczenia w lokowaniu farm wiatrowych w stosunku do domów oraz domów w stosunku do farm, stały się hamulcem rozwoju. Część gmin nie ma po prostu gdzie się rozwijać. W takiej sytuacji znalazły się między innymi podkarpackie gminy Łańcut, Gacie i Markowa. Jak wyjaśnia portalowi WysokieNapiecie.pl zastępca wójta gminy Łańcut Halina Szpunar, przy braku zmiany interpretacji art. 14a sporo terenów w podmiejskich gminach nie zostanie wykorzystanych. W gminie Łańcut znajduje się 19 turbin, a żaden nowy budynek mieszkalny nie może powstać bliżej, niż na 1,5 km od każdej z nich.

Jak powiedział portalowi WysokieNapiecie.pl poseł PiS z województwa podkarpackiego Kazimierz Gołojuch, kwestie dotyczące zabudowań w odległości od farm wiatrowych zostaną ponownie podjęte przy kolejnej nowelizacji ustawy o OZE. Wtedy też będzie czas na zajęcie się kwestią mocy w modernizowanych siłowniach. Poprawianie przepisów ma zacząć się jeszcze w tym roku, zapewne po wyborach samorządowych. Według zapowiedzi z maja wiceministra Grzegorza Tobiszowskiego prace są zaawansowane.

Teraz na zmiany w ustawie nie pozostało wiele czasu, ponieważ jak najszybciej trzeba uruchomić nowy system aukcyjny. Z tego powodu nowela powinna wejść w życie w lipcu - wyjaśnił poseł. Jego zdaniem, Senat i Prezydent zaakceptują nowelizację przepisów i ustawa o OZE wejdzie w życie w czasie zaplanowanym przez Ministerstwo Energii. Zapewne więc nie będzie próbował zmieniać

Czytaj także: OZE nabierają mocy. Wiatr zmienia kierunek

Partnerzy działu:

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

Dowiedz się więcej o Obserwatorze Legislacji Energetycznej