Czy możemy zaoszczędzić dzięki unii energetycznej?

Czy możemy zaoszczędzić dzięki unii energetycznej?

W pakiecie zimowym Komisja Europejska próbuje obliczyć, ile elektrowni można nie wybudować dzięki transgranicznemu handlowi energią i lepszej współpracy między państwami. Dla Polski wyszło aż 5700 MW, co pozwoliłoby nie wydać ponad 20 mld zł Pytanie czy takie prognozy są w obecnych warunkach realne.
Wiele razy narzekaliśmy na łamach portalu WysokieNapiecie.pl na beznadziejną jakość aktów prawnych i innych produkowanych przez polski rząd dokumentów dotyczących energetyki i górnictwa. Dziś dla odmiany pomarudzimy na dokumenty przygotowane przez Komisję Europejską.

Jednym z najważniejszych elementów pakietu zimowego są regulacje dotyczące połączenia rynków energii elektrycznej państw UE. Komisja mówi, że nie ma sensu dbanie o bezpieczeństwo energetyczne na poziomie każdego państwa z osobna, bo tworzy to niepotrzebne koszty. Nie trzeba nikogo przekonywać, że jeśli każdy kraj buduje u siebie elektrownie wspierane przez rozmaite mechanizmy dopłat (za które na końcu płacą konsumenci) bez żadnej współpracy z sąsiadami, to będzie to kosztować więcej niż skoordynowane plany uwzględniające zapotrzebowanie na moc w kilku krajach regionu oraz możliwości przesyłu prądu między nimi.

W aneksie do oceny skutków regulacji pakietu zimowego (impact assesment) Komisja Europejska przygotowała analizę, dzięki której można się dowiedzieć, ile elektrowni można nie wybudować w każdym kraju dzięki współpracy transgranicznej.

Jest to bardzo potrzebne ćwiczenie,o ile zostanie poprawnie wykonane. Polska mogłaby korzystać z taniej i łatwo dostępnej energii odnawialnej z Niemiec, pod warunkiem, że jej przepływy dadzą się zaplanować i podporządkować potrzebom handlu energią. Dziś jest to niemożliwe z powodu wielokrotnie opisywanych przez portal WysokieNapiecie.pl przepływów kołowych. Na czym one polegają? W ogromnym skrócie: prąd z elektrowni wiatrowych w północnych i wschodnich Niemczech płynie do odbiorców w uprzemysłowionych płd Niemczech. Ale wskutek braku wystarczających sieci w samych Niemczech płynie w sposób niekontrolowany przez Polskę, Czechy, Słowację, destabilizując pracę sieci w Polsce. Taki prąd jest nieprzydatny do celów handlowych.

Aby zapobiec przepływom kołowym postawiono na jednym z interkonektorów przesuwnik fazowy, które mają „odpychać” nie chciany prąd. Budowa drugiego, po niemieckiej stronie na razie się opóźnia.
Jeśli więc chcemy obliczyć ile można zaoszczędzić na budowie elektrowni dzięki współpracy między krajami, to powinniśmy uwzględnić rzeczywiste możliwości handlowe między Polską a Niemcami. Dziś to mniej niż 500 MW. Teoretycznie Polska zobowiązała się, że dzięki wzmocnieniu sieci w okolicach Plewisk pod Poznaniem po 2020 r. moc importowa wzrośnie do 1500 MW. Ale w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl szef niemieckiego operatora sieci 50 Hertz był pesymistą – mówił, że remont sieci pod Plewiskami zwiększy przepustowość handlową najwyżej do 500 MW.

Komisja zdaje sobie sprawę z istnienia zjawiska przepływów kołowych. W dokumencie poświęcono mu jeden akapit, oszacowano także całkowite koszty walki z tym problemem w strefie cenowej Austria-Niemcy–Luksemburg na 930 mln euro. Ale prognozując ile można by zaoszczędzić dzięki współpracy transgranicznej w ogóle nie wzięto ich pod uwagę. Być może Bruksela zakłada, że problemy po 2020 r. znikną lub zmniejszą się na tyle, że przestaną mieć znaczenie. To bardzo optymistyczne założenie...

Z drugiej strony prognozy Komisji robią olbrzymie wrażenie i Bruksela nie bez powodu zdecydowała się je pokazać. Jeżeli Polska dzięki współpracy transgranicznej nie musiałaby rzeczywiście wybudować 5,7 GW mocy, to oznaczałoby to oszczędności od kilkunastu do kilkudziesięciu mld zł. Komisja pisze, że oszczędności wynikają przede wszystkim z braku konieczności wybudowania w każdym kraju elektrowni szczytowych, gotowych do akcji wtedy, gdy zapotrzebowanie jest największe. To zaś wynika z faktu, że szczyty zapotrzebowania są zależne od pogody i przypadają w różnych krajach w różnych dniach.

Oczywiście taka współpraca między państwami wymagałaby ustalenia jasnych reguł, tak aby w przypadku gdy problem z pokryciem szczytowego zapotrzebowania wydarzy się jednocześnie w dwóch krajach, operatorzy sieci umieli sobie z tym poradzić bez uszczerbku dla jednego z nich. Wobec tego trzeba najpierw obliczyć rzeczywiste możliwości przesyłu energii między państwami. Tymczasem szczegółowa mapa rozpływów między Polską a Niemcami, którą sporządzają przy pomocy potężnych komputerów niemiecki Instytut Fraunhofera oraz polskie Narodowe Centrum Badań Jądrowych dopiero powstaje. Projekt jest już opóźniony. Dopiero po jego ukończeniu energetycy będą mieli jaśniejszy obraz sytuacji. Do tego czasu snucie rozważań o tym ile będziemy mogli zaoszczędzić na budowie elektrowni przypomina wróżenie z fusów.

Polska w ogóle jest niechętna przekazywaniu jakichkolwiek kompetencji w zakresie bezpieczeństwa energetycznego. Wydaje się jednak, że sprawy zaszły za daleko i unia energetyczna staje się priorytetem rządów UE. WysokieNapiecie.pl przysłuchiwało się niedawno debacie energetycznej w Berlinie. Prezes 50 Hertz opowiadał, że kiedy zimą Francja miała problemy z pokryciem zapotrzebowania, to ważni ludzie z rządu dzwonili do operatorów sieci w Niemczech i mówili „Forget the rules, help the Frenchmen” (zapomnijcie o regułach, pomóżcie Francuzom).
Zacieśnienie współpracy między państwami UE jest przesądzone.

Pytanie na które powinniśmy sobie odpowiedzieć nie powinno brzmieć „czy mamy w to wchodzić” ale jak to zrobić żeby osiągnąć maksimum bezpieczeństwa i korzyści. I chodzi o korzyść dla całego kraju, a nie tylko sektora energetycznego.

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “Czy możemy zaoszczędzić dzięki unii energetycznej?”

  1. Dokładnie:
    „Pytanie na które powinniśmy sobie odpowiedzieć nie powinno brzmieć „czy mamy w to wchodzić” ale jak to zrobić żeby osiągnąć maksimum bezpieczeństwa i korzyści. I chodzi o korzyść dla całego kraju”

    Wykorzystajmy to i zamiast energievende i CO2 (bo jest do dupy) postawny na jedność w Euroopie i w ten sposób wykorzystajmy wydane mld w Niemczech na naszą korzyść.
    A jak panele i inne technologie stanieją to sami sobie rozbudujemy.

  2. Jak macie (NCB) problem z mocą komputerów to zapraszam do projektu BOINC. Miliony internautów udostepniają swoja moc do projektów naukowych

  3. Wcale nie uważam, że pytanie „czy mamy w to wchodzić” jest retoryczne.
    Najpierw należy sobie zadać inne pytanie: A kto właściwie jest gwarantem dostaw energii po rezygnacji z bezpieczeństwa energetycznego na poziomie państwa ?

    Wystarczy skalkulować to „na zimno” – są kraje gdzie mamy nadwyżki mocy bo np. oprócz potężnego sektora konwencjonalnego nabudowano całą masę mocy niesterowalnych. I powstaje problem bo taki system trzeba utrzymać – ale z czego skoro ceny energii są nienaturalnie niskie na skutek subsydiowania oze „bokiem” ? w dodatku mniejsza produkcja ? najlepiej poszukać klienta na zewnątrz! ale co zrobić skoro ten klient nie chce od nas kupować bo mówi, że sam sobie wyprodukuje? zmuśmy go do tego zakupu ! …i jeszcze powiedzmy, że to oszczędność ;). Nie oszukujmy się energetyka to BIZNES jak każdy inny – w długiej perspektywie zarobi ten, który ma kontrolę nad generacją bo reszta to tylko „biorcy”.

    • [quote name=”Mattt”]Wcale nie uważam, że pytanie „czy mamy w to wchodzić” jest retoryczne.
      Najpierw należy sobie zadać inne pytanie: A kto właściwie jest gwarantem dostaw energii po rezygnacji z bezpieczeństwa energetycznego na poziomie państwa ?

      Wystarczy skalkulować to „na zimno” – są kraje gdzie mamy nadwyżki mocy bo np. oprócz potężnego sektora konwencjonalnego nabudowano całą masę mocy niesterowalnych. I powstaje problem bo taki system trzeba utrzymać – ale z czego skoro ceny energii są nienaturalnie niskie na skutek subsydiowania oze „bokiem” ? w dodatku mniejsza produkcja ? najlepiej poszukać klienta na zewnątrz! ale co zrobić skoro ten klient nie chce od nas kupować bo mówi, że sam sobie wyprodukuje? zmuśmy go do tego zakupu ! …i jeszcze powiedzmy, że to oszczędność ;). Nie oszukujmy się energetyka to BIZNES jak każdy inny – w długiej perspektywie zarobi ten, który ma kontrolę nad generacją bo reszta to tylko „biorcy”.[/quote]
      Ależ proszę bardzo, czekamy na tanią, sterowalną i POLSKĄ energię z nowych tysiączek. Uwierzę jak zobaczę.

      • [quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”]Wcale nie uważam, że pytanie „czy mamy w to wchodzić” jest retoryczne.
        Najpierw należy sobie zadać inne pytanie: A kto właściwie jest gwarantem dostaw energii po rezygnacji z bezpieczeństwa energetycznego na poziomie państwa ?

        Wystarczy skalkulować to „na zimno” – są kraje gdzie mamy nadwyżki mocy bo np. oprócz potężnego sektora konwencjonalnego nabudowano całą masę mocy niesterowalnych. I powstaje problem bo taki system trzeba utrzymać – ale z czego skoro ceny energii są nienaturalnie niskie na skutek subsydiowania oze „bokiem” ? w dodatku mniejsza produkcja ? najlepiej poszukać klienta na zewnątrz! ale co zrobić skoro ten klient nie chce od nas kupować bo mówi, że sam sobie wyprodukuje? zmuśmy go do tego zakupu ! …i jeszcze powiedzmy, że to oszczędność ;). Nie oszukujmy się energetyka to BIZNES jak każdy inny – w długiej perspektywie zarobi ten, który ma kontrolę nad generacją bo reszta to tylko „biorcy”.[/quote]
        Ależ proszę bardzo, czekamy na tanią, sterowalną i POLSKĄ energię z nowych tysiączek. Uwierzę jak zobaczę.[/quote]

        Czytał Pan komentowany tekst ?

        • [quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”]Wcale nie uważam, że pytanie „czy mamy w to wchodzić” jest retoryczne.
          Najpierw należy sobie zadać inne pytanie: A kto właściwie jest gwarantem dostaw energii po rezygnacji z bezpieczeństwa energetycznego na poziomie państwa ?

          Wystarczy skalkulować to „na zimno” – są kraje gdzie mamy nadwyżki mocy bo np. oprócz potężnego sektora konwencjonalnego nabudowano całą masę mocy niesterowalnych. I powstaje problem bo taki system trzeba utrzymać – ale z czego skoro ceny energii są nienaturalnie niskie na skutek subsydiowania oze „bokiem” ? w dodatku mniejsza produkcja ? najlepiej poszukać klienta na zewnątrz! ale co zrobić skoro ten klient nie chce od nas kupować bo mówi, że sam sobie wyprodukuje? zmuśmy go do tego zakupu ! …i jeszcze powiedzmy, że to oszczędność ;). Nie oszukujmy się energetyka to BIZNES jak każdy inny – w długiej perspektywie zarobi ten, który ma kontrolę nad generacją bo reszta to tylko „biorcy”.[/quote]
          Ależ proszę bardzo, czekamy na tanią, sterowalną i POLSKĄ energię z nowych tysiączek. Uwierzę jak zobaczę.[/quote]

          Czytał Pan komentowany tekst ?[/quote]
          A nawet przebrnąłem przez pana „komentarz”.

    • [quote name=”Mattt”]
      Najpierw należy sobie zadać inne pytanie: A kto właściwie jest gwarantem dostaw energii po rezygnacji z bezpieczeństwa energetycznego na poziomie państwa ?
      [/quote]
      Kto będzie gwarantem … UE.
      A dokładniej zawarte umowy. Jesli ktoś chce sprzedawać to musi zagwarantować że nawet jak bedzie się paliło to dostarczy albo zapłaci potęzne kary.
      Pamiętajmy że technologia tanieje i to ostro. za np. 7 lat PV i magazyny mogą być nieprzyzwoicie tanie.

      • [quote name=”Guest”][quote name=”Mattt”]
        Najpierw należy sobie zadać inne pytanie: A kto właściwie jest gwarantem dostaw energii po rezygnacji z bezpieczeństwa energetycznego na poziomie państwa ?
        [/quote]
        Kto będzie gwarantem … UE.
        A dokładniej zawarte umowy. Jesli ktoś chce sprzedawać to musi zagwarantować że nawet jak bedzie się paliło to dostarczy albo zapłaci potęzne kary.
        Pamiętajmy że technologia tanieje i to ostro. za np. 7 lat PV i magazyny mogą być nieprzyzwoicie tanie.[/quote]

        Zakładając hipotetycznie scenariusz niewywiązania się z umów kto konkretnie poniesie odpowiedzialność ? Sami złożymy się na odszkodowania dla nas ? albo dajmy na to dla Portugalii ?
        Czy powinniśmy zakładać brak wpływu na system ? czy w razie niedoborów energii na większym obszarze sami powinniśmy limitować dostawy po to by dostarczać na zewnątrz ?

        • [quote name=”Mattt”][quote name=”Guest”][quote name=”Mattt”]
          Najpierw należy sobie zadać inne pytanie: A kto właściwie jest gwarantem dostaw energii po rezygnacji z bezpieczeństwa energetycznego na poziomie państwa ?
          [/quote]
          Kto będzie gwarantem … UE.
          A dokładniej zawarte umowy. Jesli ktoś chce sprzedawać to musi zagwarantować że nawet jak bedzie się paliło to dostarczy albo zapłaci potęzne kary.
          Pamiętajmy że technologia tanieje i to ostro. za np. 7 lat PV i magazyny mogą być nieprzyzwoicie tanie.[/quote]

          Zakładając hipotetycznie scenariusz niewywiązania się z umów kto konkretnie poniesie odpowiedzialność ? Sami złożymy się na odszkodowania dla nas ? albo dajmy na to dla Portugalii ?
          Czy powinniśmy zakładać brak wpływu na system ? czy w razie niedoborów energii na większym obszarze sami powinniśmy limitować dostawy po to by dostarczać na zewnątrz ?[/quote]

          Kraj albo elektrownia która podpisze zobowiązanie bedzie musiała je spełnić. W ramach obowiązującej umowy. Normalny jak to nazwałeś biznes. Dlaczego elektrownia niemiecka która podpisze z nami umowę miałaby się nie wywiązać z obowiązku ?

          Proszę sobie przypomnieć jak Polska wywiązała się obowiązku gwarancji dostaw w sierpniu. Świat się zawalił ? Nie. Przez 2-3 dni były ograniczenia i to tylko głównie z powodu braku solidarności i zaspania większości energetyków w zakładach. Nie wiedzieli jak ograniczyć moc.

          • [quote name=”TTTT”] Dlaczego elektrownia niemiecka która podpisze z nami umowę miałaby się nie wywiązać z obowiązku ?

            Proszę sobie przypomnieć jak Polska wywiązała się obowiązku gwarancji dostaw w sierpniu. Świat się zawalił ? Nie. Przez 2-3 dni były ograniczenia i to tylko głównie z powodu braku solidarności i zaspania większości energetyków w zakładach. Nie wiedzieli jak ograniczyć moc.[/quote]

            dlaczego ? hmm… może dlatego, że jest kontrolowana przez państwo, czytaj polityków a ci są wybieranie przez kogo ?
            Pomijając nawet kwestię ewentualnego szacowania czy ponoszenia kosztów braku wywiązywania się z umowy.
            Proszę mnie dobrze zrozumieć – ja nie mam nic przeciwko takim czy innym umowom. Tyle tylko, że dobrze Pan wie, że jest ogromna różnica jeśli są zawierane na normalnych warunkach z potrzeby stron a nie na zasadzie „to dla waszego dobra”.

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”TTTT”] Dlaczego elektrownia niemiecka która podpisze z nami umowę miałaby się nie wywiązać z obowiązku ?

            Proszę sobie przypomnieć jak Polska wywiązała się obowiązku gwarancji dostaw w sierpniu. Świat się zawalił ? Nie. Przez 2-3 dni były ograniczenia i to tylko głównie z powodu braku solidarności i zaspania większości energetyków w zakładach. Nie wiedzieli jak ograniczyć moc.[/quote]

            dlaczego ? hmm… może dlatego, że jest kontrolowana przez państwo, czytaj polityków a ci są wybieranie przez kogo ?
            Pomijając nawet kwestię ewentualnego szacowania czy ponoszenia kosztów braku wywiązywania się z umowy.
            Proszę mnie dobrze zrozumieć – ja nie mam nic przeciwko takim czy innym umowom. Tyle tylko, że dobrze Pan wie, że jest ogromna różnica jeśli są zawierane na normalnych warunkach z potrzeby stron a nie na zasadzie „to dla waszego dobra”.[/quote]

            W obecnej sytuacji elektrownie niemieckie bardzo chętnie zawierałyby umowy na stałe dostawy do Polski. Energievende ostro zaburza im ceny (nawet do minusowych).
            I jeszcze być może z Uni dostalibysmy środki na poąłczenia transgraniczne … równiez ze wschodnią strona. Wykorzystajmy naszą „rentę” geograficzna. Prąd w gniazdku naprawdę nie musi być w 100% polski.

          • [quote name=”TTTT”][quote name=”Mattt”][quote name=”TTTT”] Dlaczego elektrownia niemiecka która podpisze z nami umowę miałaby się nie wywiązać z obowiązku ?

            Proszę sobie przypomnieć jak Polska wywiązała się obowiązku gwarancji dostaw w sierpniu. Świat się zawalił ? Nie. Przez 2-3 dni były ograniczenia i to tylko głównie z powodu braku solidarności i zaspania większości energetyków w zakładach. Nie wiedzieli jak ograniczyć moc.[/quote]

            dlaczego ? hmm… może dlatego, że jest kontrolowana przez państwo, czytaj polityków a ci są wybieranie przez kogo ?
            Pomijając nawet kwestię ewentualnego szacowania czy ponoszenia kosztów braku wywiązywania się z umowy.
            Proszę mnie dobrze zrozumieć – ja nie mam nic przeciwko takim czy innym umowom. Tyle tylko, że dobrze Pan wie, że jest ogromna różnica jeśli są zawierane na normalnych warunkach z potrzeby stron a nie na zasadzie „to dla waszego dobra”.[/quote]

            W obecnej sytuacji elektrownie niemieckie bardzo chętnie zawierałyby umowy na stałe dostawy do Polski. Energievende ostro zaburza im ceny (nawet do minusowych).
            I jeszcze być może z Uni dostalibysmy środki na poąłczenia transgraniczne … równiez ze wschodnią strona. Wykorzystajmy naszą „rentę” geograficzna. Prąd w gniazdku naprawdę nie musi być w 100% polski.[/quote]

            To, że w obecnej sytuacji elektrownie konwencjonalne (nie tylko niemieckie) zawierałyby umowy na stałe dostawy energii jest oczywiste. Pytanie:
            1. jak długo niemiecki konsument byłby skłonny subsydiować eksport energii – bo teraz to robi? (zakładam, że do czasu gdy odbiorca pozbędzie się możliwości własnego zaspokajanie potrzeb)
            2. kto przy zdrowych zmysłach w obliczu niedoboru energii w kraju z którego pochodzą dostawy (sytuacji na która mielibyśmy się zabezpieczyć) zgodzi się produkować na potrzeby eksportu ?

            Wcale nie uważam, że prąd w gniazdku ma być w 100% polski, już nie jest. Natomiast jeśli ktoś twierdzi, że „lepiej jeśli nie będzie” to zaczynam mieć obawy a do tego sprowadza się taka argumentacja: „jak zrezygnujecie z własnej produkcji to zarobicie!”

          • [quote name=”Mattt”]
            2. kto przy zdrowych zmysłach w obliczu niedoboru energii w kraju z którego pochodzą dostawy (sytuacji na która mielibyśmy się zabezpieczyć) zgodzi się produkować na potrzeby eksportu ?

            …. „jak zrezygnujecie z własnej produkcji to zarobicie!”[/quote]

            Pieniądz nie ma narodowości. Kara )piniężna) również.

            Nikt nie każe rezygnować z całości. Ale tak ze 20% możemy spokojnie kupować. w innych stategicznych zasobach jak ropa, gaz itp nie mamy z tym problemu (a wartości procentowe są zdecydowanie większe)

          • [quote name=”Guest”][quote name=”Mattt”]
            2. kto przy zdrowych zmysłach w obliczu niedoboru energii w kraju z którego pochodzą dostawy (sytuacji na która mielibyśmy się zabezpieczyć) zgodzi się produkować na potrzeby eksportu ?

            …. „jak zrezygnujecie z własnej produkcji to zarobicie!”[/quote]

            Pieniądz nie ma narodowości. Kara )piniężna) również.

            Nikt nie każe rezygnować z całości. Ale tak ze 20% możemy spokojnie kupować. w innych stategicznych zasobach jak ropa, gaz itp nie mamy z tym problemu (a wartości procentowe są zdecydowanie większe)[/quote]

            kapitał nie ma narodowości ? 😀 haha
            oj ta tez już została wielokrotnie obalona 😉 zwłaszcza gdy to nie rynek a „vox populi” decyduje.

    • [quote name=”Mattt”]w długiej perspektywie zarobi ten, który ma kontrolę nad generacją bo reszta to tylko „biorcy”.[/quote]
      Za 10 lat za te same pieniądze co obecnie będziemy mogli postawic 3x więcej PV lub kupować gaz z hydratów, który będzie śmiesznie tani.

      • [quote name=”Guest”][quote name=”Mattt”]w długiej perspektywie zarobi ten, który ma kontrolę nad generacją bo reszta to tylko „biorcy”.[/quote]
        Za 10 lat za te same pieniądze co obecnie będziemy mogli postawic 3x więcej PV lub kupować gaz z hydratów, który będzie śmiesznie tani.[/quote]

        Nie wiem czy za 10 lat za te same pieniądze będziemy w stanie postawić 3x więcej PV za te same pieniądze co dziś – śmiem wątpić, wystarczy popatrzeć jaki jest marginalny przyrost efektywności. Ale przyjmując, że to prawda to należałoby dziś się wstrzymać z inwestowaniem w tę drogą (przy powyzszym założeniu) dziś technologię ? ?

        • [quote name=”Mattt”][quote name=”Guest”][quote name=”Mattt”]w długiej perspektywie zarobi ten, który ma kontrolę nad generacją bo reszta to tylko „biorcy”.[/quote]
          Za 10 lat za te same pieniądze co obecnie będziemy mogli postawic 3x więcej PV lub kupować gaz z hydratów, który będzie śmiesznie tani.[/quote]

          Nie wiem czy za 10 lat za te same pieniądze będziemy w stanie postawić 3x więcej PV za te same pieniądze co dziś – śmiem wątpić, wystarczy popatrzeć jaki jest marginalny przyrost efektywności. Ale przyjmując, że to prawda to należałoby dziś się wstrzymać z inwestowaniem w tę drogą (przy powyzszym założeniu) dziś technologię ? ?[/quote]

          Pierwszy skok to zniesienie ceł.
          Drugi to nowsze zautomatyzowane budowanie farm
          Trzeci to invertery tu też można to poprawić.

          I po czwarte za te kilka lat i inne technologi stanieją. I być może do spółki ze Szwedami/niemcami pobudujemy elektrownie morskie wiatrowe. Możliwości jest sporo.

          • [quote name=”TTTT”][quote name=”Mattt”][quote name=”Guest”][quote name=”Mattt”]w długiej perspektywie zarobi ten, który ma kontrolę nad generacją bo reszta to tylko „biorcy”.[/quote]
            Za 10 lat za te same pieniądze co obecnie będziemy mogli postawic 3x więcej PV lub kupować gaz z hydratów, który będzie śmiesznie tani.[/quote]

            Nie wiem czy za 10 lat za te same pieniądze będziemy w stanie postawić 3x więcej PV za te same pieniądze co dziś – śmiem wątpić, wystarczy popatrzeć jaki jest marginalny przyrost efektywności. Ale przyjmując, że to prawda to należałoby dziś się wstrzymać z inwestowaniem w tę drogą (przy powyzszym założeniu) dziś technologię ? ?[/quote]

            Pierwszy skok to zniesienie ceł.
            Drugi to nowsze zautomatyzowane budowanie farm
            Trzeci to invertery tu też można to poprawić.

            I po czwarte za te kilka lat i inne technologi stanieją. I być może do spółki ze Szwedami/niemcami pobudujemy elektrownie morskie wiatrowe. Możliwości jest sporo.[/quote]

            Pytanie jaki wpływ na ceny miał fakt niespodziewanego cięcia przez Chiny w zeszłym roku nakładów i planów w PV. Nie śledzę tego aż tak dokładnie ale podobno spowodował masowe wyprzedaże na hurrra i zjazdy nawet 25-30%.

  4. Wolny rynek zazwyczaj powoduje spadek cen, więc oszczędzają wszyscy poza tymi oczywiście, którzy zarabiali na monopolach i oligopolach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: marketing@wysokienapiecie.pl