Ceny praw do emisji CO2 ponownie zaskakują

Ceny praw do emisji CO2 ponownie zaskakują

Europejskie notowania uprawnień do emisji dwutlenku węgla przebiły w tym miesiącu poziom 30 euro za tonę, niewidziany od 2006 roku. To wszystko dzieje się w chwili, gdy popyt na energię spadł, a emisje CO2 będą prawdpodobnie najniższe od dziesięciu lat.

Od kilku tygodni analitycy głowią się, dlaczego prawa do emisji CO2 (EUA) tak bardzo drożeją. W wyniku pandemii koronawirusa od marca spadło zapotrzebowanie na energię. Zamykanie sektorów gospodarki odbiło się wówczas mocno na giełdach - spadały równo notowania większości spółek, podstawowych surowców, a także praw do emisji CO2. Zapaść była tak duża, że w marcu jedna aukcja sprzedaży uprawnień EUA została odwołana z powodu braku zainteresowanych.

Kto wtedy nie stracił nerwów i zamiast sprzedawać - kupował akcje, opcje czy uprawnienia, ten teraz może liczyć sowite zyski. Prawa do emisji CO2 zdrożały od marca dwukrotnie.

Produkcja energii spada - notowania szorują po dnie

W kwietniu w Unii Europejskiej produkcja energii spadła o 5,6 proc. w stosunku do marca i o 12,7 proc. w porównaniu z rokiem wcześniej. W maju nastąpiło już niewielkie odbicie, ale Eurostat wyliczył, że produkcja energii w porównaniu do maja poprzedniego roku była niższa o 10,6 proc. Międzynarodowa Agencja Energetyczna  (IEA) oczekuje, że światowe zapotrzebowanie na energię zmaleje o 6 proc. w 2020 r., co byłoby największym spadkiem od ponad 70 lat.

Pandemia będzie miała pozytywny wpływ na spadek emisji gazów cieplarnianych w tym roku. Mniejsza konsumpcja energii i paliw powoduje, że emisje CO2 spadną na całym świecie o ok. 8 proc. - szacowała w czerwcu IEA. To największa redukcja w ciągu dekady, niestety tylko chwilowa.

Czytaj także: Opłata za emisje CO2 będzie doliczana do ceny paliwa?

"Ten spadek emisji nie jest powodem do radości, ponieważ jest wynikiem globalnego kryzysu zdrowotnego, rosnącego bezrobocia i ogromnych trudności gospodarczych. Nawet spłaszczenie emisji CO2 podczas silnego wzrostu gospodarczego w 2019 r. było dalekie od rocznej redukcji o 6 proc. wymaganej w Scenariuszu Zrównoważonego Rozwoju MAE (SDS), który jest w pełni zgodny z celami klimatycznymi Porozumienia paryskiego" - podkreśliła IEA.

Rynek zrobił się nerwowy

W marcu najniższe notowania kontraktów EUA na grudzień 2020 r. wyniosły 14,34 euro za tonę. Od tamtej pory powoli odrabiały straty, podobnie jak inne papiery wartościowe i notowania surowców, zwłaszcza ropy. Przykładem może być też węgiel, którego ceny na holenderskiej giełdzie osiągnęły w lipcu poziom najwyższy od pięciu miesięcy. Podobnie rosną wyceny przyszłorocznych kontraktów na energię.

Czytaj także: Opłaty za emisje CO2 duszą ciepłownie

To jednak nic w porównaniu do uprawnień do emisji CO2. Grudniowe kontrakty EUA  zanotowały cenę 30,8 euro - najwyższą od 14 lat. Przy tym poziomie zainteresowanie uczestników transakcjami było jednak niewielkie, co także przełożyło się na słabe zainteresowanie aukcjami państwowych uprawnień.  Można to było obserwować między innymi 15 lipca. Polska zaoferowała na aukcji 5,332 mln EUA. Całkowite zapotrzebowanie zgłoszone przez uczestników aukcji wyniosło 6,18 mln, czyli tylko nieznacznie przewyższało wolumen oferowany do sprzedaży. W aukcji uczestniczyło 20 podmiotów, a cena rozliczeniowa wyniosła 29,81 euro. Polska zarobiła tu prawie 159 mln euro.

Niska płynność ułatwia szybką zmianę cen w bardzo krótkim czasie. W ostatnich dniach były to nerwowe ruchy. Brokerzy  spodziewają się korekty notowań w dół, bo przecież niższa produkcja przemysłowa i mniejsza produkcja energii to więcej zbędnych uprawnień do emisji CO2 na rynku.  Pojawiają się też zarzuty, że rynkiem CO2 steruje kilka "grubych ryb".

Ambicje będą większe?

Analitycy twierdzą jednak, że wycenę praw do emisji CO2 wspiera Zielony Ład, a dokładnie oczekiwania, że cel redukcji emisji CO2 na 2030 r. zostanie zaostrzony. Chociaż obecny kryzys mógł przyspieszyć niektóre zmiany strukturalne, jak spadek spalania węgla w Europie, to potrzebne będą ambitne polityki rządowe, aby osiągnąć długoterminowe cele klimatyczne - brzmi  stanowisko IEA.

Obecnie Unia Europejska ma ustalony cel redukcji emisji gazów cieplarnianych na poziomie 40 procent w odniesieniu do 1990 r. W Parlamencie Europejskim pojawił się postulat zwiększenia tego celu nawet do 65 proc. Powszechnie oczekuje się kompromisu z Komisją Europejską na poziomie 55 procent.

Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych w swoim raporcie z marca oceniło, że przyjęcie wyższego celu redukcyjnego będzie skutkowało znaczącym wzrostem cen uprawnień do emisji. Przyjecie 50 proc. celu redukcyjnego będzie powodować wzrost ceny uprawnień do poziomu 34 euro/EUAw 2025 r. i 52 euro/EUA w 2030 r. Natomiast konsekwencją zwiększenia celu redukcji emisji do poziomu 55 proc.  będzie wzrost ceny uprawnień do 41 euro/EUA w 2025 r. i 76 euro/EUA w 2030 r.

Czytaj także: Co oznacza unijne prawo klimatyczne dla polskiej energetyki?

Ustanowienie nowego celu redukcyjnego będzie wymagało potem zmiany dyrektywy o systemie handlu EU ETS. Pojawia się tu wiele propozycji - od włączenia transportu morskiego poczynając, po ustanowienie pewnego "korytarza" cenowego. To wszystko sprawia, że na rynku praw do emisji CO2 jeszcze długo może być nerwowo.

Rynek energii wspiera

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE