Polska znowu wyprzedza plany rozwoju OZE

Polska znowu wyprzedza plany rozwoju OZE

W 2015 roku wykorzystanie „zielonej” energii wzrosło o 7%. Dzięki temu Polska ponownie znalazła się powyżej rządowej ścieżki do osiągnięcia celu na 2020 rok. Jednak Ministerstwo Energii ma tyle samo powodów do zadowolenia, co do zmartwień.

Udział pozyskanej energii ze źródeł odnawialnych w całkowitej produkcji energii w Polsce wyniósł w 2015 roku 12,61%, w stosunku do 11,86% rok wcześniej ─ wynika z opublikowanych we wtorek danych Głównego Urzędu Statystycznego.

{norelated}Dane GUS obejmują łącznie wszystkie trzy sektory: energii elektrycznej, ciepła i chłodu oraz transportu. Różnią się jednak od danych wykorzystywanych przez rząd i Komisję Europejską do kontrolowania realizacji celu na 2020 rok. Zgodnie z nim zużycie energii z OZE powinno wynieść przynajmniej 15% w końcowym zużyciu brutto.

Uwzględniając różnice między metodologią GUS (opartą na danych o produkcji) oraz Komisji Europejskiej (opartą na zużyciu), można szacować, że ubiegłoroczny udział energii z OZE wyniósł ok. 12,2%, wobec planowanego przez rząd na 2015 rok udziału 11,9%. Rok wcześniej rzeczywisty udział „zielonej” energii w wysokości 11,45% pokrył się dokładnie z rządowymi planami.

Teoretycznie Ministerstwo Energii powinno być zadowolone, bo nowe dane oznaczają ponowne przyśpieszenie w rozwoju OZE i zmniejszają ryzyko niedochowania zobowiązań. Problem w tym, że za blisko połowę ubiegłorocznego przyrostu w udziale „zielonej” energii odpowiadał skokowy rozwój farm wiatrowych. Wiatraki powstawały w 2015 roku naprędce, bo inwestorzy chcieli je uruchomić przed niekorzystnymi zmianami prawa. Dopisała także wyjątkowo duża wietrzność, która z nawiązką zniwelowała bardzo małą produkcję w elektrowniach wodnych. Bez wzrostu w energetyce wiatrowej Polska znalazłaby się poniżej ścieżki dojścia do celu pierwszy raz od jej przyjęcia przez rząd w 2010 roku.

Tutaj znajdziesz więcej na ten temat: Rekordowy rok i zupełny zastój na rynku OZE

W tym i kolejnych latach tego wzrostu nie można się już spodziewać. Rząd mocno ograniczył możliwości powstawania nowych turbin. Zastąpić ma je bardziej zbilansowany miks technologii ─ oparty przede wszystkim na biogazie i biomasie, z mniejszą domieszką paneli słonecznych i wiatraków. Jednak aukcje na podstawie których powstać miałaby pierwsza większa liczba nowych OZE zostaną przeprowadzone dopiero w drugiej połowie 2017 roku. To oznacza, że większość z nich będzie uruchamiana dopiero w latach 2019-2020. Do tego czasu wzrost udziału OZE w produkcji energii elektrycznej nie tylko się zatrzyma, ale zacznie topnieć. Coraz mniejsze wsparcie zielonymi certyfikatami, których ceny na rynku znacznie spadły, wypycha współspalanie biomasy z węglem.

Więcej na ten temat piszemy tutaj: Rząd pokazał jakie OZE chce zakontraktować w 2017 roku

Nie lepiej jest w sektorze transportu. Komisja Europejska w tegorocznym przeglądzie sytuacji w poszczególnych krajach zwróciła uwagę, że udział „zielonej” energii w sektorze transportu w ciągu dziesięciu lat wzrósł do 5,7%, a zgodnie z planami i zobowiązaniami rządu powinien był już przekraczać 7,4%, a w ciągu kolejnych pięciu lat wzrosnąć do planowanych 10%. To o tyle istotne, że sektor transportu zużywa znacznie więcej energii, niż sektor elektroenergetyczny, przez co jego znaczenie jest większe.

Wciąż nie jest jasne, jak na tym tle wypadnie najważniejszy sektor ─ ciepła i chłodu. Zgodnie z rządowymi planami ma on dostarczyć 60% „zielonej” energii, przede wszystkim w formie prostego spalania drewna w kominkach. GUS na pierwszy kwartał przyszłego roku przesunął publikację wyników ankiety, która miała dać odpowiedź na pytanie, ile Polacy spalają drewna. Od jej niepewnych wyników w dużej mierze zależeć będzie realizacja przez Polskę unijnych zobowiązań. W dodatku plany ograniczania niskiej emisji zanieczyszczeń, jak choćby całkowity zakaz palenia drewnem w Krakowie od 1 września 2019 roku, mogą utrudnić realizację tych planów.

Spadające ceny zielonych certyfikatów będą oznaczać spadek produkcji prądu z OZE

Zobacz także: Rozwój OZE w Polsce wyhamował

Dlatego w lutym Bruksela zwróciła polskiemu rządowi uwagę, że „istnieje duża niepewność co do tego, czy Polska będzie w stanie osiągnąć cel na 2020 r. dotyczący udziału energii ze źródeł odnawialnych przy pomocy obecnych ram politycznych i istniejących środków. Aby osiągnąć cele na 2020 r. konieczne będzie poczynienie znacznych dodatkowych inwestycji, jak również wprowadzenie pewności prawa, przewidywalności oraz stabilności ram inwestycyjnych”.

Z tym ostatnim w całej energetyce nie jest za dobrze. Sytuację może poprawić powodzenie pierwszych aukcji w nowym systemie wsparcia OZE. Inwestorzy czekają także na nowy system wsparcia kogeneracji, która mogłaby się opierać w dużej mierze na biomasie.

Więcej o tym także w dostępnym bezpłatnie RAPORCIE: Czy Polska jest w stanie wykonać cel OZE na 2020 r.?

Zobacz także...

Komentarze

23 odpowiedzi na “Polska znowu wyprzedza plany rozwoju OZE”

  1. Co spółki energetyczne uskładają sobie na inwestycje w sieci, to zaczyna się kryzys w górnictwie i trzeba przepompować środki. I tak od lat. Teraz potrzebne dodatkowo OZE zgodne z linią partyjną, które pozwoli wypełnić zobowiązania. Poza leśnymi gospodarstwami węglowymi tanich pomysłów brak. Prywatni inwestorzy zostali skutecznie zniechęceni do inwestowania cyrkiem przy wiatrakach. Ciekawe jak władza zgasi pożar który sama rozpaliła.

    • [quote name=”Duster”]Co spółki energetyczne uskładają sobie na inwestycje w sieci, to zaczyna się kryzys w górnictwie i trzeba przepompować środki. I tak od lat. Teraz potrzebne dodatkowo OZE zgodne z linią partyjną, które pozwoli wypełnić zobowiązania. Poza leśnymi gospodarstwami węglowymi tanich pomysłów brak. Prywatni inwestorzy zostali skutecznie zniechęceni do inwestowania cyrkiem przy wiatrakach. Ciekawe jak władza zgasi pożar który sama rozpaliła.[/quote]
      Nie będzie gasić , tylko doliczy do bilansu jako OZE 🙂

  2. Przyznam, że trochę to jest mylące… bo gdy mowa o przyczynach spadku cen certyfikatów to wskazuje się np. na współspalanie, zaszłości z przeszłości itp.
    Natomiast gdy tłumaczymy przyrost w produkcji zielonej energii (co w bieżącym roku jest najważniejszym czynnikiem nadpodaży świadectw) to jednak mowa o „skokowym przyroście mocy turbin” czy „doskonałej wietrzności”.

    Jedno z drugim jest nierozerwalnie związane ale akcenty w opisie obu zjawisk już inaczej rozkładane.

    • [quote name=”Mattt”]Przyznam, że trochę to jest mylące… bo gdy mowa o przyczynach spadku cen certyfikatów to wskazuje się np. na współspalanie, zaszłości z przeszłości itp.
      Natomiast gdy tłumaczymy przyrost w produkcji zielonej energii (co w bieżącym roku jest najważniejszym czynnikiem nadpodaży świadectw) to jednak mowa o „skokowym przyroście mocy turbin” czy „doskonałej wietrzności”.

      Jedno z drugim jest nierozerwalnie związane ale akcenty w opisie obu zjawisk już inaczej rozkładane.[/quote]

      To proste – skokowy przyrost mocy wiatrowych nastąpił przez ostatnie półtora roku a górka świadectw została wypracowana dzięki radosnemu współspalaniu węgla z drewnem z okolic Czarnobyla i łupinami orzechów kokosowych dla większej egzotyki. Cóż w tym trudnego do zrozumienia?

      • [quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”]Przyznam, że trochę to jest mylące… bo gdy mowa o przyczynach spadku cen certyfikatów to wskazuje się np. na współspalanie, zaszłości z przeszłości itp.
        Natomiast gdy tłumaczymy przyrost w produkcji zielonej energii (co w bieżącym roku jest najważniejszym czynnikiem nadpodaży świadectw) to jednak mowa o „skokowym przyroście mocy turbin” czy „doskonałej wietrzności”.

        Jedno z drugim jest nierozerwalnie związane ale akcenty w opisie obu zjawisk już inaczej rozkładane.[/quote]

        To proste – skokowy przyrost mocy wiatrowych nastąpił przez ostatnie półtora roku a górka świadectw została wypracowana dzięki radosnemu współspalaniu węgla z drewnem z okolic Czarnobyla i łupinami orzechów kokosowych dla większej egzotyki. Cóż w tym trudnego do zrozumienia?[/quote]

        Czyli gdyby nie szalony galop mocy wiatrowych z ostatniego 1,5 roku to działania polegające na obcięciu o połowę wsparcia dla współspalania i odcięciu dużego hydro od zielonych certyfikatów przyniosłyby skutek…
        A tak mamy to co may na rynku zielonych świadectw pochodzenia…

        • Nie. Pan Derski już to dokładnie panu wyliczał. Wygłasza pan nieuzasadnione teorie nie poparte żadnymi dowodami. OZE to nie branża górnicza, gdzie jest takie bałagan że nie można połapać się w rzeczywistych zyskach i kosztach. W przypadku energetyki odnawialnej wszystkie dane są publicznie dostępne, wystarczy do nich sięgnąć a nie wygłaszać farmazony.

