Menu
Patronat honorowy Patronage

Małe elektrownie liczą na większy rozwój

Właściciele większości małych elektrowni wodnych doczekali się jesienią 2021 r. wydłużenia korzystnego systemu wsparcia. Nie eliminuje to jednak obaw o dalsze losy wielu wiekowych obiektów. Jednocześnie branża liczy też, że poprawi się klimat inwestycyjny dla budowy nowej hydroenergetyki.
Rutki, pomorskie / Poland - September, 5, 2019: Hydroelectric power plant on the Radunia river. A building for obtaining free energy from nature. Summer season.

Wspomniane na wstępie wsparcie jest oparte na systemie FIT/FIP, czyli taryf gwarantowanych (feed in tariff) oraz dopłat do ceny rynkowej (feed in premium). Wprowadzono go w 2018 r. i jest on przeznaczony nie tylko dla hydroenergetyki, ale też dla biogazowni. Do systemu FIT mogą przystąpić instalacje o mocy mniejszej niż 500 kW, a do FIP obiekty o mocy w przedziale od 500 kW do nieprzekraczającej 1 MW.

Jak przypomniała Ewa Malicka, prezes Towarzystwa Małych Elektrowni Wodnych (TRMEW), w 2020 r. mijał 15-letni okres wsparcia dla ponad połowy istniejących MEW. Dzięki nowelizacji ustawy o OZE, która weszła w życie pod koniec października 2021 r., udało się przedłużyć o dwa lata okres wsparcia dla instalacji, które przynajmniej przez pięć lat korzystały z systemu zielonych certyfikatów.

– Wprowadzony w październiku 2005 r. system certyfikatów objął wszystkie istniejące wówczas instalacje OZE. Były to przede wszystkim elektrownie wodne – ok. 400. Teraz sukcesywnie z systemu wsparcia będą wychodzić MEW, które powstały po 2005 r., ale nie jest to już tak liczna grupa kończąca wsparcie w tym samym terminie – powiedziała Malicka w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl.

– Obecnie ceny energii na rynku hurtowym mocno poszły w górę, ale jeszcze w ubiegłym roku były dosyć niskie. Dlatego wizja zakończenia wsparcia budziła obawy co dalszego utrzymania się na rynku wielu MEW – dodała.

 

Wsparcie niezwykle korzystne

Jak działa system FIT/FIP? W komentarzu po nowelizacji przepisów tłumaczył to Piotr Szwarc, specjalizujący się w tematach energetycznych adwokat kancelarii CCLaw.

– W ramach FIT wytwórca zyskuje uprawnienie do sprzedaży wytworzonej energii elektrycznej tzw. sprzedawcy zobowiązanemu (czyli największej spółki obrotu energią elektryczną, działającej na terenie danego operatora systemu dystrybucyjnego), po cenach wynoszących 95 proc. ceny referencyjnej obowiązującej na dzień złożenia deklaracji – wskazał Szwarc.

W 2021 r. cena referencyjna dla hydroelektrowni wynosiła 640 zł za MWh. Natomiast w systemie FIP instalacje mogą zyskać prawa do pokrycia 90 proc. ujemnego salda, czyli różnicy między ceną referencyjną a średnimi cenami energii elektrycznej na rynku. W tym przypadku właściciel sprzedaje energię do wybranego podmiotu innego niż sprzedawca zobowiązany. W ubiegłym roku cena referencyjna w FIP dla hydroenergetyki wynosiła 575 zł za MWh.

Stąd, jak podkreślał Piotr Szwarc, system taryf FIT/FIP stanowi niezwykle korzystne rozwiązanie. Ponadto przewidziane w nim ceny podlegają corocznej waloryzacji średniorocznym wskaźnikiem cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem z poprzedniego roku kalendarzowego, który jest publikowany przez Główny Urząd Statystyczny.

Ze stagnacji w rozwój?

TRMEW liczy ok. 300 członków – nie tylko właścicieli hydroelektrowni, ale też m.in. firmy związane produkcją urządzeń czy robotami budowlano-montażowymi. W ostatnich kwartałach branża małej energetyki wodnej żyła przede wszystkim tematem wydłużenia systemu wsparcia.

Prezes Ewa Malicka zwróciła uwagę, że rozwój MEW nie był w minionych latach tak dynamiczny jak w przypadku innych technologii OZE. Branża liczy jednak, że może się to zmienić dzięki systemowi FIT/FIP.

– Jest to znacznie lepsze rozwiązanie dla MEW niż przystępowanie do aukcji OZE. Specyfika energetyki wodnej powoduje, że powinna ona mieć inny system wsparcia niż fotowoltaika czy energia wiatrowa. Instalacji o mocy powyżej 1 MW powstaje niewiele, stąd nawet trudno zebrać większą liczbę projektów do wystartowania w aukcji OZE – wskazał Malicka.

Istnieją też możliwości uzyskania dotacji na budowę MEW z prowadzonego przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej programu Agroenergia, ale jest on przeznaczony tylko dla rolników. Trzeba też pamiętać, że uzyskaną dotację trzeba później odliczyć od ceny energii w systemie wsparcia. W puli programu – przeznaczonej na biogazownie i małe elektrownie wodne o mocy nie większej niż 500 kW – znajduje się 74,5 mln zł, z czego prawie 49 mln zł przypada na bezzwrotne formy finansowania. Wnioski można składać do końca września 2022 r. lub wyczerpania środków.

Rynek mały, ale atrakcyjny

Zdaniem prezes Malickiej, bardziej zasadnym dla branży byłyby dotacje na projekty, które nie są ściśle związane z produkcją energii, ale branża musi je realizować. Dotyczy to przede wszystkim ochrony środowiska, m.in. budowy przepławek dla ryb, a także modernizacji samych elektrowni.

– Obecnie poza sprzedażą do sieci nie ma warunków do tego, aby MEW działały w innym modelu biznesowym, przykładowo lokalnej sprzedaży w ramach spółdzielni czy klastrów energii. Również możliwość zastosowania linii bezpośrednich mogłoby pozwolić na wykorzystanie MEW na potrzeby dostaw dla odbiorców biznesowych, np. małych zakładów produkcyjnych – stwierdziła Malicka.

Zobacz też: Zielona energia utknęła w sieci. Gospodarka będzie tracić

W opinii Mariusza Kostrzewy, prezesa spółki Zeneris Projekty, potencjał energetyki wodnej do rozwoju w Polsce jest mniejszy niż innych technologii OZE. Kierowana przez niego firma, która w listopadzie 2021 r. zadebiutowała na giełdowym rynku NewConnect, swoją działalność rozpoczynała właśnie od hydroenergetyki.

Mała elektrownia wodna Kujawska na rzece Brdzie w Bydgoszczy. Fot. Depositphotos

 

– Jednak doświadczenia z ostatnich lat, związane zwłaszcza z pozyskiwaniem decyzji środowiskowych oraz obawami ekologów, wskazują, że możliwości tego rozwoju są ograniczone. Stąd w naszej strategii większe znaczenie ma fotowoltaika – powiedział Kostrzew w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl.

Jednocześnie zastrzegł, że pomimo barier spółka uważa hydroenergetykę za atrakcyjny segment działalności. Jak wyjaśnił, wciąż pozostaje ona technologią OZE o najdłuższej żywotności i nie widać, aby szybko uległo to zmianom. Ponadto istniejące obiekty potrzebują systematycznych remontów i modernizacji, co tworzy rynek, na którym firma pozyskuje zlecenia. Dotyczy to także podnoszenia sprawności jednostek oraz zmniejszania ich wpływu na środowisko.

– Do tego w niektórych przypadkach istnieją też możliwości zwiększenia mocy MEW poprzez montaż dodatkowej instalacji fotowoltaicznej. Dotychczas taki projekt zrealizowaliśmy w Siemiatyczach na Podlasiu. Instalacja PV zasila tam stację uzdatniania wody – wskazał prezes Kostrzewa.

Zwrot z inwestycji

Nowe małe elektrownie wodne to zazwyczaj jednostki o mocy od kilkudziesięciu do 200-300 kW, które powstają na istniejących piętrzeniach.

– Na spiętrzeniach o niskim spadzie oraz małym przepływie wody najlepiej sprawdzają się turbiny Archimedesa, czyli tzw. turbiny ślimakowe. Posiadają one tę przewagę nad turbinami Kaplana (jej łopatki mają kształt podobny do śrub okrętowych – red.), że mają mniejszy wpływ na środowisko. Do tego dostępna jest technologia turbiny Archimedesa pełniącą również funkcję przepławki dla ryb. Niektóre umożliwiają nawet migrację ryb w górę rzeki – zaznaczył prezes Zeneris Projekty.

Jego zdaniem, ustalona dla elektrowni wodnych o mocy poniżej 500 kW cena referencyjna w systemie FIT, gwarantowana przez 15 lat, jest atrakcyjna pod kątem inwestycji.

– Przy umieszczeniu turbiny w świetle jazu na spiętrzeniu taka elektrownia stanowi opłacalne przedsięwzięcie. Na budowę MEW decydują się przede wszystkim małe i średnie przedsiębiorstwa, które mają stabilne przychody i w ten sposób chcą zdywersyfikować swoją działalność. Zwrot z inwestycji można szacować na 7-10 lat. Najlepiej lokalizować MEW poniżej większych zbiorników wodnych, gdyż to stabilizuje przepływ wody – powiedział Kostrzewa.

Projektowa luka

Pytany o potencjał wykonawczy w tym sektorze prezes stwierdził, że przy obecnej skali inwestycji nie ma trudności z dostępem do firm budowlanych, które mają odpowiednie kompetencje do realizowania kontraktów dotyczących MEW.

Jednocześnie przez to, że w poprzednich dekadach segment energetyki wodnej był niedoinwestowany, pojawiła się luka pokoleniowa wśród projektantów. W budownictwie wodnym bardziej popularne są specjalizacje związane z instalacjami sanitarnymi, gospodarką wodno-ściekową czy zbiornikami retencyjnymi.

Zobacz też: Inżynierskie zaplecze polskiej energetyki przechodzi metamorfozę

Natomiast turbin nie produkuję się „na półkę”, tylko są indywidualnie projektowane i produkowane pod daną inwestycję. Producentów turbin nie brakuje zarówno w Polsce, jak i na innych rynkach europejskich.

Polskie, kręte wody

Susze i kryzys wodny – jak przyznaje prezes Malicka z TRMEW – są istotnym problemem dla energetyki wodnej, bo w wielu rejonach kraju poziom wód w rzekach od wielu lat utrzymuje się na niskich poziomach. Jednocześnie gwałtowne zjawiska pogodowe również mogą stanowić zagrożenie dla instalacji.

– Niemniej jednym ze sposobów na poprawę sytuacji wodnej w Polsce ma być retencja wody. Zatem przy okazji budowy zbiorników retencyjnych można takie spiętrzenia wyposażać w MEW, co pozwoli na rozwój energetyki wodnej. Jak na razie nie widać jednak, aby zapowiedzi dotyczące projektów retencji były realizowane na większą skalę – podkreśliła Malicka.

Mała elektrownia wodna Kalinowiec na rzece Liwiec w woj. mazowieckim. Fot. Depositphotos

 

W styczniu 2022 r. w wykazie prac legislacyjnych rządu pojawił się jednak wpis, dotyczący projektu uchwały ws. ustanowienia programu wieloletniego pod nazwą „Gospodarowanie zasobami wodnymi w Polsce”. W ramach wartego 11 mld zł programu w latach 2023-2030 Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie mają realizować zadania związane m.in. z ochroną przeciwpowodziową, retencją, żeglugą śródlądową, a także rozwojem hydroenergetyki. Szczegóły nie są jednak jeszcze znane. Planowany termin przyjęcia projektu przez rząd to trzeci kwartał 2022 r.

– MEW powstają w tej chwili praktycznie niemal tylko przy istniejących już obiektach piętrzących wodę, których zarządca są Wody Polskie. Budując MEW przy istniejącej budowli piętrzącej, inwestor najczęściej wyposaża tę budowlę w przepławkę dla ryb i modernizuje – wskazała Ewa Malicka.

Proces uzyskiwania zgód jest jednak bardzo czasochłonny. Z doświadczeń członków TRMEW wynika, że może zajmować od roku do nawet siedmiu lat i nie zawsze musi zakończyć się sukcesem. Dlatego zdaniem branży procedury wymagają zmian – oczekiwane jest ich uproszczenie dla najmniejszych instalacji w stosunku do obiektów o większej mocy i wpływie na środowisko.

– Spośród ok. 14 tys. spiętrzeń na rzekach, potencjał pod realizację MEW ma ok. 6-8 tys. z nich. Gdyby zatem powstało przynajmniej kilkaset nowych MEW, to w skali całej Polski byłby to już istotny zastrzyk stabilnej produkcji energii – podsumowała szefowa TRMEW.

Co dalej?

Tymczasem już teraz właściciele MEW wyczekują rozwiązań, zapewniających dalsze perspektywy dla ok. 400 obiektów, którym we wrześniu 2022 r. upłynie wydłużony o dwa lata system wsparcia. Takich rozwiązań ustawodawca dotychczas nie przewidział, ale dwie propozycje sformułowało samo TRMEW.

Pierwszym jest postulowany przez branżę system wsparcia operacyjnego (tzw. kontynuacyjnego) dla tych technologii OZE, dla których upłynął okres podstawowego wsparcia, a których koszty operacyjne uniemożliwiają działanie w oparciu o rynkowe, hurtowe ceny energii.

Drugie rozwiązanie to przepisy regulujące możliwość przeprowadzania modernizacji instalacji OZE, który pozwoliłyby unowocześnić lub całkowicie odnowić instalację i umożliwić jej ponowne skorzystanie z systemu wsparcia. Oba mechanizmy wymagają jednak nie tylko wprowadzenia ich do polskiego prawa, ale też notyfikacji przez Komisję Europejską. Dlatego zegar odmierzający czas dla MEW będzie tykał coraz głośniej.

Zielone technologie rozwijają:

Partnerzy portalu

Zielone technologie rozwijają:
Polski offshore wspiera:
Technologie wspiera:

Partnerzy portalu

Polskie Elektrownie, a więc inicjatywa kontrolowanych przez Skarb Państwa wytwórców energii elektrycznej, sfinansowały szeroką kampanię informacyjną przekonującą, że polityka klimatyczna UE oznacza podwyżki cen. Autorzy kampanii zapomnieli wspomnieć m.in. o najwyższych od lat zyskach branży energetycznej i wszystkich najważniejszych powodach tych wzrostów. Postanowiliśmy więc uzupełnić tę kampanię.
Rynek energii wspiera:
Klimat wspiera:

Partnerzy portalu

Materiał Partnera
Trzon każdej konstrukcji pod moduły fotowoltaiczne niezaprzeczalnie stanowią profile o różnych przekrojach i grubościach. Przy ich wyborze kierujemy się materiałem, z którego są wykonane, oraz rodzajem otworowania, umożliwiającym regulację podczas skręcania całego systemu. Niemniej ważne okazują się elementy złączne, które mają kluczowe znaczenie dla trwałości połączeń w różnorodnych warunkach atmosferycznych. 
Technologie wspiera:
Fotowoltaikę wspiera:

Partnerzy portalu

Dwie największe sieci ładowania samochodów elektrycznych w Polsce – Orlen i GreenWay – od wtorku obniżają ceny ładowania elektryków. To efekt obniżki VAT na prąd z 23% do 5%. Półroczna obniżka może jednak skutkować większymi kosztami w przyszłości, bo właśnie decyduje się to czy ładowanie elektryków to usługa czy dostawa towaru, co będzie mieć wiele konsekwencji.
Rynek energii wspiera:
Technologie wspiera:

Partnerzy portalu