Słoneczna ofensywa potrzebuje przestrzeni. Na czyich gruntach powstaną farmy fotowoltaiczne?

Słoneczna ofensywa potrzebuje przestrzeni. Na czyich gruntach powstaną  farmy fotowoltaiczne?

W najbliższych dwóch-trzech latach w energetyce słonecznej w Polsce może przybyć kilka gigawatów mocy. Zarabiać na fotowoltaice chcą wszyscy - od rolników przez duże koncerny, spółki użyteczności publicznej aż po rządową agencję zarządzającą ziemią rolną.

Spółki energetyczne przestawiają pieniądze z czarnego na zielone. Dynamiczny wzrost inwestycji w elektrownie słoneczne, obserwowany od dłuższego czasu na świecie, dotarł i do Polski. Główny powód to spadek kosztów takich instalacji - 1 MW przy dużych projektach kosztuje już od 2,5 mln zł. Do tego dochodzi możliwość uzyskania  dofinansowania oraz 15-letni system wsparcia, jaki dają wygrane aukcje na sprzedaż odnawialnej energii.  Bez wygranej aukcji jest trudniej, ale i tak inwestorzy liczą na korzystne wieloletnie umowy sprzedaży taniej, zielonej energii do dużych odbiorców.

Po starej elektrowni zostaje mnóstwo terenu

Najwięcej największych kompleksów słonecznych ma powstać w Wielkopolsce, na terenach zniszczonych w wyniku działalności kopalni węgla brunatnego. Zygmunt Solorz, właściciel Zespołu Elektrowni Pątnów Adamów Konin, zamknął wysłużoną elektrownię Adamów  (węgiel brunatny)  i w ubiegłym roku ogłosił plany budowy ogromnej instalacji fotowoltaicznej o przewidywanej mocy około 70 MW. Elektrownia miałaby powstać na zrekultywowanych terenach uprzednio eksploatowanych górniczo, na obszarze około 110 hektarów, na terenie gminy Brudzew. Koszt całego projektu wraz z budową infrastruktury do wyprowadzenia mocy szacuje się na 200 mln zł. ZE PAK zamierza skorzystać z unijnego programu transformacji terenów pogórniczych. Spółka podpisała z zarządem województwa list intencyjny, w planach ma też m.in. magazyny energii.

Czytaj także: Rusza likwidacja elektrowni węglowej Adamów

Sygnatariuszami listu w spawie sprawiedliwej transformacji energetycznej Wielkopolski Wschodniej jest są też gminy Kleczew, Brudzew, Władysławów i Przykona. To w tej ostatniej gminie ma powstać największy kompleks fotowoltaiczny w Polsce, który zapowiedziała spółka z grupy Neoinvestments. W planach jest 200 MW, a docelowo - 600 MW. Na razie inwestycje są na wczesnym etapie, złożono wnioski o określenie warunków przyłączenia do sieci przesyłowej.

Szybciej może powstać na terenie tej gminy elektrownia słoneczna Energi. Energa jest w trakcie budowania farmy wiatrowej Przykona, a w przygotowaniu są dwie farmy fotowoltaiczne oraz magazyny energii. Mówi się tu o mocy słonecznej z ok. 20 MW.

Słoneczne hałdy na Śląsku

Możliwości inwestowania w przyszłościową branże szukają kopalnie, które dysponują ogromnymi pogórniczymi terenami. Pilotażową instalację fotowoltaiczną na terenach kopalni Halemba w Rudzie Sląskiej uruchomiła właśnie Polska Grupa Górnicza, która docelowo mówi nawet o 95 MW ze słońca. Instalacje staną na hałdach kopalni Sośnica w Gliwicach wzdłuż autostrady A4 (łączna moc farmy wyniesie około 8 MW). Podobne farmy na 8 wybranych hałdach i terenach pogórniczych w PGG będą miały potencjał mocy 40 MW. Natomiast kolejne instalacje dachowe (na początek w Sośnicy, Rudzie Śl. i Rybniku) dadzą ok. 6-7 MW mocy. Koszt całego projektu PGG oblicza na ok. 300 mln zł. "Nawet 80 proc. dofinansowania uzyskać będzie można z UE w programie NFOŚiGW w Warszawie na zmniejszenie emisyjności przemysłu" - oceniła spółka.

Tauron jest w trakcie przetargu na instalacje fotowoltaiczne o mocy kilku megawatów niedaleko elektrowni w Jaworznie. Energetyczna grupa analizuje też możliwość postawienia 28-42 MW na terenach w mysłowickiej dzielnicy Dziećkowice, na terenie kwatery zrekultywowanego składowiska odpadów paleniskowych Elektrowni Jaworzno III.

Po kolei, na wsi

Ogromny apetyt na elektrownie słoneczne o mocy docelowej 2,5 GW ma Polska Grupa Energetyczna. Spółka jest po podpisaniu listu intencyjnego z Siarkopolem z Grupy Azoty. Kilka tygodni temu PGE podpisała też list intencyjny z PKP. Koleje mają ok. 100 tys. hektarów i są jednym z największych właścicieli nieruchomości w Polsce. Spółki będą szukały odpowiednich miejsc do inwestycji. "Pierwsze takie grunty, położone w województwach śląskim, łódzkim i podkarpackim, korzystne z punktu widzenia energetyki solarnej,zostały już wstępnie wyselekcjonowane" - informuje PGE w komunikacie.

Czytaj także: Mamy pierwszy gigawat fotowoltaiki

Enea, która na terenach kopalni Bogdanka planuje elektrownie słoneczne o mocy 30 MW, podpisała też list intencyjny z innym potężnym właścicielem ziemskim  - Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa. Ta rządowa agencja zarządza ziemią rolną Skarbu Państwa. Ma nie tylko ziemię nadającą się do uprawy, ale też połacie gruntów o niskiej przydatności rolniczej. Około 180 tys. ha ziemi pozostaje jeszcze do rozdysponowania.

Rządowa agencja zwykle dzierżawi ziemię, sprzedaje lub przekazuje nieodpłatnie (np. samorządom). W przypadku KOWR nie może być mowy o zamykaniu współpracy do jednej spółki energetycznej. Jak wyjaśnił portalowi WysokieNapiecie.pl rzecznik KOWR Mariusz Rytel, rozmowy z Eneą trwały od dawna, spółka ma potrzebny know-how, a w planach jest też zawarcie odpowiednie spółki celowej do inwestycji.  Współpraca z innymi spółkami energetycznymi to "kwestia otwarta".

Na jakich terenach powstaną elektrownie słoneczne?

Wydawać się może, że każdy zakład, który ma odpowiednio dużo terenu i know-how, może pokusić się o postawienie tam farmy słonecznej. KGHM, PKN Orlen, Arcelor Mittal - to tylko niektóre przykłady bliższych lub dalszych projektów takich inwestycji.

Olbrzymi potencjał mają też nieruchomości należące do Kościoła - to ok. 60 tys. ha, z których zapewne sporą część można wykorzystać na potrzeby fotowoltaiki. Tylko na samym Podkarpaciu do wiosny 2019 r. ponad 60 parafii dostało dofinansowanie z urzędów marszałkowskiego, w sumie złożono 200 wniosków. W marcu uroczyście, w asyście ministra i biskupa, otwarto pierwszą w Polsce parafialną farmę fotowoltaiczną w Iskrzyni koło Krosna (na zdjęciu). Swoją szansę  biznesową znalazła na Podkarpaciu należąca do byłego senatora PiS Kazimierza Jaworskiego firma SPES, która tworzy  joint ventures z parafiami. WysokieNapiecie.pl opisało ten pomysł jako pierwsze trzy lata temu.

Czytaj także: Elektrownia w każdej parafii?

Kluczowe jest - oprócz finansowania - zapewnienie odbioru energii. W praktyce wąskie gardła to: plany zagospodarowania przestrzennego oraz możliwości przyłączenia do sieci przesyłowej.

Coraz więcej samorządów przekonuje się do energetyki słonecznej i uwzględnia ją w zagospodarowaniu przestrzennym. Rachunek wydaje się prosty. Jak obliczała jedna z gmin w województwie dolnośląskim, na dzierżawie terenów powojskowych wykorzystywanych jako łąki, zysk roczny to kilkadziesiąt tysięcy złotych. Po postawieniu tam elektrowni słonecznej gmina miałaby 1-2 mln zł.

Gminy mogą się starać o unijne wsparcie inwestycji. Wielkopolska bierze udział w pracach tzw. Platformy Węglowej KE (Coal Regions in Transition), czyli inicjatywy, w ramach której Komisja Europejska pracuje z przedstawicielami regionów węglowych, doradzając, dostarczając pomoc techniczną i torując drogę do dostępnych źródeł finansowania. - Z racji swojego uczestnictwa w tym forum Wielkopolska Wschodnia może liczyć na to, że  Komisja priorytetowo potraktuje zgłoszone przez nią projekty przy przydzielaniu finansowania, więc jeśli wspomniane projekty są lub będą przedmiotem tych prac, to ich szanse na sfinansowanie rosną - ocenia Izabela Zygmunt z Polskiej Zielonej Sieci.

Zespoły z poszczególnych regionów proponują projekty, a potem we współpracy z KE dopracowują je i przedkładają do sfinansowania w ramach istniejących instrumentów finansowych. Platforma nie ma własnego budżetu – na ten moment zagospodarowuje niewykorzystane gdzie indziej pieniądze z funduszy strukturalnych (w ramach „kopert“ krajowych) i kieruje je do regionów węglowych.

Czytaj także: Aukcje 2020 nie wykorzystają potencjału fotowoltaiki

 

Zielone technologie rozwija

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE