Klincz w sprawie górnictwa

Klincz w sprawie górnictwa

 Konflikt między resortem skarbu a zarządami spółek energetycznych coraz bardziej zmienia się w spór personalny i ambicjonalny. Jeśli emocje wezmą górę, to na dłuższą metę nikt nie wygra. Prezesi mają do stracenia „tylko“ posady, skarb ryzykuje, że cały plan ratowania górnictwa zakończy się spektakularnym fiaskiem.  

 
W tym tygodniu rozstrzygnie się sprawa zarządu Tauronu. Ministerstwo nie zdołało go odwołać w piątek 8 sierpnia bo do dymisji podał się przewodniczący rady nadzorczej prof. Antoni Tajduś. Zabrakło więc kworum. Ale to nie była pierwsza próba odwołania szefów spółek energetycznych, którzy sceptycznie odnosili się do inwestycji w Nową Kompanię Węglową.

Wcześniej skarb państwa podjął próbę odwołania Dariusza Marca, członka zarządu PGE. Podobnie jak w Tauronie, zabrakło jednak kworum w radzie nadzorczej.  

Przypomnijmy fakty - małopolska kopalnia Brzeszcze należąca wcześniej do Kompanii Węglowej była trwale nierentowna. Została przekazana do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, która zajmuje się zamykaniem kopalń. SRK dostała pieniądze z budżetu, dzięki którym górnicy z Brzeszcz dostawali pensje, a kopalnię utrzymywano przy życiu. W  porozumieniu ze związkowcami ustalono, że Brzeszcze nie będą zamknięte, ale rząd poszuka dla nich inwestora. Jeśli zaś nie znajdzie, to kopalnia wróci do Kompanii Węglowej.

Jedynym inwestorem, który wyraził zainteresowanie był Tauron. Brzeszcze mają obiecujący podobno pokład oznaczony numerem 510, ale zdaniem Tauronu kopalnia wymaga inwestycji wartych ponad 250 mln zł.

Przez kilka miesięcy trwały analizy i rozmowy, ale MSP i Tauron nie zdołały dojść do porozumienia. We wtorek Tauron zagrał va banque - wydał komunikat w którym ujawnił warunki brzegowe przejęcia Brzeszczy.
- ceną miała być symboliczna złotówka.

- kopalnię przejmie nie bezpośrednio Tauron, ale utworzona spółka celowa, w skład której weszłyby  oprócz niego Małopolska Agencja Rozwoju Regionalnego oraz - według naszych informacji - elektrownia wodna w Niedzicy, dysponująca 100 mln zł wolnej gotówki.
Dzięki temu Tauron, który dziś już jest mocno zadłużony nie obciążałby swego bilansu przejęciem Brzeszcz.

- Spółka Restrukturyzacji Kopalń powinna zrestrukturyzować Brzeszcze na swój koszt, m.in obniżyć zatrudnienie do 828 etatów. Ponad 700 osób miałoby zostać zatrudnione przez zewnętrzne firmy,  a pensje uzależnione od wyników kopalni ( podstawa 5 tys. brutto).

I najważniejszy warunek - Tauron nalegał żeby SRK ogłosiła przetarg publiczny.
W ten sposób katowicka spółka chciała uniknąć ryzyka zwrotu pomocy publicznej bądź wymuszonego zamknięcia kopalni przez Komisję Europejską.

Komunikat Tauronu oburzył resort skarbu. Wg naszych informacji skarb chce aby Tauron zwrócił pomoc publiczną bo inaczej cała transakcja rozbije się o Komisję Europejską. - Zwrot to podstawowy warunek - twierdzą nasze źródła w rządzie.  
- Nie chcemy zostawić Tauronu samego z tym problemem, wielokrotnie mówiłem, że możemy dokapitalizować spółkę - utrzymuje nasz rozmówca z rządu. -

Żadna konkretna propozycja w sprawie dokapitalizowania nie padła, jedyny pomysł to wejście ZEW Niedzica, ale to była nasza inicjatywa - twierdzą z kolei źródła zbliżone do spółki.

Wojciech Kowalczyk, wiceminister skarbu odpowiedzialny za energetykę i górnictwo

Spór staje się coraz bardziej personalny, po obu stronach widać brak zaufania i wiary w  kompetencje partnera. - Dlaczego dobrze opłacani menedżerowie Tauronu chcą żebyśmy my wykonali za nich całą robotę przy restrukturyzacji Brzeszczy? - pytają w MSP.

- SRK kompletnie nie umie sobie poradzić z Brzeszczami, najchętniej przekazaliby nam to tak jak sami dostali od Kompanii, tylko, że to jest prawnie i technicznie niemożliwe. Oni nawet do przeprowadzenia przetargu nie są przygotowani - ripostuje rozmówca z drugiej strony.
MSP ma też pretensje, ze zarząd Taurona niepotrzebnie rozdrażnił związkowców zapowiedzią zmiany zasad wynagradzania.

Co będzie dalej? Zarząd Taurona próbuje się bronić. Według naszych informacji do Kancelarii Premiera trafiło pismo w której spółka próbuje przedstawić swoje racje a jednocześnie wyraża wolę kompromisu. List do Ewy Kopacz z prośbą o interwencję wysłał też marszałek województwa małopolskiego, Marek Sowa. Warto pamiętać, że w zarządzie Tauronu jest Aleksander Grad,były minister skarbu i wytrawny polityk.

Tauron jest kontrolowany przez skarb państwa, ale jest także spółką giełdową. Mniejszościowi akcjonariusze, zwłaszcza zagraniczni niekoniecznie pragną zostać uszczęśliwieni słabo rokującą kopalnią węgla i mogą mieć pretensje do zarządu jeśli inwestycja okaże się fiaskiem.

Spór staje się coraz bardziej prestiżowy i personalny, obie strony okopują się na swoich pozycjach. Gdzieś umyka jednak jego podstawowy sens - rozstrzygnięcie czy decyzja o utrzymaniu kopalni Brzeszcze za wszelką cenę była słuszna?

Dariusz Lubera, prezes Tauronu

Gołym okiem widać dziś, że nie. Jej zamknięcie byłoby trudne dla miasta, ale przecież nie nastąpi z dnia na dzień, będzie rozłożonym na lata procesem, a rząd może jego skutki amortyzować.
Ale z Brzeszczy jest PiS-owska kandydatka na premiera, Beata Szydło. Dla obu partii sprawa kopalni staje się wyłącznie kalkulacją polityczną, słupki sondażowe zastępują słupki księgowe.

W dodatku rząd strzelił sobie w stopę zobowiązując się, że Brzeszcze wrócą do Kompanii Węglowej, jeśli nie znajdzie się inwestor. Taki powrót niechcianego „kukułczego jaja“ rozsadzi po prostu biznesplan nowej Kompanii Węglowej.

Pozostaje jeszcze kwestia Brukseli. Rząd liczy, że zwrot pomocy publicznej dla Brzeszczy zamknie jej usta. Ale nasze źródła zbliżone do KE twierdziły kilka miesięcy temu, że nie ma możliwości utrzymania kopalni, która dostała ( tak jak Brzeszcze) pomoc publiczną, nawet gdy ta pomoc zostanie zwrócona. Taka kopalnia musi zostać zamknięta. Rząd może więc twórczo interpretować przepisy, twierdząc, że to nie jest już przecież cała kopalnia, ale jej część (pokład 510). Pytanie czy Bruksela to „łyknie“.
Wg naszych informacji choć urzędnicy Komisji znają problem Brzeszczy, nie wyrazili w tej sprawie żadnej opinii.

Jest rzeczą dziwną, że ani MSP ani Tauron nie poprosili Komisji o oficjalną odpowiedź na pytanie czy w świetle Decyzji Rady UE nr 787 z 2010 r. (określa zasady pomocy dla kopalń) możliwe jest utrzymanie kopalni Brzeszcze bądź jej części przy życiu. Wprawdzie Komisja lubi odpowiadać jak wyrocznia delficka, ale jakieś wskazówki może by się tam znalazły...

Jeśli skarb państwa postawi na swoim i odwoła zarząd Tauronu, to wcale nie musi być koniec problemów. Trzeba będzie znaleźć „jeleni“, którzy będą chcieli  pracować z perspektywą kilku miesięcy ( wybory!) i jeszcze podpisać się pod bardzo kontrowersyjną decyzją. Z punktu widzenia politycznego też same straty - większość górników i tak na PO raczej nie zagłosuje. Spektakularna dymisja zarządu Taurona, który odejdzie w glorii obronców rynku i zdrowego rozsądku wywoła ostrą krytykę mediów i na pewno nie przysporzy rządowi popularności wśród liberalnych wyborców.

Pozostaje jeszcze reakcja Brukseli. Jeśli rząd będzie musiał „zachęcać“ spółki energetyczne do inwestycji wyrzucając zarządy, to podstawowy argument jakoby inwestycje w nową Kompanię Węglową i Brzeszcze nie były pomocą publiczną lecz normalną rynkową inwestycją okaże się mało przekonujący. Rządowi udało się w sprawie górnictwa nawiązać dobrą relację z Dyrekcją ds Konkurencji KE. Ale Dyrekcji rozmaite grupy mocno patrzą na ręce i jeśli wsparcie dla górnictwa będzie zbyt grubymi nićmi szyte, to Bruksela wejdzie do gry i zabierze rządowi zabawki.  

 

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE