1. Główna
  2. >
  3. Sieci
  4. >
  5. Połączmy bilansowanie rynku gazu z bilansowaniem na rynku energii

Połączmy bilansowanie rynku gazu z bilansowaniem na rynku energii

Przejęcie przez elektrownie gazowe roli głównego dostarczyciela mocy w systemie spowoduje de facto połączenie rynków bilansowania gazu i bilansowania energii. Trzeba dla nich wymyślić nowy mechanizm, ale jak najbardziej rynkowy, bez zbędnej biurokracji
magazynowanie gazu

Przedstawiona w artykule Aleksandra Zawiszy propozycja dalszego obciążenia rynku gazu pogłębionym procesem bilansowania nie jest kierunkiem pożądanych zmian. Jeśli ktoś pobiera wieczorem więcej gazu niż wprowadza do systemu to powinien oczywiście płacić za to po cenie adekwatnej do popytu i podaży z tej właśnie godziny. Jednak proponowany system nowych obowiązków bilansowania narusza zasadę praw nabytych i prowadzić będzie do znacznego obciążenia innych klientów rynku.

To rynek powinien zdecydować czy bardziej opłaca się bilansowanie poprzez system magazynów energii czy poprzez system magazynów gazu.

Jak wygląda dobowy bilans gazu

Obecnie mamy w systemie gazowym nasze wspólne dobro (będące de facto własnością całego społeczeństwa) – jest nim te 300 mln m3 (akumulacja systemu gazowego). Mamy też niewielkie magazyny gazu, wreszcie zabrano je od monopolisty, który od wejścia na giełdę przez prawie 20 lat mało w nie inwestował.

Brak magazynów gazu powoduje, że następuje sytuacja opisana w artykule Aleksandra Zawiszy- zacznie brakować gazu wtedy gdy nagle PSE zażąda uruchomienia dużej ilości mocy.

Dzięki opisanej akumulacji operator systemu gazowego może przesuwać z jednej godziny na inną potrzebę zbilansowania systemu gazowego. Obecna doba szczytowa to 88 mln m3, ale po zmianach na rynku ( po kolejnym etapie dekarbonizacji) oraz przy dużej ilości elektrowni gazowych maksymalny pobór dobowy wyniesie powiedzmy 220 mln m3 dziennie. Zatem to nowe obiekty gazowe stworzą na tym rynku silne wahania poboru gazu.

Autor artykułu podaje swoją ocenę (173 mln m3 dziennie) zdolności dostarczania gazu do systemu obecnie, co jest nieporozumieniem – nie podaje z jakich kierunków wyliczył sobie tę liczbę.173 mln m3 jest jakąś fikcją, gdyby tak było to w przekroju roku zdolność wejścia do systemu wynosiłaby 62 mld m3 rocznie (173*365), a to jest oczywisty bezsens.

To jest tylko chwilowa, krótkookresowa zdolność dostarczania do systemu z wykorzystaniem pomocy sąsiedzkiej i z wykorzystaniem ww. akumulacji w systemie. W czasie dłuższej dunkelflaute czy też w razie zaburzeń politycznych czy ekonomicznych po stronie niemieckiej nie ma możliwości zasilenia systemu na poziomie 173 mln m3.

Wejścia do systemu, co do których mamy techniczną pewność działania dają tylko 133 mln m3 dziennie:

  • 27,5 mln m3 z Baltic Pipe
  • 23,4 mln m3 maksymalna moc gazyfikacji na „starym” terminalu LNG
  • 82 mln m3 maksymalna moc (obecnie) odbioru z PMG plus z zapasów obowiązkowych

Pozostała różnica (173 – 133) to są jakieś „założone” przez autora możliwości wprowadzania gazu do systemu od sąsiadów (Niemiec, Litwy, z południa czy z Ukrainy). Nawet te 27,5 mln m3 z Baltic Pipe jest dostępne pod warunkiem zakupu sporej ilości dodatkowego gazu w Norwegii, nasz monopolista nie ma tam tyle złóż aby swoim gazem zapełnić Baltic Pipe na 100 %. Jeśli inni klienci zapłacą za gaz w Norwegii więcej, to przez Baltic Pipe popłynie mniej surowca.

Gazowa pułapka – Mapa 2

Anno Domini 2025 nasz system daje sobie radę nawet w sytuacji gdy nie będzie pomocy od sąsiadów i wszystkie opisane nasze własne punkty wejścia będą działać bezawaryjnie. Jednak rezerwa to tylko 132 – 88 = 44 mln m3, a nawet mniej bo w drugiej połowie zimy zdolność oddawania gazu do systemu z magazynów jest niższa.

Co się stanie gdy zaczną pracować gazówki

A teraz umownie dodajmy do tego systemu kolejne tylko 6 GW mocy gazowych. Autor w swoim rysunku pokazuje zużycie dla bloku 1300 MW na poziomie 240 tys. m3/godzinę czyli 5,8 mln m3 dziennie.  Załóżmy sobie taki scenariusz:

– mamy taką samą sytuację gospodarczą jak obecnie i podobne zużycie przemysłu;

– mamy 3-4 tygodniowy okres nad Europą stabilnej zimnej pogody z temperaturami minus 10 – minus 14 i to w drugiej połowie zimy;

– Te dodatkowe (inne niż te co już pracują w roku 2025) 6 GW gazówek działa non-stop w czasie tych ciężkich 3-4 tygodni w podstawie systemu – zużywa 27 mln m3 dziennie (6 * 5,8/1,3).

Oczywiście PSE może niektóre z nich wyłączyć na kilka godzin gdy fotowoltaika da trochę energii, ale zakładam, że warunki pogodowe będą ciężkie. Zakładam, że podobna ilość „węglówek” (6 GW) już została wyłączona a system pracuje podobnie jak np. w lutym 2025;

– mamy w mniejszych miastach już wyłączoną większość ciepłownictwa na węglu i zamiast tego część miasteczek i ich mieszkańców zużywa gaz (w tym stolica) a sumarycznie te nowe obiekty zużywają (załóżmy) 13 mln m3 gazu dodatkowo – więcej niż w dotychczasowej sytuacji rynkowej.

– dodatkowo jeszcze w godzinach wieczornych mamy z rynku mocy także nowe 3 GW gazówek (ponad te, które skierowano do podstawy systemu) i działają one powiedzmy tylko 10 godzin dziennie w obu szczytach tj. porannym i wieczornym) czyli zużywają średnio dziennie 5,6 mln m3  (3/1,3)* (10/24) * 5,8.

Blogi gazowe lipiec 2025 2

W takim scenariuszu już za kilka lat system zaczyna balansować na krawędzi bo te rezerwowe 40 mln m3 się wyczerpie a my potrzebować będziemy dodatkowo 45,6 mln m3 dziennie (27 + 13 + 5,6) . Minimalną ulgę da nowy  FSRU w Gdańsku (i będzie to te 18 mln m3), ale to wszystko przy ważnym założeniu, że nie ma żadnej awarii na punktach wejścia do systemu.

Po co nam dodatkowa biurokracja

Autor twierdzi, że trzeba skrócić okresy bilansowania do kilku godzin i jednocześnie proponuje (dla wszystkich uczestników rynku!) opłaty motywacyjne, bilansowanie śróddzienne, zmiany ustaw i wiele innych zadań rozpisanych na 2,5 roku pracy dziesiątków osób. Będą dziesiątki narad, szkoleń, opinii i na końcu wprowadzimy sobie kosztowny potworek nowych rozliczeń.

Obecnie obowiązujący system bilansowania to ukryte de facto zakupy gazu w niektóre godziny i jego odsprzedawanie przez podmiot, który się nie zbilansował.

Aleksander Zawisza słusznie pyta, dlaczego podmiot ten ma bezpłatnie korzystać z tego systemu. Przecież jak coś jest za darmo to na pewno wszyscy zaczną tego używać jak najwięcej po to, aby nie płacić wysokich karnych opłat na rynku energii.

Autor wyciąga jednak z tego nieprawidłowy wniosek. Po prostu opłata za niezbilansowanie na jednym i drugim rynku powinna być proporcjonalna.

Dopóki te rynki były rozdzielone (bo nie było elektrowni gazowych pracujących dla rynku mocy) to obecnie obowiązujący system bilansowania był wystarczający. Ponadto, czego nie mówi autor artykułu, ten system łagodził pozycję monopolisty gdyż inne podmioty mogły się ratować bilansowaniem całodziennym a więc nie płaciły dodatkowych kosztów na rzecz monopolisty. Żądanie dokładniejszego bilansowania nakręcałoby i będzie nakręcać zyski monopolisty (szczególnie jak miał w swoim ręku magazyny gazu).

Jeśli teraz (poprzez akceptację wielu obiektów gazowych dla rynku mocy) dokonuje się scalenia ze sobą tych dwóch rynków (bilansowania gazu i bilansowania energii) to automatycznie trzeba wymyślić nowy mechanizm. Wahania zapotrzebowania na rynku energii a skutkiem ich gwałtowne pobieranie gazu z rynku nie powinny jednak powodować uderzenia finansowego w „niewinnych” klientów na tym rynku.

Jak to się robi w Ameryce

W USA zasady są ostre.  Jeśli ktoś nowy przyłącza się do jakiejś sieci (gazu czy energii elektrycznej) to jako nowy odbiorca musi płacić realnie wszystkie koszty wynikające ze swojej obecności a dotychczasowi uczestnicy rynku nie mogą ponosić z tego powodu nowych wyższych kosztów.

Zatem w USA (i tego pilnuje FERC) nowe podmioty (np. obiekty gazowe np. CCGT czy nowe data-center) muszą sobie zapewnić potrzebne „skoki” zasilania gazem/energią, ale tak aby inni dotychczasowi uczestnicy rynku nie ponosili nieuzasadnionych kosztów. Przykład to najnowsza decyzja FERC w sprawie sporu między Baltimore Gas and Electric Company a Columbia Gas Transmission w sprawie interpretowania siły wyższej i opłat rezerwacyjnych.

FERC w ostatnich dwóch tygodniach wydał też zasady i standardy dla koordynacji pomiędzy operatorami sieci gazowych a operatorami sieci wysokiego napięcia w okresach wzmożonego zapotrzebowania na usługi obu tych rodzajów. Spory o wykorzystanie sieci gazowych dotyczą np. rejonu Nowego Jorku i okolicznych stanów gdzie w okresie zimowym elektrownie gazowe muszą znacząco zmniejszać maksymalny pobór bo brakuje gazu pobieranego przez mniejszych odbiorców dla ogrzewania obiektów.

Kto powinien ponieść koszty

Moja propozycja jest taka: Jeśli na rynku energii za brak wytworzenia w danej godzinie 1300 MWh opłata karna danego dnia wynosi Y to tego samego dnia w tej samej godzinie opłata karna za pobranie w danej godzinie nadmiernie 240 mln m3 też powinna wynosić „Y”. PSE i Gaz System  mogłyby nakładać identyczne opłaty za niezbilansowanie i to w tych samych godzinach. Ile powinny te opłaty wynosić, to już inna historia.

Ten system powinien dotyczyć tylko podmiotów „zwykłych” a nie tych, które zobowiązały się do usług na rynku mocy. Jeśli ktoś dostał przywilej i ma spłacaną swoja inwestycje poprzez rynek mocy to znaczy, że społeczeństwo dało mu szczególny przywilej – de facto dotację do jego biznesu, ale w zamian za prowadzenie działalności na rzecz społeczeństwa.

Taki podmiot powinien mieć opłatę za niezbilansowanie tych 1300 MWh nie „Y” ale przynajmniej 1,2 * Y. Bo ten podmiot ma dodatkowe obowiązki publiczne bycia w gotowości a nie udawania, że jest w gotowości. Za naruszenie obowiązków publicznych kara powinna być bardziej dotkliwa.

Wysokie opłaty za niezbilansowanie na rynku gazu powinny dotyczyć wszystkich nowych obiektów gazowych. Tylko one powinny mieć obowiązek bilansowania swojego zużycia gazu w cyklu jednogodzinnym – od razu jak tylko ruszają z produkcją energii – są to bowiem nowe obiekty, których nie było w systemie wcześniej.

4  Źródło – Forum Energii
Źródło: Forum Energii

Te elektrownie powinny być „karane”, jeśli coś „zaburzają” na rynku gazu. Rozwiązanie autora to upublicznienie kosztów i ukryte przerzucenie znacznej części tematu na inne podmioty.

W mojej koncepcji dotychczasowi odbiorcy powinni być bilansowani tak jak dotąd w cyklu dobowym gdyż – w razie realizacji koncepcji autora – impuls inflacyjny zostanie przeniesiony na resztę odbiorców. Dotychczasowi odbiorcy gazu powinni mieć zatem system dotychczasowy a koszty powinny spaść na nowe podmioty.

Wg koncepcji Aleksandra Zawiszy koszty inwestycji w bilansowanie śróddzienne i następne działania musieliby ponieść wszyscy, a moim zdaniem obecni odbiorcy w ogóle nie powinny być tym obciążeni, bo to nie z ich przyczyny zacznie się skokowa nierównowaga na rynku gazu w niektórych godzinach.

 Dlaczego nagle inni odbiorcy na rynku gazu mają się teraz bilansować się dokładniej (i ponosić wiele kosztów zarządzania tym nowym systemem) jeśli to nie oni wywołali problem?

Impuls do inwestycji

Taki system scalonych i spójnych wysokich opłat za niezbilansowanie na obu rynkach natychmiast uruchomiłby szeroki program:

– komercyjnych systemów bateryjnych;

– komercyjnych małych i średnich podziemnych magazynów gazu;

– magazynów gazu w formie skroplonego gazu czyli LNG;

– łańcucha biometanowni sprzedających swoja usługę „wstrzyknięcia do systemu” zapasu zgromadzonego gazu;

– inwestycji w odłączanie wieczorami zasilania gazem do mniejszych obiektów, które mogą sobie zrobić magazyn ciepła lub przerwę technologiczną itd. itp.

Awaria w styczniu wyłączy system

Przypominam, że i terminal w Świnoujściu i Baltic Pipe (a też nowy FSRU) to obiekty, które zawsze mogą ulec awarii (nawet nie spowodowanej działaniem osób trzecich). To może być niezbyt duża awaria, ale może się wydarzyć w w styczniu i wyłączyć obiekt na kilka tygodni. Nasz system nie będzie na to odporny.

Obecny system niskich opłat za niezbilansowanie nieco wypacza i nie daje dobrych sygnałów rynkowych do odpowiednich inwestycji. Ale rozwiązanie opisane przez autora znacząco rozmnoży etaty, rozliczenia, analizy, ekspertyzy, zamówienia IT i setki zupełnie niepotrzebnych zbiurokratyzowanych systemów zarządzania.

Jeśli nowe obiekty gazowe będą płacić wysokie ceny za swoje niezbilansowanie to rynek spokojnie wymyśli dla nich najlepsze rozwiązania aby mieli oni jak najmniejsze wahania. Wymyślmy jednak system prosty i na tyle tani w obsłudze aby „zasiedziałe na rynku” mniejsze podmioty nie poniosły zbędnych kosztów.

Poprzez opłaty skierowane na tych co powodują zaburzenia na istniejącym rynku gazu zmusimy skutecznie do realizacji nowych inwestycji a wtedy normalna awaria na jakimś połączeniu czy punkcie wejścia do systemu będzie mniej dotkliwa dla wszystkich. To, że częstotliwość awarii wzrastać będzie z wiekiem instalacji, jest chyba oczywiste.

Piotr Syryczyński ekspert techniczny, prowadził prywatyzację IKS Solino, uczestniczył w projektach paliwowych w Skandynawii i w kwestii wydobycia ropy na Morzu Bałtyckim

28 października 2025 roku mija równo dziesięć lat od śmierci profesora Krzysztofa Żmijewskiego – wybitnego naukowca, wizjonera i praktyka – ważnej postaci polskiej energetyki, człowieka, który przez całe życie z pasją łączył naukę, służbę publiczną i społeczne zaangażowanie.
image
Fot. Stowarzyszenie im. prof. Żmijewskiego, profesor Krzysztof Żmijewski
Tydzień Energetyka: Dopłaty do węgla wydobywanego przez JSW mają wiele znaków zapytania; Rekordowe odprawy w Dolnej Odrze; Embargo na rosyjskie LNG; Nowe FSRU w Gdańsku ma szanse ruszyć; Dlaczego w czasie Dunkelflaute zeszłej zimy ceny tak rosły?
górnictwo
Technologie wspiera:
Elektromobilność napędza: