Menu
Patronat honorowy Patronage
  1. Główna
  2. >
  3. Odnawialne źródła energii
  4. >
  5. Jakie szanse mają polskie firmy by zarobić na budowie morskich wiatraków?

Jakie szanse mają polskie firmy by zarobić na budowie morskich wiatraków?

Od 20 do 30 proc. ma wynieść udział krajowego przemysłu w budowie pierwszych farm wiatrowych na Bałtyku. To jest jednak olbrzymie wyzwanie.
morskie farmy wiatrowe offshore fot. Depositphotos
Fot. Depositphotos

Podpisane we wrześniu ubiegłego roku porozumienie sektorowe dla rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce stawia konkretne cele, jeśli chodzi o udział polskich firm przy inwestycjach w pierwszą fazę farmy wiatrowe na Morzu Bałtyckim, czyli local content. Ten udział określono na 20-30 proc. łącznej wartości w fazie przedrealizacyjnej, instalacyjnej i eksploatacyjnej dla projektów farm o mocy 5,9 GW realizowanych obecnie. Kolejne projekty, realizowane już w systemie aukcyjnym, będą miały ten próg podniesiony do 45-50 proc.

Główni wykonawcy stawiają bardzo wysokie wymagania, jeśli chodzi o doświadczenie dostawców, więc polskie firmy mają trudne wyzwanie. Część firm już realizuje kontrakty dla branży offshore za granicą, inne dopiero planują wejść na ten rynek. Polskie Towarzystwo Morskiej Energetyki Wiatrowej (PTMEW) wskazuje w sumie ponad 300 firm w Polsce, które mogą uczestniczyć w łańcuch dostaw farm wiatrowych na Bałtyku.

Płynna definicja local content

– Polskie zapisy dotyczące udziału krajowego (local content) zostały napisane „na miękko”, a bez twardych zobowiązań ten udział polskich firm w projektach morskiej energetyki wiatrowej może być mniejszy. Co więcej, jest prawdopodobne, że nie dowiemy się wielu szczegółów z raportów, które mają obowiązek składać deweloperzy morskich farm wiatrowych do Urzędu Regulacji Energetyki, ponieważ niektóre dane w tych raportach nie będą ujawnione, jako tajemnica przedsiębiorstwa – wskazuje Władysław Pomierny, kierownik projektu morska energetyka wiatrowa w Agencji Rozwoju Przemysłu.

Projekty farm wiatrowych, które wzięły udział w 1 rundzie wsparcia
Projekty farm wiatrowych, które wzięły udział w pierwszej rundzie wsparcia.

Jak dodaje, sam proces rozwoju projektów morskich farm wiatrowych jest „spetryfikowany”, co oznacza, że zmiana w jednym obszarze może naruszyć cały proces. Trudno będzie więc zmienić przepisy dotyczące local content, zwłaszcza że muszą one odpowiadać unijnym regulacjom.

– Nie można wykluczyć, że zamiast europejskich firm przetargi będą wygrywać firmy chińskie, które złożą tańsze oferty. Powstaje też pytanie, jaka jest definicja local content, jak będą traktowane firmy prowadzące działalność za granicą, ale zarejestrowane w Polsce – mówi Pomierny w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl. 

Trwają prace nad wypracowaniem najbardziej efektywnej metodyki mierzenia i weryfikacji deklaracji inwestorów odnośnie lokalnego łańcucha dostaw.

– Przygotowaliśmy rekomendację dla I fazy i przyszłych projektów. Definicja local content wymaga dalszej pracy. W ciągu roku planujemy zaproponowanie poprzez radę koordynacyjną metodykę liczenia, mierzenia local contentu. Ten temat pozostawia przestrzeń do interpretacji, a tego chcielibyśmy uniknąć – mówi Robert Grzegorowski z RWE, koordynator grupy rozwój polskiego przemysłu i udziału polskich przedsiębiorstw, która skupia ponad 200 przedsiębiorców.

Jakie statki postawią największe turbiny na morzu?

Zdaniem Władysława Pomiernego, osobną kwestią są usługi floty instalacyjnej i serwisowej oraz lokalizacja portu instalacyjnego i serwisowych, które razem mogą dać relatywnie znaczny udział w local content.  

Jako jedną z największych barier w rozwoju morskiej energetyki wiatrowej wymienia się dostępność floty zdolnej przeprowadzić prace montażowe. Według danych firmy analitycznej Rystad Energy, popyt na statki do instalacji turbin wiatrowych wzrośnie z 11 sztuk w 2021 r. do blisko 79 statków w 2030 roku. „Tymczasem większość dotychczas wykorzystywanych statków montażowych nie dysponuje odpowiednimi parametrami w zakresie siły udźwigu (ok. 1500 ton) czy wysokości podnoszenia (co najmniej 150 m)” – podaje raport firmy doradczej Multiconsult na temat transformacji energetycznej Polski.

Na Polskim morzu mają być instalowane najnowocześniejsze, największe turbiny o mocy kilkunastu megawatów. Baltic Power wybrał model V-236 15 Vestas i już zawarł umowę na transport i instalację 76 turbin z duńska firmą Cadeler. Morskie farmy wiatrowe Equinora i Polenergii oraz RWE będą miału turbiny SG-14-236 firmy Siemens Gamesa.

Czytaj także: Baltic Power wybiera największe turbiny wiatrowe od Vestas

Rywalizacja na globalnym rynku producentów turbin wiatrowych w roku 2021
Rywalizacja na globalnym rynku producentów turbin wiatrowych w roku 2021.

Stocznia gotowa

Koszt statku do budowy największych turbin na morzu Jakub Budzyński, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej, oszacował na minimum 1,5 – 2 mld zł, bez uwzględnienia kosztów wyposażenia, natomiast czas budowy takiej jednostki na 3-4 lata. – To nie jest wydatek dla pojedynczej firmy, to musi być najczęściej tzw. montaż finansowy – zaznaczył podczas konferencji porozumień sektorowych.

Jego zdaniem, polskie firmy mają kompetencje do budowy jednostek typu serwisowego i bardziej zaawansowanych technologicznie statków instalacyjnych, ale istotną barierą jest ekonomika produkcji stoczniowej w Polsce, jak i w całej Europie. – W stosunku do chińskiej produkcji stoczniowej europejski przemysł nie będzie sobie w stanie poradzić bez pomocy publicznej, która jest powszechną praktyką w przemyśle stoczniowym poza obszarem Unii Europejskiej. Tu też potrzebna jest bardziej zdecydowana postawa polskiego rządu, jeśli chodzi o wsparcie publiczne – podkreśla Jakub Budzyński.

Stocznia Crist na bieżąco buduje jednostki dla sektora offshore, jako podwykonawca dla stoczni z innych krajów, na przykład norweskiej grupy Ulstein, jednak przede wszystkim ma w swoim dorobku kompletnie wyposażone jednostki wykorzystywane do instalacji morskich elektrowni wiatrowych. Niektóre zostały nawet zaprojektowane przez polskie biura projektowe.

Potencjał polskiego przemysłu energetyki wiatrowej offshore

Czytaj także: Europa kontra Chiny. Kto wygra wojnę o wiatraki

Agencja Rozwoju Przemysłu angażuje się w finansowanie polskiego przemysłu także na potrzeby rozwijania morskiej energetyki wiatrowej. Jak zaznaczył prezes ARP Cezariusz Lesisz podczas konferencji o porozumieniach sektorowych: jeżeli podmiot nie ma zabezpieczeń, to musi mieć kontrakty wieloletnie, ponieważ żaden bank nie chce sfinansować budowy floty, gdy stocznia nie ma jeszcze zamówień.

ARP stworzyła Grupę Przemysłową Baltic, która skupia trzy podmioty: Energomontaż-Północ Gdynia, Baltic Operator oraz Stocznię Gdańską. GP Baltic mogłaby odegrać rolę przy budowie trafostacji czy przy budowie floty do serwisowania morskich farm wiatrowych. Jak się dowiedział nieoficjalnie portal WysokieNapiecie.pl, Lotos Petrobaltic pozyskał branżowego partnera z krajów Beneluksu i zamierza rozwijać flotę statków do obsługi morskich turbin wiatrowych.

Morskie stacje elektroenergetyczne z Polski?

Jakub Budzyński wskazał, że polski rynek będzie potrzebował co najmniej kilkunastu morskich stacji elektroenergetycznych. Koszt zbudowania i postawienia jednej takiej stacji ocenił średnio na przeszło 0,5 mld zł.

Choczewo offshore wyprowadzenie mocy  Fot  gmina napedzana wiatrem pl  2
Źródło: https://gmina-napedzana-wiatrem.pl/

Jak przypomina, Energomontaż Północ Gdynia ma duże doświadczenie jeśli chodzi o budowę i częściowe wyposażenie morskich trafostacji, podobne kompetencje ma także Mostostal Pomorze, z kolei Crist Offshore, spółka-córka stoczni CRIST powróciła niedawno do grona podmiotów gotowych do roli pełnienia roli dostawcy stalowych konstrukcji do morskich stacji elektroenergetycznych.

Ta krótka lista wciąż jednak nie jest kompletna. – Polskie firmy mogą więc w przyszłości dojść do tego, by dostarczać już w pełni wyposażone trafostacje – ocenia Jakub Budzyński. Jak dodaje, jeśli chodzi o TIER 1 to Polska ma w tej chwili w zasadzie tylko jednego producenta – TeleFonikę Kable, dostawcę kabli inner-array (wewnątrz farm wiatrowych na morzu). Mamy nadzieję, że wkrótce to grono poszerzy się także o dostawców dużych konstrukcji stalowych. Natomiast w TIER 2, 3 i 4 jest już wielu polskich podwykonawców.

– Przygotowaliśmy propozycję wielopłaszczyznowego strategii wsparcia polskich przedsiębiorców, która pomoże przeskalować, na nowo zdefiniować moce przedsiębiorstw dostępnych na polskim rynku. Patrzymy na potencjał globalny – mówił podczas konferencji o porozumieniach sektorowych Robert Grzegorowski z RWE.

Choczewo offshore wyprowadzenie mocy  Fot  gmina napedzana wiatrem pl
Źródło: https://gmina-napedzana-wiatrem.pl/

Port przyciągnie inwestycje

Inwestorzy i dostawcy wskazują, że kluczowe jest dla nich posiadanie dostępu do portu i możliwości eksportowe. W morskie farmy wiatrowe inwestuje nie tylko Europa, ale też Ameryka Północna i Azja. Lokowania produkcji elementów farm wiatrowych w Polsce musi zapewnić też ich dalszy transport na inne rynki. Nie jest natomiast łatwo uzyskać odpowiedni teren.

Grupa Orlen wydzierżawiła w Świnoujściu działkę po zamkniętej stoczni remontowej, gdzie do 2025 roku chce zbudować port instalacyjny. Jednocześnie Vestas ogłosił, że w Szczecinie umieści nową fabrykę, gdzie będą montowane gondole i piasty turbin. Obiekt zlokalizowany na Pomorzu Zachodnim będzie dostarczał produkowane elementy zarówno na rynek polski, jak i rynki globalne. Będzie to największy zakład produkcyjny w Polsce bezpośrednio związany z sektorem offshore. Eksperci są zdania, że wokół tego portu instalacyjnego postanie wiele innych inwestycji, dostawcy fundamentów, wież, obszaru energetycznego.

Na dzierżawę terenów na ponad 10 lat w granicach administracyjnych portów zgodę musi wydać minister właściwy do spraw gospodarki morskiej. Na taką zgodę czeka na przykład RWE, który planuje w Ustce centrum serwisowe i chce wydzierżawić teren na okres 30 lat. PGE Baltica udało się kupić prawo użytkowania wieczystego 3 hektarów działki w Ustce, gdzie buduje bazę operacyjno-serwisową.

Baza offshore PGE Baltica w Ustce
Wizualizacja bazy dla farm wiatrowych offshore PGE Baltica w Ustce. Fot. mat. pras.

Dobra współpraca popłaca

Baltic Power zawarł już umowy rezerwacyjne na wszystkie główne komponenty planowanej farmy wiatrowej o mocy do 1,2 GW. W grupie dostawców i poddostawców są także polskie firmy. Tele-Fonika Kable wspólnie ze swoją spółką zależną JDR Cable Systems dostarczy kable wewnętrzne oraz eksportowe na odcinku lądowym i będzie też odpowiedzialna za transport i instalację kabli na odcinku lądowym. Enprom, jedno z największych polskich przedsiębiorstw budownictwa elektroenergetycznego, będzie odpowiedzialne całościowo za projektowanie oraz budowę stacji odbiorczej.

Jak wskazała Jolanta Szymańska-Jaruga z Baltic Power, spółka zorganizowała trzy duże spotkania z dostawcami, w ostatnim z nich w zeszłym miesiącu uczestniczyło prawie 400 podmiotów.

– To jest branża, która dopiero się w Polsce rodzi. Tak jak my widzimy bardzo pozytywne aspekty wynikające ze współpracy z doświadczonym partnerem branżowym, tak też zachęcamy polskie i zagraniczne firmy do nawiązywania partnerstw. Wydaje nam się, że jest to najłatwiejsza i najmniej bolesna droga wejścia w nową dziedzinę gospodarki – oceniła Jolanta Szymańska-Jaruga.

Jednym z niedawnych przykładów współpracy może być projekt budowlany dla farm Baltica 2 i Baltica 3, które realizują Ørsted i Grupa PGE. Projekt stworzy duńska spółka Ramboll wspólnie z polskim biurem projektowym Projmors.

– To jest unikatowy czas, kiedy przemysł może przejść rewolucję i przeskoczyć na zupełnie inny poziom – oceniła podczas konferencji o porozumieniach sektorowych Joanna Smolik z Banku Gospodarstwa Krajowego. BGK angażuje się w finansowanie przedsiębiorstw z sektorów związanych z energetyką offshore.

Smolik podkreśliła, że firmy wymagają nie tylko kredytów inwestycyjnych czy obrotowych. Dla banku ważne są długoterminowe strategie rozwoju przedsiębiorstw. Często okazuje się, że wymagają one nie tylko kredytu, ale też długoterminowego inwestora, który dostrzeże potencjał rozwoju rynku.

Upadła gwiazda

Przy temacie polskiego local content trudno pominąć firmę ST3 Offshore, która miało być gwiazdą tego sektora, ale upadła nim zdążyło rozbłysnąć. Dokładnie w 2020 r., czyli na parę lat przed planowanymi inwestycjami na Bałtyku.

st3 offshore wiatr oze arp kalendarium

Historia spółki ze Szczecina, która miała szansę zostać znaczącym producentem fundamentów do morskich wiatraków, liczy już przeszło dekadę. Od ubiegłego roku nowego właściciela dla ST3 szuka syndyk Natalia Leszczyńska, która zorganizowała już pięć przetargów na sprzedaż przedsiębiorstwa.

Choć nieoficjalnie było wiadomo, że co najmniej kilka podmiotów interesowało się zakładem – w tym państwowy Tauron – to wszystkie postępowania kończyły się tak samo, czyli brakiem ofert. Ostatnie podejście miało miejsce w lipcu 2022 r.

Zobacz więcej: Jedyna taka fabryka w Polsce w końcu trafi do Taurona?

Mimo tych niepowodzeń syndyk nie zamierza rezygnować ze strategii, którą przyjęła – sprzedaży przedsiębiorstwa w całości i za taką samą cenę, jak w dwóch poprzednich próbach (164 mln zł). Jak przekazała naszemu portalowi Natalia Leszczyńska, szósty przetarg zostanie ogłoszony najpewniej na początku 2023 r.

Ponownie zainteresowanie zakładem ma wyrażać kilka podmiotów, przy czym – jak wynika z informacji portalu WysokieNapiecie.pl – w tym gronie na pewno już nie ma Taurona, który mimo długich podchodów na inwestycję w ST3 jednak się nie zdecyduje.

Vestas jak magnes

Jak na razie na terenie szczecińskiego zakładu działają natomiast mniejsze firmy, które wynajmują powierzchnie od syndyk. Jednak wszyscy czekają na dużego inwestora, który „wyciśnie” jak najwięcej z potencjału ST3. Patryk Zbroja, szczeciński adwokat, którego kancelaria reprezentuje część wierzycieli oraz byłych pracowników firmy, w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl ocenił, że na taki scenariusz wciąż jest szansa.

– Po wydarzeniach, które miały miejsce w ostatnim czasie, Pomorze Zachodnie zdecydowanie zyskało na atrakcyjności jako potencjalne miejsce dla inwestycji w sektorze offshore – stwierdził Zbroja.

St3 6
Zakład w Szczecinie, gdy jeszcze produkował fundamenty dla morskich wiatraków. Fot. ST3 Offshore

Chodzi oczywiście o decyzje Orlenu dotyczącą ulokowania terminala instalacyjnego w Świnoujściu oraz koncernu Vestas w sprawie budowy fabryki w Szczecinie.

– To naturalnie ma też wpływ na poprawę perspektyw dla ST3 Offshore, stąd w kuluarach ponownie mówi się o zwiększonym zainteresowaniu zakupem tego przedsiębiorstwa. Zwłaszcza decyzja takiej firmy jak Vestas, która jest największym graczem w tej branży, sprawił, że Szczecin przestał być anonimową lokalizacją na globalnej mapie rynku offshore – podkreślił Zbroja.

– Dzięki temu powstał solidny zalążek do rozwoju branży morskiej energetyki wiatrowej. Można mieć nawet wrażenie, że ostatnie miesiące sprawiły, że to właśnie Szczecin i Świnoujście, a nie Trójmiasto – jak wcześniej zapowiadano – mogą stanowić główne zaplecze dla polskiego sektora offshore – zaznaczył.

Czy fundamenty będą lokalne?

Polskie Towarzystwo Morskiej Energetyki Wiatrowej przedstawiało w przeszłości szacunki, że udział monopali w projektach na polskich wodach Bałtyku będzie wynosił między 80 a 90 proc. Pozostałe 10 do 20 proc. stanowić będą fundamenty typu jacket, które też produkowało ST3.

Jednak niestety – zdaniem Patryka Zbroi – nawet w pozytywnym scenariuszu pozyskania inwestora dla ST3 nie wydaje się, aby ten zakład miał szansę być w przyszłości wykorzystywany do produkcji fundamentów do morskich wiatraków.

wiatr offshore oze polska st3offshore
W 2018 r. ST3 Offshore udało się nawet znaleźć na piątym miejscu w rankingu największych europejskich dostawców.

Współczesne turbiny – również te, które mają być instalowane na Bałtyku – mają znacznie większą moc niż wtedy, gdy powstała fabryka w Szczecinie. Dostosowanie infrastruktury zakładu do produkcji fundamentów o znacznie większych gabarytach byłoby bardzo kosztowne i czasochłonne, co raczej wyklucza taki scenariusz.

– Bardziej realne jest ulokowanie w ST3 produkcji transition pieces, czyli elementów pośrednich, łączących fundament z wieżą elektrowni wiatrowej. Jednocześnie ten zakład wciąż posiada relatywnie bardzo atrakcyjne zaplecze, a do tego jest ulokowany w bardzo dobrej lokalizacji, co czyni go atrakcyjnym miejscem dla szeroko rozumianej gospodarki morskiej – podsumował Patryk Zbroja.

Zobacz też: Jak sprawić aby polskie firmy zarobiły na bałtyckim wietrze

Jak bardzo biało-czerwona będzie polska elektrownia jądrowa

Polski offshore wspiera:
Zielone technologie rozwijają:
Inwestorzy w OZE mają teraz ciężkie życie. Rządowe plany legislacyjne zmieniają się nie w ciągu miesięcy czy tygodni, ale dni i godzin. Tym razem padło na właścicieli instalacji fotowoltaicznych do 1 MW. Ale nie wszystkich.
fotowoltaika - farma
Technologie wspiera:
Fotowoltaikę wspiera:
Zielone technologie rozwijają:
Zgodnie z zapowiedziami duński operator przesyłowy gazu Energinet wstrzymał na 24 godziny przepływ gazu przez Baltic Pipe do Polski. Powodem było przełączenie przepływów i uruchomienie tłoczni Everdrup na wyspie Zelandia, z której gaz płynie do Niechorza. Po przerwie import gazu rośnie dwukrotnie.
Przepływ gazu przez Baltic Pipe
Przepływ gazu przez Baltic Pipe

Śledź zmiany w energetyce.
Zapisz się do naszego newslettera!