Spis treści
Miliardy dotacji na magazyny energii
Skala odwołań to efekt popularności programu, który wiosną ubiegłego roku ogłosił Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej dzięki środkom z unijnego Funduszu Modernizacyjnego.
W budżecie programu pn. „Magazyny energii elektrycznej i związana z nimi infrastruktura dla poprawy stabilności polskiej sieci elektroenergetycznej” dostępne było 4,15 mld zł, z czego aż 3,73 mld zł przypadało na dotacje. O wsparcie mogły ubiegać się projekty mające co najmniej 2 MW mocy i 4 MWh pojemności.
Dotację można było otrzymać do 45% całkowitych kosztów inwestycji, z możliwością zwiększenia o 10 pkt. lub 20 pkt. procentowych w przypadku kolejno średnich i małych przedsiębiorstw. W efekcie NFOŚiGW został zasypany wnioskami, a popyt okazał się znacznie większy od dostępnego budżetu
Łącznie wpłynęło 627 wniosków na około 27,6 mld zł, z czego 25,4 mld zł przypadało na dotacje. Gdyby budżet programu był bez dna, to teoretycznie NFOŚiGW mógłby dofinansować budowę bateryjnych magazynów o mocy 20,6 GW i pojemności 122,3 GWh. W sumie wnioskowane projekty były warte około 70 mld zł.

Ostatecznie dostępny budżet pozwolił do końca 2025 roku podpisać umowy dotyczące magazynów o łącznej mocy 3,9 GW i 14,5 GWh pojemności. Wśród zawartych umów ponad 60% mają stanowić projekty o mocy do 10 MW. Kolejne 20% to instalacje w przedziale mocowym 10-50 MW, a reszta to przedsięwzięcia powyżej 50 MW.
Ponad 250 odwołań czeka na decyzje
Choć od tych rozstrzygnięć minęło już przeszło pół roku, to wielu wnioskodawców wciąż nie złożyło broni i liczy na to, że wsparcie jednak uda się otrzymać. Z informacji, które przekazało nam biuro prasowe NFOŚiGW, złożono ponad 50 wniosków o powtórną ocenę w zakresie kryteriów dostępu oraz ponad 200 wniosków odnośnie kryteriów jakościowych.
– Odwołania dotyczące kryteriów dostępu w większości odnosiły się do negatywnej oceny kompletności dokumentacji złożonej wraz z wnioskiem. Natomiast odwołania od oceny według kryteriów jakościowych najczęściej dotyczyły sposobu wyznaczania efektu ekologicznego, w szczególności metodyki obliczania redukcji emisji CO2 – wyjaśnia Fundusz.
Jakie są dotychczasowe rezultaty tych odwołań? Jak na razie nie wiadomo, gdyż – jak tłumaczy NFOŚiGW – ich rozpatrywanie nie zostało jeszcze zakończone, więc „ze względu na trwającą procedurę odwoławczą nie jest obecnie możliwe przedstawienie jej ostatecznych wyników”.
Z jakich środków Fundusz zamierza sfinansować potencjalne umowy tych wnioskodawców, których odwołania okażą się zasadne?
– Ostateczne źródło finansowania będzie uzależnione od łącznej kwoty wsparcia, której wysokość będzie możliwa do określenia dopiero po zakończeniu całej procedury odwoławczej – stwierdza NFOŚiGW.

Na te rozstrzygnięcia z niecierpliwością oczekuje wiele firm, co w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl potwierdza Krzysztof Kochanowski, prezes Stowarzyszenia Polska Izba Magazynowania Energii i Elektromobilności (PIME). Wśród oczekujących jest m.in. Krzysztof Krukowski, właściciel i prezes spółki Earth Energy.
– Składałem odwołanie od listy rankingowej i jak dotąd nie doczekałem się od NFOŚiGW żadnej odpowiedzi. Wiem, że jest wiele podobnych przypadków, gdzie wnioskodawcy oczekują w zawieszeniu na dalsze kroki ze strony Funduszu – powiedział nam Krukowski.
– Wiem, że trudności w komunikacji z NFOŚiGW dotyczą również tych przedsiębiorców, którzy dofinansowanie otrzymali, a chcą przejść już do składania zamówień na dostawę magazynu. Brakuje im jednak kontaktu z urzędnikami, aby dopełnić potrzebnych formalności – dodał.
Trudności NFOŚiGW ze sprawnym procedowaniem coraz to większej liczby prowadzonych programów nie są niczym nowym i pisaliśmy już o tym wielokrotnie na łamach portalu WysokieNapiecie.pl – m.in. przy okazji tematu wsparcia dla biogazowni rolniczych.
Zobacz więcej: Pieniądze na budowę biogazowni ulotniły się rolnikom sprzed nosa
Z pewnością w dużej mierze sytuację poprawiłoby dofinansowanie i wzmocnienie kadrowe NFOŚiGW, aby ten mógł lepiej dystrybuować dostępne środki, liczone już w dziesiątkach miliardów złotych. Choć takie sugestie od dawna pojawiają się również z strony różnych podmiotów i organizacji branżowych, to jak na razie nic nie wskazuje, aby coś się w tej kwestii mogło zmienić.
Ilu beneficjentów zrezygnuje ze wsparcia?
Wracając do magazynów energii, to potencjalnym źródłem finansowania dla projektów, które pozytywnie przejdą procedurę odwoławczą, mogą być środki, z których ostatecznie zrezygnowali dotychczasowi beneficjenci.

O takiej rezygnacji pod koniec marca poinformował już jeden z największych prywatnych podmiotów w polskiej energetyce, a mianowicie Polenergia. Spółka, w której największe udziały ma Dominika Kulczyk, zrezygnowała z 44 mln zł dotacji na budowę magazynu energii Szprotawa o mocy 50 MW.
– Decyzja została podjęta w oparciu o przyjęte kryteria inwestycyjne dla nowych projektów, a także jest wynikiem zidentyfikowanych ryzyk regulacyjnych, które wpływają na rentowność projektu oraz brakiem realnych perspektyw na uzyskanie korzystnych warunków przyłączenia – informowała Polenergia.
Jak na razie wiadomo tylko o tym jednym przypadku i NFOŚiGW informuje, że innych umów jak dotąd nie rozwiązano.
– Zgodnie z założeniami programu priorytetowego wszystkie inwestycje objęte dofinansowaniem powinny zostać zrealizowane do końca 2028 r. Na obecnym etapie wdrażania umów NFOŚiGW nie identyfikuje przedsięwzięć, w przypadku których występowałoby ryzyko niezakończenia realizacji w wymaganym terminie – wskazuje biuro prasowe Funduszu.
Niemniej według naszych rozmówców jest tylko kwestią czasu, aż pojawią się kolejne rezygnacje. Dwa podstawowe powody podaje Krzysztof Krukowski, który odpowiadał m.in. za rozwój pierwszych w Polsce projektów wielkoskalowych bateryjnych magazynów energii, obecnie oddawanych do użytku.
– Zakładałem dotychczas, że około jedna czwarta podmiotów, które przed końcem ubiegłego roku zawarła z NFOŚiGW umowy o dofinansowanie, ostatecznie jednak po jakimś czasie zrezygnuje z dalszej realizacji projektów. Po pierwsze, sama dotacja nie pokrywa kosztów inwestycji w magazyn energii, więc jeśli ktoś nie dysponuje własnymi środkami, to jeszcze musi znaleźć finansowanie bankowe – podkreśla prezes Earth Energy.

– Po drugie, rośnie świadomość, że rynek magazynowania energii może jednak nie być tak atrakcyjny, jak niektórzy wcześniej sądzili. W ostatnich latach dużo magazynów zakontraktowano też w rynku mocy, więc konkurencja na rynku magazynowania energii szybko się zaostrzy. Niewykluczone więc, że do takich rezygnacji wkrótce zacznie dochodzić, bo nieoficjalnie mówi się o tym w branży – ocenia Krukowski.
Przychody kluczowe dla powodzenia projektu
Również Krzysztof Kochanowski uważa, że znacząca część beneficjentów programu może zrezygnować – przede wszystkim z powodu problemów pozyskaniem finansowania uzupełniającego kwotę dotacji.
– Na rynku pojawiają się pierwsze oferty sprzedaży projektów z dotacjami. Można przypuszczać, że niektórzy beneficjenci jeszcze raz przeanalizowali założenia projektów pod kątem ryzyka i zauważyli, iż nie są one tak atrakcyjne jak mogło się wcześniej wydawać. Dotyczy to w szczególności tych podmiotów, które nie mają znaczącego doświadczenia nie tylko w sektorze magazynowania energii, ale również w samej energetyce – wyjaśnia szef PIME.
Z obecnej perspektywy – jak dodaje Kochanowski – można dojść do wniosku, że w przypadku programów wsparcia, zwłaszcza dla wielkoskalowych magazynów energii, podstawowym kryterium kwalifikacji powinno być doświadczenie w realizacji podobnej skali projektów energetycznych.
– Niekoniecznie chodzi tylko o magazyny, ale też o OZE czy inne instalacje. Za takim doświadczeniem idzie wiedza o technologii, a także zaufanie ze strony dostawców i wykonawców. Analogicznie brak takiego doświadczenia przekłada się również na mniejsze zaufanie ze strony banków oraz podmiotów zainteresowanych ewentualnym odkupieniem projektu – stwierdza Kochanowski.
– Większość beneficjentów nie ma własnego kapitału, którym mogliby uzupełnić finansowanie projektu. Dlatego też pewnym błędem było przyjęcie w programie możliwości zwiększenia dotacji o 10-20 pkt. procentowych dla średnich i małych przedsiębiorstw. W ten sposób zasadniczo zwiększono liczbę beneficjentów, którym teraz trudniej będzie pozyskać finansowanie bankowe – zaznacza.

Krzysztof Kochanowski zwraca uwagę, że przy staraniach o finansowanie bankowe dla magazynów energii kluczowe jest pokazanie modelu przychodowego dla projektu. W projektach opartych o dotację brakuje przychodów z rynku mocy, które są stabilnym źródłem wsparcia przez 17 lat.
Dla przypomnienia w ostatnich kilku latach w rynku mocy zakontraktowano ponad 5 GW obowiązków mocowych dla baterii. Niemniej uwzględniając korekcyjne współczynniki dyspozycyjności (KWD) dla poszczególnych aukcji – czyli ilość mocy danej instalacji możliwą do zakontraktowania w aukcji – całkowita moc magazynów, które mają zostać uruchomione do 2030 roku, może wynieść nawet 11 GW.
– Dotacja jest źródłem finansowania budowy magazynu, więc przy pozyskiwaniu finansowania dłużnego, który uzupełni dotację, inwestor musi wykazać źródła przychodów przez najbliższe 10-15 lat. Jeśli modeli przychodowy opiera się tylko na arbitrażu cenowym, a także usługach systemowych, to w ocenie banku może to być zbyt ryzykowny projekt – podkreśla szef PIME.
– Banki nie traktują usług systemowych jako gwarantowanego i długoterminowego źródła przychodów. W takiej sytuacji inwestor może posługiwać się tylko symulacjami potencjalnych przychodów w przeciwieństwie do zagwarantowanych wpływów z rynku mocy – podsumowuje Kochanowski.
Więcej o perspektywach dla rynku magazynowania energii pisaliśmy także pod koniec marca w artykule pt. Czy eldorado dla wielkoskalowych magazynów energii już się skończyło?