1. Główna
  2. >
  3. Rynek
  4. >
  5. Zima wysysa magazyny gazu. Ciśnienie na rynku rośnie

Zima wysysa magazyny gazu. Ciśnienie na rynku rośnie

Ostra zima opróżnia błyskawicznie magazyny gazu w Europie Zachodniej. W trzecim tygodniu fali chłodów widać też już nerwowość wśród traderów. Gaz na spocie kosztuje ponad 40 euro za MWh.
LNG Świnoujście. Fot. Gaz-System
Fot. Gaz-System

Pod koniec stycznia 2026 roku stan wypełnienia wszystkich unijnych magazynów gazu wynosił niecałe 45%, najmniej od 4 lat. Co więcej, tempo opróżniania jest na poziomie poprzedniej mroźnej zimy, czyli z przełomu lat 2020 i 2021. Tyle, że wtedy gazu w magazynach było znacznie więcej. Prognozy pogody w dającej się przewidzieć przyszłości nie widzą ocieplenia, zatem prawie na pewno tempo wypływu gazu z magazynów będzie wysokie. Mamy więc dwa pytania:  na ile wystarczy zmagazynowanego gazu, oraz drugie: co będzie wiosną, gdy chłody się skończą i nadejdzie czas gromadzenia zapasów na następny sezon? 

W magazynach widać dno

W obecny sezon zimowy Europa wchodziła z najniższym od lat poziomem zapasów. Pod koniec listopada 2025 roku średnie wypełnienie wynosiło ok. 82%, podczas gdy rok wcześniej było to 86%, a w dwóch poprzednich latach wskaźnik ten był grubo większy niż 90%. Mniej gazu na początku zimy było tylko w 2021 roku, po tym jak Rosjanie zaczęli przerywać swoje dostawy do UE. 

magazyny luty26

Tyle że tamte zimy okazały się łagodne, prawie bez ujemnych temperatur, o śniegu nie wspominając. Obecna przyniosła falę chłodów, nic więc dziwnego, że gaz z magazynów zaczął się ulatniać w niespotykanym od dawna tempie. 

W ostatnim tygodniu stycznia poziom zapasów w Niderlandach spadł poniżej 30%. Francja Niemcy, Belgia mają ich nieco więcej, na poziomie 35%. Gdyby tempo opróżniania się utrzymało, to w Niemczech za niecałe 40 dni, czyli na początku marca magazyny będą puste. W przypadku Francji i Niderlandów to zaledwie miesiąc – dokładnie 33 dni. Belgia, przy identycznych założeniach ma zapasy na 29 dni.

Dla porównania Włochy, z 60% stopniem wypełnienia mają zapasy na 100 dni przy obecnym tempie opróżniania.

Polska też specjalnie nie musi się martwić, mamy magazyny zapełnione w 68%, czyli przy tempie opróżniania z 26 stycznia gazu jest na prawie 3 miesiące. Wszystko to przy założeniu obecnego tempa, biorąc uśrednione tempo z ostatniego okresu wyniki mogą się różnić, ale niezbyt znacząco.

Początek lutego w środkowo-zachodniej Europie nadal ma być mroźny, i jeśli temperatura nie pójdzie w górę w drugiej połowie miesiąca to u zachodnich sąsiadów mogą pojawić się nerwy, a nawet pomysły na ograniczenie zużycia. 

Na razie analitycy mówią, że powodów do paniki nie ma. – Nawet przy najbardziej surowej zimie, takiej jak w 2018 r., Europa zakończy zimę z 11 proc. gazu w magazynach. To nie jest jeszcze poziom na tyle niski, aby spowodować blackouty – mówi w „Financial Times” Olympe Mattei d’Ornano, analityk Bloomberg BNEF.

Ceny idą w górę

Nadejście chłodów i mrozów na początku stycznia rynek początkowo przyjął spokojnie. Dopiero w drugiej dekadzie stycznia ceny na niderlandzkim TTF zaczęły piąć się w górę. Dość powiedzieć, że 8 stycznia kontrakt z dostawą w lutym był wyceniany na niecałe 28 euro za MWh, a 24 stycznia osiągnąć chwilowy szczyt, przekraczając 40 euro. Czyli zdrożał o ponad jedną trzecią! W podobny sposób zachowały się produkty na kolejne miesiące, i choć skala zwyżek była nieco mniejsza, to i tak sięgała 30%. 

Polska giełda podążyła za Zachodem, na TGE gaz na spocie zdrożał w tym samym okresie o 32%, a z dostawą w lutym nawet o 40%, choć potem trochę staniał. 

Można zacząć się zastanawiać, co stanie się, jeśli za trzy tygodnie zima nie odpuści. Oczywiście Amerykanie produkują mnóstwo LNG i chętnie sprzedadzą go na spocie, tyle że nie będzie tanio. A to dlatego, że i w USA gaz gwałtownie podrożał, także za sprawą pogody i fali mrozów, ogarniającej całą wschodnią część kraju. Nie dość, że wywindowała popyt, to jednocześnie wydobycie gazu spadło o 10%.

Na amerykańskiej giełdzie Henry Hub w ostatniej dekadzie stycznia ceny kontraktów na luty sięgnęły 5$ za mmBtu, czyli wspięły się na wysokość nie widzianą od lat. Po aktualnym kursie wymiany to tylko 14 euro za MWh, ale ten gaz trzeba jeszcze kupić i sprowadzić do Europy.

„Financial Times”  odnotowuje też zmianę nastrojów wśród grających na gazowej giełdzie funduszy, potocznie zwanych „spekulantami”.  W połowie stycznia większość zaczęła zajmować „długie” pozycje czyli grają na wzrost cen, choć od połowy października obstawiały raczej spadki.

Gaz płynie do Polski

Do opróżniania zachodnich magazynów gazu przyczynia się w pewnym stopniu Polska. Otóż po radykalnym obniżeniu przez Gaz-System od 1 stycznia taryfy przesyłowej na gazociągu jamalskim, przez rewers w Mallnow gaz popłynął w kierunku wschodnim szerokim strumieniem. Średnio jest to 28 mln m sześc. dziennie, czyli ponad jedna czwarta szczytowego krajowego zużycia, które w styczniu pobiło kilka rekordów, sięgając 100 mln m sześc. dziennie. A dodatkowe 4 mln m sześc. dziennie płynie przez interkonektor w Lasowie.

Jak widać, ceny na Zachodzie dalej są na tyle atrakcyjne, że opłaca się gaz importować z Niemiec. Dodatkowo w tym okresie eksportowaliśmy średnio 11 mln m sześc. dziennie na Ukrainę.

Wiosna nie ucieszy traderów 

Po gazowej zimie przychodzi jak zwykle sezon letni, kiedy to magazyny się napełnia. W zeszłym roku mieliśmy do czynienia z niezwykła sytuacją. Gaz z dostawami w kwietniu, maju i kolejnych miesiącach letnich na TTF był mniej więcej w tej samej cenie, co ówczesne wyceny kontraktów na miesiące zimowe 2025/2026. A to oznaczało, że traderom nie opłacało się kupować gazu latem, żeby go zmagazynować i zarobić na sprzedaży zimą, kiedy ceny zazwyczaj były wyższe.

W Niemczech pojawił się nawet pomysł dopłat za magazynowanie, ale w końcu upadł, a decydujący dla opłacalności całego interesu spread lato/zima w końcu doszedł do poziomu opłacalności, choć i tak był kilkukrotnie niższy niż w poprzednich latach. To był też jeden z czynników zgromadzenia jesienią mniejszych zapasów. 

W tym roku nagle mamy powtórkę z rozrywki. Wyceny kontraktów z dostawą w cieplejszej połowie roku są niemal takie same, jak i tych na następną zimę. Spready są poniżej 0,5 euro na MWh, a to sporo poniżej granicy opłacalności. Zobaczymy, czy sytuacja ta utrzyma się, kiedy minie bieżący ból głowy, związany z zimą.

Jedno jest pewne, z obecnego sezonu zimnego Zachodnia Europa wyjdzie z prawie pustymi magazynami gazu i potrzebne będą duże zakupy, aby zgromadzić zapasy. Ceny będą więc pod presją tego popytu. A zachowanie cen na następną zimę na razie jest niewiadomą. Niewykluczone więc, że na rynku pojawi się ten sam problem, co przed rokiem. 

Tydzień Energetyka: Hakerzy wykorzystali słabe hasła w farmach wiatrowych i PV; Nasze drogie gazówki; Embargo na rosyjski gaz formalnie zatwierdzone; Koniec butanu z Rosji; 300 GW offshore na Morzu Północnym.
Cyber
Partner działu Klimat:
Zielone technologie rozwijają:
Technologie wspiera:
Liczniki zdalnego odczytu zainstalowano już u około połowy gospodarstw domowych. Natomiast łączna liczba tego typu urządzeń w polskiej sieci elektroenergetycznej zbliża się do 10 mln. Jednak poszczególni dystrybutorzy znacząco różnią się tempem realizacji ustawowych obowiązków.
Inteligentne liczniki 2026
Liczniki zdalnego odczytu zainstalowane do końca 2025 roku.
TGE wraz z PSE i TAURON Dystrybucja rozpoczynają prace nad giełdową platformą usług elastyczności. Ma ona umożliwić handel ofertami zwiększania lub redukcji zużycia energii, zgłaszanymi przez operatorów sieci i realizowanymi przez uczestników rynku. Po raz pierwszy pojawią się też produkty tworzone przez samych uczestników.
gielda energia
Technologie wspiera: