Spis treści
Nowelizacja bez kontynuacji
Minęły już ponad dwa lata od nowelizacji Prawa geologicznego i górniczego, w której znalazły się m.in. przepisy umożliwiające składowanie CO2 w górotworze (w obszarach morskich i lądowych, a także w strukturach złożowych węglowodorów) również w przypadku projektów o charakterze innym niż demonstracyjny.
W Dzienniku Ustaw ukazała się ona 27 września 2023 roku, czyli w końcówce poprzedniej kadencji Sejmu. Wówczas było to komentowane jako wydarzenie, od którego rozwój rynku CCS/CCU zacznie w Polsce nabierać tempa. Za tą nowelizacją miały bowiem iść kolejne akty prawne regulujące funkcjonowanie tego sektora. Z perspektywy czasu okazało się jednak, że te oczekiwania były zbyt optymistyczne.
Gdy w czerwcu ubiegłego roku publikowaliśmy na łamach portalu WysokieNapiecie.pl artykuł pt. Rząd musi przekonać Polaków do transportu i składowania CO2, to przytaczaliśmy zapowiedzi wiceministra klimatu i środowiska Krzysztofa Galosa, pełniącego również funkcję Głównego Geologa Kraju.
Zapowiadał on, że w lipcu 2024 roku gotowy będzie projekt rozporządzenia lokalizacyjnego, w którym zostaną wskazane pierwsze potencjalne miejsca składowania CO2 na lądzie. Wyrażał też nadzieję, że pierwsze instalacje testowe mogłyby powstać do 2028-2029 roku. Z kolei w przypadku dużych projektów na lądzie oceniał, że raczej nie będzie to wcześniej niż w 2032 roku, biorąc pod uwagę czas wymagany na odpowiednie badania oraz procedury administracyjne. Wiceminister Galos zapowiadał też, że do końca pierwszego kwartału 2025 roku ministerstwo przygotuje krajową „strategię zarządzania CO2”.
Choć rok 2025 dobiega końca, to wciąż nie poznaliśmy zarówno projektu rozporządzenia, jak i samej strategii. Przez ostatnich kilkanaście miesięcy o tym, że MKiŚ zajmuje się tematem CCS/CCU, mniej uważnym obserwatorom przypominały jedynie pojedyncze komunikaty resortu – czy to spotkaniach z podmiotami zainteresowanymi tym sektorem, czy też informacje o oficjalnych delegacjach kierownictwa resortu.
Ostatnią, pod koniec ubiegłego miesiąca, minister Paulina Hennig-Kloska odbyła do Norwegii, gdzie oprócz rozmów z tamtejszymi odpowiednikami wizytowano również projekt Northern Lights – jedno z największych na świecie przedsięwzięć związanych z CCS.

Dokąd zatem zmierza obecnie rozwój sektora, który przedstawiciele przemysłu cementowego, wapienniczego, chemicznego, rafineryjnego czy hutniczego wskazują jako kluczowy dla dekarbonizacji swoich branż – zwłaszcza w kontekście rozpoczynającego się od 2026 roku stopniowego wycofywania bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 (aż do całkowitego wycofania w 2034 roku)? O to zapytaliśmy zarówno przedstawicieli przemysłu, jak i sam resort klimatu.
Druga fala słabnie, a kiedy nadejdzie trzecia?
Paweł Gładysz, prezes Stowarzyszenia CCUS Poland, w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl wskazał, że obecnie najbardziej wyczekiwane jest opublikowanie przez MKiŚ tzw. rozporządzenia lokalizacyjnego. Rozporządzenie to wskaże wprost obszary, w których będzie można lokalizować podziemne składowiska CO2, co pozwoli zintensyfikować przygotowania do realizacji potencjalnych projektów.
Według informacji, które wcześniej przekazywał resort klimatu, Polska posiada trzeci największy w Europie potencjał geologiczny do składowania CO2, szacowany na ponad 14 mld ton.
Ile potrzeba czasu, aby uruchomić podziemne składowisko, zdolne do magazynowania dużych wolumenów CO2? Jak tłumaczy Paweł Gładysz, od strony technicznej takie składowisko można oddać do eksploatacji w ciągu 4-5 lat. Jednak biorąc pod uwagę otoczenie regulacyjne, to realnie w polskich warunkach może być to nawet 10 lat.
– W dużej mierze obecnie można tylko snuć szacunki, gdyż brak odpowiednich przepisów nie pozwala inwestorom ruszać z przygotowaniem projektów na lądzie i pod dnem Bałtyku. Niemniej perspektywę 10 lat należy postrzegać jako absolutne maksimum, gdyż od 2034 roku przemysł będzie już całkowicie pozbawiony bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 – mówi prezes CCUS Poland.

– Jeśli do tego czasu w Polsce nie uda się ukończyć inwestycji związanych z wychwytem, transportem i składowaniem CO2, to duża część przemysłu – zwłaszcza charakteryzującego się wysokimi emisjami procesowym, jak cementownie czy producenci wapna – będzie zagrożona zamknięciem. Takich decyzji można się obawiać nawet szybciej, gdyż pula bezpłatnych uprawnień będzie już od 2026 roku systematycznie redukowana – podkreśla.
Patrząc na perspektywy CCS w Polsce można – zdaniem Pawła Gładysza – stwierdzić, że druga fala dużego zainteresowania tą technologią zaczyna słabnąć. Pierwszej fali doświadczaliśmy kilkanaście lat temu, a jej efektem miało być uruchomienie pilotażowego projektu CCS w Elektrowni Bełchatów. Nie został on jednak zrealizowany, bo przez niskie ceny CO2 nie był opłacalny.
Druga fala – jak dodaje Gładysz – rozpoczęła się 3-4 lata temu, gdy CCS znów zaczął być postrzegany jako konieczny element dekarbonizacji. Choć ceny CO2 są wielokrotnie wyższe niż kilkanaście lat temu, to jednak wciąż nie są na tyle wysokie, aby wystarczająco mobilizować do rozpoczynania bardzo kapitałochłonnych inwestycji. Oddzielną kwestię stanowi sam dostęp do finansowania oraz otoczenie regulacyjne, które jest kluczowe dla przygotowania i realizacji projektów.
– To właśnie te elementy powodują wstrzymywanie dalszego rozwoju tych technologii w Polsce. Można spodziewać się, że w perspektywie 2030 roku będziemy mieli trzecią falę w Polsce – miejmy nadzieję, że już powiązaną z podejmowaniem decyzji inwestycyjnych. Biorąc pod uwagę to, że wiele krajów UE jest znacznie bardziej zaawansowana w rozwijaniu CCS, Polska nie może sobie pozwolić na dalsze opóźnienia – zaznacza szef CCUS Poland.
Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że w minionym miesiącu ramy prawne dla inwestycji w składowanie i transport CO2 wprowadziły Niemcy.
– Finalnie o opłacalności inwestycji w CCS będą decydować ceny CO2 oraz ich wpływ na koszty produkcji danego przedsiębiorstwa. Jak na razie nie stworzyliśmy jednak w Polsce formalnych możliwości, aby przemysł miał możliwość poddania projektów biznesowej weryfikacji – mówi prezes Gładysz.
Orlen postawiony przed nierealnym wyzwaniem
W tym kontekście w szczególnym położeniu znajduje się grupa Orlen, której wkład w realizację ogólnounijnego celu 50 mln ton mocy zatłaczania CO2 do 2030 roku wynosi łącznie 4,26 mln ton. Tak przewiduje decyzja Komisji Europejskiej z maja 2025 roku, która objęła firmy wydobywające ropę i gaz na terenie UE.
Czy Orlen uznaje ten cel za realny, biorąc pod uwagę, że publikowana w styczniu tego roku strategia grupy przewiduje osiągnięcie poziomu 4 mln ton gotowości do zatłaczania CO2 w 2035 roku? W odpowiedzi na pytania naszego portalu grupa wskazuje, że przewidziana w strategii wielkość została określona z zastrzeżeniem, że wartość ta będzie doprecyzowana po publikacji decyzji KE.
– Finalnie, zgodnie z decyzją KE, cel dla grupy Orlen wynosi łącznie 4,26 mln ton do 2030 roku. Należy jednak podkreślić, że osiągnięcie pełnej gotowości do zatłaczania CO2 w tym horyzoncie czasowym jest nierealne, głównie ze względu na bariery regulacyjne oraz charakterystykę inwestycji. W polskim prawodawstwie wciąż nie zostało zmienione chociażby tzw. rozporządzenie lokalizacyjne, które wskazałoby obszary lądowe dopuszczone do geologicznego magazynowania CO2. Zgodnie ze strategią grupy implementacja CCS planowana jest do 2035 roku – wyjaśnia koncern.

