Menu
Patronat honorowy Patronage

O ile wzrosną ceny prądu w 2022? Policzyliśmy

Giełdowe notowania energii elektrycznej w ciągu roku podskoczyły o blisko 40% i są najwyższe w historii. To przełoży się na wzrost stawek dla gospodarstw domowych w 2022 roku. Podwyżki całych rachunków za energię nie będą jednak aż tak drastyczne. WysokieNapiecie.pl policzyło na jakie wzrosty cen prądu powinniśmy się przygotować.

Tak drogiego prądu na giełdzie nie mieliśmy w Polsce jeszcze nigdy w historii. Kontrakty na energię z dostawą w całym przyszłym roku rozliczane są już po 386 zł/MWh, a w godzinach szczytowego zapotrzebowania po 428 zł/MWh.

Dla porównania firmy energetyczne sprzedają dziś energię gospodarstwom domowym po… 300 zł/MWh (30 gr/kWh netto), ale w tym jest już 5 zł akcyzy i blisko 30 zł kosztów zakupu kolorowych certyfikatów wspierających odnawialne źródła energii i efektywność energetyczną. W praktyce więc Kowalscy kupują energię po 265 zł/MWh, a więc o blisko 30% taniej niż wyceniania jest ona obecnie na giełdzie.

Stawki za energię mogą wzrosnąć z 30 do 37 gr/kWh

Takich stawek nie da się oczywiście utrzymać w 2022 roku, ale ostateczne wzrosty całych rachunków za energię będą mniej drastyczne niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Warto jednak na początek zdać sobie sprawę z tego, że nie znamy dziś jeszcze wszystkich kosztów na podstawie których Prezes Urzędu Regulacji Energetyki i spółki energetyczne wyliczą przyszłoroczne taryfy. Przede wszystkim zostały nam jeszcze trzy miesiące handlu energią z dostawami na cały przyszły rok i to w tym okresie można oczekiwać największego obrotu.

Jakie będą ceny hurtowe energii w tym okresie? To w dużej mierze będzie zależało od cen CO2 oraz węgla i gazu. Dziś są na tak wysokich poziomach, że przestrzeń do dalszych wzrostów wydaje się być już istotnie ograniczona, ale w przypadku mroźnej zimy ceny mogą się utrzymać.

Wzrosły za to ceny zielonych certyfikatów, wspierających ekologiczne elektrownie budowane przed 2015 rokiem. Jednocześnie jednak spadł obowiązek ich zakupu W 2022 roku wyniesie 18,5% względem ilości energii dostarczanej odbiorcom. Koszty tego systemu wsparcia najprawdopodobniej wzrosną więc dla przeciętnej rodziny (rozliczającej się w taryfie G11 i zużywającej 2 MWh rocznie) z obecnych 66 zł do 72 zł brutto w przyszłym roku.

W przyszłym roku zmniejszyć powinien się natomiast koszt tzw. profilu odbiorcy w gospodarstwach domowych, a więc pokrycia zarówno dostaw energii przez całą dobę jak i szczytowego zapotrzebowania takich odbiorców (zwłaszcza rano i wieczorem). Gdy w 2018 roku notowania energii zaczęły gwałtownie rosnąć, towarzyszyło im wysokie rozwarstwienie cen w podstawie i szczytach zapotrzebowania, przekraczające nawet 40%. Między innymi dlatego Prezes URE skierował wówczas zawiadomienie do prokuratury z wnioskiem o przyjrzenie się czy państwowe koncerny energetyczne nie dopuściły się manipulacji (po niemal trzech latach śledztwa wciąż się toczą). Takie rozwarstwienie skutkowało składaniem przez spółki energetyczne wniosków o wyższy wzrost taryf dla odbiorców domowych. Obecnemu wzrostowi notowań towarzyszy odwrotne zjawisko – różnice między doliną i szczytem zapotrzebowania bardzo się do siebie zbliżają i niewiele odstają od tzw. bazy, czyli cen energii dostarczanej w takiej samej ilości przez każdą z 8760 godzin w roku (szczyt jest o niewiele ponad 10% droższy od ceny bazowej).

W efekcie, wynika z szacunków WysokieNapiecie.pl państwowi sprzedawcy energii mogą wystąpić do URE z wnioskami o wzrost taryf na samą energię elektryczną na poziomie ok. 25-35% i będą mogli liczyć na zaakceptowanie podwyżek rzędy 20-23%, z obecnych 30 gr do 36-37 gr/kWh netto, a więc 44-46 gr/kWh brutto. Sam zakup energii będzie więc kosztować przeciętną rodzinę o ok. 170 zł brutto rocznie więcej.

Stawki dystrybucyjne wzrosną symbolicznie

Drugą część rachunku za energię stanowią opłaty dystrybucyjne, a więc koszty związane z fizycznym dostarczeniem prądu do domu i odczytami liczników. W tej części rachunku mamy też kilka dodatkowych opłat na pokrycie nowych systemów wsparcia wytwórców energii. URE nie podało też na razie informacji o ile wzrośnie opłata mocowa, wspierająca głównie utrzymanie i budowę elektrowni konwencjonalnych, ale rząd już zapowiedział, że gospodarstwa domowe zapłacą w przyszłym roku z tego tytułu o ok. 10% więcej (dziś przeciętna rodzina płaci na ten cel po ok. 110 zł brutto rocznie. Wzrost stawki może więc oznaczać rachunki wyższe o ok. 10 zł). Nie wiadomo też jak wzrośnie opłata OZE, wspierająca budowę nowych odnawialnych źródeł energii. Jednak tu także trzeba spodziewać się wzrostów, bo w ostatnim czasie „zielonych” elektrowni (zwłaszcza wiatrowych i dużych farm słonecznych) przybyło. Dziś dla przeciętnej rodziny to wydatek rzędu 5 zł rocznie, który od przyszłego roku może być – według szacunków WysokieNapiecie.pl – o ok. 2-3 zł wyższy.

Większość opłat za dystrybucję idzie jednak na utrzymanie i rozwój samych sieci. Z tej części rachunku pokrywane są także kilkuprocentowe straty energii (zarówno te wynikające ze zjawisk fizycznych, jak i te wynikające z kradzieży). Ten składnik z pewnością wzrośnie, bo spółki sieciowe o wspomniane 30-40% drożej kupią energię na pokrycie przyszłorocznych strat.

Kluczowe dla taryfy są jednak amortyzacja i inwestycje. Te nie zmieniają się drastycznie z roku na rok. W ubiegłym roku nawet spadły. Także w tym roku część dystrybutorów ograniczyła inwestycje w sieci. W efekcie w pierwszym kwartale koszty funkcjonowania spółek dystrybucyjnych były o zaledwie 0,1% wyższe niż rok wcześniej, za to aż o 31% wzrósł ich zysk na działalności energetycznej.

Co prawda dystrybutorzy musieli zrealizować nowe zadania, jak budowa stacji ładowania samochodów elektrycznych (nie wszyscy to zrobili w pełnym zakresie) i czekają ich kolejne inwestycje (instalacja inteligentnych liczników), ale bardzo możliwe, że Prezes URE na niezmienionym poziomie utrzyma ich stawki własne lub tylko nieznacznie je podniesie, a wzrosty taryfy dystrybucyjnej będą wynikać głównie ze wzrostów opłat niezależnych od dystrybutorów.

W efekcie spodziewamy się, że stawki dystrybucyjne dla przeciętnej rodziny wzrosną z obecnych 36 gr do najwyżej 37 gr/kWh z VAT (o ile rząd lub URE nie zaskoczą odbiorców znacznym podniesieniem opłaty mocowej lub opłaty OZE).

Łączne rachunki za prąd o 12% w górę

Łączne koszty energii dla, wykorzystywanego w całym artykule, przykładu przeciętnej rodziny z Rzeszowa, rozliczającej się w podstawowej taryfie (G11) i zużywającej 2 MWh energii rocznie, powinny – według szacunków WysokieNapiecie.pl – wzrosnąć z obecnych 1462 zł brutto rocznie do 1641 zł w 2022 roku. Będzie to oznaczać o 15 zł miesięcznie lub 180 zł rocznie mniej w portfelu. Te wartości będą się różnić w zależności od sprzedawcy oraz dystrybutora energii działającego na danym ternie. Różnice nie powinny być jednak znaczne. W dużym uproszczeniu przyszłoroczne rachunki za prąd dla gospodarstw domowych nie powinny wzrosnąć bardziej niż o 10-15%, pomimo wzrostu hurtowych cen energii elektrycznej o niemal 40%.

Rynek energii wspiera:

Partnerzy portalu

Rząd, reprezentowany przez ministerstwo aktywów oraz stroną społeczna rozpoczęły negocjacje, dotyczące umowy społecznej przy transformacji sektora elektroenergetycznego i górnictwa węgla brunatnego. Jednym z elementów ma być wydzielenie aktywów węglowych do Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego, utworzonej na bazie PGE GiEK. To najważniejsza informacja mijającego tygodnia. Co jeszcze w "Tygodniu energetyka"?
Blue chip manager monitoring energy efficiency via a virtual control interface. Industry concept for efficient energy use, sustainability reporting, audit and rise in renewable power generation.

Partnerzy portalu

Budowa podmorskiego odcinka Baltic Pipe u polskich wybrzeży zbliża się do końca. Lada dzień rozpocznie się operacja wciągania rury gazociągu przez wywiercony uprzednio tunel na brzeg opodal Pogorzelicy. 

Partnerzy portalu

Partnerzy portalu

Jeżeli utrzymamy dłużej istniejące bloki węglowe, to będzie można zbudować mniej jednostek gazowych. Trzeba jednak odpowiedzieć na pytanie czy da się przystosować stare bloki do coraz większej zmienności ich obciążania oraz częstszych i szybszych uruchomień. I czy będzie potrzebna zmiana zasad pracy tych bloków w KSE - pisze dr inż. Paweł Skowroński, b. prezes PGE i wykładowca PW.
Rynek energii wspiera:

Partnerzy portalu