          • [quote name=”Duster”]Nie. Pan Derski już to dokładnie panu wyliczał. Wygłasza pan nieuzasadnione teorie nie poparte żadnymi dowodami. OZE to nie branża górnicza, gdzie jest takie bałagan że nie można połapać się w rzeczywistych zyskach i kosztach. W przypadku energetyki odnawialnej wszystkie dane są publicznie dostępne, wystarczy do nich sięgnąć a nie wygłaszać farmazony.[/quote]

            To nie są teoria tylko fakty. Budowanie elektrowni wiatrowych na zasadzie pospolitego ruszenia – co miało miejsce przez ostatnie 1,5 roku (+dobra wietrzność w 2015) z jednej strony spowodowało większa produkcję zielonej energii a z drugiej rzuciło na glebę ceny zielonych certyfikatów. Gdyby nie ten ślepy pęd ingerencja w mechanizm wspierania współspalania i hydroenergetyki przyniosłaby skutek.

          • [quote name=”Mattt”] Gdyby nie ten ślepy pęd …[/quote]
            Proszę zwrócić uwagę co ten ślepy pęd budowania elektrowni wiatrowych w 2015 r wywołało – nie widzimisię inwestorów, nie chęć zrobienia komuś „na złość”, tylko zabawa polityków przepisami na zasadzie „daj małpie brzytwę”.
            Po prostu w jednym roku zrealizowane zostały inwestycje planowane do realizacji na co najmniej kilka lat kolejnych…
            Niektórzy „decyzyjni” panowie politycy z tego rządu (i poprzednich też) z grubsza nigdy niczego nie wybudowali, więc nie wiedzą ile trwa i kosztuje przygotowanie inwestycji w energetyce. Jeżeli inwestor wykłada kilkanaście procent wartości inwestycji na przygotowanie jej pod kątem prawno-formalnym, to zrobi wszystko żeby zdążyć zrealizować ją przed zapowiadanymi praktycznie z dnia na dzień diametralnymi zmianami przepisów. Tak jest w całym cywilizowanym świecie, tak jest w Polsce (no może pomijając niektóre państwowe przedsiębiorstwa energetyczne).

          • [quote name=”Lechu”][quote name=”Mattt”] Gdyby nie ten ślepy pęd …[/quote]
            Proszę zwrócić uwagę co ten ślepy pęd budowania elektrowni wiatrowych w 2015 r wywołało – nie widzimisię inwestorów, nie chęć zrobienia komuś „na złość”, tylko zabawa polityków przepisami na zasadzie „daj małpie brzytwę”.
            Po prostu w jednym roku zrealizowane zostały inwestycje planowane do realizacji na co najmniej kilka lat kolejnych…
            Niektórzy „decyzyjni” panowie politycy z tego rządu (i poprzednich też) z grubsza nigdy niczego nie wybudowali, więc nie wiedzą ile trwa i kosztuje przygotowanie inwestycji w energetyce. Jeżeli inwestor wykłada kilkanaście procent wartości inwestycji na przygotowanie jej pod kątem prawno-formalnym, to zrobi wszystko żeby zdążyć zrealizować ją przed zapowiadanymi praktycznie z dnia na dzień diametralnymi zmianami przepisów. Tak jest w całym cywilizowanym świecie, tak jest w Polsce (no może pomijając niektóre państwowe przedsiębiorstwa energetyczne).[/quote]

            Ja nie kupuję takiej teorii, że skoro utopiłem kilka, kilkanaście procent inwestycji …to musze też utopić resztę – po to by potem spisywać w księgach wartość majątku.
            A odnośnie państwowych przedsiębiorstw energetycznych… to zupełnie się z Panem nie zgodzę 😉 nie „no może pomijając niektóre państwowe …” raczej one są sztandarowym przykładem praktyki opisanej przez Pana 🙂

          • [quote name=”Mattt”]Ja nie kupuję takiej teorii, że skoro utopiłem kilka, kilkanaście procent inwestycji …to musze też utopić resztę – po to by potem spisywać w księgach wartość majątku.
            [/quote]
            z odpisami majątku chodzi raczej o kwestie podatku anty-wiatrakowego. Wiadomo że zanim orzecznictwo sądowe stwierdzi rzecz oczywistą – czyli niezgodności interpretacji podatkowej nowej ustawy przez stronę rządową z prawem, trzeba będzie płacić te 2%…

          • [quote name=”Lechu”][quote name=”Mattt”]Ja nie kupuję takiej teorii, że skoro utopiłem kilka, kilkanaście procent inwestycji …to musze też utopić resztę – po to by potem spisywać w księgach wartość majątku.
            [/quote]
            z odpisami majątku chodzi raczej o kwestie podatku anty-wiatrakowego. Wiadomo że zanim orzecznictwo sądowe stwierdzi rzecz oczywistą – czyli niezgodności interpretacji podatkowej nowej ustawy przez stronę rządową z prawem, trzeba będzie płacić te 2%…[/quote]

            Niskie ceny certyfikatów tez są przyczyna odpisów – polecam ostatni raport Polenergii na ten temat (sprzed dwóch dni chyba…)

          • ..tym niemniej główną przyczyną jest kwestia podatku, tj obniżenie potencjalnej podstawy. Bo inaczej samo obniżenie wartości majątku trwałego nawet z powodu niskiej rentowności jest sztuką dla sztuki.

          • [quote name=”Lechu”]..tym niemniej główną przyczyną jest kwestia podatku, tj obniżenie potencjalnej podstawy. Bo inaczej samo obniżenie wartości majątku trwałego nawet z powodu niskiej rentowności jest sztuką dla sztuki.[/quote]

            Z finansowego punktu widzenia nie ma żadnej różnicy czy utrata wartości majątku następuje z tytułu wyższego opodatkowania czy z tytułu niższych przychodów – skutek jest ten sam: niższe przepływy w zakładanym czasie trwania inwestycji.

          • [quote name=”Mattt”]
            Z finansowego punktu widzenia nie ma żadnej różnicy czy utrata wartości majątku następuje z tytułu wyższego opodatkowania czy z tytułu niższych przychodów – skutek jest ten sam: niższe przepływy w zakładanym czasie trwania inwestycji.[/quote]
            …tutaj się nie zgodzę. To może być bardzo istotna różnica.

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”]Nie. Pan Derski już to dokładnie panu wyliczał. Wygłasza pan nieuzasadnione teorie nie poparte żadnymi dowodami. OZE to nie branża górnicza, gdzie jest takie bałagan że nie można połapać się w rzeczywistych zyskach i kosztach. W przypadku energetyki odnawialnej wszystkie dane są publicznie dostępne, wystarczy do nich sięgnąć a nie wygłaszać farmazony.[/quote]

            To nie są teoria tylko fakty. Budowanie elektrowni wiatrowych na zasadzie pospolitego ruszenia – co miało miejsce przez ostatnie 1,5 roku (+dobra wietrzność w 2015) z jednej strony spowodowało większa produkcję zielonej energii a z drugiej rzuciło na glebę ceny zielonych certyfikatów. Gdyby nie ten ślepy pęd ingerencja w mechanizm wspierania współspalania i hydroenergetyki przyniosłaby skutek.[/quote]

            Jak będe poszukiwał prostych rozwiązań z prymitywną retoryką to włączę sobie TVP1. Na razie nie wyszedł pan ani trochę poza teorię. Proszę udowodnić swoje „fakty” liczbowo (może jakiś ładny wykresik w funkcji czasu) to zwrócę honor. A na razie to tylko pokrzykiwanie w rytm stopwiatrakom.eu

          • [quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”]Nie. Pan Derski już to dokładnie panu wyliczał. Wygłasza pan nieuzasadnione teorie nie poparte żadnymi dowodami. OZE to nie branża górnicza, gdzie jest takie bałagan że nie można połapać się w rzeczywistych zyskach i kosztach. W przypadku energetyki odnawialnej wszystkie dane są publicznie dostępne, wystarczy do nich sięgnąć a nie wygłaszać farmazony.[/quote]

            To nie są teoria tylko fakty. Budowanie elektrowni wiatrowych na zasadzie pospolitego ruszenia – co miało miejsce przez ostatnie 1,5 roku (+dobra wietrzność w 2015) z jednej strony spowodowało większa produkcję zielonej energii a z drugiej rzuciło na glebę ceny zielonych certyfikatów. Gdyby nie ten ślepy pęd ingerencja w mechanizm wspierania współspalania i hydroenergetyki przyniosłaby skutek.[/quote]

            Jak będe poszukiwał prostych rozwiązań z prymitywną retoryką to włączę sobie TVP1. Na razie nie wyszedł pan ani trochę poza teorię. Proszę udowodnić swoje „fakty” liczbowo (może jakiś ładny wykresik w funkcji czasu) to zwrócę honor. A na razie to tylko pokrzykiwanie w rytm stopwiatrakom.eu[/quote]

            Ma Pan wykres w tekście powyżej – co Pan tam widzi ? W ostatnich dwóch latach nadwyżka certyfikatów się podwoiła (!!!). Teraz… każda technlogia, prócz jednej, nie notuje przyrostu produkcji, dodatkowo współspalanie dostaje tylko połowę ilości certyfikatów co do tej pory a duże hydro nic… w tym samym czasie rośnie produkcja skąd ? z wiatru – no więc jaki z tego logiczny wniosek ?! Zaklinanie rzeczywistości na niewiele się zda Szanowny Panie.

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”]Nie. Pan Derski już to dokładnie panu wyliczał. Wygłasza pan nieuzasadnione teorie nie poparte żadnymi dowodami. OZE to nie branża górnicza, gdzie jest takie bałagan że nie można połapać się w rzeczywistych zyskach i kosztach. W przypadku energetyki odnawialnej wszystkie dane są publicznie dostępne, wystarczy do nich sięgnąć a nie wygłaszać farmazony.[/quote]

            To nie są teoria tylko fakty. Budowanie elektrowni wiatrowych na zasadzie pospolitego ruszenia – co miało miejsce przez ostatnie 1,5 roku (+dobra wietrzność w 2015) z jednej strony spowodowało większa produkcję zielonej energii a z drugiej rzuciło na glebę ceny zielonych certyfikatów. Gdyby nie ten ślepy pęd ingerencja w mechanizm wspierania współspalania i hydroenergetyki przyniosłaby skutek.[/quote]

            Jak będe poszukiwał prostych rozwiązań z prymitywną retoryką to włączę sobie TVP1. Na razie nie wyszedł pan ani trochę poza teorię. Proszę udowodnić swoje „fakty” liczbowo (może jakiś ładny wykresik w funkcji czasu) to zwrócę honor. A na razie to tylko pokrzykiwanie w rytm stopwiatrakom.eu[/quote]

            Ma Pan wykres w tekście powyżej – co Pan tam widzi ? W ostatnich dwóch latach nadwyżka certyfikatów się podwoiła (!!!). Teraz… każda technlogia, prócz jednej, nie notuje przyrostu produkcji, dodatkowo współspalanie dostaje tylko połowę ilości certyfikatów co do tej pory a duże hydro nic… w tym samym czasie rośnie produkcja skąd ? z wiatru – no więc jaki z tego logiczny wniosek ?! Zaklinanie rzeczywistości na niewiele się zda Szanowny Panie.[/quote]

            Jedno pan widzi, a jakoś nie dostrzega pan krzywej popytu na certyfikaty, która koreluje się ze wzrostem mocy elektrowni wiatrowych i przewidywaną stagnacją w latach kolejnych. To rak współspalania i decyzje polityczne odpowiadają za taki a nie inny stan rzeczy. Pana argumentacja przypomina zdziwienie Morawieckiego że prywatni inwestorzy nie chcą inwestować w upartyjnionym kraju, przecież nam (władzy) jest tak dobrze.

          • [quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”]Nie. Pan Derski już to dokładnie panu wyliczał. Wygłasza pan nieuzasadnione teorie nie poparte żadnymi dowodami. OZE to nie branża górnicza, gdzie jest takie bałagan że nie można połapać się w rzeczywistych zyskach i kosztach. W przypadku energetyki odnawialnej wszystkie dane są publicznie dostępne, wystarczy do nich sięgnąć a nie wygłaszać farmazony.[/quote]

            To nie są teoria tylko fakty. Budowanie elektrowni wiatrowych na zasadzie pospolitego ruszenia – co miało miejsce przez ostatnie 1,5 roku (+dobra wietrzność w 2015) z jednej strony spowodowało większa produkcję zielonej energii a z drugiej rzuciło na glebę ceny zielonych certyfikatów. Gdyby nie ten ślepy pęd ingerencja w mechanizm wspierania współspalania i hydroenergetyki przyniosłaby skutek.[/quote]

            Jak będe poszukiwał prostych rozwiązań z prymitywną retoryką to włączę sobie TVP1. Na razie nie wyszedł pan ani trochę poza teorię. Proszę udowodnić swoje „fakty” liczbowo (może jakiś ładny wykresik w funkcji czasu) to zwrócę honor. A na razie to tylko pokrzykiwanie w rytm stopwiatrakom.eu[/quote]

            Ma Pan wykres w tekście powyżej – co Pan tam widzi ? W ostatnich dwóch latach nadwyżka certyfikatów się podwoiła (!!!). Teraz… każda technlogia, prócz jednej, nie notuje przyrostu produkcji, dodatkowo współspalanie dostaje tylko połowę ilości certyfikatów co do tej pory a duże hydro nic… w tym samym czasie rośnie produkcja skąd ? z wiatru – no więc jaki z tego logiczny wniosek ?! Zaklinanie rzeczywistości na niewiele się zda Szanowny Panie.[/quote]

            Jedno pan widzi, a jakoś nie dostrzega pan krzywej popytu na certyfikaty, która koreluje się ze wzrostem mocy elektrowni wiatrowych i przewidywaną stagnacją w latach kolejnych. To rak współspalania i decyzje polityczne odpowiadają za taki a nie inny stan rzeczy. Pana argumentacja przypomina zdziwienie Morawieckiego że prywatni inwestorzy nie chcą inwestować w upartyjnionym kraju, przecież nam (władzy) jest tak dobrze.[/quote]

            Cieszę się, że nie kwestionuje Pan oczywistych wniosków odnośnie podaży. Opuścił już Pan ten szaniec i skupił się na krzywej popytu. Świadomie, lub nieświadomie podał Pan jednak argument, który osłabia Pana tezę… otóż krzywa popytu lekko rośnie, jednak nie tak dynamicznie jak przyrost produkcji z elektrowni wiatrowych (w tym sensie owszem można mówić o korelacji w odniesieniu do kierunku, jednak nie jest to korelacja wprostproporcjonalna). A nawet jeśli założyć, że popyt koreluje wprostproporcjonalnie do przyrostu produkcji z wiatru to obcięcie ilości certyfikatów dla współspalania o połowę i zniknięcie certyfikatów dla dużego hydro, przy niezmienności produkcji z innych technologii powinno powodować spadek a nie wzrost nadwyżki! I tu ma Pan czarno na białym, co odpowiada za niskie ceny zielonych certyfikatów.

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”]Nie. Pan Derski już to dokładnie panu wyliczał. Wygłasza pan nieuzasadnione teorie nie poparte żadnymi dowodami. OZE to nie branża górnicza, gdzie jest takie bałagan że nie można połapać się w rzeczywistych zyskach i kosztach. W przypadku energetyki odnawialnej wszystkie dane są publicznie dostępne, wystarczy do nich sięgnąć a nie wygłaszać farmazony.[/quote]

            To nie są teoria tylko fakty. Budowanie elektrowni wiatrowych na zasadzie pospolitego ruszenia – co miało miejsce przez ostatnie 1,5 roku (+dobra wietrzność w 2015) z jednej strony spowodowało większa produkcję zielonej energii a z drugiej rzuciło na glebę ceny zielonych certyfikatów. Gdyby nie ten ślepy pęd ingerencja w mechanizm wspierania współspalania i hydroenergetyki przyniosłaby skutek.[/quote]

            Jak będe poszukiwał prostych rozwiązań z prymitywną retoryką to włączę sobie TVP1. Na razie nie wyszedł pan ani trochę poza teorię. Proszę udowodnić swoje „fakty” liczbowo (może jakiś ładny wykresik w funkcji czasu) to zwrócę honor. A na razie to tylko pokrzykiwanie w rytm stopwiatrakom.eu[/quote]

            Ma Pan wykres w tekście powyżej – co Pan tam widzi ? W ostatnich dwóch latach nadwyżka certyfikatów się podwoiła (!!!). Teraz… każda technlogia, prócz jednej, nie notuje przyrostu produkcji, dodatkowo współspalanie dostaje tylko połowę ilości certyfikatów co do tej pory a duże hydro nic… w tym samym czasie rośnie produkcja skąd ? z wiatru – no więc jaki z tego logiczny wniosek ?! Zaklinanie rzeczywistości na niewiele się zda Szanowny Panie.[/quote]

            Jedno pan widzi, a jakoś nie dostrzega pan krzywej popytu na certyfikaty, która koreluje się ze wzrostem mocy elektrowni wiatrowych i przewidywaną stagnacją w latach kolejnych. To rak współspalania i decyzje polityczne odpowiadają za taki a nie inny stan rzeczy. Pana argumentacja przypomina zdziwienie Morawieckiego że prywatni inwestorzy nie chcą inwestować w upartyjnionym kraju, przecież nam (władzy) jest tak dobrze.[/quote]

            Cieszę się, że nie kwestionuje Pan oczywistych wniosków odnośnie podaży. Opuścił już Pan ten szaniec i skupił się na krzywej popytu. Świadomie, lub nieświadomie podał Pan jednak argument, który osłabia Pana tezę… otóż krzywa popytu lekko rośnie, jednak nie tak dynamicznie jak przyrost produkcji z elektrowni wiatrowych (w tym sensie owszem można mówić o korelacji w odniesieniu do kierunku, jednak nie jest to korelacja wprostproporcjonalna). A nawet jeśli założyć, że popyt koreluje wprostproporcjonalnie do przyrostu produkcji z wiatru to obcięcie ilości certyfikatów dla współspalania o połowę i zniknięcie certyfikatów dla dużego hydro, przy niezmienności produkcji z innych technologii powinno powodować spadek a nie wzrost nadwyżki! I tu ma Pan czarno na białym, co odpowiada za niskie ceny zielonych certyfikatów.[/quote]

            W przeciwieństwie do pana, nie trzymam się ślepo swojego zdania i można mnie przekonać. Argumentami. Spór jest nierozwiązywalny, ponieważ dla mnie współspalanie to nie OZE. To miała być tylko proteza dla trupów węglowych a stała się źródłem patologii.
            Krzywa popytu nie wzrasta, ponieważ podjęto polityczną decyzję o zmniejszeniu obowiązku zakupu zielonych certyfikatów. Drwi pan z kilku procent zainwestowanych w przygotowanie projektów, ale chyba nie zdaje pan sobie sprawy o jakich kwotach rozmawiamy. I zapłaci pan te pieniądze z odsetkami w podatkach. Na zdrowie 🙂

          • [quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”]Nie. Pan Derski już to dokładnie panu wyliczał. Wygłasza pan nieuzasadnione teorie nie poparte żadnymi dowodami. OZE to nie branża górnicza, gdzie jest takie bałagan że nie można połapać się w rzeczywistych zyskach i kosztach. W przypadku energetyki odnawialnej wszystkie dane są publicznie dostępne, wystarczy do nich sięgnąć a nie wygłaszać farmazony.[/quote]

            To nie są teoria tylko fakty. Budowanie elektrowni wiatrowych na zasadzie pospolitego ruszenia – co miało miejsce przez ostatnie 1,5 roku (+dobra wietrzność w 2015) z jednej strony spowodowało większa produkcję zielonej energii a z drugiej rzuciło na glebę ceny zielonych certyfikatów. Gdyby nie ten ślepy pęd ingerencja w mechanizm wspierania współspalania i hydroenergetyki przyniosłaby skutek.[/quote]

            Jak będe poszukiwał prostych rozwiązań z prymitywną retoryką to włączę sobie TVP1. Na razie nie wyszedł pan ani trochę poza teorię. Proszę udowodnić swoje „fakty” liczbowo (może jakiś ładny wykresik w funkcji czasu) to zwrócę honor. A na razie to tylko pokrzykiwanie w rytm stopwiatrakom.eu[/quote]

            Ma Pan wykres w tekście powyżej – co Pan tam widzi ? W ostatnich dwóch latach nadwyżka certyfikatów się podwoiła (!!!). Teraz… każda technlogia, prócz jednej, nie notuje przyrostu produkcji, dodatkowo współspalanie dostaje tylko połowę ilości certyfikatów co do tej pory a duże hydro nic… w tym samym czasie rośnie produkcja skąd ? z wiatru – no więc jaki z tego logiczny wniosek ?! Zaklinanie rzeczywistości na niewiele się zda Szanowny Panie.[/quote]

            Jedno pan widzi, a jakoś nie dostrzega pan krzywej popytu na certyfikaty, która koreluje się ze wzrostem mocy elektrowni wiatrowych i przewidywaną stagnacją w latach kolejnych. To rak współspalania i decyzje polityczne odpowiadają za taki a nie inny stan rzeczy. Pana argumentacja przypomina zdziwienie Morawieckiego że prywatni inwestorzy nie chcą inwestować w upartyjnionym kraju, przecież nam (władzy) jest tak dobrze.[/quote]

            Cieszę się, że nie kwestionuje Pan oczywistych wniosków odnośnie podaży. Opuścił już Pan ten szaniec i skupił się na krzywej popytu. Świadomie, lub nieświadomie podał Pan jednak argument, który osłabia Pana tezę… otóż krzywa popytu lekko rośnie, jednak nie tak dynamicznie jak przyrost produkcji z elektrowni wiatrowych (w tym sensie owszem można mówić o korelacji w odniesieniu do kierunku, jednak nie jest to korelacja wprostproporcjonalna). A nawet jeśli założyć, że popyt koreluje wprostproporcjonalnie do przyrostu produkcji z wiatru to obcięcie ilości certyfikatów dla współspalania o połowę i zniknięcie certyfikatów dla dużego hydro, przy niezmienności produkcji z innych technologii powinno powodować spadek a nie wzrost nadwyżki! I tu ma Pan czarno na białym, co odpowiada za niskie ceny zielonych certyfikatów.[/quote]

            W przeciwieństwie do pana, nie trzymam się ślepo swojego zdania i można mnie przekonać. Argumentami. Spór jest nierozwiązywalny, ponieważ dla mnie współspalanie to nie OZE. To miała być tylko proteza dla trupów węglowych a stała się źródłem patologii.
            Krzywa popytu nie wzrasta, ponieważ podjęto polityczną decyzję o zmniejszeniu obowiązku zakupu zielonych certyfikatów. Drwi pan z kilku procent zainwestowanych w przygotowanie projektów, ale chyba nie zdaje pan sobie sprawy o jakich kwotach rozmawiamy. I zapłaci pan te pieniądze z odsetkami w podatkach. Na zdrowie :-)[/quote]

            aha współspalanie to nie oze – no cóz też tak można jak już nic innego nie pozostaje.
            Pisze Pan teraz, że krzywa popytu nie wzrasta choć komentarz wcześniej pisał Pan, że „koreluje się ze WZROSTEM mocy elektrowni wiatrowych” to jak w końcu jest ?.
            Warto zaznaczyć, że odnosimy się do tego co jest i obecnej sytuacji na rynku zielonych certyfikatów, bo przyszłość to wróżenie z fusów.

            Nie drwię – sam wiem jak przebiega proces inwestycyjny. Jednak to co mieliśmy w zeszłym roku to była typowa mania inwestycyjna – znajdzie Pan opisy wcześniejszych tego typu przypadków w wielu książkach – zwykle kończy się w podobny sposób.

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”]Nie. Pan Derski już to dokładnie panu wyliczał. Wygłasza pan nieuzasadnione teorie nie poparte żadnymi dowodami. OZE to nie branża górnicza, gdzie jest takie bałagan że nie można połapać się w rzeczywistych zyskach i kosztach. W przypadku energetyki odnawialnej wszystkie dane są publicznie dostępne, wystarczy do nich sięgnąć a nie wygłaszać farmazony.[/quote]

            To nie są teoria tylko fakty. Budowanie elektrowni wiatrowych na zasadzie pospolitego ruszenia – co miało miejsce przez ostatnie 1,5 roku (+dobra wietrzność w 2015) z jednej strony spowodowało większa produkcję zielonej energii a z drugiej rzuciło na glebę ceny zielonych certyfikatów. Gdyby nie ten ślepy pęd ingerencja w mechanizm wspierania współspalania i hydroenergetyki przyniosłaby skutek.[/quote]

            Jak będe poszukiwał prostych rozwiązań z prymitywną retoryką to włączę sobie TVP1. Na razie nie wyszedł pan ani trochę poza teorię. Proszę udowodnić swoje „fakty” liczbowo (może jakiś ładny wykresik w funkcji czasu) to zwrócę honor. A na razie to tylko pokrzykiwanie w rytm stopwiatrakom.eu[/quote]

            Ma Pan wykres w tekście powyżej – co Pan tam widzi ? W ostatnich dwóch latach nadwyżka certyfikatów się podwoiła (!!!). Teraz… każda technlogia, prócz jednej, nie notuje przyrostu produkcji, dodatkowo współspalanie dostaje tylko połowę ilości certyfikatów co do tej pory a duże hydro nic… w tym samym czasie rośnie produkcja skąd ? z wiatru – no więc jaki z tego logiczny wniosek ?! Zaklinanie rzeczywistości na niewiele się zda Szanowny Panie.[/quote]

            Jedno pan widzi, a jakoś nie dostrzega pan krzywej popytu na certyfikaty, która koreluje się ze wzrostem mocy elektrowni wiatrowych i przewidywaną stagnacją w latach kolejnych. To rak współspalania i decyzje polityczne odpowiadają za taki a nie inny stan rzeczy. Pana argumentacja przypomina zdziwienie Morawieckiego że prywatni inwestorzy nie chcą inwestować w upartyjnionym kraju, przecież nam (władzy) jest tak dobrze.[/quote]

            Cieszę się, że nie kwestionuje Pan oczywistych wniosków odnośnie podaży. Opuścił już Pan ten szaniec i skupił się na krzywej popytu. Świadomie, lub nieświadomie podał Pan jednak argument, który osłabia Pana tezę… otóż krzywa popytu lekko rośnie, jednak nie tak dynamicznie jak przyrost produkcji z elektrowni wiatrowych (w tym sensie owszem można mówić o korelacji w odniesieniu do kierunku, jednak nie jest to korelacja wprostproporcjonalna). A nawet jeśli założyć, że popyt koreluje wprostproporcjonalnie do przyrostu produkcji z wiatru to obcięcie ilości certyfikatów dla współspalania o połowę i zniknięcie certyfikatów dla dużego hydro, przy niezmienności produkcji z innych technologii powinno powodować spadek a nie wzrost nadwyżki! I tu ma Pan czarno na białym, co odpowiada za niskie ceny zielonych certyfikatów.[/quote]

            W przeciwieństwie do pana, nie trzymam się ślepo swojego zdania i można mnie przekonać. Argumentami. Spór jest nierozwiązywalny, ponieważ dla mnie współspalanie to nie OZE. To miała być tylko proteza dla trupów węglowych a stała się źródłem patologii.
            Krzywa popytu nie wzrasta, ponieważ podjęto polityczną decyzję o zmniejszeniu obowiązku zakupu zielonych certyfikatów. Drwi pan z kilku procent zainwestowanych w przygotowanie projektów, ale chyba nie zdaje pan sobie sprawy o jakich kwotach rozmawiamy. I zapłaci pan te pieniądze z odsetkami w podatkach. Na zdrowie :-)[/quote]

            aha współspalanie to nie oze – no cóz też tak można jak już nic innego nie pozostaje.
            Pisze Pan teraz, że krzywa popytu nie wzrasta choć komentarz wcześniej pisał Pan, że „koreluje się ze WZROSTEM mocy elektrowni wiatrowych” to jak w końcu jest ?.
            Warto zaznaczyć, że odnosimy się do tego co jest i obecnej sytuacji na rynku zielonych certyfikatów, bo przyszłość to wróżenie z fusów.

            Nie drwię – sam wiem jak przebiega proces inwestycyjny. Jednak to co mieliśmy w zeszłym roku to była typowa mania inwestycyjna – znajdzie Pan opisy wcześniejszych tego typu przypadków w wielu książkach – zwykle kończy się w podobny sposób.[/quote]

            Zawsze tak twierdziłem, nie nowina.Proszę czytać ze zrozumieniem, później już będzie z górki.

          • Ale mnie pan rozbawił z tym pana inwestowaniem ,co do tulipanowego szaleństwa to niestety brak związku. Proszę sobie prześledzić notowania ZC na przestrzeni ostatnich 3 lat i może pana oświeci jak manipuluje się tym malutkim giełdowo rynkiem.

          • Cytat z raportu Beaty Wiszniewskiej, Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej: „Nadwyżka ta, początkowo niewielka, apogeum osiągnęła w 2014 r, kiedy ilość sprzedawanych na TGE certyfikatów była prawie 2,5-krotnie wyższa niż obowiązek umorzenia i prawie 2-krotnie wyższa niż aktualna produkcja.

            Oznacza to, że istotna część nieumorzonych certyfikatów sprzedawana była wielokrotnie, a część marży z tego tytułu zostawała w rękach pośredników, nie mających nic wspólnego z wytwarzaniem energii z OZE. Utrudnia to zarówno ocenę, jakie ostatecznie wpływy osiągnęli wytwórcy z OZE, jak też jakie były koszty ich nabycia przez podmioty zobowiązane do umorzenia certyfikatów (głównie spółki obrotu sprzedające energię do odbiorcy finalnego).”
            Jak zarobić więcej? Kupić po 180 złotych i sprzedać spółce państwowej za 250 zł/MWh. Pytanie dlaczego spółka państwowa miałaby kupić po 250 jak mogła po 180.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: [email protected]