Zielone tablice rejestracyjne dla hybryd? Zdarza się

Zielone tablice rejestracyjne dla hybryd? Zdarza się

Samochody elektryczne i wodorowe od tego roku otrzymują w Polsce zielone tablice rejestracyjne. Z danych, do których dotarło WysokieNapiecie.pl, wynika, że na zielonych tablicach jeździ też ok. 20 aut hybrydowych, które zostały błędnie zarejestrowane. Jak to możliwe i czy właścicieli czeka jakaś odpowiedzialność karna?

Od 1 stycznia wszystkie rejestrowane w Polsce samochody elektryczne (i wodorowe) otrzymują zielone tablice rejestracyjne (czarne oznaczenia na zielonym tle). O zamianę zwykłych tablic na zielone mogą wystąpić także właściciele „elektryków” zarejestrowanych w poprzednich latach. Zielone blachy zastąpiły, wydawane od lipca 2018 roku do 31 grudnia 2019 roku niebieskie naklejki na szyby z oznaczeniem „EE”.

Nowe tablice rejestracyjne (a wcześniej naklejki) – oprócz wzbudzania zazdrości u innych kierowców – mają także bardzo wymierne znaczenie. Powinny ułatwiać identyfikacje samochodów elektrycznych przy korzystaniu z nadanych im uprawnień – poruszania się po buspasach (do 1 stycznia 2026 roku) i bezpłatnego parkowania w strefach płatnego parkowania (na razie bezterminowo).

Zielone tablice tylko dla aut, do których nie wlewa się paliwa

Te uprawnienia przyznano w Polsce jedynie pojazdom w 100 proc. elektrycznym. Zasada jest prosta – jeśli auto ma wlew paliwa (o ile nie jest atrapą lub nie służy on jedynie do zasilania ogrzewania) – to nie jest autem elektrycznym w rozumieniu polskiego prawa i nie może korzystać z powyższych przywilejów, ani jeździć na zielonych tablicach.

Samochodami elektrycznymi, w myśl polskich przepisów, nie są więc samochody napędzane silnikiem elektrycznym, ani za pomocą energii wytwarzanej w pokładowym generatorze prądu na paliwo (np. BMW i3 REX lub Opel Ampera). Nie są nimi też hybrydy plug-in (jak Skoda Superb iV czy Renault Megane e-tech), ani zwykłe hybrydy (jak Toyota Yaris Hybrid czy Renault Clio e-tech) bądź miękkie hybrydy, z angielska mild-hybrid (jak Volvo XC90 B5 czy Audi Q5). Dla żadnego z tych modeli (o ile nie przeszedł konwersji na napęd całkowicie elektryczny) urzędy nie powinny wydać zielonych tablic rejestracyjnych.

Zielone tablice rejestracyjne dostało jednak ok. 20 hybryd

Tymczasem, z danych przekazanych portalowi WysokieNapiecie.pl przez Ministerstwo Infrastruktury, wynika, że na zielonych tablicach jeździ w Polsce ponad dwadzieścia samochodów, które opuściły fabrykę jako auta ze spalinowymi silnikami bądź generatorami prądu. W pojedynczych przypadkach, jak Fiat Cinquecento czy Trabant, niemal na pewno mamy do czynienia z ekokonwersjami, czyli przerobieniem tych pojazdów na auta całkowicie elektryczne (takie cinquecento były prezentowane m.in. na 3. Zlocie Samochodów Elektrycznych i Hybrydowych w Ząbkach i być może będzie go można zobaczyć także w ten weekend na czwartej edycji, organizowanej pod patronatem WysokieNapiecie.pl). Jednak w danych CEPIK znaleźliśmy aż 21 pojazdów, które niemal na pewno takiej ekokonwersji nie przeszły.

Czytaj także: Ile trwa i kosztuje podróż elektrycznym Porsche Taycan na koniec Europy?

Na zielonych tablicach jeżdżą po Polsce trzy toyoty (yaris, C-HR i auris) oraz lexus RX 400H, choć fabrycznie są to zwykłe hybrydy. Japońską grupę źle zarejestrowanych aut zamykają jeszcze dwie hybrydy plug-in − mitsubishi outlandery PHEV. W zestawieniu umieściliśmy też fordy c-max i fusion oraz BMW 118. Liczniej reprezentowane są BMW i3 REX, spośród których przynajmniej cztery zostały zarejestrowane w Polsce na zielonych tablicach. Najliczniejszą grupę w zestawieniu stanowią natomiast chevrolety volty (pięć), wraz z bliźniaczymi oplami amperami (trzy). Wisienką na torcie jest bardzo rzadki okaz − fisker karma. Każde z tych aut opuściło fabrykę z bakami na paliwo i choćby ze względu na ich wartość rynkową jest niemal pewne, że nie zostały poddane ekokonwersjom. Wciąż są więc przystosowane do spalania paliwa i z tego powodu nie powinny otrzymać ekorejestracji.

Toyota yaris na zielonych tablicach to pomyłka

Jak to możliwe, że blisko dwadzieścia aut w Polsce jeździ na zielonych tablicach, choć nie najprawdopodobniej nie powinny? W przypadku toyoty yaris na pruszkowskich tablicach rejestracyjnych z zielonym tłem sprawa wydaje się być już jasna. – Ten pojazd został przerejestrowany w naszej filii w Raszynie na podstawie dowodu rejestracyjnego z którego wynikało, że jest pojazdem elektrycznym oraz wydanych tablic zielonych podczas pierwszej rejestracji w Polsce. Aktualnie sprawa jest rozwiązywana. Zapewne pojazd zostanie przerejestrowany na prawidłowe tablice – tłumaczy w rozmowie z portalem WysokieNapiecie.pl Agnieszka Kuruliszwili, rzeczniczka prasowa starosty pruszkowskiego.

Podobnie błędy urzędników lub błędne oświadczenia właścicieli, bądź też błędne dokumenty wydane przez importerów mogły być powodem nieprawidłowych rejestracji pozostałych hybryd.

− Myślę, że najczęściej jest to wynik składania fałszywych bądź błędnych oświadczeń we wnioskach o rejestrację. Z podobną sytuacją mamy do czynienia w przypadku wydawania zmniejszonych „amerykańskich” tablic rejestracyjnych dla modeli, które powinny uzyskać standardowe – tłumaczy portalowi WysokieNapiecie.pl mec. Filip Opoka, partner w kancelarii NGL Legal. − Moim zdaniem prawdziwość tych informacji, w tym zakresie, mogłaby być przez urzędników potwierdzona na podstawie innych dokumentów załączanych do wniosku, ale wymagałoby to zwiększonej czujności i zaangażowania.

Czytaj także: Czy polski samochód elektryczny Izera ma szansę powodzenia?

− To na staroście spoczywa obowiązek wydania tablic rejestracyjnych odpowiadających obowiązującym przepisom. Właścicielowi pojazdu przysługuje odwołanie od decyzji o rejestracji pojazdu zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego do właściwego miejscowo Samorządowego Kolegium Odwoławczego – dodaje Szymon Huptyś, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury. Jest jednak mało prawdopodobne, aby kierowcy narzekali na wydanie im zielonych blach. Jeżeli więc sami nie wystąpią o zmianę, ani nie zrobi tego starosta, to czy mają się jeszcze czego bać?

Kto może skontrolować prawidłowość rejestracji auta?

Kierowcy aut hybrydowych na zielonych blachach mogą mieć problemy przede wszystkim w dwóch miejscach. Po pierwsze, podczas przeglądu. − Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z 26 czerwca 2012 roku zakres badania technicznego obejmuje sprawdzenie prawidłowości oznaczeń i stanu tablic rejestracyjnych pojazdu. Zatem, moim zdaniem, diagnosta może kwestionować tablice i stan pojazdu, jeśli nie będzie się zgadzał ze stanem faktycznym – tłumaczy mec. Filip Opoka.

Drugą sytuacją, w której prawidłowość wydania tablic może zostać zakwestionowana, jest kontrola Policji. − W razie uzasadnionego przypuszczenia, że dane dotyczące dowodu rejestracyjnego (pozwolenia czasowego) zawarte w centralnej ewidencji pojazdów nie odpowiadają stanowi faktycznemu, policjant zatrzymuje dowód rejestracyjny i kieruje pojazd na dodatkowe badanie techniczne – wyjaśnia nam insp. Mariusz Ciarka, rzecznik Komendanta Głównego Policji.

Co grozi za nieprawidłową rejestrację hybrydy jako „elektryka”?

Na szczęście dla właścicieli hybryd zarejestrowanych jako auta całkowicie elektryczne, mniej oczywista jest odpowiedzialność karna za przedstawienie urzędnikom błędnych dokumentów przy rejestrowaniu samochodu.

− Jeżeli we wniosku o rejestrację pojazdu zostało złożone fałszywe oświadczenie o tym, że pojazd jest elektryczny, to teoretycznie można by się zastanowić nad odpowiedzialnością karną składającego to oświadczenie. Jednak art. 233 par. 6 kodeksu karnego, sankcjonujący składanie fałszywych zeznań i oświadczeń stanowi, że stosuje się go do osoby, która składa fałszywe oświadczenie, jeżeli przepis ustawy przewiduje możliwość odebrania oświadczenia pod rygorem odpowiedzialności karnej. Natomiast możliwości odebrania takiego oświadczenia nie daje ustawa - Prawo o ruchu drogowym, która jest podstawą do określenia wzoru wniosku o rejestrację – tłumaczy mec. Opoka z NGL Legal.

Czytaj także: Dopłaty do samochodów elektrycznych kończą się klapą

− Dodatkowo mamy przepisy kodeksu wykroczeń (art. 97), który stanowi, że uczestnik ruchu lub inna osoba znajdująca się na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, a także właściciel lub posiadacz pojazdu, który wykracza przeciwko innym przepisom ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym lub przepisom wydanym na jej podstawie, podlega karze grzywny do 3000 złotych albo karze nagany. Jest to przepis dość ogólny, ale znajduje się w rozdziale „Wykroczenia przeciwko bezpieczeństwu i porządkowi w komunikacji”, więc można mieć wątpliwość czy będzie miał tutaj zastosowanie. Całkowicie bym tego jednak nie wykluczał – dodaje prawnik.

Mecenas Opoka zwraca uwagę, że odpowiedzialność kierowcy teoretycznie może jeszcze objawić się wówczas, gdy auto z rurą wydechową będzie poruszać się buspasem. − Wtedy policjanci również mogliby ustalić stan faktyczny i stwierdzić brak uprawnienia oraz nałożyć mandat – tłumaczy.

Te scenariusze są możliwe, ale w polskiej praktyce stosowania prawa mało prawdopodobne. Niektórzy policjanci drogówki jeszcze rok po wprowadzeniu uprawnienia do prowadzenia aut elektrycznych po buspasach nie byli świadomi istnienia takich przepisów. Tym mniej wydaje się więc prawdopodobne, że po zatrzymaniu auta z zielonymi tablicami rejestracyjnymi będą dociekać czy ma ono rurę wydechową. Czy więc posiadacz auta z nieprawidłowo wydanymi blachami powinien się bać wizyty na stacji diagnostyczne? W polskich realiach wszystko może zależeć od tego jak dobrze zna diagnostę…

Czytaj także: Co może się zepsuć w aucie elektrycznym? Wszystko oprócz silnika 

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

Dowiedz się więcej o Obserwatorze Legislacji Energetycznej

 

Chcesz płacić co miesiąc skontaktuj się z nami: [email protected]