Spis treści
Usługi elastyczności polegają na czasowym dostosowaniu poboru lub generacji energii do aktualnych potrzeb systemu elektroenergetycznego. Mogą być świadczone między innymi przez aktywnych odbiorców, magazyny energii, źródła wytwórcze czy agregatorów. W założeniu pozwalają efektywniej wykorzystywać istniejącą infrastrukturę sieciową bez jej przewymiarowania, czyli kosztownych inwestycji w coraz to nowe elementy.
Zorganizowana na TGE platforma ma być miejscem, w którym najróżniejsi uczestnicy rynku energii elektrycznej – odbiorcy energochłonni, agregatorzy, operatorzy magazynów, czy wytwórcy z OZE będą oferować swoje możliwości redukcji lub zwiększenia poboru energii elektrycznej w zależności od bieżącej sytuacji w systemie elektroenergetycznym. Jego bilansowanie staje się coraz bardziej złożone, a operator przesyłowy PSE już niemal codziennie sięga po ostateczność – nierynkowe redysponowanie OZE, czyli po prostu odłączanie tych źródeł.
Elastyczność na giełdzie to dopiero projekt, ale coraz większy
Jak poinformował przy okazji podpisania porozumienia Mariusz Buraczyński, wiceprezes TGE ds. operacyjnych, platforma jeszcze nie działa, a uczestnicy porozumienia na razie definiują produkty, którymi będzie się handlować, oczekują też niezbędnych zmian legislacyjnych. Z wcześniejszych wypowiedzi przedstawicieli TGE wynika, że platforma mogłaby ruszyć w 2027 roku. Jak wspomniał w styczniu br. prezes TGE Piotr Listwoń, jedna platforma dla całego kraju daje odpowiednią efektywność kosztową i funkcjonalną.
„Rozwój usług elastyczności będzie jednym z kluczowych elementów budowy nowoczesnego systemu elektroenergetycznego, a coraz większą rolę odegrają w nim agregatorzy, którzy integrują potencjał rozproszonych zasobów i udostępniają go tam, gdzie jest najbardziej potrzebny” – wyjaśnił Mariusz Buraczyński. Jak dodał, platforma będzie mogła poprawić nie tylko jakość działania sieci dystrybucyjnych, ale może zaktywizować potencjał regulacji swojego zużycia u małych podmiotów.

Na elastyczność liczy PSE
Od stycznia w projekcie są już PSE i Tauron Dystrybucja. Przy podpisywaniu wtedy z TGE odpowiedniego porozumienia prezes PSE Grzegorz Onichimowski podkreślał, że oferty z platform elastyczności mogą być wykorzystywane także przez operatora przesyłowego jako dodatkowe narzędzie poprawiające efektywność zarządzania pracą sieci.
„Współpraca przy tworzeniu platformy obrotu, ułatwiającej pozyskiwanie służących do tego usług na zasadach rynkowych, wpisuje się w nową strategię PSE, której głównym celem jest przygotowanie systemu do pracy w warunkach bezemisyjnej energetyki” – mówił wtedy Onichimowski.
„Mamy na pokładzie wszystkie wymagane kompetencje. Pracujemy nad uruchomieniem platformy, wybraliśmy już jej dostawcę” – skomentował wiceprezes PSE Konrad Purchała. W dzisiejszym świecie, gdzie 96% OZE jest przyłączonych do sieci OSD, aktywacja zasobów w sieciach dystrybucyjnych do oferowania usług i pokazywania swojej elastyczności na rynku ma fundamentalne znaczenie – dodał Purchała.
Problem bilansowania
O tym, że bilansowanie polskiego systemu, zwłaszcza w okresach wysokiej generacji OZE świadczy częstotliwość i skala redysponowania. Odpowiedzialne za zbilansowanie systemu PSE praktycznie codziennie w okresie wiosenno-letnim polecają ograniczać produkcję OZE, przede wszystkim fotowoltaiki, ale czasami też i farm wiatrowych. A w comiesięcznych raportach o bilansowaniu PSE narzeka na niską jego jakość, mimo wprowadzeniu 2 lata temu zachęt.

„Część uczestników rynku nadal systematycznie pozostaje niezbilansowana. Powtarzające się duże niezbilansowanie utrudnia planowanie pracy i prowadzenie ruchu systemu. Okresowo wartości niezbilansowania są tak duże, że wyczerpują rezerwy mocy nie tylko w Polsce, ale także w krajach sąsiadujących, dostępne w ramach europejskiej platformy PICASSO. Aktywowane są wtedy ostatnie dostępne, a więc najdroższe, oferty ze stosu cenowego” – czytamy w raporcie za maj 2026.
„W efekcie ceny niezbilansowania osiągają poziom nawet dziesiątków tysięcy złotych za MWh, podczas gdy ceny na rynku hurtowym w tym samym czasie pozostają wielokrotnie niższe” – zaznacza operator przesyłowy. I najwyraźniej liczy, że dzięki dodatkowym instrumentom rynkowym uda się jakość bilansowania podnieść. Zachętami finansowymi, a nie środkami przymusu w postaci redysponowania.
—
Tekst powstał we współpracy z Towarową Giełdą Energii S.A.
