5 gospodarczych powodów do rozwoju OZE w Polsce

5 gospodarczych powodów do rozwoju OZE w Polsce

Rozwój energetyki odnawialnej to nie fanaberia bogatych krajów, a konieczność i oczywisty kierunek transformacji sektora energetycznego. W pięciu punktach tłumaczymy dlaczego polscy odbiorcy energii zyskają na budowie „zielonych” elektrowni więcej, niż wydadzą na ich wsparcie.

1. Ograniczenie importu paliw

Według danych Międzynarodowej Agencji Energii w 2014 roku aż 41% zużytej i przetworzonej w naszym kraju energii pochodziło z importu. Odliczając od tego sprzedaż za granicę, poziom uzależnienia Polski od importu wyniósł 25%. Połowę pozyskiwanej z innych krajów energii stanowiła ropa naftowa, 20% gaz ziemny, 14% węgiel, 11% paliwa transportowe i po 2% biopaliwa i energia elektryczna.

Według danych GUS w 2014 roku na zakup paliw i energii za granicą wydaliśmy łącznie 54 mld zł, z czego 34 mld zł trafiło do Rosji. Jednak to efekt znacznego spadku cen ropy, gazu i węgla w ostatnich latach. Jeszcze w 2013 roku import paliw kosztował nas bowiem 76 mld zł, z czego 59 mld zł trafiło do Rosji. Dla porównania w 2015 roku Polska wypracowała pierwszy od dawna dodatni wynik w handlu zagranicznym w wysokości 10 mld zł, a ubiegłoroczna dziura budżetowa wyniosła 46 mld zł.

Tymczasem rząd nadal skupia się przede wszystkim na kosztownych inwestycjach w nową infrastrukturę importu paliw, zamiast na wzroście krajowej produkcji. Koszt budowy gazociągu Baltic Pipe wyniesie ok. 2 mld zł, koszt nowego terminala LNG może sięgnąć 3 mld zł. Budowa kolejnych dużych elektrowni i elektrociepłowni gazowych, takich jak w Stalowej Woli, to koszt ok. 3,7 mln zł za MW. Budowa 2000 MW takich bloków, przewidywana w projekcie polityki energetycznej w ciągu najbliższych dziesięciu lat, to koszt 7,5 mld zł.

Za blisko 12 mld zł wydanych na utrzymanie dotychczasowego modelu gospodarki uzależnionej od importu paliw można by sfinansować 50% kosztów budowy 2000 MW biogazowni rolniczych. Nie tylko pracujących na lokalnych substratach i tworzących miejsca pracy w Polsce, ale także nie wymagających już dopłat do każdej produkowanej kilowatogodziny i niezależnych od sytuacji politycznej i niewrażliwych na zmiany cen gazu na światowych rynkach. Ropę sukcesywnie eliminować mógłby z kolei transport zbiorowy, samochody elektryczne oraz biopaliwa drugiej i trzeciej generacji.

2. Możliwości sfinansowania inwestycji

Większość polskich polityków, bez względu na barwy partyjne, lubuje się w wyliczaniu kolejnych inwestycji, jakie mają zrealizować kontrolowane przez państwo koncerny energetyczne. Ostatnio minister energii Krzysztof Tchórzewski poinformował w Sejmie, że „plany inwestycyjne spółek energetycznych, spółek w nadzorze ministra energii, to 170 mld zł”, wyliczając przy tym trwające już budowy bloków energetycznych w Opolu, Jaworznie, Kozienicach, Turowie i Stalowej Woli oraz nowe inwestycje obok kopalni Bogdanka i w Elektrowni Dolna Odra, które mają się już opierać na technologii zgazowania węgla.

Politycy rzadko przy tym jednak mówią o możliwościach inwestycyjnych kontrolowanych przez siebie koncernów. Łączne przychody na poziomie EBITDA (zysku przed odsetkami, podatkami i amortyzacją) PGE, Enei, Taurona i Energi wyniosły w 2015 roku 16 mld zł. To oznacza, że ich aktualna zdolność kredytowa to ok. 40 mld zł, z czego wykorzystały już blisko połowę. Nawet jeżeli ich wierzyciele zgodzą się na zadłużenie na poziomie 3x EBITDA, to i tak ich możliwości dalszego zadłużania się wyniosą ok. 30 mld zł. Przedstawiciele resortu energii nie tłumaczą jak koncerny mają sfinansować pozostałą część zaplanowanych przez polityków inwestycji.

Tymczasem z informacji portalu WysokieNapiecie.pl wynika, że jedna z polskich spółek energetycznych spotkała się już z odmową objęcia relatywnie małej emisji euroobligacji o wartości 100 mln euro. Europejskie instytucje finansowe odmówiły tłumacząc, że spółka ma zbyt duży udział węgla w miksie paliwowym. Zainteresowane były banki chińskie. Do podpisania umowy jednak nie doszło.

Ogromną lukę mogliby wypełnić prywatni inwestorzy, zainteresowani przede wszystkim budową mniejszych instalacji wykorzystujących źródła odnawialne. Na budowę OZE łatwiej byłoby pozyskać finansowanie (także w formie dotacji ze środków unijnych) państwowym koncernom. Rząd PiS, podobnie jak koalicja PO-PSL, nie zamierza jednak wspierać więcej inwestycji w „zielone” elektrownie, niż wymaga tego realizacja unijnych zobowiązań.

3. Konkurencyjność przemysłu

Rząd planuje reindustrializację kraju, jednocześnie liczy jednak na wzrost cen węgla (teraz wydobycie w większości polskich kopalń się nie opłaca) i prądu (ich spadek ograniczył przychody spółek energetycznych).

Tymczasem już teraz polski przemysł energochłonny płaci znacznie wyższą cenę hurtową za energię, niż jego konkurenci z Niemiec, Skandynawii, Czech, czy Słowacji. Polska, obok Litwy i Łotwy ma najwyższą giełdową cenę energii w naszym regionie Europy. Byłaby jeszcze wyższa gdyby nie rozwój… energetyki odnawialnej. Blisko 5,5 GW elektrowni wiatrowych wpływa na znaczne spadki cen energii na giełdzie. Sytuację odbiorców poprawił też wzrost konkurencji między wytwórcami. Największy przemysł od kilu lat płaci coraz mniej nie tylko za samą energię, ale także wsparcie „zielonych” elektrowni. Uwzględniając obie składowe kosztów energii, płaci dziś nawet o 24% mniej, niż jeszcze w 2010 roku. W ten sam sposób przemysł wspierają m.in. Niemcy (zobacz: Dlaczego Niemcy płacą 2x więcej za prąd?)

{related}Wbrew często powtarzanemu mitowi wsparcie energetyki odnawialnej trudno uznać za znaczne obciążenie portfeli pozostałych obywateli. Rachunki za energię w gospodarstwach domowych także malały w ostatnich latach, przy jednoczesnym szybkim rozwoju OZE.

Jeszcze dwa lata temu koszt "zielonej" energii wynosił 4 gr/kWh w rachunku, w ubiegłym roku było to już ok. 3,5 gr/kWh, a obecnie to 2,7 gr/kWh. W przyszłym roku ten koszt powinien spaść do 2 gr/kWh. Naliczana od 1 lipca opłata OZE, która ma być przeznaczona na nowe inwestycje w OZE zwiększyła to obciążenie zaledwie o 0,251 gr/kWh. Łączne miesięczne koszty dla przeciętnego gospodarstwa domowego wynoszą więc ok. 3,75 zł, przy średnim rachunku na poziomie ok. 110 zł. Dla porównania rząd podwyższył niedawno tzw. opłatę przejściową dla gospodarstw domowych z 3,87 do 8 zł brutto miesięcznie. Opłata, obok zawartych już w opłacie dystrybucyjnej kosztów mocy interwencyjnych i operacyjnych, najprawdopodobniej wspierać będzie duże elektrownie węglowe. Najprawdopodobniej, bo nie wiadomo jeszcze na co politycy będą chcieli przeznaczyć dodatkowe pieniądze.

4. Niższe rachunki dla odbiorców

Dotacji wymagają nie tylko źródła odnawialnej. Przy aktualnych cenach na rynku energii nie opłaca się budować ani elektrowni węglowych, ani OZE, ani gazowych, ani nuklearnych. Problemu ich rentowności nie rozwiąże rynek i to nie dlatego, że „sygnały cenowe są zaburzane przez subsydiowane OZE”, jak często powtarzają eksperci. Po prostu „odpowiednich sygnałów cenowych” nie wytrzymaliby ani odbiorcy, ani zapewne rząd.

Co oznacza „odpowiedni sygnał cenowy” w stosunku do dzisiejszej ceny energii na poziomie 160 zł/MWh? W ocenie Towarzystwa Gospodarczego Polskie Elektrownie, do którego należą wszyscy najwięksi wytwórcy energii w Polsce, całkowity koszt produkcji energii elektrycznej w nowych blokach węglowych w Opolu, Kozienicach i Jaworznie wyniesie ok. 250 zł/MWh (bez kosztów emisji CO2) przy założeniu pracy non-stop przez cały rok. Elektrownie pracujące mniej czasu (ok. 5 tys. godzin w roku) wymagają już cen na poziomie 310 zł/MWh (bez CO2). Gdyby pracowały jako źródła szczytowe (2 tys. godzin rocznie) potrzebowałyby już 650 zł/MWh.

Dla porównania spodziewana cena w aukcji OZE dla nowych elektrowni wiatrowych to ok. 250-280 zł/MWh, a dla nowych farm fotowoltaicznych i biogazowni przynajmniej 450 zł/MWh.

Gdyby to rynek miał dać „odpowiedni sygnał cenowy”, to po pierwsze elektrownie węglowe wcale nie wyszłyby z tej konkurencji zwycięsko, a po drugie oznaczałoby to konieczność dwukrotnego wzrostu cen energii na rynku. Kto skorzystałby na tym najbardziej? Przede wszystkim Ci, którzy na rynku są już od dawna – czyli stare elektrownie wodne i węglowe, które nie muszą już spłacać kredytów inwestycyjnych. Dla gospodarki oznaczałoby to, że koszt hurtowego zakupu energii wzrósłby z dzisiejszych 20 mld zł o dodatkowe 15 mld zł. Dla porównania tegoroczne wydatki na wsparcie nowych elektrowni OZE wyniosą niewiele ponad 2 mld zł (podobnie jak przed rokiem), a wsparcie modernizacji wybranych elektrowni węglowych opłatą przejściową ok. 0,5 mld zł (wobec 1,5 mld zł rok wcześniej).

To pokazuje, że wsparcie adresowane do konkretnych wytwórców może oznaczać niższe koszty dla odbiorców, niż działanie wolnego rynku. Przy czym koszty inwestycji w nowe OZE spadają z roku na rok, podczas gdy dla elektrowni węglowych stoją w miejscu, a dla nowych bloków zgazowujących węgiel będą absurdalnie wysokie. Już dzisiaj miks złożony z różnych technologii OZE uzupełniających się wzajemnie jest konkurencyjny w stosunku do miksu tworzonego z nowych elektrowni węglowych. Jeżeli uwzględnimy do tego możliwości wsparcia OZE z funduszy europejskich to „zielone” elektrownie już dzisiaj będą potrzebować mniejszego wsparcia, niż nowe bloki węglowe.

5. Mniej kosztownych przerw

Dobrze przemyślany miks energetyczny nie tylko może być tańszy, niż forsowana na siłę polityczna wizja rozwoju energetyki. Powinien też oznaczać większą pewność dostaw energii do przedsiębiorstw. Według szacunków portalu WysokieNapiecie.pl nieskompensowana redukcja zapotrzebowania na energię po wprowadzeniu stopni zasilania w sierpniu 2015 roku kosztowała polską gospodarkę utratę 450 mln zł. Dokładnie tyle samo wyniosłyby roczne koszty wsparcia 2000 MW w nowobudowanych farmach fotowoltaicznych. Gdyby powstały 2-3 lata temu zapobiegłyby ograniczeniom w dostawach energii, ale ich roczne koszty byłyby wówczas wyższe (ok. 550-600 mln zł). Zaspokojenie letnich szczytów zapotrzebowania za pomocą takiej samej mocy elektrowni węglowych, pracujących przez cały rok wymagałoby 2 mld zł wsparcia rocznie.

Ubiegłoroczną sytuację można by uznać za wyjątkową i przy takich założeniach przeanalizować, czy w ogóle potrzebne są specjalne środki zaradcze. W końcu 450 mln zł strat, czyli obniżenie PKB o 0,025%, nie jest jeszcze szokującą wartością. Inaczej sytuacja wygląda jednak na co dzień. Według ubiegłorocznego raportu fundacji im. Lesława A. Pagi wartość PKB traconego co roku w wyniku powtarzających się przerw w dostawach energii wynosi blisko 1,3 mld zł. Najbardziej narażone na przerwy w dostawach energii są przedsiębiorstwa zlokalizowane na terenach niezurbanizowanych. Coroczna długość przerw w dostawach energii na terenach wiejskich waha się w Polsce od 300 minut na północy kraju do ponad 500 min na wschodzie. Dla porównania wskaźnik SAIDI w Niemczech wynosi 29 minut. Jednym z rozwiązań jest rozwój rozproszonych źródeł energii (np. biogazowni, farm fotowoltaicznych, kogeneracji opalanej biomasą) zlokalizowanych na takich obszarach, które z jednej strony dostarczają energię i ciepło/chłód lokalnym odbiorcom (np. przetwórniom rolno-spożywczym), a z drugiej stymulują rozwój sieci i w efekcie poprawę niezawodności dostaw energii.

W najbliższych dniach zapraszamy do czytania kontynuacji cyklu - 5 najważniejszych powodów technologicznych oraz 5 najważniejszych powodów politycznych do rozwoju OZE w Polsce.

Zobacz także...

Komentarze

71 odpowiedzi na “5 gospodarczych powodów do rozwoju OZE w Polsce”

  1. „Rząd PiS, podobnie jak koalicja PO-PSL, nie zamierza jednak wspierać więcej inwestycji w „zielone” elektrownie, niż wymaga tego realizacja unijnych zobowiązań”
    I to jest kluczowy problem. Przede wszystkim rząd mógłby chociaż nie przeszkadzać, nie musi pomagać. Prywatni inwestorzy zrobili by całą robotę za polityków. Druga sprawa – ciekawe jak będzie wyglądał udział OZE w produkcji energii za 2016 r. Obstawiam, że o „wyrobieniu ponad normę” jak w latach 2014-2015 możemy zapomnieć. Trzecia sprawa, z której politycy nie zdają sobie sprawy (a może zdają i do tego dążą) to fakt że przy takich „udogodnieniach” jak ustawa antywiatrakowa, to do 2020 r nie tylko nie przybędzie żadnych mocy, ale spora część tych mocy może się zapakować na ciężarówki i wyjechać na Białoruś, Ukrainę, do Mołdawii czy Rumunii. Może do 2020 r powstanie trochę nowych instalacji PV czy biogazowni, ale przy takich (często absurdalnych) procedurach OOŚ tych instalacji nie będzie tyle, żeby braki w produkcji energii z OZE wypełnić. O współspalaniu nie wspominam, bo jedna decyzja (może i polityczna, ale jednak dość prawdopodobna) KE może w ogóle cały nasz miks OZE wyrzucić do kosza. A największą ambicję obecnego rządu – czyli geotermię w okresie 3 najbliższych lat możemy chyba potraktować jako kosztowne hobby…

    • Motto: Potrzeby humanistyczne.

      Czy potrzebny jest ekoideoizm? Czy potrzebne jest realizacja unijnych zobowiązań? Nie wystarczy humanizm? Państwo wspiera nowe technologie energetyczne poprzez kształcenie na państwowych szkołach zawodu. Powód jest jeden – za mało postępu dla potrzeb humanistycznych, słaby rynek humanistyczny, za mało w nim infrastruktury, sprzętu, za mało powierzchni lokali, zbyt biedny klient i niskie płace, za mały humanistyczny pobór mocy i energii. Zima idzie, ciemno zimno dłużej będzie. Tu nie Kalifornia. Tempo zależy do humanistycznego wzrostu miejsc pracy na powierzchni. Wszystkie partie o humanistyczną pustą ścianę się rozbiją na kawałki.

      • Motto: Na zachodzie wschodzi Słońce i dla innej historii wieje wiatr. * Nie ma już europejskiej wspólnoty węgla i stali. Francuzi elektrownie atomowe przegłosowali. Niemcy poszli w OZE i gaz. W Wielkiej Brytanii już dawno przeminął silnika parowego czas. Aleale, przecież to my popchnęliśmy domina klocek ku lepszej przyszłości, a pytamy się, gdzie są dzieci, co z nami będzie w starości? Świat innowacja przenika, która już nie chce pracy górnika. Był węglowy hit, a dziś głoszą, że to mit. Wszystko marność.

        • Komentarzy zawiera promocję idei hydroelektronowej.

          Motto: Plan pomazańca +. * Ludzie, darmowy węgiel leży pod ziemią. Radujmy się! Kapitaliście już nie dadzą kredytu na węgiel banki. Związki zawodowe przemieniają się w think tanki. Plan jest taki. Elektrownie państwowe prądem pozyskają kapitał na inwestycje w gospodarkę opartą na węglu i w innowacyjne filtry, samochody elektryczne oraz w magazyny energii – hydroelektronowe. Odnowimy przemysł. Likwidując stary zmniejszymy gazów emisje. Ułożymy energetyczny mix i do kasy państwowej ściągniemy branżowy zysk. Będą fundusze dla rodzin, na edukacje i kulturę, dla wojska, a nawet dotacje dla rolników na pasze, bo te pieniądze w tym systemie są przecież wasze. Pomożecie!? Nie palcie śmieci. Instalujcie piece na gaz. Mamy port. Damy radę sami wraz. Zagłosujecie? Partia chce dla Was pracować, aby Polak nie musiał na emigracji pod mostem nocować.

  2. Motto: Humanizm – reaktywacja. * Głoszą ekologia i dodają zrównoważony rozwój dla narodzonych w przyszłości i majstrują w silniku cywilizacji XXI wieku tak, że w Polsce demonstrują górnicy, a w Niemczech wiatrakowcy. Widać jak na talerzu galaktycznym co technologia i technika robi z ludźmi bez humanizmu. A przecież 100 lat temu biegali po wsiach, miastach i miasteczkach z idę – ludzie będzie mieli żarówkę i światło z węgla, maszynę parową, kolej, parowce i areoplany, a dalej automobile i satelity. I nawet kraj na wyspie stał się imperium, w którym nie zachodziło Słońce. Ludzi sprowadzono do taśm fabrycznych, do miast a w nich kina i teatry, kawiarenki i dyskoteki zbudowano. I ciągle tylko więcej węgla żądano. Nowy wiek i nowy szał jak mocniej powieje albo gdy upał. Humanizmu w przemyśle ciągle brak. Jest tylko ekologia.

  3. Motto: Postęp i humanizm. * Kopalnie wybudowali – i głosili – ludzie chodźcie tu, tu jest praca. Domy obok pobudowali. Potem przyszli następni i kopalnie zlikwidowali. W europarlamencie pozasiadali, tej wspólnoty co głosili – węgla i stali, a ludzie z biedą w domach pozostali. Fabrykę zbudowali i głosili – ludzie chodźcie tu, tu jest taśma, tu jest praca. Potem przyszli następni, kreatorzy nowej wizji i do postępu wielkiej ochoty – głoszą, teraz tu będą robić roboty. Widać jak na talerzu internetowym co technologia i technika robi z ludźmi bez humanizmu.

  4. „Rząd PiS, podobnie jak koalicja PO-PSL, nie zamierza jednak wspierać więcej inwestycji w „zielone” elektrownie, niż wymaga tego realizacja unijnych zobowiązań” – i to jest bardzo słuszne podejście!

    1. W tym punkcie można się jeszcze zastanawiać czy wzrost wykorzystania oze może pozytywnie wpłynąć na bilans handlowy ale… Im mniejsze ilości gazu czy ropy sprowadzimy tym ich jednostkowa cena będzie wyższa. Zaniechanie rozbudowy i dywersyfikacji kanałów i możliwości dostaw to zamykanie sobie samemu drzwi – bądxmy realistami, gaz czy ropę da się zastąpić w niewielkim stopniu (chyba, że mówimy o perspektywie np. 40-50 lat ale na to czasu mamy sporo) więc „tu i teraz” w postaci nakładów na rozwój źródeł dostaw zdecydowanie powinno wygrywać (w perspektywie krótko i średnioterminowej) z nadmiernymi nakładami w niestabilne źródła.

    2. Jak można w jednym zdaniu pisać o problemach z finansowaniem inwestycji i w tym samym przyznawać że jednak byli chętni z Azji ?
    Tak już zupełnie serio to popatrzmy na sprzedaż aktywów EDF – jakoś chętni są a teoretycznie być ich nie powinno. Dużo można pisać że taki czy inny fundusz wycofuje się z inwestycji w paliwa kopalne ale nie bądxmy dziećmi, tam gdzie jest możliwość zysku chętni do finansowania się znajdą i tego chyba nie trzeba zbytnio udowadniać.
    Polecam też aktualizację założeń bo obecnie większość spółek energetycznych ma w kowenantach zapisane net debt/EBITDA nie 3 a 3,5.

    3. Trochę to głupie gdy „konkurencyjną” cenę energii dla przemysłu w Niemczech podaje się jako przykład wiedząc jednocześnie, że to zwykły dumping cenowy a koszty tej „konkurencyjności” ponoszą odbiorcy indywidualni. Na tej samej zasadzie można zastosować dowolny mechanizm, który będzie niwelował poziom cen dla przemysłu (z obojętnie jakiej przyczyny) a reszta szła bokiem jako subsydia. To jest żaden argument a jedynie obraz jak w UE stosowana jest zasada „równych i równiejszych”

    4. To jest najfajniejszy punkt :). Czyżby strach przed wolnym rynkiem był aż tak wieki ? Dlaczego nie pozwolić by to rynek wyznaczał ile i jakich technologii potrzebuje ? Odrębna cena za moc (gwarantująca stabilność systemu) i oddzielna za energię – czyż może być coś bardziej przejrzystego i jednocześnie próbującego zapewnić stabilność ? (próbującego bo 100% gwarancji nigdy nie ma).
    A tak już bez wdawania się w gąszcz liczb i kalkulacji… porównajmy jaki jest rachunek za energię Niemca czy Duńczyka i zastanówmy się czy dodatkowo jeszcze uwzględniając siłę nabywczą argumenty przywołane w punkcie 4 są zasadne.

    5. Tutaj znowu pytanie – czy te przerwy są na tyle dotkliwe i kosztowne, że dotknięte nimi podmioty są w stanie uniezależnić się od tych niedogodności ? techniczne możliwości mają więc w czym tkwi problem ? w kosztach.

    Reasumując – oze nie potrzebuje żadnych sterydów, tam gdzie jest efektywne kosztowo, tam się sprawdzi. Podejście na zasadzie „hurrra!!! im więcej tym lepiej” to już jest fanaberia nawiązując do pierwszego zdania z komentowanego tekstu.

    • Ad1
      Jakie znaczenie ma rosnący koszt jednostkowy??? Toz to sama demagogia. Liczy sie jedynie ilość złotówek, euro i dolarów które musimy wydać (jako całe społeczeństwo) na zapewnienie energii w ilościach i terminach oczekiwanych przez odbiorców!

      • [quote name=”Depcio”]Ad1
        Jakie znaczenie ma rosnący koszt jednostkowy??? Toz to sama demagogia. Liczy sie jedynie ilość złotówek, euro i dolarów które musimy wydać (jako całe społeczeństwo) na zapewnienie energii w ilościach i terminach oczekiwanych przez odbiorców![/quote]

        Jednak ma – jeśli nie zapewni sobie Pan elastyczności co do źródeł zaopatrzenia to jeśli spadek popytu przełoży się na wzrost ceny jednostkowej to konsekwencji może zapłaci Pan tyle samo za mniejszą ilość.

    • [quote name=”Mattt”]”Rząd PiS, podobnie jak koalicja PO-PSL, nie zamierza jednak wspierać więcej inwestycji w „zielone” elektrownie, niż wymaga tego realizacja unijnych zobowiązań” – i to jest bardzo słuszne podejście!

      1. W tym punkcie można się jeszcze zastanawiać czy wzrost wykorzystania oze może pozytywnie wpłynąć na bilans handlowy ale… Im mniejsze ilości gazu czy ropy sprowadzimy tym ich jednostkowa cena będzie wyższa. Zaniechanie rozbudowy i dywersyfikacji kanałów i możliwości dostaw to zamykanie sobie samemu drzwi – bądxmy realistami, gaz czy ropę da się zastąpić w niewielkim stopniu (chyba, że mówimy o perspektywie np. 40-50 lat ale na to czasu mamy sporo) więc „tu i teraz” w postaci nakładów na rozwój źródeł dostaw zdecydowanie powinno wygrywać (w perspektywie krótko i średnioterminowej) z nadmiernymi nakładami w niestabilne źródła.

      2. Jak można w jednym zdaniu pisać o problemach z finansowaniem inwestycji i w tym samym przyznawać że jednak byli chętni z Azji ?
      Tak już zupełnie serio to popatrzmy na sprzedaż aktywów EDF – jakoś chętni są a teoretycznie być ich nie powinno. Dużo można pisać że taki czy inny fundusz wycofuje się z inwestycji w paliwa kopalne ale nie bądxmy dziećmi, tam gdzie jest możliwość zysku chętni do finansowania się znajdą i tego chyba nie trzeba zbytnio udowadniać.
      Polecam też aktualizację założeń bo obecnie większość spółek energetycznych ma w kowenantach zapisane net debt/EBITDA nie 3 a 3,5.

      3. Trochę to głupie gdy „konkurencyjną” cenę energii dla przemysłu w Niemczech podaje się jako przykład wiedząc jednocześnie, że to zwykły dumping cenowy a koszty tej „konkurencyjności” ponoszą odbiorcy indywidualni. Na tej samej zasadzie można zastosować dowolny mechanizm, który będzie niwelował poziom cen dla przemysłu (z obojętnie jakiej przyczyny) a reszta szła bokiem jako subsydia. To jest żaden argument a jedynie obraz jak w UE stosowana jest zasada „równych i równiejszych”

      4. To jest najfajniejszy punkt :). Czyżby strach przed wolnym rynkiem był aż tak wieki ? Dlaczego nie pozwolić by to rynek wyznaczał ile i jakich technologii potrzebuje ? Odrębna cena za moc (gwarantująca stabilność systemu) i oddzielna za energię – czyż może być coś bardziej przejrzystego i jednocześnie próbującego zapewnić stabilność ? (próbującego bo 100% gwarancji nigdy nie ma).
      A tak już bez wdawania się w gąszcz liczb i kalkulacji… porównajmy jaki jest rachunek za energię Niemca czy Duńczyka i zastanówmy się czy dodatkowo jeszcze uwzględniając siłę nabywczą argumenty przywołane w punkcie 4 są zasadne.

      5. Tutaj znowu pytanie – czy te przerwy są na tyle dotkliwe i kosztowne, że dotknięte nimi podmioty są w stanie uniezależnić się od tych niedogodności ? techniczne możliwości mają więc w czym tkwi problem ? w kosztach.

      Reasumując – oze nie potrzebuje żadnych sterydów, tam gdzie jest efektywne kosztowo, tam się sprawdzi. Podejście na zasadzie „hurrra!!! im więcej tym lepiej” to już jest fanaberia nawiązując do pierwszego zdania z komentowanego tekstu.[/quote]

      Ad.1 No przecież będzie elektromobilność, za dwadzieścia lat ropa będzie tylko w zaspanych oczętach opozycji…
      Ad2. Azjaci a konkretnie chińczycy właśnie zrezygnowali z budowy kilkudziesięciu elektrowni węglowych, ale to „dobro” chętnie wybudują u nas. Co do EDF to nie ma problemu z kupującym tylko z tym, że nasze władze pakują lepkie łapki do prywatnej własności.
      Ad4. wolny rynek – marzenie inwestora OZE. Ale u nas niestety bez szans, strach węglarzy paraliżuje rządzących.
      Ad5. Magazyn energii załatwia ten problem. Koszt jest, ale nie będzie przynajmniej przejedzony jak dotacja w węgiel.

      • [quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”]”Rząd PiS, podobnie jak koalicja PO-PSL, nie zamierza jednak wspierać więcej inwestycji w „zielone” elektrownie, niż wymaga tego realizacja unijnych zobowiązań” – i to jest bardzo słuszne podejście!

        1. W tym punkcie można się jeszcze zastanawiać czy wzrost wykorzystania oze może pozytywnie wpłynąć na bilans handlowy ale… Im mniejsze ilości gazu czy ropy sprowadzimy tym ich jednostkowa cena będzie wyższa. Zaniechanie rozbudowy i dywersyfikacji kanałów i możliwości dostaw to zamykanie sobie samemu drzwi – bądxmy realistami, gaz czy ropę da się zastąpić w niewielkim stopniu (chyba, że mówimy o perspektywie np. 40-50 lat ale na to czasu mamy sporo) więc „tu i teraz” w postaci nakładów na rozwój źródeł dostaw zdecydowanie powinno wygrywać (w perspektywie krótko i średnioterminowej) z nadmiernymi nakładami w niestabilne źródła.

        2. Jak można w jednym zdaniu pisać o problemach z finansowaniem inwestycji i w tym samym przyznawać że jednak byli chętni z Azji ?
        Tak już zupełnie serio to popatrzmy na sprzedaż aktywów EDF – jakoś chętni są a teoretycznie być ich nie powinno. Dużo można pisać że taki czy inny fundusz wycofuje się z inwestycji w paliwa kopalne ale nie bądxmy dziećmi, tam gdzie jest możliwość zysku chętni do finansowania się znajdą i tego chyba nie trzeba zbytnio udowadniać.
        Polecam też aktualizację założeń bo obecnie większość spółek energetycznych ma w kowenantach zapisane net debt/EBITDA nie 3 a 3,5.

        3. Trochę to głupie gdy „konkurencyjną” cenę energii dla przemysłu w Niemczech podaje się jako przykład wiedząc jednocześnie, że to zwykły dumping cenowy a koszty tej „konkurencyjności” ponoszą odbiorcy indywidualni. Na tej samej zasadzie można zastosować dowolny mechanizm, który będzie niwelował poziom cen dla przemysłu (z obojętnie jakiej przyczyny) a reszta szła bokiem jako subsydia. To jest żaden argument a jedynie obraz jak w UE stosowana jest zasada „równych i równiejszych”

        4. To jest najfajniejszy punkt :). Czyżby strach przed wolnym rynkiem był aż tak wieki ? Dlaczego nie pozwolić by to rynek wyznaczał ile i jakich technologii potrzebuje ? Odrębna cena za moc (gwarantująca stabilność systemu) i oddzielna za energię – czyż może być coś bardziej przejrzystego i jednocześnie próbującego zapewnić stabilność ? (próbującego bo 100% gwarancji nigdy nie ma).
        A tak już bez wdawania się w gąszcz liczb i kalkulacji… porównajmy jaki jest rachunek za energię Niemca czy Duńczyka i zastanówmy się czy dodatkowo jeszcze uwzględniając siłę nabywczą argumenty przywołane w punkcie 4 są zasadne.

        5. Tutaj znowu pytanie – czy te przerwy są na tyle dotkliwe i kosztowne, że dotknięte nimi podmioty są w stanie uniezależnić się od tych niedogodności ? techniczne możliwości mają więc w czym tkwi problem ? w kosztach.

        Reasumując – oze nie potrzebuje żadnych sterydów, tam gdzie jest efektywne kosztowo, tam się sprawdzi. Podejście na zasadzie „hurrra!!! im więcej tym lepiej” to już jest fanaberia nawiązując do pierwszego zdania z komentowanego tekstu.[/quote]

        Ad.1 No przecież będzie elektromobilność, za dwadzieścia lat ropa będzie tylko w zaspanych oczętach opozycji…
        Ad2. Azjaci a konkretnie chińczycy właśnie zrezygnowali z budowy kilkudziesięciu elektrowni węglowych, ale to „dobro” chętnie wybudują u nas. Co do EDF to nie ma problemu z kupującym tylko z tym, że nasze władze pakują lepkie łapki do prywatnej własności.
        Ad4. wolny rynek – marzenie inwestora OZE. Ale u nas niestety bez szans, strach węglarzy paraliżuje rządzących.
        Ad5. Magazyn energii załatwia ten problem. Koszt jest, ale nie będzie przynajmniej przejedzony jak dotacja w węgiel.[/quote]

        1. Za 20 lat będzie elektromobilność (?) i bardzo dobrze ale jaki jej udział ciężko zgadywać.
        2 Chińczycy tną również nakłady na oze (dwa razy w tym roku cięte stałe taryfy, proszę sprawdzić jak spadły nakłady w ostatnim kwartale) – oni chyba ogólnie zorientowali się, że po dziesięcioleciach niedoborów energii właśnie weszli w okres gdy tej mocy mają aż nadto.
        4. Aha akurat! już słyszę ten okrzyk radości na wieść, że trzeba będzie sobie radzić na wolnym rynku – czapkami was nakryją…
        5. Ja nie dostrzegam żadnej różnicy w sensie ekonomicznym.

        • Tu zabieram głos w zastępstwie autora 🙂
          Plan Matta czyli „zróbmy to na zasadach rynkowych – rynek mocy i rynek energii” ma jeden słaby punkt – górnictwo. W Polsce na zasadach rynkowych (czyli po zniesieniu wszelakiego wsparcia łącznie z systemem emerytalnym) można wydobyć jakieś 15, góra 20 mln ton rocznie. Mniej niż połowę zapotrzebowania energetyki. Okazałoby się,że resztę trzeba importować. Z kraju wyciekałby dodatkowo ponad miliard euro rocznie. Rychło pojawiłyby się postulaty żeby wspierać OZE, tak aby ten miliard został w kraju, a może nawet dzięki eksportowi technologii OZE poprawił się bilans handlowy.
          To jest dokładnie droga, którą przeszły Niemcy. Zamiast dotowania wydobycia węgla, mającego zerowy potencjał eksportowy, przeszli do dotowania OZE, którego potencjał eksportowy jest ogromny.
          Jaka jest przyszłość eksportu polskiego węgla energetycznego? Czarna 🙂 Nigdy nie będziemy w stanie konkurować z Australijczykami czy Rosjanami na europejskich rynkach, o światowym już nie mówiąc. Nie ta geologia po prostu…
          A jaka jest przyszłość eksportu polskich technologii OZE? Taka jaką sobie stworzymy.

          • [quote name=”AutorRZ”]Tu zabieram głos w zastępstwie autora 🙂
            Plan Matta czyli „zróbmy to na zasadach rynkowych – rynek mocy i rynek energii” ma jeden słaby punkt – górnictwo. W Polsce na zasadach rynkowych (czyli po zniesieniu wszelakiego wsparcia łącznie z systemem emerytalnym) można wydobyć jakieś 15, góra 20 mln ton rocznie. Mniej niż połowę zapotrzebowania energetyki. Okazałoby się,że resztę trzeba importować. Z kraju wyciekałby dodatkowo ponad miliard euro rocznie. Rychło pojawiłyby się postulaty żeby wspierać OZE, tak aby ten miliard został w kraju, a może nawet dzięki eksportowi technologii OZE poprawił się bilans handlowy.
            To jest dokładnie droga, którą przeszły Niemcy. Zamiast dotowania wydobycia węgla, mającego zerowy potencjał eksportowy, przeszli do dotowania OZE, którego potencjał eksportowy jest ogromny.
            Jaka jest przyszłość eksportu polskiego węgla energetycznego? Czarna 🙂 Nigdy nie będziemy w stanie konkurować z Australijczykami czy Rosjanami na europejskich rynkach, o światowym już nie mówiąc. Nie ta geologia po prostu…
            A jaka jest przyszłość eksportu polskich technologii OZE? Taka jaką sobie stworzymy.[/quote]
            Zupełnie pomija Pan węgiel brunatny w tej konstrukcji. A tego całkiem sporo jest…
            Ja wcale nie uważam ze udział węgla (jakiegokolwiek) ma być constans.

    • całkowity koszt produkcji energii elektrycznej w nowych blokach węglowych w Opolu, Kozienicach i Jaworznie wyniesie ok. 250 zł/MWh (bez kosztów emisji CO2) przy założeniu pracy non-stop przez cały rok. Elektrownie pracujące mniej czasu (ok. 5 tys. godzin w roku) wymagają już cen na poziomie 310 zł/MWh (bez CO2). Gdyby pracowały jako źródła szczytowe (2 tys. godzin rocznie) potrzebowałyby już 650 zł/MWh. Z kolei cena potrzebna do spłacenia nowej elektrowni węglowej to ok. 450 zł/MWh.

      To cytat z artykułu odnośnie puntu 4.
      Nie wiem co w tym najfajnieszego wg Pana Mattta i nie widzę optymizmu dla nowych technologii węglowych na wonnym rynku…

      • [quote name=”Lechu”]całkowity koszt produkcji energii elektrycznej w nowych blokach węglowych w Opolu, Kozienicach i Jaworznie wyniesie ok. 250 zł/MWh (bez kosztów emisji CO2) przy założeniu pracy non-stop przez cały rok. Elektrownie pracujące mniej czasu (ok. 5 tys. godzin w roku) wymagają już cen na poziomie 310 zł/MWh (bez CO2). Gdyby pracowały jako źródła szczytowe (2 tys. godzin rocznie) potrzebowałyby już 650 zł/MWh. Z kolei cena potrzebna do spłacenia nowej elektrowni węglowej to ok. 450 zł/MWh.

        To cytat z artykułu odnośnie puntu 4.
        Nie wiem co w tym najfajnieszego wg Pana Mattta i nie widzę optymizmu dla nowych technologii węglowych na wonnym rynku…[/quote]

        A patrzy Pan z optymizmem na wolny rynek dla oze i brak pierszeństwa w dostępie do sieci ?

        • [quote name=”Mattt”][
          A patrzy Pan z optymizmem na wolny rynek dla oze i brak pierszeństwa w dostępie do sieci ?[/quote]
          Z optymizmem na pewno nie, ale – doceniając troskę doświadczonego Kolegi – będziemy gotowi! Reset systemu na dzień dzisiejszy następuje 01 stycznia 2018 r. Farmy wiatrowe (za które odpowiadam) sobie poradzą, ewentualnie zmienią właścicieli na takich którzy zaakceptują takie a nie inne uwarunkowania finansowe. O ile PiS nie uchwali jakichś dodatkowych, kosmicznych kosztów, typu 10-krotny podatek od nieruchomości, podatek od lewackich kolorów pasów na śmigłach czy lamp ostrzegawczych.

          Jak pisałem kiedyś, wrzucenie 5 GW wiatru na rynek bilansujący zniszczy ten rynek a bardzo bolesnym rykoszetem dostaną wszyscy uczestnicy rynku – także (a może zwłaszcza) elektrownie konwencjonalne. To oczywiście tylko moja opinia, z którą ani kol. Mattt ani Mateusz Morawiecki, ani ME się z pewnością nie zgodzą.

    • [quote name=”realista”]OZE to przyszłość energetyki, bo słońce świeci a wiatr wieje za darmo, a za węgiel trzeba płacić.[/quote]

      Zatem energia ze słońca czy wiatru jest pewnie darmowa i dostępna w odpowiedniej ilości 24h/doba…

      • [quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]OZE to przyszłość energetyki, bo słońce świeci a wiatr wieje za darmo, a za węgiel trzeba płacić.[/quote]

        Zatem energia ze słońca czy wiatru jest pewnie darmowa i dostępna w odpowiedniej ilości 24h/doba…[/quote]
        Jeszcze nie, ale jesteśmy coraz bliżej. Stąd właśnie ta panika po stronie lobby węglowego.

        • [quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]OZE to przyszłość energetyki, bo słońce świeci a wiatr wieje za darmo, a za węgiel trzeba płacić.[/quote]

          Zatem energia ze słońca czy wiatru jest pewnie darmowa i dostępna w odpowiedniej ilości 24h/doba…[/quote]
          Jeszcze nie, ale jesteśmy coraz bliżej. Stąd właśnie ta panika po stronie lobby węglowego.[/quote]

          Hasła w stylu „wiatr jest za darmo” to czysta demagogia.
          Grzyby po lasach też „za darmo” a na targu skubańcy sprzedają za pieniadze… 😉

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]OZE to przyszłość energetyki, bo słońce świeci a wiatr wieje za darmo, a za węgiel trzeba płacić.[/quote]

            Zatem energia ze słońca czy wiatru jest pewnie darmowa i dostępna w odpowiedniej ilości 24h/doba…[/quote]
            Jeszcze nie, ale jesteśmy coraz bliżej. Stąd właśnie ta panika po stronie lobby węglowego.[/quote]

            Hasła w stylu „wiatr jest za darmo” to czysta demagogia.
            Grzyby po lasach też „za darmo” a na targu skubańcy sprzedają za pieniadze… ;)[/quote]
            co nie zmienia faktu, że wiatr jest za darmo, a za węgiel trzeba płacić i to nie mało.

          • [quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]OZE to przyszłość energetyki, bo słońce świeci a wiatr wieje za darmo, a za węgiel trzeba płacić.[/quote]

            Zatem energia ze słońca czy wiatru jest pewnie darmowa i dostępna w odpowiedniej ilości 24h/doba…[/quote]
            Jeszcze nie, ale jesteśmy coraz bliżej. Stąd właśnie ta panika po stronie lobby węglowego.[/quote]

            Hasła w stylu „wiatr jest za darmo” to czysta demagogia.
            Grzyby po lasach też „za darmo” a na targu skubańcy sprzedają za pieniadze… ;)[/quote]
            co nie zmienia faktu, że wiatr jest za darmo, a za węgiel trzeba płacić i to nie mało.[/quote]

            Zatem nie ma co psioczyc na niskie ceny zielonych certyfikatów – niech Pan napiszę Dysterowi ze wiatr przecież „za darmo”

          • [quote name=”Guest”][quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]OZE to przyszłość energetyki, bo słońce świeci a wiatr wieje za darmo, a za węgiel trzeba płacić.[/quote]

            Zatem energia ze słońca czy wiatru jest pewnie darmowa i dostępna w odpowiedniej ilości 24h/doba…[/quote]
            Jeszcze nie, ale jesteśmy coraz bliżej. Stąd właśnie ta panika po stronie lobby węglowego.[/quote]

            Hasła w stylu „wiatr jest za darmo” to czysta demagogia.
            Grzyby po lasach też „za darmo” a na targu skubańcy sprzedają za pieniadze… ;)[/quote]
            co nie zmienia faktu, że wiatr jest za darmo, a za węgiel trzeba płacić i to nie mało.[/quote]

            Zatem nie ma co psioczyc na niskie ceny zielonych certyfikatów – niech Pan napiszę Dysterowi ze wiatr przecież „za darmo”[/quote]

            wezwany do odpowiedzi, odpowiadam: nigdy nie psioczyłem na niskie ceny certyfikatów, proszę wskazać chociaż jeden taki mój post.
            Obniżanie ceny certyfikatów to tylko element walki z OZE, przez personalnie dokładnie tych samych niepełnosprytnych, którzy teraz szykują naszym dzieciom „reformę” szkolną. Na szczęście to trochę inna podgrupa w szajce niż ci co zajmowali się koniami arabskimi- wtedy byśmy z życiem nie uszli…

            Ad rem: porównując wiatr do węgla jako nośnika energii, to wiatr jest za darmo – nie trzeba do jego wydobycia zatrudniać górników, wydobywać, etc. Reszta od strony inwestycyjnej jest praktycznie ta sama, różnica polega na tym, że spalanie węgla szkodzi zdrowiu a wiatr nie zawsze wieje. Proste

          • [quote name=”Duster”][quote name=”Guest”][quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]OZE to przyszłość energetyki, bo słońce świeci a wiatr wieje za darmo, a za węgiel trzeba płacić.[/quote]

            Zatem energia ze słońca czy wiatru jest pewnie darmowa i dostępna w odpowiedniej ilości 24h/doba…[/quote]
            Jeszcze nie, ale jesteśmy coraz bliżej. Stąd właśnie ta panika po stronie lobby węglowego.[/quote]

            Hasła w stylu „wiatr jest za darmo” to czysta demagogia.
            Grzyby po lasach też „za darmo” a na targu skubańcy sprzedają za pieniadze… ;)[/quote]
            co nie zmienia faktu, że wiatr jest za darmo, a za węgiel trzeba płacić i to nie mało.[/quote]

            Zatem nie ma co psioczyc na niskie ceny zielonych certyfikatów – niech Pan napiszę Dysterowi ze wiatr przecież „za darmo”[/quote]

            wezwany do odpowiedzi, odpowiadam: nigdy nie psioczyłem na niskie ceny certyfikatów, proszę wskazać chociaż jeden taki mój post.
            Obniżanie ceny certyfikatów to tylko element walki z OZE, przez personalnie dokładnie tych samych niepełnosprytnych, którzy teraz szykują naszym dzieciom „reformę” szkolną. Na szczęście to trochę inna podgrupa w szajce niż ci co zajmowali się koniami arabskimi- wtedy byśmy z życiem nie uszli…

            Ad rem: porównując wiatr do węgla jako nośnika energii, to wiatr jest za darmo – nie trzeba do jego wydobycia zatrudniać górników, wydobywać, etc. Reszta od strony inwestycyjnej jest praktycznie ta sama, różnica polega na tym, że spalanie węgla szkodzi zdrowiu a wiatr nie zawsze wieje. Proste[/quote]

            Jeśli niskie ceny certyfikatów to „element walki z oze” to wychodzi na to, że właściciele elektrowni wiatrowych walczą sami ze sobą.

            Przyjmując logikę zastosowaną przez Pana to ropa, gaz, wegiel tez są „za darmo” to tylko wydobycie kosztuje! :). Skoro produkcja energii z jakiegokolwiek nośnika wymaga nakładu to jaki sens ma pisanie „wiatr jest za darmo” ? taki sam jak pisanie „ryby w stawie są za darmo”

          • Szanowny Panie, wiatru nie musi pan wydobywać, przewozić, zagospodarowywać popioły etc. Wystarczy go prognozować. To jest bardzo duża różnica- w Polsce właśnie jesteśmy niewolnikami procesu wydobycia. Gdyby nie on, nie byłoby problemu z OZE. Nadpodaż zielonych certyfikatów wynika ze wspóspalania biomasy z węglem, który to proces nie ma nic wspólnego z OZE. Zostało to wprowadzone jako ukłon w stronę energetyki węglowej i w parę lat zrobili z tego patologię, tak jak wcześniej z górnictwem. Ale winę przerzuca się na wiatraki i pv bo tak wygodnie, chociaż argumentów ku temu brak. Elektrownie wiatrowe nie konkurują ze sobą, to współspalanie samo zjadło własny ogon.

          • [quote name=”Duster”]Szanowny Panie, wiatru nie musi pan wydobywać, przewozić, zagospodarowywać popioły etc. Wystarczy go prognozować. To jest bardzo duża różnica- w Polsce właśnie jesteśmy niewolnikami procesu wydobycia. Gdyby nie on, nie byłoby problemu z OZE. Nadpodaż zielonych certyfikatów wynika ze wspóspalania biomasy z węglem, który to proces nie ma nic wspólnego z OZE. Zostało to wprowadzone jako ukłon w stronę energetyki węglowej i w parę lat zrobili z tego patologię, tak jak wcześniej z górnictwem. Ale winę przerzuca się na wiatraki i pv bo tak wygodnie, chociaż argumentów ku temu brak. Elektrownie wiatrowe nie konkurują ze sobą, to współspalanie samo zjadło własny ogon.[/quote]

            Bajki Pan opowiada – współspalanie to takie samo oze jak wiatr tyle, że wsparcie ma mniejsze. Polecam sprawdzić jak rosła ilość certyfikatów wydawanych dla elektrowni wiatrowych a jak w tym czasie wyglądała ilość certyfikatów dla współspalania – zrobić wykres i wnioski gotowe.

          • Takie wykresy to robiłem już przy pierwszych ostrzeżeniach o możliwej nadpodaży certyfikatów w 2010 roku i skalkulowałem kolejne inwestycje dla łącznej ceny 200 zł/ MWh. Teraz bym to robił dla ceny 140 zł/MWh albo zrezygnował, ale człowiek uczy się na swoich błędach. Tym bardziej że nad biomasą faktycznie nie było kontroli i połowa z niej dostarczana do elektrowni to był piach i woda. Certyfikaty za biomasę były wydawane wyłącznie na podstawie deklaracji, URE zaczeło sprawdzać faktury dopiero jak system się zatkał. W 2010 roku współspalanie nie miało żadnych ograniczeń, a obecny płacz właścicieli takich instalacji to tylko efekt zobowiązań dotacyjnych na to „pseudo” OZE i związany z tym 5 letni obowiązek utrzymania współspalania.

            No a później to już ustawa antywiatrakowa i nagonka. Jak miło.

          • [quote name=”Duster”]Tym bardziej że nad biomasą faktycznie nie było kontroli i połowa z niej dostarczana do elektrowni to był piach i woda. [/quote]

            Ciężko dyskutować ze stwierdzeniami tego typu…

            Sam Pan wie, że współspalanie odgrywa już marginalną rolę a cena certyfikatów nadal spada więc stara śpiewka o współspalaniu już jakby wyblakła się robi.

          • jeżeli ma pan na rynku dostępne powiedzmy 100 jednostek jakiegoś towaru i co roku dokłada pan 10 jednostek tego samego towaru, a rynek potrzebuje tylko 20 jednostek rocznie, to łatwo sobie policzyć jak długo trzeba tę górkę rozładować. I fakt że odpadł powód powstania tej 100 jednostkowej górki nie zmienia faktu że potrzeba kilku lat żeby sytuacja wróciła do normy. Biorąc pod uwagę wygaszanie obecnego systemu certyfikatów, nie ma szans na zwyżkę cen, a nawet gdyby nastąpiła to raz dwa zostanie uruchomione na powrót kotły na biomasę i znowu łupiny orzecha kokosowego obniżą cenę certyfikatów. Bosze, czy to tak trudno zrozumieć?

          • [quote name=”Duster”]jeżeli ma pan na rynku dostępne powiedzmy 100 jednostek jakiegoś towaru i co roku dokłada pan 10 jednostek tego samego towaru, a rynek potrzebuje tylko 20 jednostek rocznie, to łatwo sobie policzyć jak długo trzeba tę górkę rozładować. I fakt że odpadł powód powstania tej 100 jednostkowej górki nie zmienia faktu że potrzeba kilku lat żeby sytuacja wróciła do normy. Biorąc pod uwagę wygaszanie obecnego systemu certyfikatów, nie ma szans na zwyżkę cen, a nawet gdyby nastąpiła to raz dwa zostanie uruchomione na powrót kotły na biomasę i znowu łupiny orzecha kokosowego obniżą cenę certyfikatów. Bosze, czy to tak trudno zrozumieć?[/quote]

            Co do łupin orzecha kokosowego to radzę zagłębić się w przepisy bo znowu bajki czytam w Pana komentarzu.
            Jakby nie patrzeć to nie biomasa dorzuca do tej górki, bo to w innej technologii skokowo przybyło mocy nie tak dawno temu. Z jakiej przyczyny przybyło tyle mocy skoro ta górka już podobno od dawna istnieje i w ogóle „było wiadomo” itd. hmm… Czy tu działał rachunek ekonomiczny czy „pospolite ruszenie” ?

          • Szanowny Panie, kiedy zainwestował Pan powiedzmy 1mln zł i nagle dowiaduje się że ma pół roku na dokończenie inwestycji, to zapewne machnie Pan ręką, cóż to za kwota w porównaniu z dotacjami utopionymi w górnictwo. Ale niestety inwestorzy w przeważającej większości nie dostają dotacji a inwestować muszą z własnych, wypracowanych zysków. I szanują swoje pieniądze, bo w przeciwieństwie do licznej gawiedzi na państwowych posadach wiedzą co to znaczy być stale w pracy. I tak powinno być- ryzykujesz, to masz szansę lepiej zarobić ale też możesz wszystko stracić. Konsument na państwowym stołku tego nie zrozumie, on widzi tylko zyski i wydaje mu się że przedsiębiorca zarabia za dużo. I właśnie mamy takie rządy – szef szefów nie ufa nikomu, to się przekłada na trabantów, pozwala się idiotom ze stopwiatrakom.eu i Zalewskiej tworzyć prawo. A oni głodowali ostatnimi laty, nienawiść rosła i dali jej upust przy sprzyjającej okazji. Niezorientowani ale podli z natury zwolennicy energetyki węglowej wykorzystują teraz okazję i mając za plecami poparcie wbijają szpilkę OZE jak się da. Tyle żalów 🙂

            Górkę świadectw nie utworzyła energetyka wiatrowa, a kurs ZE byłby rynkowy, gdyby to nie była branża regulowana. Taryfy za energię nie uległy zmianie, pieniądze zostały w spółkach energetycznych, a gdzie są teraz? W chałdach węgla pod kopalniami. Ktoś podjął taką decyzję, a winnym jest OZE. Genialne w swojej prostocie.

          • [quote name=”Duster”]Szanowny Panie, kiedy zainwestował Pan powiedzmy 1mln zł i nagle dowiaduje się że ma pół roku na dokończenie inwestycji, to zapewne machnie Pan ręką, cóż to za kwota w porównaniu z dotacjami utopionymi w górnictwo. Ale niestety inwestorzy w przeważającej większości nie dostają dotacji a inwestować muszą z własnych, wypracowanych zysków. I szanują swoje pieniądze, bo w przeciwieństwie do licznej gawiedzi na państwowych posadach wiedzą co to znaczy być stale w pracy. I tak powinno być- ryzykujesz, to masz szansę lepiej zarobić ale też możesz wszystko stracić. Konsument na państwowym stołku tego nie zrozumie, on widzi tylko zyski i wydaje mu się że przedsiębiorca zarabia za dużo. I właśnie mamy takie rządy – szef szefów nie ufa nikomu, to się przekłada na trabantów, pozwala się idiotom ze stopwiatrakom.eu i Zalewskiej tworzyć prawo. A oni głodowali ostatnimi laty, nienawiść rosła i dali jej upust przy sprzyjającej okazji. Niezorientowani ale podli z natury zwolennicy energetyki węglowej wykorzystują teraz okazję i mając za plecami poparcie wbijają szpilkę OZE jak się da. Tyle żalów 🙂

            Górkę świadectw nie utworzyła energetyka wiatrowa, a kurs ZE byłby rynkowy, gdyby to nie była branża regulowana. Taryfy za energię nie uległy zmianie, pieniądze zostały w spółkach energetycznych, a gdzie są teraz? W chałdach węgla pod kopalniami. Ktoś podjął taką decyzję, a winnym jest OZE. Genialne w swojej prostocie.[/quote]

            Sorry ale nie kupuje takiej narracji, że już w 2010 „było wiadomo” a w 2015 masowo powstawały elektrownie wiatrowe bo „ktoś już 1 mln zainwestował” to co? musi przepalić też drugi? – a potem przyszedł zły PiS i do spółki ze stopwiatrakom.eu uwalili cenę zielonych. Kupy się to nie trzyma. Sam Pan doskonale wie, że mocy wiatrowych przybywało dużo szybciej w stosunku do założeń. Teraz jest po prostu szukanie winnego. A najlepszy jest płacz nad ustawa odległościową – z jednej strony płacz, że ten biznes większego sensu ekonomicznego nie ma (przy takich cenach energii +ZC) a z drugiej płacz, że nowych inwestycji już nie da się realizować… i bądź tu mądry.

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”]Szanowny Panie, kiedy zainwestował Pan powiedzmy 1mln zł i nagle dowiaduje się że ma pół roku na dokończenie inwestycji, to zapewne machnie Pan ręką, cóż to za kwota w porównaniu z dotacjami utopionymi w górnictwo. Ale niestety inwestorzy w przeważającej większości nie dostają dotacji a inwestować muszą z własnych, wypracowanych zysków. I szanują swoje pieniądze, bo w przeciwieństwie do licznej gawiedzi na państwowych posadach wiedzą co to znaczy być stale w pracy. I tak powinno być- ryzykujesz, to masz szansę lepiej zarobić ale też możesz wszystko stracić. Konsument na państwowym stołku tego nie zrozumie, on widzi tylko zyski i wydaje mu się że przedsiębiorca zarabia za dużo. I właśnie mamy takie rządy – szef szefów nie ufa nikomu, to się przekłada na trabantów, pozwala się idiotom ze stopwiatrakom.eu i Zalewskiej tworzyć prawo. A oni głodowali ostatnimi laty, nienawiść rosła i dali jej upust przy sprzyjającej okazji. Niezorientowani ale podli z natury zwolennicy energetyki węglowej wykorzystują teraz okazję i mając za plecami poparcie wbijają szpilkę OZE jak się da. Tyle żalów 🙂

            Górkę świadectw nie utworzyła energetyka wiatrowa, a kurs ZE byłby rynkowy, gdyby to nie była branża regulowana. Taryfy za energię nie uległy zmianie, pieniądze zostały w spółkach energetycznych, a gdzie są teraz? W chałdach węgla pod kopalniami. Ktoś podjął taką decyzję, a winnym jest OZE. Genialne w swojej prostocie.[/quote]

            Sorry ale nie kupuje takiej narracji, że już w 2010 „było wiadomo” a w 2015 masowo powstawały elektrownie wiatrowe bo „ktoś już 1 mln zainwestował” to co? musi przepalić też drugi? – a potem przyszedł zły PiS i do spółki ze stopwiatrakom.eu uwalili cenę zielonych. Kupy się to nie trzyma. Sam Pan doskonale wie, że mocy wiatrowych przybywało dużo szybciej w stosunku do założeń. Teraz jest po prostu szukanie winnego. A najlepszy jest płacz nad ustawa odległościową – z jednej strony płacz, że ten biznes większego sensu ekonomicznego nie ma (przy takich cenach energii +ZC) a z drugiej płacz, że nowych inwestycji już nie da się realizować… i bądź tu mądry.[/quote]

            Można mówić tylko za siebie, piszę wyraźnie jakie zrobiłem założenia i uważam że były racjonalne. Pan wybaczy ale powtarza pan wypowiedzi różnych trolli, również z innych portalu branżowych, że ten biznes jest nieopłacalny. Jest opłacalny, dla mnie żadna różnica czy instalacja spłaci się w 2 czy 4 lata. Problemem są błędne założenia kredytowe i konieczność restrukturyzacji kredytów z czym jest problem ponieważ banki widzą buble prawne jak ustawa antywiatrakowa i widzą że władza kolanem upycha swoją ideologię tylko- węglową. Jeżeli twierdzi pan że ustawa antywiatrakowa jest dobra, to proszę sobie zrobić mały test – słowo elektrownia wiatrowa zastąpić wyrażeniem komin elektrowni węglowej. Dostrzega pan nierówne traktowanie? Jeżeli nie to albo jest pan impregnowany albo opłacny przez kancelarię prezydenta jak wielu innych trolli. Bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić że można mieć takie poglądy za darmo.

          • [quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”]Szanowny Panie, kiedy zainwestował Pan powiedzmy 1mln zł i nagle dowiaduje się że ma pół roku na dokończenie inwestycji, to zapewne machnie Pan ręką, cóż to za kwota w porównaniu z dotacjami utopionymi w górnictwo. Ale niestety inwestorzy w przeważającej większości nie dostają dotacji a inwestować muszą z własnych, wypracowanych zysków. I szanują swoje pieniądze, bo w przeciwieństwie do licznej gawiedzi na państwowych posadach wiedzą co to znaczy być stale w pracy. I tak powinno być- ryzykujesz, to masz szansę lepiej zarobić ale też możesz wszystko stracić. Konsument na państwowym stołku tego nie zrozumie, on widzi tylko zyski i wydaje mu się że przedsiębiorca zarabia za dużo. I właśnie mamy takie rządy – szef szefów nie ufa nikomu, to się przekłada na trabantów, pozwala się idiotom ze stopwiatrakom.eu i Zalewskiej tworzyć prawo. A oni głodowali ostatnimi laty, nienawiść rosła i dali jej upust przy sprzyjającej okazji. Niezorientowani ale podli z natury zwolennicy energetyki węglowej wykorzystują teraz okazję i mając za plecami poparcie wbijają szpilkę OZE jak się da. Tyle żalów 🙂

            Górkę świadectw nie utworzyła energetyka wiatrowa, a kurs ZE byłby rynkowy, gdyby to nie była branża regulowana. Taryfy za energię nie uległy zmianie, pieniądze zostały w spółkach energetycznych, a gdzie są teraz? W chałdach węgla pod kopalniami. Ktoś podjął taką decyzję, a winnym jest OZE. Genialne w swojej prostocie.[/quote]

            Sorry ale nie kupuje takiej narracji, że już w 2010 „było wiadomo” a w 2015 masowo powstawały elektrownie wiatrowe bo „ktoś już 1 mln zainwestował” to co? musi przepalić też drugi? – a potem przyszedł zły PiS i do spółki ze stopwiatrakom.eu uwalili cenę zielonych. Kupy się to nie trzyma. Sam Pan doskonale wie, że mocy wiatrowych przybywało dużo szybciej w stosunku do założeń. Teraz jest po prostu szukanie winnego. A najlepszy jest płacz nad ustawa odległościową – z jednej strony płacz, że ten biznes większego sensu ekonomicznego nie ma (przy takich cenach energii +ZC) a z drugiej płacz, że nowych inwestycji już nie da się realizować… i bądź tu mądry.[/quote]

            Można mówić tylko za siebie, piszę wyraźnie jakie zrobiłem założenia i uważam że były racjonalne. Pan wybaczy ale powtarza pan wypowiedzi różnych trolli, również z innych portalu branżowych, że ten biznes jest nieopłacalny. Jest opłacalny, dla mnie żadna różnica czy instalacja spłaci się w 2 czy 4 lata. Problemem są błędne założenia kredytowe i konieczność restrukturyzacji kredytów z czym jest problem ponieważ banki widzą buble prawne jak ustawa antywiatrakowa i widzą że władza kolanem upycha swoją ideologię tylko- węglową. Jeżeli twierdzi pan że ustawa antywiatrakowa jest dobra, to proszę sobie zrobić mały test – słowo elektrownia wiatrowa zastąpić wyrażeniem komin elektrowni węglowej. Dostrzega pan nierówne traktowanie? Jeżeli nie to albo jest pan impregnowany albo opłacny przez kancelarię prezydenta jak wielu innych trolli. Bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić że można mieć takie poglądy za darmo.[/quote]

            Ja nie napisałem że ten biznes jest nieopłacalny 🙂 to kwestia oczekiwań inwestora. Jeśli ktoś taki jak Pan akceptuje stopę zwrotu o połowę niższą to ok. W takim razie po co ujadać po różnych forach ? Rozłożyć hamak pod wiatrakiem i patrzeć jak się spłaca 🙂
            Komentarze o trollach mógł Pan sobie darować.

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”][quote name=”Mattt”][quote name=”Duster”]Szanowny Panie, kiedy zainwestował Pan powiedzmy 1mln zł i nagle dowiaduje się że ma pół roku na dokończenie inwestycji, to zapewne machnie Pan ręką, cóż to za kwota w porównaniu z dotacjami utopionymi w górnictwo. Ale niestety inwestorzy w przeważającej większości nie dostają dotacji a inwestować muszą z własnych, wypracowanych zysków. I szanują swoje pieniądze, bo w przeciwieństwie do licznej gawiedzi na państwowych posadach wiedzą co to znaczy być stale w pracy. I tak powinno być- ryzykujesz, to masz szansę lepiej zarobić ale też możesz wszystko stracić. Konsument na państwowym stołku tego nie zrozumie, on widzi tylko zyski i wydaje mu się że przedsiębiorca zarabia za dużo. I właśnie mamy takie rządy – szef szefów nie ufa nikomu, to się przekłada na trabantów, pozwala się idiotom ze stopwiatrakom.eu i Zalewskiej tworzyć prawo. A oni głodowali ostatnimi laty, nienawiść rosła i dali jej upust przy sprzyjającej okazji. Niezorientowani ale podli z natury zwolennicy energetyki węglowej wykorzystują teraz okazję i mając za plecami poparcie wbijają szpilkę OZE jak się da. Tyle żalów 🙂

            Górkę świadectw nie utworzyła energetyka wiatrowa, a kurs ZE byłby rynkowy, gdyby to nie była branża regulowana. Taryfy za energię nie uległy zmianie, pieniądze zostały w spółkach energetycznych, a gdzie są teraz? W chałdach węgla pod kopalniami. Ktoś podjął taką decyzję, a winnym jest OZE. Genialne w swojej prostocie.[/quote]

            Sorry ale nie kupuje takiej narracji, że już w 2010 „było wiadomo” a w 2015 masowo powstawały elektrownie wiatrowe bo „ktoś już 1 mln zainwestował” to co? musi przepalić też drugi? – a potem przyszedł zły PiS i do spółki ze stopwiatrakom.eu uwalili cenę zielonych. Kupy się to nie trzyma. Sam Pan doskonale wie, że mocy wiatrowych przybywało dużo szybciej w stosunku do założeń. Teraz jest po prostu szukanie winnego. A najlepszy jest płacz nad ustawa odległościową – z jednej strony płacz, że ten biznes większego sensu ekonomicznego nie ma (przy takich cenach energii +ZC) a z drugiej płacz, że nowych inwestycji już nie da się realizować… i bądź tu mądry.[/quote]

            Można mówić tylko za siebie, piszę wyraźnie jakie zrobiłem założenia i uważam że były racjonalne. Pan wybaczy ale powtarza pan wypowiedzi różnych trolli, również z innych portalu branżowych, że ten biznes jest nieopłacalny. Jest opłacalny, dla mnie żadna różnica czy instalacja spłaci się w 2 czy 4 lata. Problemem są błędne założenia kredytowe i konieczność restrukturyzacji kredytów z czym jest problem ponieważ banki widzą buble prawne jak ustawa antywiatrakowa i widzą że władza kolanem upycha swoją ideologię tylko- węglową. Jeżeli twierdzi pan że ustawa antywiatrakowa jest dobra, to proszę sobie zrobić mały test – słowo elektrownia wiatrowa zastąpić wyrażeniem komin elektrowni węglowej. Dostrzega pan nierówne traktowanie? Jeżeli nie to albo jest pan impregnowany albo opłacny przez kancelarię prezydenta jak wielu innych trolli. Bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić że można mieć takie poglądy za darmo.[/quote]

            Ja nie napisałem że ten biznes jest nieopłacalny 🙂 to kwestia oczekiwań inwestora. Jeśli ktoś taki jak Pan akceptuje stopę zwrotu o połowę niższą to ok. W takim razie po co ujadać po różnych forach ? Rozłożyć hamak pod wiatrakiem i patrzeć jak się spłaca 🙂
            Komentarze o trollach mógł Pan sobie darować.[/quote]

            Nie samym chlebem człowiek żyje 😉 uwagi na temat mojego „ujadania” nie skomentuję, proponuję spojrzeć w lustro.

    • [quote name=”realista”]OZE to przyszłość energetyki, bo słońce świeci a wiatr wieje za darmo, a za węgiel trzeba płacić.[/quote]

      Węgiel jest za darmo. Nawet bardziej niż Słonce bo bywa za chmurami, a nawet po drugiej strony planety.

  5. Komentarz zawiera promocję idei hydroelektronowej.

    Motto: Zasilaj lokalnie i zarabiaj globalnie.

    Elon Musk głosi, że w ciągu godziny Słońce dostarcza naszej planecie więcej energii, niż ludzie zużywają przez cały rok. Energia słoneczna jest za darmo jak na plaży. Energia zmienia formy. Trzeba tylko formę słoneczną przemienić w formę elektryczną. Zasilać lokalnie, a zysk zarobić globalnie. Trzeba zbudować wielkie solarne tankowce hydroelektronowe z napędem spalania wodoru zawierające pancerne zbiorniki z mieszaniną wody i elektronów nienależących do cząsteczek wody. Większe niż lotniskowce. Popłyną z Europy do USA i odwrotnie, a w czasie rejsu załadują. Popłyną z Japonii do Australii i odwrotnie, a czasie rejsu załadują. Czysty gigantyczny zysk globalnie bez przerw. Rysunek:

    ___
    |_|_##############################
    |H2|$|zbiornik hydroelektronowy/

    # – solarny pokład

    Inwestorzy łączcie się w globalną wspólnotę e-wody i stali.

    • Motto: Muskanie idei.

      Skoro miliarder głosi to trzeba by ideę zmaksymalizować w pierwszym przybliżeniu. Próba (chodzi o taki dobór parametrów, aby się miliarderzy nie urazili nimi – ?).

      Internet: „Największe statki świata.”
      http://inm.am.szczecin.pl/studenci-pisz%C4%85/41-najwi%C4%99ksze-statki-%C5%9Bwiata

      Tankowiec – „Knock Nevis”: długość: 458,4 metra, szerokość: 68,9 metra.
      Lotniskowiec – „U.S.S. Nimmitz”: długość: 332,8 metra, szerokość: 76,8 metra.

      Niech zatem w tej idei tankowiec hydroelektronowy ma produkcyjną powierzchnie paneli słonecznych o wymiarach długość: 450m szerokość: 75m, czyli powierzchnia wynosi 450m * 75m = 33.750m2.

      Niech tankowiec solarny wypłynie w morza i oceany.
      Jak w tych morskich i oceanicznych warunkach jest z pogodą, bliżej, z zachmurzeniem?

      Parametrem reprezentującym metodę przekształcenia formy energii z „światła na elektryczność” jest przemieniająca powierzchnia paneli słonecznych, jednak przemiana nie jest 100%, ale w tej idei miliarderzy inwestują w badania i zamówienia dużej ilości paneli. Niech ich sprawność w czasie rejsu pro futuro wynosi 40%.

      Niech średnio w czasie rejsu Słońce dostarcza za darmo 1000W/m2 powierzchni paneli w czasie ładowania uśrednionym do 8 godzin dziennych przez okres ładowania 30 jednostek dobowych.

      Zużycie własne energii na poziomie 10%
      Rozładowanie, sprzedanie energii, w ilości 80%.
      Cena sprzedaży/kupna odbioru w porcie 100 zł za 1MWh.

      Jaką ilość sprzeda w porcie dostawca?


      1000 W/m2
      33750 m2
      40%
      240h
      10%
      80%

      Czy to byłoby 233.280 zł?

      Czy wizja Elona Muska na morzach i oceanach w ujęciu magazynowaniem energii przez słoneczne tankowce jest nierealna (fizycznie/ekonomicznie)?

      • Jeżeli idea nie wyjdzie miarą w morza i oceany, nie powstaną elektro-porty, to czy wrosną ceny terenów pod panele słoneczne?

      • Wyszła raczej dobra przesłanka dla wiatraków. Tankowce solarne nie wyprą je z morza i lądowego przymorza. Ale jaka była kosmiczna idea, jakby wypłynęły w paszczę lwa, który jakoby sił szalejącej wody nabiera według hipotezy ocieplenia klimatu. Za drogie są tankowce solarne do bitwy o Ziemię.

        • Zatem chociaż w ciągu godziny Słońce dostarcza naszej planecie więcej energii, niż ludzie zużywają przez cały rok, to dostępna jest ona w tych miejscach, w których metoda zmiany darmowej formy energii na formę płatną opłaca się.

          • Jak zatem określić co to jest darmowa energia? Próba:

            Darmowa energia jest to forma energii, która dostępna jest bezpłatnie.

          • Jeżeli sprzedaż byłaby w dolarach, $450 za 1MWh, to wychodzi ok. $1mln. 2 rozładownia w miesiącu (w porcie tam i powrót), 20 w roku, w uogólnionym czasie przez 15 lat (czyli w ciągu 20 lat, 5 lat na remonty i modernizacje), to łącznie byłoby 20*15*$1mln=$300mln. Za mało, koszt zakupu nowego tankowca solarnego to w tej idei rząd wielkości $200mln. Ale może jest w jej mierze pozytywny jakiś błąd i byłaby pro futuro możliwość dla paru miliarderów na firmę start-up dla ratowania Ziemi. Taki tankowiec mógłby względnie łatwo służyć do tankowania w trakcie pobytu na morzach i/lub oceanach za pomocą kabla elektrycznego, gdyby była w tym taka metoda dla napędu okrętów. Idea nie zmienia jednego – są tankowce i byłyby tankowce, a kto wie czy nie więcej.

          • Elektryczne panele słoneczne to technologia również pozaziemska. Branża kosmiczna ma w nich interes, w szczególności, w efektywności zmiany formy energii promieniowania fali elektromagnetycznej na energię prądu elektrycznego. W tej idei kosmiczni inwestorzy nie zainwestują w rozwój metody wiatrakowej. Czy obszar mórz i oceanów pod względem pogody jest atrakcyjny w dostępie do darmowej energii? Czy na powierzchni mórz i oceanów jest więcej wolności i najbardziej tanie miejsce dla biznesu energetycznego? Czy pokusa idei solarnych tankowców warta jest zaangażowania miliarderów?

          • Co pokonało wiatr w ruchu gospodarki na morzach i oceanach – silnik spalinowy czy obroty śruby okrętowej. Skoro wiatr jest za darmo, to po co wprowadzono koszt technologii i techniki termodynamicznej? Jeżeli jej obroty, to czy silnik elektryczny miałby szansę na przejęcie napędzania tego ruchu uzyskując energię w formie elektrycznej z dostarczanej energii w formie wysłanej od Słońca oraz jak wiatr dostępnej za darmo? Mamy w Polsce specjalistów fotowoltaiki, czyli przetwarzania światła słonecznego na energię elektryczną, stocznie i krajową agencje kosmiczną na Wybrzeżu. Jak na statku w skali typu tankowiec magazynować energię elektryczną z elektrycznych paneli słonecznych? W znaczeniu fizycznym i technicznym. W tej idei najpierw tak metoda musiałaby być wskazana, aby można było ją policzyć, czy byłaby ekonomiczna. Czy można dziś stwierdzić – ta idea nie będzie miała korzystnej ekonomicznej miary? Czy z idei Elona Muska należałoby na mapie wyciąć morza i oceany?

          • Motto: ElektroPort.

            Przesłanka: Cytat – „…cena potrzebna do spłacenia nowej elektrowni węglowej to ok. 450 zł/MWh.”

            Zatem opłacalność nowej elektrowni (e-tankowce z e-portem) w miastach na Wybrzeżu to cena w warunkach polskich co najmniej jak dla elektrowni węglowej. Czy możliwe byłoby opracowanie dowodowe, że idea Elona Muska nie ma biznesowego uzasadnienia na powierzchni Bałtyku? Nad nim słoneczko nie świeci dla solarnej energetyki tylko dla wypoczynku i turystyki. Po prostu dla Bałtyku e-biznes (sea of solar electricity) to mit. Koniec.

          • [quote name=”MIT”]Jak zatem określić co to jest darmowa energia? Próba:

            Darmowa energia jest to forma energii, która dostępna jest bezpłatnie.[/quote]
            Brawo

  6. Szanowny Panie Redaktorze,

    w Polsce nie rozwija się PV, a jedynie rośnie ilość nowych instalacji PV, co skutkuje wzrostem produkcji energii z PV.
    Rozwój PV oznaczałby, że w Polsce są fabryki PV i są prowadzone badania nad rozwojem technologi ogniw fotowoltaicznych, czyli jest doskonalona technologia PV. Nastomiast w Niemczech był i dalej jest rozwój PV, dlatego dopłacają tak dużo do OZE, bo oni rzeczywiście rozwijają nowe technologie. Coraz większe znaczenie w instalacjach PV mają kontrolery mocy. Są to urządzenia, które sterują przepływem energii elektrycznej, tak że jak tylko jest taka możliwość, to jak największa ilość energii elektrycznej zużywana jest bezpośrednio u prosumenta. Jeśli prosument ma minimalny pobór mocy równy mocy znamionowej istalacji PV, to 100% energii z PV jest zużywane na miejscu. Takie rozwiązanie jest korzystne z punktu widzenia sieci ale to inny zupełnie temat.

    W Polsce Lidl uruchomił instalację PV właśnie z kontrolerem mocy i ów instalacja jest opłacalna bez żadnych dotacji państwowych. Podobnie robi to Orlen na stacjach benzynowych i też jest to bez żadnej pomocy opłacalne !! Jak to możliwe ?
    W sklepie np. Lidl można zmierzyć minimalny pobór mocy [kW] w dzień. Na tej podstawie dobiera się moc instalacji PV. LCOE dla tej instalacji PV wynosi dziś niecałe 390 zł/kWh. Dzięki kontrolerowi mocy cała energia wyprodukowana w instalacji PV jest zużywana na miejscu. Energia elektryczna „z sieci” w taryfie C11 kosztuje ok. 430-450 zł/MWh. Zatem każdy średni odbiorca energii, który ma dostatecznie wysoki minimalny pobór mocy instalując PV oszczęda od 9-13%. Dodatkowo wraz ze wzrostem cen energii ta oszczędność będzie rosła.

    Ilość średnich odbiorców, którzy mają stabilny minimalny pobór mocy w dzień w Polsce jest „bardzo duża”. Ilość odbiorców wymienionych w zdaniu poprzednim i dodatkowo z możliwością instalacji PV jest „duża”. Przykłady odbiorców: supermarkety (żabka, lidl, tesco expres, biedronka itp., nie mylić z hipermarketami), stacje benzynowe, szpitale, urzędy gmin, szkoły, biurowce itp. Moje wstępne szacunki to minimum 1000 MW. Minimum 1000 MW PV może powstać w Polsce i energia z tego PV będzie min. 9% tańsza niż energia z sieci.

    Wniosek: Rozsądna instalacja PV nie potrzebuje wsparcia !

    Czy może mi ktoś powiedzieć, dlaczego rząd chce jeszcze w tym roku zrobić aukcję na 100 MW PV i dopłacać do tego interesu z naszych pieniędzy ? Czy naprawdę nikt nie widzi, że już się opłaca PV bez wsparcia !
    Czekaliśmy do roku 2015, kiedy to pierwszy raz w historii energia elektryczna z PV była w odpowiednich warunkach tańsza niż ta z sieci. Dlaczego rząd chce dopłacać do najbardziej debilnych instalacji PV? Najbardziej debilnych, bo 1 MW mocy zainstalowanej na polu o powierzchni 2ha, które trzeba dzierżawić lub kupić, co jeszcze bardziej pogarsza opłacalność przedsięwzięcia,bo trzeba wybudować linię przesyłową i ewentualnie stację transformatorową, których koszt po części lub w całości ponoszą sieci dystrybucyjne, czyli my w rachunkach. Nie wiem co jest bardziej idiotyczne: dopłaty do PV czy do zgazowania węgla. Dobra wróc! Dopłaty do zgazowania węgla są bardziej idiotyczne.

    Pozdrawiam
    Energetyk PM

    PS Jak jestem zalogowany to nie mogę dodawać komentarzy 🙁 Cenzura ?

    • [quote name=”Energetyk PM2″]Szanowny Panie Redaktorze,

      ……………….

      Nie wiem co jest bardziej idiotyczne: dopłaty do PV czy do zgazowania węgla. Dobra wróc! Dopłaty do zgazowania węgla są bardziej idiotyczne.

      Pozdrawiam
      Energetyk PM

      [/quote]

      No i własnie to jest kluczowe pytanie w temacie węgiel kontra OZE i odwrotnie bo:

      1. OZE mówi, że nieprawda, że energia odnawialna jest droższa niż węglowa, wręcz przeciwnie, ale mimo to chce koniecznie wsparcia (kasy)

      2. węgiel mówi, że nieprawda, że energia węglowa jest droższa niż odnawialna, wręcz przeciwnie, ale mimo to chce koniecznie wsparcia (kasy)

      czy ktoś może nam wyjaśnić czy możliwe jest żeby obydwa twierdzenia były prawdziwe?

      • [quote name=”kos-mi-ci”]

        1. OZE mówi, że nieprawda, że energia odnawialna jest droższa niż węglowa, wręcz przeciwnie, ale mimo to chce koniecznie wsparcia (kasy)

        2. węgiel mówi, że nieprawda, że energia węglowa jest droższa niż odnawialna, wręcz przeciwnie, ale mimo to chce koniecznie wsparcia (kasy)

        czy ktoś może nam wyjaśnić czy możliwe jest żeby obydwa twierdzenia były prawdziwe?[/quote]

        Nie możliwe.
        To tak jak z budową statków kosmicznych.
        Na planecie OZEiorum nie mieli statków, więc musieli je wybudować i teraz nie dość że muszą je tankowac to spłacają kredyty za nie. Więc mimo że ich statki palą 2 x mniej paliwa – cały biznes kosztuje więcej.
        Na planecie WĘGIELiorum mieli całą masę statków kosmicznych które dostali od minionej cywilizacji za darmo, więc mimo że utrzymanie tych statków kosztuje 2x więcej, to nie spłacają kredytów (bo sami niczego nie zbudowali) i ten biznes z kolei kosztuje mniej. Nadejdzie jednak nieuchronnie czas spłacania kredytów za nowe statki na i tej planecie…

        • …zapomniałem dopisać:

          za 50 lat na planecie WĘGIELiorum koszt wydobycia węgla będzie porównywalny do kosztu wydobycia złota, a WĘGIELiuromianie będą płakać i płacić, bo zamiast w porę budować statki na inne surowce jak czyniły wszystkie galaktyki, uparcie utrzymywały że węgla wystarczy na całę lata świetlne…

          • [quote name=”Lechu”]…zapomniałem dopisać:

            za 50 lat na planecie WĘGIELiorum koszt wydobycia węgla będzie porównywalny do kosztu wydobycia złota, a WĘGIELiuromianie będą płakać i płacić, bo zamiast w porę budować statki na inne surowce jak czyniły wszystkie galaktyki, uparcie utrzymywały że węgla wystarczy na całę lata świetlne…[/quote]

            a może wtedy zbudują sobie inne statki za ułamek takich nakładów jakie musieliby ponieść dziś ?:)

            Zapomniał Pan dodać, że na tej planecie od ozeidorium czy cuś nadal mają statki konwencjonalne i to całkiem sporo! tylko trochę się wstydzą, że bez nich to póki co nie da się swobodnie przemieszczać ;).

          • Pan Kolega Mattt pisze jak inny Mattt(eusz Morawiecki) mówi. Mianowicie: po co dziś budować OZE jak za 5 lat będzie tańsze. Można oczywiście wyjść z takiego założenia że instalacje które są teraz zrealizują cel na 2020 r. Ale obawiam się że to założenia z tej samej półki co elektromobilność i jej cel ilościowy na 2025 r.

            Pisząc o planecie OZEIorium nie miałem na myśli Polski tylko hipotetyczny przykład…

          • [quote name=”Lechu”]Pan Kolega Mattt pisze jak inny Mattt(eusz Morawiecki) mówi. Mianowicie: po co dziś budować OZE jak za 5 lat będzie tańsze. Można oczywiście wyjść z takiego założenia że instalacje które są teraz zrealizują cel na 2020 r. Ale obawiam się że to założenia z tej samej półki co elektromobilność i jej cel ilościowy na 2025 r.

            Pisząc o planecie OZEIorium nie miałem na myśli Polski tylko hipotetyczny przykład…[/quote]

            Obaj piszemy o hipotetycznych przykładach.

            Dziękuję za porównanie, Morawiecki rozsądny facet i zgadzam się z tym co mówi.

          • [quote name=”Lechu”]…

            Pisząc o planecie OZEIorium nie miałem na myśli Polski tylko hipotetyczny przykład…[/quote]

            Mnie się widzi, że niestety, ale to nie jest możliwe. U podstaw jest zasada zachowania energii. Na planecie Ziemia czy na planecie UFOJorium efekty są takie sam. Ekonomia w tym nie jest ani władzą ani wyrocznią, ale humanistyczną służbą. Wystarczy poznać widmo energetyczne kraju by wiele się dowiedzieć o jego strukturze atomowej. Nie mniej i nie więcej, prawda czy fałsz?

        • Być może możliwe i oba twierdzenia są prawdziwe. Wskazanie jest w ujęciu ideowym statków kosmicznych. One same w sobie są przedmiotem gospodarki panetarnej, a jest jeszcze humanizm. Na planecie WĘGIELiorum robotnik nie posiadał tyle wartości dodanej humanizmu co pracownik na planecie OZEiorum. Konkurencja technologią i techniką nie przenosi się na humanizm. I tu i tu ludzie chcą tej samej jakości.

          • Węgiel, gaz ziemny, ropa naftowa, wiatr i Słońce są w naturze za darmo. Geoterma ma gorącą wodę za darmo. Grawitacyjny ruch wody w rzekach jest za darmo. Na planecie NULEOiorum nie mają paliwa za darmo. Kopią ziemię (ta jest za darmo) i z niej go dopiero uzyskują, zagęszczają. Od miejsca za darmo do użycia potrzeba technologii oraz pracy (wiedzy i umiejętności), pojawiają się koszty techniczne i humanistyczne. Dziś humanistyczne są takie same na obu planetach. Koszty technologiczne na OZEiorum są innowacyjnie tańsze, ale bez infrastruktury i układanie od zera to droższe. Na planecie WĘGIELiorum stare i z infrastrukturą to tańsze, ale do remontu i modernizacji to droższe.

            To jest w tym ujęciu:
            – „nie mieli statków, więc musieli je wybudować”
            – „dostali od minionej cywilizacji”

          • A na Ziemi ludzie dłużej żyją i chcieliby rozwoju humanizmu i jakości w godnej pracy, w edukacji, w kulturze, w powszechnej, specjalistycznej i zaawansowanej opiece i w medycyny. Oczekują tego do nauki i inżynierii, technologii i techniki. Skoro tego nie czyni to sięgają do kosmicznego humanizmu. Ucieczki na Marsa. Itp., itd., ect., ect. Nie mniej i nie więcej, prawda czy fałsz?

        • [quote name=”Lechu”][quote name=”kos-mi-ci”]

          …..

          … Nadejdzie jednak nieuchronnie czas spłacania kredytów za nowe statki na i tej planecie…[/quote]
          no szacun – teraz mamy rozjaśnione, znaczy warto pytać

          • [quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Lechu”][quote name=”kos-mi-ci”]

            …..

            … Nadejdzie jednak nieuchronnie czas spłacania kredytów za nowe statki na i tej planecie…[/quote]

            no szacun – teraz mamy rozjaśnione, znaczy warto pytać[/quote]

            I właśnie z tego powodu może agencje doradcze wskazują, że OZE przetrwa, a węgiel nie przetrwa. W tej idei obie energetyki są w pierwszym wspólnym cyklu planetarnym. To może być światło jak długoterminowi inwestorzy ujmą jedną i drugą metodę energetyczną.

      • [quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Energetyk PM2″]Szanowny Panie Redaktorze,

        ……………….

        Nie wiem co jest bardziej idiotyczne: dopłaty do PV czy do zgazowania węgla. Dobra wróc! Dopłaty do zgazowania węgla są bardziej idiotyczne.

        Pozdrawiam
        Energetyk PM

        [/quote]

        No i własnie to jest kluczowe pytanie w temacie węgiel kontra OZE i odwrotnie bo:

        1. OZE mówi, że nieprawda, że energia odnawialna jest droższa niż węglowa, wręcz przeciwnie, ale mimo to chce koniecznie wsparcia (kasy)

        2. węgiel mówi, że nieprawda, że energia węglowa jest droższa niż odnawialna, wręcz przeciwnie, ale mimo to chce koniecznie wsparcia (kasy)

        czy ktoś może nam wyjaśnić czy możliwe jest żeby obydwa twierdzenia były prawdziwe?[/quote]

        Przyjmijmy że oba twierdzenia są prawdziwe. Oba twierdzenia mają zbiór wspólny – chcą kasy. Rozwiązanie jest proste: zabrać kasę jednym i drugim. Obecna władza zrealizowała to pokrętnie- zabrała kasę OZE i dała „węglowi”. Problemem jest nierówne traktowanie.

      • Jasne, już wyjaśniam. Obie strony prawie zawsze mówią o czymś innym. Pierwszy wariant: jedni mówią o kosztach, a inni o cenach. A czasem te dwie wielkości różnią się zyskiem lub stratą. Drugi wariant: węglowym częściej się zdarza mówić o niepełnych kosztach ich ulubionej technologii, z pominięciem np. różnych kosztów ochrony środowiska ziemskiego i kosztów schorzeń hm ziemian… Miłośnicy OZE z kolei grzeszą mniej, chociaż rzadko są skłonni do wyceny kosztu ich pierwszeństwa dostaw do sieci i kosztów bilansowania rezerwowania mocy dla ich chwiejnych dostaw.

        • [quote name=”Ziemski”]Miłośnicy OZE z kolei grzeszą mniej, chociaż rzadko są skłonni do wyceny kosztu ich pierwszeństwa dostaw do sieci i kosztów bilansowania rezerwowania mocy dla ich chwiejnych dostaw.[/quote]
          Koszty bilansowania akurat ponoszą producenci każdego OZE pow 500 kW. Spółka obrotu potrąca kwotę rzędu 10-20 zł za MWh od ceny prezesa URE.

          A tak przy okazji…. Kiedyś zapytałem Panią ze spółki obrotu czy źródło 1 MW przyłączone do sieci SN 10 km od GPZ nie powinno płacić mniej za bilansowanie niż źródło 8 MW przyłączone do szyn tej samej stacji. Pani prywatnie przyznała mi rację (trafił się rzadki przypadek wykształconej „elektryczki” na tej posadzie), ale oficjalnie że dla Spółki obrotu oba te źródła to jedno i to samo… Wnioski każdy może wyciągnąć sam.

          • PGE pobiera jeszcze dodatkową opłatę za wprowadzanie energii OZE w nocy. Ja z kolei zapytałem o szczegóły i metodę tego bilansowania handlowego i również otrzymałem szczerą odpowiedź od światłego energetyka, że to tylko para-podatek i że nic nie muszą robić, bo generacja energii z wiatru nie przewyższa wolumenem standardowej rezerwy jaka musi być w systemie dla tej części poboru energii którego nie są w stanie prognozować.

    • [quote name=”Energetyk PM2″]Szanowny Panie Redaktorze,
      PS Jak jestem zalogowany to nie mogę dodawać komentarzy 🙁 Cenzura ?[/quote]
      Dzień dobry, dziękujemy za informację. Możliwość komentowania po zalogowaniu powinna być już przywrócona. Przepraszamy za błąd techniczny i będziemy wdzięczni za informacje gdyby pojawiały się jakieś problemy

      • Komentarz techniczny: Bywa, często, nie ukazują się komentarze niezależnie od tego czy się kliknie na stronie głównej link tytułu czy w module tematycznym, a pod linkiem jest takie samo wskazanie adresowe strony. Jednak nie trwa to długo, do kilku minut.

  7. Przyszłość energetyki to nie solary i wiatraki, przyszłość to reaktory torowe na ciekłych solach fluoru LFTR.
    Paliwem w LFTR jest tor Th-232, który w reaktorze zamienia się w rozszczepialny U-233:
    232Th(n) → 233Th(β−,22 min) → 233Pa(β−, 27 dni) → 233U

    Wyliczmy zalety:
    – toru-233 na Ziemi jest 4 razy więcej niż uranu U-238 + U-235, tor jest odpadem kopalnianym, występuje na całym świecie, nawet w Polsce, nie będzie wojen o zasoby;
    – reaktory torowe LFTR pracują w niskim ciśnieniu;
    – chłodziwem są stopione sole umożliwiające wysokie temperatury eksploatacji ok. 600 st. C (wyższa sprawność);
    – brak wody jako chłodziwa nie zagraża wybuchem przegrzanej pary, przez co nie jest konieczna wielka osłona ciśnieniowa;
    – reaktor torowy na ciekłe sole LFTR jest samoistnie bezpieczny – wraz ze wzrostem temperatury rdzenia ponad poziom temperatury eksploatacyjnej reaktor ciekłosolny spowalnia (rozszerzalność cieplna soli);
    – reaktor torowy na ciekłe sole LFTR w przypadku dodania zbyt dużej ilości toru spowalnia reakcję, „zadławia” się protaktynem Pa-233, który w U-233 zmienia się w ciągu wielu dni (ok. poł. rozpadu – 27 dni); Pa-233 ma duży przekrój czynny spowalniając reakcję;
    – tor w reaktorze wypalany jest w 99%, uran w cyklu uranowo-plutonowym tylko ok. 0,7 %;
    – spalenie 1 tony toru-232 w LFTR odpowiada 35 tonom wzbogaconego uranu (czyli 250 ton wydobytego), co odpowiada 4 mln ton węgla (4 miliony ton);
    – współczynnik powielania wynosi tylko 1,06, tak więc na wyprodukowanie dwukrotności wsadu inicjującego potrzeba 25 lat;
    – wśród odpadów jest wiele cennych metali i izotopów, pozostałe odpady mają aktywność przez 300 lat, te z reaktorów uranowo-plutonowych przez setki tysięcy lat;
    – w reaktorach LFTR może „przepalać” odpady (aktynowce) z reaktorów uranowo-plutonowych;
    – reaktor LFTR może pracować też na U-235 (potrzebny do rozruchu), ale również na domieszkowym Pu-239 z rozbrajanych głowic jądrowych;
    – reaktory LFTR są bardziej „skalowalne”, można konstruować je od mocy np. 100 MW, być może w przyszłości będą powstawać w produkcji seryjnej;
    – reaktory torowe LFTR są elastyczne w eksploatacji, można nimi nadążać za poborem energii z sieci;
    – uzupełnianie paliwa i reprocessing następują bez przerywania pracy reaktora;
    – tor-232 i uran-233 w reaktorze LFTR rozpuszczone są w solach nośnych, tworząc płynną postać paliwa – przy awarii zasilania przegrzane paliwo może roztopić korek i zlać się grawitacyjnie do bezpiecznych, podkrytycznych kadzi pod reaktorem, reaktor nie stopi się, bo już jest stopiony 😉

    Eksperymentalny reaktor tego typu o mocy cieplnej 8 MW – wykorzystujący torowy cykl paliwowy – działał w USA (1965 – 1969) w Oak Ridge (Manhatan Project). Pomysłodawcami byli Weinberg i Teller. Naukowcy przed weekendem w piątek zlewali ciekłe paliwo do kadzi, a w poniedziałek tłoczyli z powrotem do reaktora i reaktor ruszał.

    Wady:
    – wydziela się tryt H-3, toksyczny, przenikający ścianki, trudny do wydzielenia;
    – sole fluorowe są toksyczne, ale przemysł chemiczny obsługuje bardziej groźne substancje;
    – konieczne są odporne na ciężkie warunki materiały – już powstały i powstają kolejne, na bazie węgla i ceramiki.

    Znacząco więcej zalet, dlaczego ta technologia nie jest stosowana ?

    Odpowiedź jest prosta – najpierw technologię blokowały armie mocarstw, reaktory torowe LFTR są bezużyteczne dla wojska, nie da się w nich wyprodukować plutonu Pu-239, tylko niewiele Pu-238 (bezużyteczny w bombie), a uran U-233 w trakcie procesu powielania w reaktorze jest zanieczyszczony silnie radioaktywnym U-232.

    Teraz technologię LFTR blokują antyatomowi zawsze-sceptycy i paradoksalnie… lobby przemysłu atomowego, ponieważ nowa technologia to nowe wyzwania i brak zwrotu nakładów z obecnego przemysłu atomowego. A także koniec strumienia pieniędzy z przygotowywania prętów paliwowych, bo tor do można dosypywać łopatką (w przenośni – trzeba utworzyć sól fluorową 😉
    Po trzecie – ciemniactwo albo interesowność decydentów.

    I oto w 2011 roku wielki program torowy LFTR uruchomiły Chiny. Ze względu na smog z elektrowni węglowych do 2030 roku zbudują 100 reaktorów, w tym 60 torowych (o ile dobrze pamiętam). Indie oddadzą pierwszy reaktor torowy na bazie Candu w przyszłym roku, programy badawcze uruchomiono też w Czechach Norwegii, Izraelu i… znowu w USA.

    To jest przyszłość energetyki, nie reaktory uranowo-plutonowe, nie wiatraczki i solarki, dobre dla domu czy osiedla, pracujące przecież kilkadziesiąt godzin w roku, a nie dla bezpieczeństwa energetycznego. Niestety, w Polsce informacje o reaktorach torowych skutecznie tłumi lobby przemysłu atomowego, bo chcą nam postawić stare reaktory generacji 3+, stare w obliczu zmian.

    —-> Więcej info na wiki i energy from thorium.com.

    • W idei energetycznej jest konkurencja. Energetyka oparta na formie jądrowej związana jest z podziałem oraz łączeniem jąder. Zatem w przyszłości mogą być na własnym podwórku dwie konkurencyjne oferty. Wendelstein 7-X, [https://pl.wikipedia.org/wiki/Stellarator].

      Zatem czyja miara będzie w przyszłości lepsza – dzielenia czy łączenia jąder?

      • [quote name=”MIT”]W idei energetycznej jest konkurencja. Energetyka oparta na formie jądrowej związana jest z podziałem oraz łączeniem jąder. Zatem w przyszłości mogą być na własnym podwórku dwie konkurencyjne oferty. Wendelstein 7-X, [https://pl.wikipedia.org/wiki/Stellarator].

        Zatem czyja miara będzie w przyszłości lepsza – dzielenia czy łączenia jąder?[/quote]
        Pożyjom, uwidim

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: [email protected]