Wielka posucha na Jamale

Wielka posucha na Jamale

Druga połowa maja 2020 r. przyniosła elektryzujące niektórych doniesienia o „rezygnacji” Gazpromu z gazociągu jamalskiego, czy wręcz o „zakręceniu” gazu. Tymczasem bardzo niskie wykorzystanie zdolności przesyłowych rury daje się wytłumaczyć całkowicie w kategoriach biznesowych.

Gazociąg jamalski - w nomenklaturze operującego na jego polskim odcinku Gaz-Systemu określany jako SGT (System Gazociągów Tranzytowych) znajduje się w bardzo specyficznym okresie. Ta specyfika jeszcze potrwa, przynajmniej do początku października. Ale to, co się dzieje w drugiej połowie maja, jest w obszarze operowania wielkimi gazociągami zupełnie wyjątkowe, choć z drugiej strony dokładnie przewidziane.

Wygaśnięcie historycznego kontraktu

Do 17 maja przesył jamalską rurą odbywał się na mocy 25-letniego kontraktu między Gazprom Eksportem i Europol Gazem z maja 1995 r. Europol Gaz - spółka PGNiG, Gazpromu i Gas-Tradingu - to właściciel rury. A zakończony kontrakt był określany w polskim prawie jako „historyczny”, bez możliwości przedłużenia.

Od lat operatorem polskiego odcinka gazociągu jest Gaz-System. Po wygaśnięciu długoterminowego kontraktu stosuje on zasady rynkowe, określone w rozporządzeniu CAM NC. Musiał się jednak dostosować to ogólnie przyjętych terminów, co wprowadziło nieco zamieszania.

Otóż na okres od 1 lipca do 30 września można zaklepać sobie kwartalne zdolności przesyłowe. Taką aukcję Gaz-System przeprowadził na początku maja i okazało się, że zarezerwowano 80 proc. przepustowości. Tu można przypomnieć, że odbywa się to w formule ship-or-pay, czyli rezerwujący płaci, niezależnie od tego czy gaz prześle, czy nie.

Ale kontrakt wygasł 17 maja. Co zatem z okresem między 18 maja, a końcem czerwca? Otóż na czerwiec można jeszcze było sprzedać produkty miesięczne. I na aukcji 18 maja Gaz-System takowe sprzedał, na ponad 90 proc. przepustowości.

Ale w maju - aby trzymać się regulacji europejskich - można było zastosować wyłącznie produkty dobowe. Do końca miesiąca kto chce następnego dnia przesyłać gaz, musi zaklepać sobie taką możliwość na aukcji o godz. 16.30.

Czytaj także: Jaka będzie przyszłość norweskiego przemysłu naftowo-gazowego?

Przepustowość na kolejne 14 lat - od 1 października, czyli początku tzw. roku gazowego 2020/2021, do roku gazowego 2033/34 - można będzie rezerwować już w ramach sprzedawanych przez Gaz-System produktów rocznych. A aukcje na nie odbędą się w lipcu. Czyli wtedy dowiemy się, jak wykorzystywany będzie Jamał przez kolejne lata.

Gazociąg jamalski w czasach posuchy

Co jednak na gazociągu dzieje się obecnie? Nic strasznego, mimo że rzeczywiście mamy do czynienia z gazową posuchą i bardzo niskim jego wykorzystaniem. Nie jest to jednak tak, jak piszą niektóre rosyjskie media, że „Gazprom porzucił Jamał”, a już tym bardziej nie jest tak, jak można było usłyszeć w Polsce, że znów „zakręcili gaz”. Po prostu zadziałał rynek.

Gaz na zachodzie Europy jest niesłychanie tani. I tak niskie ceny zbiła najpierw zima, której nie było, a potem epidemia koronawirusa. Oba te czynniki ograniczyły zużycie. Co więcej, magazyny na Zachodzie są pełne, bo Gazprom w zeszłym roku nabijał je maksymalnie, szykując się na kolejną awanturę o przesył z Ukrainą. Której - podobnie jak i zimy - w końcu nie było.

Czytaj także: Przygotowania Baltic Pipe na ostatniej prostej

Trudno się więc dziwić, że potrzeby importowe Zachodu są w tej chwili niewielkie, a dostawcy, jak Gazprom, kombinują jak minimalizować straty. W pierwszej kolejności sprzedają więc gaz już przesłany, a w drugiej - przesyłany trasą najtańszą. Otóż Jamał nie jest w tej chwili najtańszy, ponieważ krótkoterminowe produkty są proporcjonalnie najdroższe. Im krótsze, tym droższe, więc kupowanie dobowych przepustowości ekonomicznie kompletnie mija się teraz z celem. Stąd i niewielkie wykorzystanie gazociągu.

A jest ono na tyle małe, że we wtorek 26 maja Gaz-System oficjalnie poinformował, że udostępnia do końca miesiąca fizyczny rewers w Mallnow. Przesyłu Jamałem jest na tyle mało, że można go wstrzymywać i tłoczyć gaz z Niemiec do Polski. Podobno już ktoś skorzystał z okazji, co znów odnotowano w Rosji, a potem tu i ówdzie w Polsce jako wielką sensację. Tymczasem fizyczny rewers w Mallnow istnieje od wielu lat.

Czytaj także: Gaz coraz tańszy, graczy na rynku coraz mniej

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE