Spis treści
Ministerstwo Finansów proponuje wprowadzenie czasowego podatku od nadzwyczajnych zysków (windfall tax) osiąganych przez firmy paliwowe w okresie od 1 marca do 31 grudnia 2026 r. Danina ma objąć przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją paliw ciekłych w Polsce oraz podmioty handlujące na krajowym rynku paliwami sprowadzanymi z zagranicy.
Resort argumentuje, że część sektora osiągnęła ponadprzeciętne zyski wskutek gwałtownego wzrostu cen ropy i paliw wywołanego kryzysem na Bliskim Wschodzie, a nie dzięki poprawie efektywności.
Podstawą opodatkowania będzie wyłącznie ta część przychodów, która przekracza poziom uznany za normalny. Zostanie ona wyliczona poprzez porównanie faktycznie osiągniętych wyników z hipotetycznymi przychodami obliczonymi przy zastosowaniu historycznej marży przedsiębiorstwa z ostatniego zakończonego roku obrotowego, powiększonej o 20 proc. Od tak ustalonej nadwyżki ma zostać pobrany podatek według stawki 75 proc.
Wpływy z nowej daniny mają zasilić budżet państwa i częściowo zrekompensować koszty działań osłonowych podjętych przez rząd, takich jak obniżenie VAT i akcyzy na paliwa oraz wprowadzenie maksymalnych cen detalicznych.

Według oceny skutków regulacji podatek ma przynieść budżetowi około 5 mld zł dodatkowych dochodów, z czego 4,75 mld zł jeszcze w 2026 r., a pozostałe 250 mln zł w 2027 r. w ramach rozliczenia za grudzień.
Resort założył, że około 60 proc. podatku przypadnie na Orlen.
Przy prognozowanych wpływach rzędu 5 mld zł oznaczałoby to, że największy polski koncern zapłaci 3 mld zł.
Orlen ogłosił doskonałe wyniki za pierwszy kwartał 2026 -8,5 mld zł zysku. Wypłaci też 9,3 mld zł dywidendy za zeszły rok, z czego ok. 4,6 mld zł zasili Skarb Państwa.
Tydzień sporów w rządzie o regulacje; repowering wiatraków jednak na 30%
Ministerstwo klimatu ostatecznie przeforsowało na rządzie swoją wersję zmiany rozporządzenia środowiskowego i przyrost mocy w wyniku repoweringu farm wiatrowych, dla którego nie trzeba nowej decyzji środowiskowej wyniesie 30%. W trakcie konsultacji branża postulowała 60 albo i 70%, a na ostatniej prostej ministerstwo energii wnioskowało o 50%. Przyjęte przez Radę Ministrów rozporządzenie przewiduje jednak 30% przy spełnieniu szeregu warunków, w tym odległości od terenów chronionych ze względu na ptaki i nietoperze. Będzie można zbudować nowy, mocniejszy wiatrak, ale nie dalej niż 150 m od likwidowanego starego.
MKiŚ twierdzi, że dzięki większemu Capacity Factor nowych turbin wiatrowych ilość energii z przebudowywanej w ten sposób farmy może wzrosnąć nawet o 130%.
Pytanie, czy jacyś inwestorzy zdecydują się na taką poprawę parametrów farmy, skoro mogą dalej eksploatować to, co jest bez ryzyka i zatrzymywania farmy dla kosztownych inwestycji, a instalacja nowych wiatraków wymaga przecież wielomilionowych inwestycji, dla których trzeba stworzyć nowy model finansowy.
Magazyny jednak trafią do bloków?
Minister energii Miłosz Motyka zadeklarował, że proponowane przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii przepisy, dotyczące montażu magazynów energii elektrycznej w mieszkaniach idą za daleko i zostaną zmienione.
Dla przypomnienia, w projekcie rozporządzenia WT, czyli o warunkach technicznych dla budynków MRiT zaproponowało tak daleko idące restrykcje dla montażu domowych magazynów energii, że w praktyce mało kto będzie się w stanie zdecydować na montaż takiej baterii.
Co prawda w trakcie uzgodnień i konsultacji MRiT zapowiedziało modyfikację proponowanych przepisów, ale były to zapowiedzi dość mgliste, bez deklaracji wycofania się z absurdalnych wymagań rzekomego bezpieczeństwa.
I Miłosz Motyka, i Michał Jaros odpowiedzialny z projekt w MRiT są z PSL, teoretycznie więc łatwiej będzie im znaleźć wspólny język, jednak wygląda to bardziej na spór techniczny a nie polityczny.
Czytaj też: Jak bezpiecznie zainstalować magazyn energii w mieszkaniu?
Nowe rozporządzenie systemowe
Pojawił się też projekt nowego rozporządzenia systemowego dla energii elektrycznej, w którym operator przesyłowy PSE dostałby wreszcie jakieś narzędzie do dyscyplinowania uczestników rynku energii elektrycznej, którzy nie bilansują odpowiednio swoich pozycji.
W ostatnim miesięcznym raporcie o bilansowaniu – za kwiecień tego roku – PSE stwierdzają, że jego jakość dalej jest niska. Efektem jest niemal codzienne nierynkowe redysponowanie OZE, czyli odgórne przycinanie ich produkcji z przyczyn bilansowych. Sam operator nazywa taki sposób zarządzania systemem „aberracją”.
Z projektu wynika, że operator dostanie narzędzie w postaci „zachęty” które wpisze sobie do Warunków Dotyczących Bilansowania.
URE: 27 tys. małych firm korzystało na koniec 2025 r. z taryf dynamicznych
Prezes URE opublikował dane o klientach, korzystających w 2025 roku z taryf dynamicznych. Na koniec roku liczba takich umów w segmencie mikro- i małych przedsiębiorstw, czyli w grupach taryfowych C i G wynosiła 27 tys., a odbiorcy ci odpowiadali za 5,5% zużycia prądu w tych grupach. W ciągu całego roku liczba takich odbiorców wzrosła o 12,5%.
Znacznie mniej popularne były taryfy dynamiczne w grupie gospodarstw domowych. Na koniec zeszłego roku korzystało z nich 4,8 tys. klientów, czyli 0,03% tych odbiorców, odpowiadających za zużycie 0,05% energii w tej grupie. Dla gospodarstw domowych średnia ważono wolumenem roczna cena w taryfach dynamicznych wynosiła – w zależności od sprzedawcy – od 769 do 476 zł za MWh. Duże różnice w poziomie średniej ceny wynikały głównie z różnic w średnim profilu zużycia odbiorców – ocenił regulator.
Według danych URE, 4 spośród 10 sprzedawców oferujących gospodarstwom domowym taryfy dynamiczne osiągnęło przeciętną cenę sprzedaży poniżej ceny w zamrożonej w zeszłym roku na poziomie 500 zł za MWh podstawowej taryfy G11.