Spis treści
Minister Energii zgłosił do projektu zmiany ustawy górniczej autopoprawkę, która obejmuje załogę Jastrzębskiej Spółki Węglowej takimi samymi osłonami, jak załogi reszty spółek, o których mowa w projekcie: PGG, Południowego Koncernu Węglowego i Węglokoksu Kraj. „Działalność JSW (…) w obecnej sytuacji geopolitycznej musi być utrzymana” – uzasadnia autopoprawkę Miłosz Motyka. Projekt jest wpisany do porządku obrad posiedzenia rządu 28 października.
Z projektu wynika, że teoretycznie JSW może skorzystać nie tylko z pomocy w postaci sfinansowania przez budżet odpraw dla górników, ale także z systemu dopłat do nierentownej produkcji (tzw. Nowy System Wsparcia).
W tym celu minister energii zaproponował nową definicję w ustawie. „Zgodnie z tą definicją, system wsparcia to mechanizm wsparcia publicznego dla sektora górnictwa węgla kamiennego, określony w rządowych dokumentach strategicznych, w celu restrukturyzacji oraz stopniowego wygaszania działalności wydobywczej węgla kamiennego, obejmujący w szczególności dopłaty do redukcji zdolności produkcyjnych” – czytamy w piśmie ministra Miłosza Motyki do Kancelarii Premiera. To samo sformułowanie użyte zostało w projekcie
Spójnika „oraz” użyto tam jednak chyba przez pomyłkę. Zgodnie z § 10 ust. 2 zasad techniki prawodawczej spójnik ten ma charakter łączny (koniunkcyjny) więc oznaczałoby to, że kopalnie JSW przeznaczone są do „stopniowego wygaszania”.
Ale w tym samym piśmie czytamy: „powyższe zmiany mają na celu objęcie systemem wsparcia JSW S.A. Celem tego działania nie jest jednak doprowadzenie do likwidacji zakładów górniczych należących do tej spółki, lecz restrukturyzacja tego podmiotu, w tym redukcja zatrudnienia”.
Zapewne sprawa zostanie wyczyszczona na etapie prac legislacyjnych w rządzie, ale dobrze ilustruje dylematy z jakimi zmierzy się zaraz rząd i JSW.
Do tej pory rząd w rozmowach KE utrzymywał, że pomoc dla kopalń to pomoc na zamykanie („dopłaty do redukcji wydobycia”), więc jakoś mieszczą się w transformacji energetycznej. Bruksela nie zatwierdziła pomocy publicznej bo nie ma ku temu podstawy prawnej, ale nie wszczęła też procedury przeciwko Polsce, zwłaszcza, że nasz kraj jest już jedynym w UE, w którym wydobywa się duże ilości węgla energetycznego.
Z JSW sytuacja jest jednak inna. Po pierwsze, skoro kopalnie JSW nie są przeznaczone do zamknięcia, to trudno twierdzić, że pomoc to część transformacji. Ponadto JSW wydobywa węgiel koksujący, który jest potrzebny do produkcji koksu dla hut. Rynek węgla koksującego i koksu jest międzynarodowy. Koks produkuje w Polsce nie tylko JSW, ale także ArcelorMittal. Jaki wpływ będą miały dotacje dla kopalń JSW na rynek koksu?
Należałoby to wyjaśnić w projekcie, bo węgiel koksujący i koks JSW trafia nie tylko do Polski, ale w także na rynek UE i nie byłoby dziwne, gdybyś jakiś konkurent poskarżył się Brukseli.
Tymczasem projekt w ogóle nic nie mówi o notyfikacji do KE, nie wspominał o niej także minister Motyka. Nie wiadomo czy w przyszłości, gdy spółka stanie na nogi, pomoc miałaby być zwrócona? Warto się chyba nad tym zastanowić.
Nawet jeśli Bruksela nic teraz nie zrobi, co jest zresztą prawdopodobne, bo niczego nie boi się ostatnio tak bardzo, jak drażliwych politycznie spraw przeciw państwom, to jeszcze pozostają banki.
W przeciwieństwie do PGG, które jest technicznym bankrutem i nie ma możliwości finansowania bankowego, JSW miała do tej pory dobre relacje z instytucjami finansowymi i dostęp do kredytu.
Jak sprawa pomocy publicznej i ewentualnego wszczęcia procedury przez KE wpłynie na ocenę ryzyka JSW przez banki? Zapewne każą one sobie za to ryzyko dopłacić, koszty kredytu dla spółki wzrosną. Czy ktoś w rządzie o tym pomyślał?
Poprawka sprawi, że koszty ustawy mają sięgnąć 11,5 mld zł, o ponad 2,1 mld więcej niż w wersji bez JSW w ciągu 10 lat. Dopisanie JSW podnosi koszty w przyszłym roku o pół miliarda. Minister finansów Andrzej Domański nie wyraził na razie opinii, ogłosił jedynie, że nie ma szans na zwrot 1,6 mld podatku od nadzwyczajnych zysków, jakim spółkę w 2023 roku obłożył – jako jedyną w kraju – rząd PiS.
Związkowcy z JSW już raz zorganizowali demonstrację, a na 4 listopada zapowiedzieli w Katowicach kolejną, tym razem wspólnie z działaczami z innych górniczych spółek.
Tymczasem minister aktywów Wojciech Balczun wykluczył wejście JSW do struktur Polskiej Grupy Zbrojeniowej, co proponowali górniczy związkowcy. Balczun stwierdził, że w grze jest włączenie JSW, jako producenta niezbędnego do wytwarzania stali koksu, w łańcuch dostaw PGZ. Pod warunkiem, że JSW zabierze się za restrukturyzację.
Rekordowe odprawy w Dolnej Odrze
PGE GiEK zawarła porozumienie ze związkami zawodowymi Elektrowni Dolna Odra. Jak głosi komunikat spółki, do pracowników trafi pakiet wsparcia o wartości 250 mln zł, czyli po ok. 400 tys. zł na głowę.
Pracownicy, którzy chcą zostać w firmie, otrzymają pierwszeństwo zatrudnienia w innych spółkach Grupy PGE i będą informowane o wakatach przed ich ogłoszeniem publicznym. Z kolei dla tych, którzy nie planują kontynuacji pracy w Grupie PGE, został przygotowany kompleksowy pakiet świadczeń, obejmujący jednorazowe odprawy pieniężne oraz Program Dobrowolnych Odejść. Pracownicy, którym pozostało maksymalnie 4 lata do emerytury, będą mogli skorzystać z urlopu energetycznego, w ramach którego otrzymają 80% miesięcznego wynagrodzenia zgodnie z postanowieniami ustawy o osłonach socjalnych.
Prezes PGE Dariusz Marzec stwierdził w komunikacie prasowym, że Dolna Odra będzie „modelem odpowiedzialnej transformacji także w innych lokalizacjach”.
Dolna Odra będzie ostatecznie zamknięta w sierpniu 2026 r.
LNG z Rosji szybciej pod sankcjami, koniec importu butanu
Rada UE zatwierdziła 19. pakiet sankcji na Rosję, zawierający m.in. zakaz importu rosyjskiego gazu. Przy czym całkowity zakaz sprowadzania rosyjskiego LNG został przyspieszony o rok, czyli wchodzi w życie z początkiem 2027 roku. Wtedy wygasną kontrakty długoterminowe, zakupy na spocie zostaną zakazane w połowie 2026 roku.
W pakiecie znalazł się też zakaz importu butanów i izobutanu z 3-miesięcznym okresem przejściowym. W przypadku butanów oznacza to koniec sprowadzania do Polski taniego składnika LPG. który wymieszany z „niesankcyjnym” propanem był sprzedawany głównie jako zawartość 11 kg butli i jako autogaz, sporo poniżej ceny produktu sprowadzanego z innych kierunków.
O taki zakaz od miesięcy apelowała polska branża paliwowa, według jej szacunków omijający embargo LPG miał w połowie tego roku już kilkanaście procent polskiego rynku. Pewne odstępstwa od zakazu dostali Węgrzy, którzy będą mogli sprowadzać izobutan na własne potrzeby.
Przy okazji Unia obłożyła zakazem jakikolwiek transakcje z Rosnieftią i Gazprom Nieftią. Premier Węgier Viktor Orban od razu ogłosił, że będzie szukał sposobu na obejście tych sankcji, twierdząc, że możliwości importu węglowodorów z Rosji to „dywersyfikacja”.
Będzie Open Season dla FSRU 2 w Gdańsku
Zainteresowanie możliwościami sprowadzania gazu przez drugi pływający terminal LNG w Gdańsku jest wysokie i uzasadnia rozpisanie wiążącej procedury Open Season. Zgodnie z opublikowanymi przez Gaz-System wynikami niewiążącego badania rynku, deklarowane zapotrzebowanie na gaz z FSRU 2 w Gdańsku na początku lat 30. nawet kilkukrotnie przekracza jego projektowane możliwe zdolności regazyfikacyjne.
W badaniu udział wzięło 14 firm krajowych oraz zagranicznych. Zgodnie z ich deklaracjami, w latach 2030-2032 popyt przekracza 16 mld m sześc. rocznie wobec 4,5 mld m sześc. rocznie zdolności planowanego terminala. Dodatkowo potencjalni odbiorcy gazu zadeklarowali jego eksport w kierunku Ukrainy, Słowacji, Czech oraz Litwy. Szacowany zgłaszany maksymalny wolumen eksportu to od 6,9 do 8,9 mld m sześć. rocznie, choć z tendencją spadkową. Gaz-System ocenił, że wyniki dają podstawę do przeprowadzenia wiążącej procedury Open Season dla terminala FSRU 2. Jej uruchomienie operator planuje na I kwartał 2026 r.
Dunkelflaute 2024: brak dowodów na manipulacje cenami prądu
Niemieccy regulatorzy na razie nie znaleźli dowodów na to, że gwałtowny wzrost rynkowych cen energii elektrycznej w czasie dunkelflaute jesienią 2024 roku był wynikiem manipulacji.
Sytuację analizowały BNetzA i niemiecki urząd antymonopolowy Bundeskartellamt.
Między 5 a 7 listopada oraz 11 i 12 grudnia 2024, w czasie dunkelflaute ceny spot prądu w Niemczech wzrosły do ponad 300 euro za MWh, a szczytowe wartości osiągały 900 euro za MWh. Tymczasem przeciętna cena z 2024 roku była na poziomie 79 euro.
Oba urzędy przeanalizowały zachowanie głównych producentów energii w tym czasie, ale nie znalazły dowodów na przykład na to, że celowo wycofywali z rynku niektóre elektrownie, aby podbić cenę i sprzedać pozostały towar drożej. Nie stwierdzono także innych abuzywnych praktyk.
Jednocześnie niemieccy urzędnicy stwierdzili, że do wyjaśnienia pozostają pewne szczegółowe kwestie, a także orzekli, że krajowy system potrzebuje więcej elastycznych źródeł, czyli nowych elektrowni gazowych.
