Pożar w Bełchatowie unieruchomi blok produkujący tyle co Turów

Pożar w Bełchatowie unieruchomi blok produkujący tyle co Turów

W efekcie pożaru galerii nawęglania bloku numer 14 w elektrowni Bełchatów, z produkcji na pewien czas wycofanych będzie 858 MW mocy. W ubiegłym roku tylko ten blok w Bełchatowie wyprodukował niemal tyle energii, co cała elektrownia Turów. To, paradoksalnie, może pomóc polskiemu rządowi.

Wciąż trwa akcja gaśnicza w elektrowni Bełchatów, największej krajowej elektrowni węglowej i jednej z największych takich na świecie. Ogień trawi galerię nawęglania tego bloku, czyli zespół taśmociągów transportujących do niego węgiel z kopalni. To jedyna droga jaką da się podawać do bloku miliony ton węgla rocznie. Na terenie elektrowni nie ma zapasowego taśmociągu obsługującego blok numer 14. Na szczęście ogień nie zajął wcześniejszej części galerii, wspólnej dla wszystkich bloków, co mogłoby skutkować unieruchomieniem całej elektrowni.

Najprawdopodobniej skutkiem pożaru będzie jednak unieruchomienie tego największego bloku elektrowni, o mocy 858 MW. Zasobnik węgla przy samym kotle wystarczy jej jedynie na kilka godzin pracy. Na razie, jak wynika z komunikatu REMIT PGE GiEK, blok pracuje na pół gwizdka. Bez działającej galerii nawęglania blok będzie musiał przerwać pracę najdalej jutro. Choć to tylko jeden z dwunastu działających w elektrowni bloków, to jego roczna produkcja oscyluje wokół 5 TWh energii elektrycznej. To niewiele mniej niż dostarcza cała elektrownia Turów, której losy ważą się po postanowieniu o tymczasowym zamknięciu kopalni Turów, którego rząd na razie nie będzie chciał, najprawdopodobniej, zrealizować.

PGE powoła komisję do zbadania przyczyn pożaru i mogącą ocenić szkody. Od skali szkód zależeć będzie długość wyłączenia bloku nr 14. W najgorszym wypadku, gdyby ucierpiała konstrukcja wsporcza taśmociągów, potrzebna byłaby ich wymiana, co – według rozmówcy WysokieNapiecie.pl, znającego dobrze elektrownię – mogłoby zająć nawet kilka tygodni. Jeżeli straty będą mniejsze, być może galeria będzie w stanie ponownie podawać węgiel po kilku dniach.

Co mogło spowodować pożar? – Z pewnością coś zaczęło palić się zanim zajął się węgiel na taśmociągu. Mogło to być np. spięcie w instalacji elektrycznej. Możliwym scenariuszem były też problemy z zatarciem się łożysk rolek na których przesuwa się taśma. W takiej sytuacji potrafią się one mono rozgrzewać i jeżeli po dłuższym czasie pracy taśmociąg stanie, to doprowadzić do zapalenia się taśmy. Wszystko to oczywiście wyłącznie spekulacje, ale takie rzeczy zdarzają się w każdej elektrowni co kilka-kilkanaście lat, choć na pewno coraz rzadziej – ocenia nasz rozmówca.

Paradoksalnie, pożar bloku nr 14 w elektrowni Bełchatów może pomóc polskiemu rządowi w sporze z Czechami przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zgodnie z postanowieniem zabezpieczającym powództwo Czech, wydanym wczoraj, rząd powinien sprawić, aby PGE zrezygnowała, do czasu wydania ostatecznego wyroku, z wydobycia węgla w kopalni Turów. To byłoby jednoznaczne z wyłączeniem całej elektrowni Turów. Unieruchomienie największego bloku w Bełchatowie, który dostarcza niemal tyle samo energii rocznie, mogłoby posłużyć rządowym prawnikom jako okoliczność wymagająca zmiany środka zabezpieczającego.

Rynek energii wspiera

Zobacz także...

Tydzień Energetyka 7 VI - 13 VI

Redakcja WysokieNapiecie.pl

Umowa społeczna z energetyką; Zamknięcie Bełchatowa w planie województwa łódzkiego; Dyspozycyjnych źródeł energii będzie coraz mniej; Potencjalne opóźnienie budowy Baltic Pipe...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE