1. Główna
  2. >
  3. Technologia
  4. >
  5. Zielony przemysł
  6. >
  7. Unijne cło węglowe może okazać się dziurawe

Unijne cło węglowe może okazać się dziurawe

Zagraniczna prasówka energetyczna: Energochłonni obawiają się o skuteczność CBAM-u; Bruksela chce przyspieszyć budowę interkonektorów; Brytyjczycy ruszają wielomiliardowym programem inwestycji w sieci; Czy w USA faktycznie zabraknie prądu przez sztuczną inteligencję?
Przemysł fot. Depositphotos
CBAM dotyczy importu do UE żelaza i stali, aluminium, nawozów, cementu, energii elektrycznej i wodoru. Fot. Depositphotos

Energochłonni obawiają się o skuteczność CBAM-u

Przemysł energochłonny obawia się, że unijne cło węglowe okaże się zbyt łagodne dla wysokoemisyjnych towarów importowanych do UE. W efekcie sens tego mechanizmu może stanąć pod znakiem zapytania – podkreśla Politico.

Mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2 (ang. Carbon Border Adjustment Mechanism, CBAM) jest pierwszym tego typu rozwiązaniem na świecie.

Ustanawiające go rozporządzenie weszło w połowie maja 2023 r. Przejściowa faza mechanizmu zaczęła obowiązywać od 1 października tego roku i potrwa do końca 2025 r.

Po wejściu w życie pełnego zakresu CBAM, czyli od 1 stycznia 2026 r., importerzy będą musieli deklarować ilość towarów przywiezionych do UE w poprzednim roku oraz związane z nimi emisje. Następnie uregulują koszt importowanych emisji za pomocą certyfikatów CBAM. Cena tych certyfikatów będzie kalkulowana w oparciu o średnią tygodniową cenę aukcyjną uprawnień EU ETS.

Początkowo będzie to dotyczyć importu do UE żelaza i stali, aluminium, nawozów, cementu, a także związanych z nimi wyrobów przetworzonych. Do tego dochodzą jeszcze energia elektryczna i wodór.

Według założeń CBAM ma wyeliminować nierówną konkurencję ze strony importowanych towarów o wysokim śladzie węglowym, pochodzących z krajów, które nie mają tak ambitnej polityki klimatycznej jak UE.

Jednak przedstawiciele branż energochłonnych wskazują, że dużym problemem dla skuteczności tego mechanizmu może być sposób obliczania emisyjności importowanych towarów w sytuacji, gdy producenci nie podają precyzyjnych danych dotyczących śladu węglowego.

Według projektu przepisów UE, do którego dotarło Politico, Komisja Europejska, rozważa zastosowanie domyślnych wzorów, wskazujących emisje towarzyszące produkcji wybranych towarów w danych krajach. Zdaniem energochłonnych są one zdecydowanie zaniżone.

Przykładowo niektóre wyroby stalowe z Chin, Brazylii i USA charakteryzują się znacznie niższymi emisjami CO2 niż analogiczne produkty wytworzone w UE. Z kolei firmy chemiczne wskazują podobne zastrzeżenia w przypadku m.in. mocznika, wykorzystywanego jako surowiec do produkcji nawozów.

Cytowani przez Politico przedstawiciele firm i organizacji branżowych wyrazili nadzieję, że Komisja Europejska dopracuje ostateczną wersję przepisów nim zaczną one obowiązywać z początkiem 2026 roku. KE odmówiła komentarza w tej sprawie.

Zobacz także: Rząd już za półmetkiem, a polski sektor CCS nadal w powijakach

Bruksela chce przyspieszyć budowę interkonektorów

Komisja Europejska przygotuje plan, w którym zostaną wskazane obszary wymagające przyspieszenia budowy transgranicznych sieci. Celem jest wyeliminowanie luk, które negatywnie wpływają na budowanie wspólnego rynku i ograniczają możliwości efektywnego wykorzystania energii – donosi „Financial Times”.

Powstanie takiego planu w rozmowie z dziennikiem zapowiedział unijny komisarz ds. energii Dan Jørgensen. Jego zdaniem plan – przygotowana z inicjatywy KE we współpracy operatorami sieci przesyłowych oraz państwami – pozwoli zidentyfikować luki w istniejące infrastrukturze i skłoni kraje członkowskie do skoordynowania projektów.

Według Jørgensena za mała przepustowość połączeń transgranicznych oraz słabe tempo budowy i modernizacji sieci to największe zagrożenie dla celów UE w zakresie dekarbonizacji i bezpieczeństwa energetycznego.

Ponadto zbyt mała przepustowość sieci oraz interkonektorów nie pozwala optymalnie wykorzystać energii produkowanej w rozproszonych źródłach. Według unijnego stowarzyszenia unijnych regulatorów energetycznych ACER koszty redysponowania mogą wzrosnąć do 26 mld euro do 2030 roku. Dla porównania w 2022 roku było to ponad 5 mld euro.

Wśród pierwszych inicjatyw Brukseli, związanych z zapowiadanym planem, ma się znaleźć propozycja budowy ośmiu „autostrad energetycznych”, m.in. nowych interkonektorów pomiędzy Francją a Hiszpanią, podmorskie połączeniu Cypru z Europą kontynentalną, a także rurociągi do przesyłu wodoru w południowej i południowo-zachodniej Europie. KE zaproponuje też działania dotyczące uproszczenia i przyspieszenia procedur administracyjnych.

Dan Jørgensen podkreślił również, że choć minęła już dekada od wskazania unii energetycznej jako jednego unijnych priorytetów, to tego celu wciąż nie osiągnięto.

– To trochę paradoks, że mamy rynek wewnętrzny, który lepiej sprawdza się w przypadku sprzedaży pomidorów czy pasty do zębów niż w przypadku energii. Tymczasem to energia jest obecnie kluczowa dla naszej konkurencyjności i bezpieczeństwa, a także dla walki ze zmianami klimatu – stwierdził komisarz Jørgensen w rozmowie „Financial Times”.

Według niedawnego raportu think tanku Agora Energiewende, gdyby planowanie i koordynacja różnego rodzaju infrastruktury energetycznej pomiędzy unijnymi krajami była lepsza, to Unia Europejska jako całość mogłaby do 2050 roku zaoszczędzić nawet 560 mld euro.

Zobacz więcej: Nie będzie aukcji na zwolnione przyłącza do sieci

Brytyjczycy ruszają wielomiliardowym programem inwestycji w sieci

Ofgem – brytyjski regulator energetyczny – zaakceptował plany inwestycji w gazociągi i sieci przesyłowe o łącznej wartości 28 mld funtów. Koszty przedsięwzięć odbiorcy odczują w rachunkach – informuje „Financial Times”.

Z tej kwoty około dwie trzecie będzie przeznaczone na infrastrukturę gazową, a reszta zostanie wydania na sieci przesyłowe. Dziennik wskazuje, że jest to część większego programu inwestycyjnego, który docelowo ma pochłonąć około 90 mld funtów do 2031 roku.

Ofgem wyliczył, że do tego czasu brytyjskie rachunki dla gospodarstw domowych wzrosną średnio o 108 funtów rocznie. Jednocześnie uwzględniając pozytywny wpływ inwestycji dla odbiorców realny wzrost wyniesie około 30 funtów.

Według zapowiedzi dzięki budowie nowej infrastruktury poprawi bezpieczeństwo dostaw oraz umożliwione zostanie przyłączanie do sieci nowych źródeł. W szczególności ma poprawić się na przesył energii z morskich farm wiatrowych u wybrzeży Szkocji na bardziej zurbanizowane i uprzemysłowione południe.

„Financial Times” podkreśla, że rząd Partii Pracy zobowiązał się do 2030 roku obniżyć rachunki za energię o 300 funtów rocznie w porównaniu z poziomami z 2024 roku po tym, jak w latach 2021-2022 gwałtownie wzrosły w skutek kryzysu energetycznego w Europie.

Pod koniec listopada rząd założył zmiany w budżecie, dzięki którym gospodarstwa domowe zaoszczędzą około 150 funtów. Będzie to możliwe m.in. dzięki temu, że część nakładów związanych ze wsparciem OZE zostanie sfinansowane z wpływów podatkowych.

Niezależnie od tego Great British Energy – państwowa spółka energetyczna, utworzona przez rząd Partii Pracy po zwycięstwie w ubiegłorocznych wyborach – poinformowała, że zamierza w ciągu najbliższych pięciu lat wesprzeć projekty związane z czystą energetyką o mocy co najmniej 15 GW.

Zobacz również: Problemy z budową nowych elektrowni? Resort energii pomoże wrzutką do ustawy

Czy w USA faktycznie zabraknie prądu przez sztuczną inteligencję?

Ambitne plany rozwoju sztucznej inteligencji (AI), które stawia sobie Donald Trump, mogą zostać podkopane przez jego własną niechęć do energetyki odnawialnej – pisze Bloomberg.

Według BloombergNEF, w Stanach Zjednoczonych zużycie energii przez centra danych ma wzrosnąć prawie trzykrotnie do 2035 roku. Analitycy firmy konsultingowej Wood Mackenzie uważają, że tylko inwestycje w OZE oraz magazynowanie energii będą w stanie pomóc nadążyć za rosnącym zapotrzebowaniem na energię ze strony centrów danych obsługujących AI.

Centra danych cechują się dużą energochłonnością, a jednocześnie wymagają stabilnej i nieprzerwanej pracy. Boom związany z AI spowodował więc gwałtowny wzrost zapotrzebowania na turbiny gazowe, a także wzrost zainteresowania energetyką jądrową. Jednak centra powstają znacznie szybciej niż trwa typowy proces inwestycyjny w energetyce.

Budowa elektrowni jądrowych jest kosztowna i czasochłonna, a w przypadku turbin gazowych rynek dostawców jest ograniczony do kilku kluczowych graczy, mających ograniczone zdolności produkcyjne. Dlatego terminy realizacji przedsięwzięć wydłużają się.

W efekcie, jak podkreśla Bloomberg, inwestycje w taniejące wiatraki, fotowoltaikę i bateryjne magazyny energii są konieczne, aby pomóc uzupełnić potencjalną lukę mocy oraz ograniczyć wzrosty cen energii. Jednak od ponownego objęcia stanowiska prezydenta Donald Trump oraz jego administracja podejmują działania przeciwko dalszemu rozwojowi OZE w USA, co może uderzyć rykoszetem w sektor sztucznej inteligencji.

Odmienną perspektywę w sprawie zapotrzebowania na energię w USA ze strony AI przedstawia „Financial Times”, wskazując na opinie dotyczące rynku terminowego.

Dziennik zaznacza, że według panującej narracji rozwój AI – połączony z elektryfikacją transportu i ogrzewania, zapotrzebowaniem na klimatyzację, a także innymi czynnikami – doprowadzi do niedoborów energii i wzrostu jej cen. Taką narrację przestawiają też firmy technologiczne, którym zależy na tym, aby energetyka inwestowała w nowe moce.

Jednak sceptycy zastanawiają się, dlaczego wobec tego ta wizja nie znajduje odzwierciedlenia na terminowych rynkach energii, które powinny wyceniać przedstawiane obecnie prognozy. Jeśli się tak nie dzieje, to może oznaczać, że obeznani z rynkiem traderzy z dystansem podchodzą do obecnego szumu informacyjnego związanego z AI.

„Financial Times” podaje przykłady rynku terminowego na terenie operatora PJM, który zarządza siecią m.in. w obfitującym w centra danych stanie Wirginia, gdzie kontrakty na 2030 rok są tylko nieznacznie wyższe od tych na 2026 rok. Z kolei w Teksasie ceny spadają wraz z kolejnymi latami, choć prognozy mówią tam o zapotrzebowaniu na moc ze strony centrów danych na poziomie 77 GW do końca tej dekady.

Może to zatem oznaczać, że traderzy uważają prognozy dotyczące rozwoju sektora AI za mocno zawyżone, gdyż część inwestycji się nie zmaterializuje, a inne powstaną znacznie później z powodu ograniczeń administracyjnych czy niedoborów urządzeń.

Jednocześnie trend związany z inwestowaniem we własne źródła energii przez największych operatorów centrów danych może sprawić, że ich obiekty będą działać jako wyspy energetyczne, czyli będą niezależne od zewnętrznych dostaw.

Zobacz również: Problemy z budową nowych elektrowni? Resort energii pomoże wrzutką do ustawy

Partner działu Klimat:
Zielone technologie rozwijają:
Technologie wspiera:
Tydzień Energetyka: Ustawa o górniczych odprawach uchwalona; TK otwiera drogę do sieciowych odszkodowań; UE bliżej końca rosyjskiego gazu; Bruksela pracuje nad przepisami o local content.
górnik
górnik
Partner działu Klimat:
Zielone technologie rozwijają:
Technologie wspiera:
Zwiększenie obliga gazowego może trochę rozruszać rynek, ale największą przeszkodą jest nieszczęsna ustawa „magazynowa”. Energetycy chcieliby się z niej wyłączyć a powodem jest oczywiście ostra konkurencja o gaz dla nowych elektrowni gazowych.
magazynowanie gazu
Inwestycje w energetykę gazową stają się coraz większym wyzwaniem, więc Ministerstwo Energii postanowiło pomóc grupom energetycznym uniknąć kar. Jednocześnie zmian wymaga sam rynek mocy, który w dotychczasowym kształcie nie jest dostosowany pod względem terminów do realizacji dużych projektów.
Elektrownia Dolna Odra – nowe bloki gazowe. Fot. Polimex Mostostal
Nowe bloki gazowo-parowe (2x683 MW) w Elektrowni Dolna Odra, oddane do użytku w październiku 2024 roku. Fot. Polimex Mostostal
Jeśli inwestycje w wychwytywanie i składowanie CO2 w Polsce mają przyspieszyć, to konieczne jest legislacyjne przyspieszenie. Zwłaszcza, że przemysł ciężki na spełnienie rygorystycznych wymogów związanych z redukcją emisji z każdym dniem ma coraz mniej czasu.
Zakład produkcyjny Orlenu w Płocku. Fot. mat. pras.
Zakład produkcyjny Orlenu w Płocku. Fot. mat. pras.