Orlen analizuje szereg projektów CCS. W zakładzie w Płocku prowadzone jest postępowanie na licencję i projekt bazowy dla instalacji wychwytu. Równolegle realizowane są studia wykonalności dotyczące możliwości transportu CO2 do miejsc składowania. Grupa prowadzi również prace analityczne nad potencjalnymi formacjami geologicznymi – zarówno na lądzie, jak i wyłącznej strefie ekonomicznej Morza Bałtyckiego.
Orlen wymienia jednak sporą listę barier regulacyjnych, oprócz braku rozporządzenia lokalizacyjnego, które powinny zostać usunięte, aby przyspieszyć rozwój tego sektora w Polsce, m.in:
– Brakuje uproszczeń dla postępowań administracyjnych i środowiskowych, bezpłatnego dostępu do danych geologicznych, elastyczności w zakresie tytułu prawnego do nieruchomości, czy jasnych definicji technicznych (np. migracji CO2, strumienia CO2);
– Konieczne są nowelizacje Prawa geologicznego i górniczego, Prawa energetycznego, Prawa budowlanego, ustawy o odpadach, ustawy portowej oraz wydanie szeregu rozporządzeń wykonawczych;
– Brakuje możliwości transportu CO2 innymi środkami niż rurociągi oraz na cele inne niż składowanie geologiczne;
– Inwestycje CCS nie są objęte specjalnymi ustawami inwestycyjnymi (tzw. specustawami), które przyspieszałyby procesy administracyjne i lokalizacyjne – tak jak ma to miejsce w przypadku infrastruktury gazowej czy elektroenergetycznej;
– Potrzebna jest m.in. specustawa dla sieci transportowych CO2 oraz uproszczenia w procedurach środowiskowych i budowlanych;
– Krajowa regulacja dotycząca wyznaczania i funkcjonowania operatora sieci transportowej CO2 jest niepełna, ponadto brakuje regulacyjnych zasad z zakresu dostępu stron trzecich (TPA) do sieci oraz standardów technicznych dla rurociągów i jasnych procedur przyłączania.

Strategia dojedzie w 2026 roku?
Nadzieje na przyspieszenie prac nad kluczowymi regulacjami i dokumentami ma Paweł Gładysz.
– Od marca 2025 roku, gdy MKiŚ podpisało list intencyjny z interesariuszami sektora CCUS w Polsce, znów obserwujemy bardziej intensywną współpracę ze stroną rządową. Dzięki temu od maja odbyło się kilkanaście spotkań roboczych, dotyczących m.in. przygotowania strategii rozwoju technologii wychwytu, transportu, składowania i wykorzystania CO2 w krajowej gospodarce. Dokument ten ma definiować cele i kierunki interwencji związane z tym obszarem, w tym również w takich aspektach jak m.in. local content – tłumaczy prezes Stowarzyszenia CCUS Poland.
– Prace nad tym dokumentem są już mocno zaawansowane, więc czekamy aż MKiŚ udostępni sygnatariuszom listu intencyjnego pierwszą wersję strategii. Po jej dopracowaniu dokument będzie można poddać konsultacjom społecznym. Ponadto strategia zasadniczo powinna być też zgodna z innymi dokumentami strategicznymi, takimi jak KPEiK, Polityka Przemysłowa Polski, Strategia Rozwoju Polski do 2035 roku, czy Polityka Energetyczna Polski – dodaje Gładysz.

Biuro prasowe resortu klimatu w odpowiedzi na pytania portalu WysokieNapiecie.pl przekazało, że wstępny zarys strategii podlega obecnie pracom w MKiŚ.
– Intencją resortu jest ukończenie prac nad pierwszą pełną wersją dokumentu do końca bieżącego roku oraz uruchomienie konsultacji publicznych w roku 2026. Dokument będzie wymagał opracowania strategicznej oceny oddziaływania na środowisko, która może zostać dokonana po dopięciu kształtu merytorycznego dokumentu, w związku z czym proces zatwierdzania przez rząd odbędzie się dopiero po ukończeniu prac nad oceną oddziaływania na środowisko. Ministerstwu zależy, aby proces ten został zrealizowany w 2026 roku jednak tempo prac będzie uzależnione od liczby i charakteru uwag zgłoszonych w ramach konsultacji – informuje MKiŚ.
Kiedy można oczekiwać zapowiadanego od dawna rozporządzenia lokalizacyjnego? Tu resort nie podaje konkretnego terminu i wskazuje tylko, że obecnie „prowadzone są uzgodnienia wewnątrzresortowe projektu, który zostanie skierowany do uzgodnień międzyresortowych, konsultacji społecznych i opiniowania”.
Jeśli chodzi o regulacje dotyczące w zakresie funkcjonowania działalności związanej z transportem CO2, to MKiŚ obecnie pracuje nad oceną skutków regulacji dla planowanej ustawy.
– Zakłada się także doprecyzowanie przepisów dotyczących wyznaczenia operatora systemu przesyłowego, zasad kontroli realizacji zasady TPA, ułatwienia w pozyskiwaniu wymaganych zgód. Zawarte tam zostaną wymagania techniczne dla infrastruktury przesyłowej oraz przepisy dotyczące zasad zapewnienia bezpieczeństwa przeciwpożarowego – zapowiada resort.
Branża chce pełnomocnika rządu, a resort wprost przeciwnie
Zdaniem Pawła Gładysza skala wyzwań związanych z przygotowaniem otoczenia CCS w Polsce jest bardzo duża, więc dobrym rozwiązaniem byłoby powołanie pełnomocnika rządu, który zajmowałby się tą tematyką.
Na uruchomienie czeka też zapowiadana od dłuższego czasu przez MKiŚ kampania edukacyjna na temat CCS, co jest konieczne dla zwiększenia akceptacji społecznej. Na razie resort z początkiem grudnia uruchomił na swojej stronie zakładkę dotyczącą tej technologii, ale to wciąż bardzo niewiele choćby na tle kampanii związanej z energetyką jądrową – z „Rodziną Atomickich” na czele.
Odmiennego zdania jest resort klimatu, według którego powołanie pełnomocnika ds. CCS nie jest kluczowe dla właściwej obsługi tej tematyki. Na tym etapie ważniejsze ma być wypracowanie skutecznych mechanizmów współpracy z sektorem.
– Kluczowe dla rozwoju CCS są rozwiązania dotyczące ETS, prawa geologicznego i górniczego w zakresie ustanawiania składowisk CO2 oraz przepisy dotyczące infrastruktury transportowej. Wszystkie ww. elementy są w kompetencjach MKiŚ – stwierdza resort i przypomina o pracach w grupach roboczych z interesariuszami sektora CCUS w Polsce.
– Rynek CCS jest rynkiem, który dopiero się zaczyna rozwijać. MKiŚ buduje kompetencje w tym zakresie m.in. przez stworzenie platformy współpracy z interesariuszami zewnętrznymi oraz rozszerzanie współpracy zagranicznej. Prowadzony jest dialog w tym zakresie z państwami bardziej zaawansowanymi w procesie budowy tego rynku, w tym Norwegią, Danią, Holandią i Wielka Brytania – uważa resort.

Według MKiŚ dalszy rozwój będzie wymagał rozbudowy kadr, w szczególności odpowiadających za przygotowanie i wdrażanie strategii oraz nowych obszarów regulacyjnych.
– W następnym roku KE zamierza przedstawić pakiet regulacji w sprawie transportu CCS. Obecnie trwają już konsultacje kierunkowe, a KE organizuje dyskusje tematyczne. Konieczne jest zapewnienie odpowiednich kadr, aby interesy Polski w tych dyskusjach były uwzględniane. Punktem wyjścia będzie rozpoczynany wkrótce program realizowany w oparciu o współpracę z Norwegią, której elementem jest dodatkowe wsparcie kadrowe – zaznacza resort.
Pierwszy polski projekt CCS będzie później
Ile według MKiŚ potrzeba czasu na uruchomienie podziemnych składowisk CO2 w Polsce? Zdaniem resortu jest to 8-10 lat, a termin ten szacuje biorąc pod uwagę analizę procesu inwestycyjnego. Ten obejmuje m.in. etap poszukiwania lub rozpoznawania kompleksu podziemnego składowania CO2, dokumentowania warunków hydrogeologicznych i geologiczno-inżynierskich górotworu, uzyskania decyzji środowiskowej oraz pozyskania koncesji na podziemie składowanie, a następnie zagospodarowania składowiska.
– Proces ten kształtowany jest przez restrykcyjnie wymagania prawne, środowiskowe i geologiczne w celu zapewnienia bezpieczeństwa powszechnego prowadzenia tej działalności. Ma to szczególne znaczenie z uwagi na fakt, że będą to pierwsze tego typu inwestycje w Polsce – wskazuje MKiŚ.
– Podziemne składowanie CO2 jest końcowym elementem łańcucha wartości CCS, poprzedzonym wychwytem i transportem. Jednocześnie geologiczne składowanie może być realizowane poza granicami Polski, a także UE. Tym samym termin uruchomienia pierwszych podziemnych składowisk dwutlenku węgla w kraju nie wstrzymuje rozwoju inwestycji CCS w Polsce – dodaje.
I faktycznie jeden taki projekt jest realizowany – Go4ECOPlanet w Cementowni Kujawy w pobliżu Inowrocławia, gdzie należący do grupy Holcim zakład ma w przyszłości około 1 mln ton skroplonego CO2 rocznie wysyłać koleją do Portu Gdańsk i dalej statkami do zagranicznych miejsc składowania pod dnem morskim.
Według dotychczasowych zapowiedzi ogólny koszt projektu to 380 mln euro przez 10 lat, z czego CAPEX to 264 mln euro. Koszty operacyjne są związane z eksploatacją instalacji oraz transportem CO2 i jego składowaniem. Przedsięwzięcie w dużej mierze powstaje dzięki dwóm czynnikom.
Pierwszy to 230 mln euro unijnego wsparcia z Funduszu Innowacyjnego. Natomiast drugi to położenie zakładu. Cementownia Kujawy jest jedyną położoną w północnej Polsce, co pozwoliło rozważyć na obecnym etapie – nim powstaną rurociągi przesyłowe – opcję transportu wychwyconego CO2 koleją do terminalu przeładunkowego w Gdańsku.
Ten ma powstać w ramach przedsięwzięcia ECO2CEE – wspólnego projektu grup Orlen, Holcim oraz Air Liquide, który znajduje się liście energetycznych projektów wspólnego zainteresowania Unii Europejskiej (PCI).

Pierwotnie Holcim zakładał, że instalacja powstanie do 2027 roku, ale w ostatnim czasie grupa informuje już o terminie przypadającym na 2030 rok. Dlaczego?
– Obecny harmonogram został dostosowany do niezależnych od Holcim realiów rynkowych i regulacyjnych. Tempo prac nad projektami CCS w dużej mierze zależy od otoczenia legislacyjnego, dostępności technologii oraz współpracy z partnerami zewnętrznymi. Dlatego obecnie przewidujemy uruchomienie instalacji na przełomie dekady – przekazało portalowi WysokieNapiecie.pl biuro prasowe grupy.
Holcim nie deklaruje jednak, kiedy konkretnie rozpoczną się prace budowlane, ale informuje o trwających rozmowach z kluczowymi dostawcami i wykonawcami.
– Jesteśmy na zaawansowanym etapie projektowania i optymalizacji instalacji. Projekt CCS to nie tylko zagadnienie technologiczne związane z wychwytem CO2, ale również wyzwanie związane ze stworzeniem pełnego, skomplikowanego łańcucha dostawców i usług. Dlatego rozpoczęcie prac budowlanych będzie możliwe po zakończeniu kluczowych procesów formalnych i kontraktowych – stwierdza grupa.
Podobnie w toku są ustalenia dotyczące transportu skroplonego CO2 – kolejowego do Gdańska i morskiego do miejsca składowania. Natomiast w przyszłości składowanie mogłoby odbywać się na lądzie w Polsce, co jest kluczowe dla wielu innych zakładów przemysłowych, w tym drugiej fabryki Holcim, czyli Cementowni Małogoszcz niedaleko Kielc.
– Regulacje mają kluczowe znaczenie dla rozwoju technologii CCS w Polsce. Brak pełnych ram prawnych wpływa na tempo realizacji projektu w Cementowni Kujawy, a także na możliwość skalowania i wdrażania podobnych rozwiązań w innych zakładach, w tym w Cementowni Małogoszcz. Dlatego tak istotna jest współpraca z administracją publiczną oraz partnerami branżowymi, aby stworzyć odpowiednie warunki dla rozwoju tego typu inwestycji – podkreśla grupa.
Holcim zaznacza również, że jest zdeterminowany, aby wdrożyć, projekt w Cementowni Kujawy.
– Mamy też zaangażowanych partnerów, np. Orlen, który jest podmiotem zobowiązanym do zapewnienia możliwości magazynowania w Polsce w ilości blisko 4,3 mln ton CO2 rocznie, a także Gaz-System, który mógłby zostać operatorem systemu przesyłowego. Rząd powinien wykorzystać tę okazję i traktować Go4ECOPlanet wraz z otaczającym go ekosystemem jako narodowy pilotaż, który na zasadzie kuli śniegowej rozpocznie powszechną dekarbonizację naszego przemysłu, co może stanowić podstawę do strategii przemysłowej Polski i wypracowania naszej przewagi konkurencyjnej, podobnie jak to robią obecnie Chiny – ocenia Holcim.
Bez wsparcia nie wychwycimy i nie zatłoczymy
Oprócz regulacji do rozwoju sektora oczywiście potrzeba oczywiście pieniędzy, na co zwraca uwagę Paweł Gładysz.
– Wkrótce, według zapowiedzi MKiŚ, pojawią się środki z funduszy norweskich i mechanizmu EOG, które będą mogły trafić do podmiotów zainteresowanych technologiami CCS. Możliwe, że będą też dostępne na ten cel środki z NFOŚiGW. Chodzi przede wszystkim o wsparcie, które mogłoby zostać wykorzystanie na przygotowanie studiów wykonalności czy innych dokumentów planistycznych, a także wniosków aplikacyjnych o środki UE, np. z Funduszu Innowacyjnego – tak, aby zwiększyć szanse w rywalizacji z projektami ze „starej” UE – podkreśla prezes CCUS Poland.
– Wyniki z ostatniej edycji dały Polsce zaledwie jeden projekt pilotażowy z obszaru CCS, gdzie np. we Francji jest to kilka dużych projektów komercyjnych z zakresu CCS i CCU. Mamy więc znaczącą dysproporcję pomiędzy partycypacją w tym mechanizmie. Jednak częścią sukcesu krajów jak Francja, Belgia i Holandia jest stabilne otoczenie regulacyjne oraz kompleksowe podejście do tego zagadnienia z udziałem wszystkich interesariuszy tego nowego sektora gospodarki – dodaje Paweł Gładysz.

Wspomniany przez niego jedyny projekt w Polsce, który w listopadzie znalazł się wśród przedsięwzięć zaproszonych przez KE do przygotowania ostatecznej umowy o udzielenie dotacji z Funduszu Innowacyjnego, to HuCCSar. Stoi za nim Górażdże Cement (grupa Heidelberg Materials), czyli największy producent tego surowca w Polsce.
Jak na razie wiadomo, że pilotażowy projekt ma zawierać pierwszy w Polsce zintegrowany hub CCS, obejmujący składowanie CO2 na lądzie wraz z transportem rurociągowym w środkowej i południowej Polsce (tzw. klaster opolsko-śląski). Wybór tego oraz innych projektów ma zostać potwierdzony przez KE w pierwszej połowie 2026 roku, więc wtedy powinno być znanych już więcej danych na temat budżetu, harmonogramu oraz innych szczegółów przedsięwzięcia.
Orlen przyznaje, że uczestniczył w tegorocznym naborze do Funduszu Innowacyjnego z projektem dotyczącym CCS, ale bez ostatecznego powodzenia.
– Projekt spełnił wszystkie wymogi formalne i uzyskał wysoką ocenę merytoryczną, jednak ze względu na bardzo dużą konkurencję oraz ograniczony budżet (wsparcie otrzymało jedynie 61 z 359 zgłoszonych projektów), nie znalazł się na liście projektów zakwalifikowanych do dofinansowania. Jednocześnie projekt Orlenu uzyskał status „Strategic Technologies for Europe Platform” (STEP), czyli pieczęć jakości przyznawaną przez KE, co otwiera nowe ścieżki pozyskania zewnętrznego finansowania – wyjaśnił koncern.
Jego zdaniem zewnętrzne mechanizmy wsparcia, takie jaka Fundusz Innowacyjny czy instrument „Łącząc Europę” (Connecting Europe Facility – CEF) są kluczowe dla rozwoju kapitałochłonnych projektów CCS.
– W Polsce wciąż brak krajowych mechanizmów wsparcia dla CCS – takich jak chociażby kontrakty różnicowe, które funkcjonują już m.in. w Danii, Niemczech czy Holandii. Wprowadzenie podobnych rozwiązań na rynku krajowym byłoby silnym impulsem dla rozwoju tego sektora – podsumował Orlen.