Nowe znaki drogowe „EV” dla elektryków. Za nieprzestrzeganie grozi do 5000 zł

Nowe znaki drogowe „EV” dla elektryków. Za nieprzestrzeganie grozi do 5000 zł

Od jutra kierowcom samochodów elektrycznych łatwiej będzie znaleźć stacje ładowania. Polska, jako jedno z ostatnich państw w Europie, wprowadza znaki drogowe wskazujące ładowarki. Autorka nowych znaków tłumaczy w rozmowie z WysokieNapiecie.pl skąd taki właśnie wygląd. Warto je zapamiętać, bo za ich nieprzestrzeganie będzie grozić mandat lub grzywna do 5000 zł, także kierowcom aut elektrycznych.

W czwartek, 2 grudnia, wchodzą w życie nowe przepisy o oznakowaniu dróg. Jedną z kluczowych zmian jest wprowadzenie pionowych i poziomych znaków wskazujących stacje ładowania aut elektrycznych oraz tankowania LPG, CNG, LNG i wodoru, a także służące zastrzeżeniu miejsc postojowych dla takich pojazdów.

To o tyle istotna zmiana, że dziś bez korzystania z osobnej aplikacji na telefonie lub mało aktualnych nawigacji samochodowych, często trudno jest znaleźć najbliższą stację ładowania samochodów elektrycznych. Znaki będą pomocne zwłaszcza na trasach szybkiego ruchu i autostradach. Oznaczenia wskazujące ładowarki znajdziemy m.in. na zbiorczych tablicach informujących o tym co znajdziemy na najbliższym MOP-ie.

Polska jest jednym z ostatnich państw w Europie, która takich znaków jeszcze nie posiada. Ministerstwo Infrastruktury potrzebowało przynajmniej trzech lat, aby przeanalizować czy są nam w ogóle potrzebne (po raz pierwszy pytaliśmy resort o to w 2018 roku). W końcu okazało się, że znaki drogowe wskazujące nie tylko stacje benzynowe, ale także stacje ładowania, mogą przydać się kierowcom.

Znaki ładowarek EV podobne do dystrybutorów i koperty

Polskie drogowskazy będą inne niż w pozostałej części Europy, ale nie ma w tym nic dziwnego – niemal każde państwo stosuje dziś zupełnie odrębne sposoby oznakowania ładowarek. Polski znak będzie wskazywać ładowarkę w kolorze zielonym z napisem „EV”, w przypadku samej stacji ładowania lub czarny dystrybutor paliwa ze stojącą za nim zieloną ładowarką, w przypadku stacji benzynowej wyposażonej w ładowarkę. W obu wariantach znaki będą podobne do istniejącego obecnie znaku stacji paliw, zaprojektowanego w 1975 roku przez Marka Sigmunda (ur. 1933). Nie bez przyczyny.

Czytaj także: Najlepsza stacja ładowania aut elektrycznych w Europie?

− Inspiracją do zaprojektowania nowych znaków były istniejące już znaki drogowe, oznaczające stacje benzynowe. Chciałam dopasować je do istniejącego już oznakowania. Nie chcieliśmy aby odstawały one od pozostałej stylistyki znaków drogowych, jak zrobiono to np. we Francji. Rozważaliśmy oczywiście totalną zmianę, ale ostatecznie wygrała jednak koncepcja znaków podobnych do dzisiejszych – tłumaczy w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl graficzka Magda Furmanek, która zaprojektowała nowe oznaczenie na zlecenie Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych, które lobbowało za wprowadzeniem znaków. Resorty infrastruktury i spraw wewnętrznych we wspólnych rozporządzeniach ostatecznie przyjęły część propozycji oznaczeń przygotowanych przez Magdę Furmanek dla PSPA.

Stanowiska postojowe limitowane czasem ładowania

Poza nowymi oznaczeniami stacji ładowania, nowe przepisy wprowadziły także tabliczki „EV” oraz „EV ładowanie”, a także „EV ładowanie do …. minut/godzin”, zastrzegające miejsca postojowe odpowiednio tylko dla aut elektrycznych, tylko dla aut elektrycznych w czasie ładowania oraz tylko dla aut elektrycznych w czasie ładowania trwającego nie więcej niż określoną liczbę minut lub godzin. W ten sposób będą mogły być oznaczane zarówno koperty z napisem „EV”, jak i normalne miejsca parkingowe z napisem „EV”. W obu przypadkach mogą one posiadać zielone tło, co powinno ułatwić znajdowanie stacji ładowania przez kierowców samochodów elektrycznych i zniechęcać pozostałych użytkowników dróg do zajmowania tych miejsc.

Oznaczenie „EV” zastąpi na kopertach „EE”

Rząd zdecydował się zastosować na znakach angielski skrót „EV”, pochodzący od „electric vehicle” (pojazd elektryczny), zamiast wprowadzanego wcześniej skrótu „EE”, który nawet dla polskich kierowców aut na prąd często nie był zrozumiały (pochodzi od sformułowania „energia elektryczna”). Podobny zabieg, wykorzystania angielskich akronimów, stosowany jest na polskich drogach od dawna także w przypadku innych paliw alternatywnych (LPG, CNG, LNG). Jedynie w przypadku wodoru rząd zdecydował się na zastosowanie polskiego terminu wraz z rozumianym powszechnie oznaczeniem chemicznym – stacje tankowania tego paliwa będą oznaczane zwrotem „wodór (H2)”.

Tak będzie wyglądać nowe oznaczenie stacji ładowania samochodów elektrycznych, wchodzące w życie 2 grudnia 2021 roku

Za nieprzestrzeganie nowych znaków będzie grozić mandat

Na nowe znaki powinni uważać zarówno kierowcy samochodów spalinowych (i traktowanych równorzędnie z nimi samochodów hybrydowych), jak i kierowcy aut elektrycznych. Zatrzymanie auta na miejscu postojowym z pionowym znakiem „EV ładowanie” w przypadku, gdy samochód nie będzie się ładować, będzie grozić mandatem karnym. Podobnie jak przekroczenie czasu ładowania w sytuacji, gdy został on określony na znaku. W obu przypadkach udowodnienie naruszenia tych zakazów nie będzie oczywiście łatwe, ale jednak możliwe.

Czytaj także: Mój Elektryk: ponad 1000 wniosków o dopłaty do aut elektrycznych

Ile może kosztować nieprzestrzeganie nowych oznaczeń? - Gdy kierujący pojazdem (napędzanym na przykład silnikiem spalinowym) nie będzie respektował normy (dyspozycji) płynącej z przyjętego oznakowania (pionowego, poziomego), wskazującej wyraźnie na przeznaczenie miejsce postoju, w tym przypadku dla pojazdów elektrycznych, organ kontroli ruchu drogowego może zastosować pouczenie, mandat karny w wysokości 100 złotych albo sporządzić wniosek o ukaranie do sądu, gdzie kara grzywny może wynieść do 5 tys. złotych - wyjaśnia w korespondencji z portalem WysokieNapiecie.pl biuro prasowe Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

- Należy zaznaczyć, że trwają prace nad nowych rozporządzeniem dotyczącym nakładania grzywien w formie mandatów karnych – potocznie nazywanym „taryfikatorem”. W obecnym kształcie nie zawiera on wysokości grzywny związanej sensu-stricto z nie stosowaniem się do omawianego oznakowania, co oznacza, że uprawnione organy podejmując interwencje działają na zasadach ogólnych. W praktyce najczęściej oznacza to grzywnę w wysokości 100 zł - dodaje kom. Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

GDDKiA będzie zmieniać oznaczenia

Nowe znaki będą pojawiać się na polskich drogach systematycznie. Największy zarządca dróg w kraju chce zacząć te działania w przyszłym roku. - Na wstępie warto zaznaczyć, że przepisy nie określają terminów na wymianę zbiorczych tablic informacyjnych o obiektach funkcjonujących na danym Miejscu Obsługi Podróżnych (znak D-34b). Widzimy oczywiście potrzebę oznakowania istniejących stacji ładowania pojazdów znajdujących się na MOP-ach. W związku z powyższym podjęte zostaną działania zmierzające do oznakowania MOP-ów nowymi znakami D-23b/c (informujących o punkcie ładowania pojazdów elektrycznych) - tłumaczy nam Szymon Piechowiak, rzecznik GDDKiA.

- W zależności od danej sytuacji będziemy albo wymieniać tablicę zbiorczą D-34b (o ile wymagać tego będzie jej stan techniczny) lub uzupełniać ją, zastępując oznaczenie samej stacji paliw znakiem D-23b, albo jeżeli nie będzie takiej możliwości, dostawiać samodzielne znaki D-23b/c. Działania te planujemy wykonać w 2022 r. Oczywiście nowo powstające stacje ładowania pojazdów elektrycznych będą oznakowywane na bieżąco - zapowiada Piechowiak.

Dotychczasowe koperty "EE" zostaną zamienione na "EV", a stosowane obecnie nieoficjalne oznaczenia, jak to na stacji ładowania sieci Orlen, zostaną zamienione na oficjalne, z nieco innym symbolem.[/caption]

 

Czytaj także: Rodzinne auto elektryczne z dopłatą. Co wybrać?

Technologie dostarcza

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PGE PSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

Dowiedz się więcej o Obserwatorze Legislacji Energetycznej

 

Chcesz płacić co miesiąc skontaktuj się z nami: [email protected]