Złote czasy dla fotowoltaiki będą trwać pomimo zmiany prawa

Złote czasy dla fotowoltaiki będą trwać pomimo zmiany prawa

Nowe zasady rozliczania prosumentów w większości przypadków będą mniej korzystne i spowolnią rozwój fotowoltaiki, ale to wcale nie oznacza końca złotych czasów dla tej technologii. Za kilka lat dołączą do niej nowe technologie magazynowania i bilansowania zużycia energii. Tego trendu zmiany przepisów nie zatrzymają – uważa prof. Konrad Świrski.

Promienie słoneczne stały się obecnie „złotem” na rynku inwestycji – w panelach słonecznych na naszych dachach zamieniają się w energię elektryczną (i nasze zyski). Boom (a może już i gorączka) na rynku jest widoczny przez setki dostawców i ofert inwestycji w panele, rosnące indeksy firm z tego sektora, wielką chęć zostania prosumentem przez wszystkich, którzy posiadają domy i dachy, jak i przez próby działań regulacyjnych ministerstwa, które stara się opanować tę rosnąca i w pewien sposób niespodziewaną falę inwestycji słonecznych.

Samego tak wielkiego zainteresowania nie spodziewali się nie tylko eksperci, ale i nawet sami zwolennicy fotowoltaiki. Poziomy mocy zainstalowanej biją kolejne rekordy, a liczba nawet 800 tys. do miliona prosumentów i być może coś pomiędzy 6 a 10 GW mocy zainstalowanej to możliwy wynik w 2021.

Całość jest wypadkową kilku czynników, gdzie pierwszy z nich to niewątpliwie sam postęp technologicznym i ciągły spadek kosztów paneli jak i też dojrzałość techniczna samych rozwiązań – staje się to zupełnie bezobsługowe, bezpieczne i miłe w obsłudze – polegającej z punktu widzenia użytkownika na obserwacji, ile energii wyprodukowaliśmy na swojej aplikacji mobilnej.

Drugi czynnik to sam stan rynku inwestycyjnego – mała atrakcyjność lokat finansowych i obawa o inne instrumenty finansowe oraz rosnąca inflacja, skłania każdego kto ma nadwyżki finansowe do inwestycji w dobra trwałe – a mając własny dom – naturalną tendencją jest zwiększanie jego wartości. A więc panele jako inwestycja konkurencyjna wobec lokat finansowych i trzymania pieniędzy w banku.

Oczywiście dodatkowym impulsem jest też „Sun Rush” – gorączka fotowoltaiczna, podsycana przez media, ogłoszenia i reklamy samych dostawców i ogólną modę na ekologię i nowy sposób życia. Ja sam jestem jednym z setek tysięcy prosumentów jako właściciel przyzwoitej instalacji o mocy 8 kWp zasilającej domowe sprzęty, jak i elektryczny samochód w garażu.

Nowe regulacje nie są wcale złe…

Teraz media zostały rozpalone dyskusją o nowelizacji prawa energetycznego, zmieniającego sposoby rozliczeń prosumentów. Nowa propozycja ministerstwa zmienia dotychczasowe reguły, przypominając temat znany od tygodnia – zamiast tzw. opustów (wymiany energii oddawanej do sieci z własnej instalacji na energię zużytą ze współczynnikiem 0,8, czyli de facto możliwość zredukowania własnego rachunku za energię do zera, ale bez zarabiania na kolejnych nadwyżkach) na sposób rozliczeń, w którym sprzedaję po cenie hurtowej, a kupuje energię z sieci po cenie detalicznej (opłata za energię i opłata dystrybucyjna).

To, w zależności od wielkości instalacji i samego zużycia, będzie w większości przypadków mniej korzystne finansowo dla prosumentów. O szczegółach trudno do końca dyskutować, bo nie wiadomo jakie zapisy znajdą się w końcowej wersji. Ważne dla osób, które już instalację mają, że nic się nie zmieni przez 15 lat i opusty zostają (choć pewnie będzie można przełączyć się na inny model).

Osobiście nie jestem aż tak krytyczny jak duża część rynku (zwłaszcza „panelistów PV”) wobec tych regulacji. Trzeba patrzeć na to jak na kombinację kilku czynników. Po pierwsze będzie to implementacja wymaganych regulacji unijnych – dyrektywa UE wymaga, żeby indywidualnym producentom umożliwiać sprzedaż nadwyżek (dotychczasowe opusty nie do końca literalnie wypełniają te wymagania choć paradoksalnie mogą być korzystniejsze) oraz też wydzielenia samej sprzedaży i kupna na system z ceną hurtową oraz opłatą dystrybucyjną (przy pobieraniu z sieci). Z tego powodu jakiś sposób wdrożenia proponowanej zmiany rozliczeń musi nastąpić skoro jesteśmy w UE.

… ale mają schłodzić rynek

Oczywiście (dodatkowy efekt) nowe regulacje to próba zapanowania nad „gorączka fotowoltaiczną” i lekkie schłodzenie rynku. Obecny lawinowy wzrost instalacji zaczyna być problemem dla spółek dystrybucyjnych ponoszących coraz większe koszty zarządzania siecią, a należy pamiętać, że w systemie opustów te koszty ponosi koncern i nawet jak cieszymy się z tego chwilowo, to pamiętajmy, że zostanie on rozłożony na rachunki „za prąd” w opłacie dystrybucyjnej (więc inni użytkownicy zapłacą za te koszty prosumenckie).

Z punktu widzenia samego systemu, wszyscy się cieszą ze zmiany energy-mix i większych udziałów energii słonecznej, ale należy pamiętać, że nawet miliony małych prosumentów tworzą znikomy udział procentowy w całej generacji energii (można popatrzeć na statystyki niemieckie). Tak naprawdę Operator Systemu oczekuje energii ze słońca, ale woli duże farmy podłączone do sieci przesyłowej, a nie dystrybucyjnej. Z tego powodu Ministerstwo Klimatu i PSE wolałoby na pewno skierować ten pęd ku fotowoltaice na duże inwestycje. Niezależnie od dyskusji – sprawa jednak będzie przesądzona i nowe regulacje (zmodyfikowane lub nie) wejdą w życie i tu raczej widziałbym rolę czynników rządowych próbujących opanować tą wielką galopadę inwestycyjną.

Branża fotowoltaiki sobie poradzi

Co do samej fotowoltaiki, to na pewno sobie poradzi. Należy w mniejszy sposób ulegać emocjom i dokładnie liczyć opłacalność (obecnie minimum 12 lat przy koniecznie dobrym sprzęcie i bez dotacji – piszę to jako prosument) i nie oczekiwać od razu wielkich bryłek złota na naszych dachach. Nie naciskałbym aż tak też na kolejne iteracje „Mój Prąd” czy też inne programy pomocowe, bo sam rynek PV zwycięży. Spadek kosztów fotowoltaiki jest cały czas procesem trwałym, instalacje będą tanieć i stawać się coraz bardziej opłacalne – nawet przy nowych systemach rozliczeń – a na rynku powinny zostawać tylko coraz bardziej okrzepłe, doświadczone i dobre firmy oferujące panele.

Kolejne 3 lata to ciągły, optymalny wzrost liczby prosumentów i coraz lepsze systemy oraz coraz bardziej dopracowane umowy czy formy rozliczeń. Jestem pewien, że te duże, dojrzałe firmy (a może i cześć dotychczasowych koncernów) poradzi sobie na nowym rynku rozliczeń (na pewno zostaną zaproponowane korzystne formy współpracy z prosumentami z jednej strony spełniające nowe reguły – kupuję-sprzedaję, ale dające lepsze zyski).

Koncerny energetyczne mogą stać się sprzedawcami „rezerwowymi”

Patrząc bardziej długoterminowo, kolejne 5 lat to też lawinowy wzrost technologii magazynowania energii, czyli gwałtowny spadek cen. Dziś domowy magazyn w najprostszych obliczeniach mnoży naszą cenę instalacji razy 2 (znowu pisze to jako praktyk – inwestujący w rodzaj „off-gridu” i magazyn), ale stawiam wiele, że następne lata to okres lawinowo malejących kosztów.

Mniej więcej około 2025-2027 r. cena pełnego zestawu (panele i domowy magazyn) będzie na poziomie dzisiejszych paneli (czyli stanieje dwukrotnie) i wówczas nikt prosumentów nie zatrzyma. Będziemy mieli po prostu tendencję zarówno do „wychodzenia z systemu” i minimalizacji zużycia energii z sieci (oraz wymiany energii z sieci), jak i prawdziwy impuls do zmiany samych sieci dystrybucyjnych.

Pojawią się prawdziwe możliwości klastrowania, łączenia, sprzedaży własnych nadwyżek i wszelkiego typu nowego modelu rynku – tu już właściwie ministerstwo powinno pracować nad nowymi regulacjami, które to umożliwią. Dotychczasowe koncerny powinny też uważnie śledzić trendy, bo ten nowy „off grid” może sprowadzić je do roli rezerwowego dostawcy energii (na pewno odpowiedzą znacznym podwyższeniem opłaty przyłączeniowej i abonamentu) oraz odbiorcy coraz większych nadwyżek (ale może też i już bilansowanych na poziomie samej instalacji w domowych magazynach).

Nowe technologie (panele, magazyn, samochód elektryczny), to właściwie pewność jak będzie wyglądać najbliższa dekada i tu nie ma co się denerwować chwilowym „schładzaniem rynku” – on sobie poradzi sam i tylko warto, aby był jak najbardziej uporządkowany i spokojny. Fotowoltaika nie powinna być chwilowym wielkim inwestycyjnym trendem, a po prostu ciągłą, wieloletnią zmianą naszego systemu energetycznego.


prof. Konrad Świrski

Nieprzerwanie od 1995 Prezes Zarządu Transition Technologies S.A., od wielu lat związany z energetyką, optymalizacją produkcji energii i technologiami informatycznymi dla energetyki, gazownictwa i przemysłu. Jest profesorem zwyczajnym Politechniki Warszawskiej. Od lat wykłada na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa.

Połączenie działań naukowych oraz wieloletnia obecność w biznesie pozwoliły mu na komercjalizację wielu prac badawczych, ma na swoim koncie kilkadziesiąt wdrożeń w elektrowniach w Polsce, USA i Azji, szereg polskich i światowych patentów, nagrody naukowe oraz komercyjne. Jest autorem wielu artykułów oraz prac naukowych, laureatem szeregu nagród zarówno tych, które odnoszą się do jego pracy naukowo-dydaktycznej, jak również do działalności komercyjnej jako prezesa zarządu. Od 9 lat prowadzi eksperckiego bloga, w którym stara się przybliżać czytelnikom świat energetyki i nie tylko.

Rynek energii wspiera

PGE

Zielone technologie rozwijają

Fotowoltaikę instalują

Zobacz także...

Koniec epopei Nord Stream 2

Leszek Kadej

Mimo piętrzących się trudności Moskwie i Berlinowi uda się wkrótce doprowadzić do zakończenia budowy bałtyckiego gazociągu. Jakie będą skutki pojawienia się nowej drogi dost...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PGE PSE