Polskie firmy mają ogromny apetyt na gaz LNG. Jedna z nich pali nim... w kotłach węglowych

Polskie firmy mają ogromny apetyt na gaz LNG. Jedna z nich pali nim... w kotłach węglowych

Handel LNG to na razie niewielki ułamek całego polskiego rynku gazu. Tempo wzrostu jest jednak bardzo wysokie, to dowód na to budowa sieci gazowej nie nadąża za popytem na gaz.

Zdecydowana większość LNG trafia bezpośrednio do odbiorców biznesowych, którzy potrzebują gazu, a nie mają albo sieci, albo nie wystarcza już ona na ich wzrastające potrzeby.

Stacji regazyfikacji LNG jest w Polsce ok. 100, a szacunkowo są one w stanie przeprocesować ok. 150 tys. ton rocznie - mówi nam prezes działającej w sektorze gazowym firmy HEG Piotr Kasprzak. Ale jak zaznacza, do końca roku może ich być już nawet 140. Co przełoży się oczywiście na wzrost zdolności regazyfikacji.

Lokalne gazowe sieci wyspowe to domena operatora największej części sieci dystrybucyjnych - Polskiej Spółki Gazownictwa. Na koniec sierpnia spółka 2019 miała 21 takich stacji. Jednak w ramach Programu Przyspieszenia Inwestycji w Sieć Gazową Polski PSG planuje mieć do końca 2022 roku co najmniej 77 stacji regazyfikacji LNG.

Według danych PSG, w 2018 roku wolumen dystrybucji gazu z wykorzystaniem stacji regazyfikacji wyniósł około 8,1 mln m sześc., co odpowiada niecałym 6 tys. ton LNG. Oznacza to, że ten sposób wykorzystania LNG na razie jest marginalny w porównaniu do całego rynku. - Cały rynek szacujemy obecnie na 100 tys. ton rocznie - wskazuje bowiem czołowy menedżer PGNiG. Jeżeli zaledwie kilka procent LNG trafia w końcu do sieci dystrybucyjnych, to reszta jest zużywana na miejscu przez korzystających ze stacji odbiorców biznesowych.

Dobrym przykładem takiej praktyki może tu być Synthos. Chemiczny koncern kontrolowany przez Michała Sołowowa podpisał z PGNiG kontrakt na dostawę 8,2 tys. ton LNG do końca 2021 r., czyli na ok. 4 tys. ton rocznie, co w stosunku do 100 tys. ton nie jest wolumenem imponującym. Ponieważ to największy kontrakt w Polsce, to widać, że cały rynek po stronie popytu jest mocno rozdrobniony. Mamy do czynienia z wieloma niewielkimi odbiorcami. Co ciekawe, Synthos potrzebuje tego gazu do opalania kotłów, dotychczas działających na węgiel. Kończą im się derogacje czyli okres przejściowy pozwalający na emisje szkodliwych substancji, a modernizacja jest nieopłacalna. Za to z planowanym uruchomieniem własnej elektrociepłowni gazowej Synthos musi poczekać na dociągnięcie do zakładów w Oświęcimiu nowego gazociągu. To zatem przykład popytu wyprzedzającego możliwości dostarczenia gazu w tradycyjny sposób.

Czytaj także: Atomowy sojusz Amerykanów z Michałem Sołowowem– mały reaktor czy wielki PR

Prezes HEG podkreśla jednak, że podobnie jak w przypadku gazu ziemnego, również rynek LNG w Polsce jest zdominowany przez jeden podmiot PGNiG. Udział w rynku niezależnych dostawców, takich jak Duon, Cryogaz, Barter, Gaspol, LNG Silesia, Novatek, GEN, Koba czy Blue LNG, Piotr Kasprzak szacuje na 10 proc.

Tymczasem nasz rozmówca z PGNiG ocenia, że koncern ma nie więcej niż 70 proc. rynku, co przekłada się na sprzedaż rzędu 70 tys. ton. Reszta to import niezależnych dostawców. Wydawałoby się, że najtaniej wychodzą dostawy bezpośrednio z terminala LNG w Świnoujściu - gazu nie trzeba bowiem skraplać. Jednak to tylko ok. 60 proc. sprzedaży PGNiG, reszta pochodzi z instalacji odazotowania w Odolanowie i Grodzisku Wlkp., które skraplają gaz w celu usunięcia zanieczyszczeń.

Co ciekawe, produkcja LNG wydaje się całkiem dobrym biznesem, bo własną wytwórnię skroplonego gazu planuje uruchomić HEG. Jej wydajność powinna być rzędu 100 ton na dobę, co przekłada się na ponad 35 tys. ton rocznie. A to już znacząca wielkość, nawet jeśli rynek do tego czasu mocno urośnie. Produkcja LNG i dalszy rozwój tej sprzedaży to jedne z głównych celów nowej spółki HEG Midstream, powołanej w ramach dywersyfikacji działalności - tłumaczy Piotr Kasprzak.

Na razie prawie całą roczną sprzedaż LNG w Polsce można zmieścić w jednym metanowcu, jakich kilkadziesiąt zawija do roku do terminala w Świnoujściu. To też niecały procent krajowego zużycia gazu. Ale patrząc na mnogość zastosowań skroplonego gazu, także jako paliwa w transporcie, i rosnącą jego dostępność - to rynek ten będzie coraz ważniejszy. Do tego stopnia, że główny gracz na nim rozważa budowę centrum dystrybucji LNG, dostarczanego koleją ze Świnoujścia.

Czytaj także: Polska walczy o możliwość wydawania funduszy unijnych na sieci gazowe

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE