Menu
Patronat honorowy Patronage

Osierocona energetyka czeka na lidera

Z rządu odeszło dwóch ludzi, którzy byli odpowiedzialni za energetykę - minister skarbu Włodzimierz Karpiński i wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz.

Z rządu odeszło dwóch ludzi, którzy byli odpowiedzialni za energetykę – minister skarbu Włodzimierz Karpiński i wiceminister gospodarki Tomasz Tomczykiewicz

Bez wątpienia sytuacja, w której ministrowie odchodzą bo dali się podsłuchać, choć nie powiedzieli nic treściwego,  jest kuriozalna.

Dymisja ministra skarbu nie oznacza zapewne chaosu w resorcie, bo zostaje jego pierwszy zastępca – Zdzisław Gawlik, który notabene uczestniczył w podsłuchanej rozmowie szefa, choć akurat  wypowiedzi Gawlika nie wyciekły. To prawdopodobnie Gawlik będzie grał teraz pierwsze skrzypce w resorcie.

Karpińskiemu nie dane będzie zrealizowanie jego idee fixe czyli konsolidacji spółek energetycznych.  Mówił o niej wielokrotnie, prawdopodobnie za sprzeciwianie się konsolidacyjnym koncepcjom ministra posadę stracił szef gdańskiej Energi, Mirosław Bieliński, bardzo dobrze oceniany przez rynek. Karpiński nie uznał niestety za potrzebne wytłumaczenie przyczyn rezygnacji skarbu z usług Bielińskiego, co mniejszościowi udziałowcy odebrali jako arogancję. Trudno zresztą odmówić im słuszności.

Czy Karpiński był dla energetyki dobrym ministrem? Bez wątpienia bronił interesów państwowych spółek, zarówno przy pracach nad ustawą o OZE jak i przy ustawie, nieukończonej zresztą, o efektywności energetycznej. To jednak trochę za mało.

Karpiński poza konsolidacją oczekiwał od podległych mu spółek inwestycji, głównie w nowe elektrownie węglowe. Nie prezentował nigdy jakiejś dalekosiężnej wizji rozwoju tych firm, wykraczającej poza 2020 r. choć opieszałość resortu gospodarki w konstruowaniu polityki energetycznej państwa dawała mu spore pole do popisu.

Łatwo jest jeździć po kraju i podziwiać postępy na budowach.  Światowa energetyka znajduje się jednak na technologicznym i ekonomicznym rozdrożu. Wszyscy ludzie z branży zadają sobie pytanie jak będzie wyglądał rozwój energetyki odnawialnej i na ile wyprze ona elektrownie konwencjonalne. W oficjalnych wypowiedziach ministra nie znajdziemy ani  śladu tych dylematów. Za to przynajmniej w podsłuchanych rozmowach są ślady refleksji.

„Ja mam sytuację taką, że chcę się dla zielonego otworzyć. Dla dobra kraju. Żeby tu nie było żadnych napięć. Ale mogę się nie otwierać i tak samo mieć w d…“ mówił w podsłuchanej rozmowie z Gawlikiem i Jackiem Krawcem, szefem Orlenu.

Trudno dociec jak miałoby według Karpińskiego wyglądać „otwieranie się dla  zielonego” czyli dla OZE lub – co bardziej prawdopodobne – PSL-u, który odpowiada za politykę energetyczną Polski.

Za to dokładnie wiadomo co  znaczy „tak samo mieć w d…“. Odnosiło się to  do sposobu pracy drugiego bohatera wczorajszej „rzezi niewiniątek” czyli Tomasza Tomczykiewicza, wiceministra gospodarki odpowiedzialnego za energetykę konwencjonalną, atomową, górnictwo i gazownictwo.

Tomczykiewicz jest szefem PO na Śląsku i nieprzerwanie od 2001 roku posłem z tego regionu. W latach 2010-2011 był także szefem klubu parlamentarnego Platformy. Chociaż spotykał się w restauracji Sowa & Przyjaciele, m.in. z prezesami państwowych spółek energetycznych, to nagrania z jego udziałem do tej pory nie wypłynęły. Opublikowane zostały natomiast podsłuchy, których wiceminister był bohaterem.

W pierwszej, cytowanej już wyżej rozmowie Włodzimierza Karpińskiego z prezesem PKN Orlen Jackiem Krawcem i Zdzisławem Gawlikiem ten pierwszy relacjonował jedną ze swoich rozmów z Tomczykiewiczem w ten sposób: „Dzisiaj przyszedł Tumek Tumczykiewicz. Tumek, co tam u ciebie, k…, kiedy zrobisz tę politykę energetyczną, bo jak dzieci we mgle, nie wiadomo, atom, łupki, nie wiadomo w co ręce włożyć. A Tumek mówi: wiesz co jadę dzisiaj do domu. P… wszystko”, co szef Orlenu skwitował słowami: „ale on tam od początku zesr…. w tym ministerstwie, on tam nie ma nic do roboty. Ja tam do niego jeżdżę od czasu do czasu i on czasami chce tak dwie godziny siedzieć. Widzę, że ma tyle czasu chłop.”

W drugiej upublicznionej rozmowie wicepremier Elżbieta Bieńkowska negatywnie oceniła nadzór nad górnictwem sprawowany wówczas przez Tomczykiewicza. „Mówię ci, żenada z tym całym górnictwem i z tą gospodarką, po prostu takie zaniedbania… Prawda jest taka, że właściciel, czyli Ministerstwo Gospodarki, generalnie w d… miało całe górnictwo przez całe siedem lat. Były pieniądze, a oni, wiesz, pili, lulki palili, swoich ludzi poobstawiali, sam wiesz, ile zarabiali i nagle pierdyknęło” – mówiła w rozmowie z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem.

Tomczykiewicz otrzymał nadzór nad państwowymi spółkami górniczymi pod koniec prosperity, gdy ceny węgla już pikowały, a koszty wydobycia tradycyjnie rosły. Jednak, podobnie jak poprzednicy, nie wdrożył programu, który zawczasu nie dopuściłby do bankructwa Kompanii Węglowej.

Gdy na Śląsku wybuchł pożar tuż przed eurowyborami w 2014 roku, ówczesny premier Donald Tusk gasił go bez Tomczykiewicza. Następnie przekazał sprawy związane z górnictwem drugiemu wiceministrowi Jerzemu Pietrewiczowi, bo Tomczykiewicz nie był wstanie zajmować się nimi ze względów zdrowotnych. W końcu program naprawy górnictwa został powierzony oddelegowanym do resortu gospodarki urzędnikom z MSP. Po przyjęciu specustawy węglowej nadzór nad spółkami węglowymi na stałe trafił już w ręce MSP.
 
Tomczykiewicz nie odniósł sukcesów także na poletku energetycznym. Za jego kadencji upadł tzw. trójpak energetyczny, który miał kompleksowo regulować tę branżę. Projekt został zahamowany na etapie Komitetu Stałego Rady Ministrów, w którym Tomczykiewicz nie był wstanie obronić go przed innymi resortami. Podobnie nie udało mu się obronić na tym etapie projektów ustawy o korytarzach przesyłowych (ostatecznie odebranego mu na rzez resortu infrastruktury), efektywności energetycznej czy inteligentnych licznikach. Do dzisiaj nie została przyjęta także aktualizacja Polityki energetycznej.

Wakat na stanowisku wiceministra odpowiedzialnego za energetykę ma zostać zapełniony w najbliższych dniach. Decyzje powinny zapadać szybko, bo Polska jest uczestnikiem wielu bardzo ważnych procesów ustawodawczych i mniej na arenie międzynarodowej (m.in. unia energetyczna, której losy będą przesądzać się jeszcze w czasie wakacji, szczegóły nowego unijnego pakietu klimatycznego, negocjacje z Komisja Europejską ws. pomocy publicznej, szczyt klimatyczny ONZ w Paryżu).

Nowy wiceminister od energetyki powinien być bardziej aktywny, mieć doświadczenie w relacjach z Komisją Europejską i dobrze czuć politykę energetyczno-klimatyczną UE, bo to są ramy, w jakich będzie się musiał poruszać i tworzyć nową politykę energetyczną Polski.

Rynek energii wspiera:

Partnerzy portalu

Chiny pierwszy raz od początku wieku zmniejszyły emisje gazów cieplarnianych. Są największym na świecie inwestorem w energetyce odnawialnej. Mają też mieć największy wkład w walce z globalnym ociepleniem. Czy Pekin będzie już tylko bardziej "zielony"?

Rynek energii wspiera:

Partnerzy portalu

Grupy zakupowe w ostatnich latach zyskały w Polsce na znaczeniu i są postrzegane jako najlepszy sposób na to, by zaoszczędzić na zakupach energii elektrycznej. Praktyka pokazuje jednak, że duży nie zawsze może więcej.  

Rynek energii wspiera:
Rynek energii wspiera:

Partnerzy portalu


Mamy dla naszych Czytelników pięć jeszcze gorących egzemplarzy książki "Ratownicy. Pasja zwycięstwa" autorstwa Karoliny Bacy-Pogorzelskiej i Tomasza Jodłowskiego. Oficjalna premiera książki 12 czerwca, u nas konkurs rusza już dziś. 

Partnerzy portalu

Partnerzy portalu

Partnerzy portalu