Stacje ładowania aut na prąd: ile to kosztuje?

Stacje ładowania aut na prąd: ile to kosztuje?

Nawet jeśli przyszłością samochodów na baterie jest ich ładowanie w domach z własnych źródeł energii, to najpierw potrzebujemy w Polsce rozwiniętej sieci ogólnodostępnych stacji szybkiego ładowania. Widać realne przyspieszenie na tym rynku, mimo że jedna szybka ładowarka wraz z instalacją to koszt ponad 100 tys. zł.

W ostatnich dniach portal WysokieNapiecie.pl odbył testową podróż samochodem elektrycznym BMW i3 z Warszawy do Gdańska (relacje wideo można zobaczyć na naszym profilu na Facebooku: oto jedna z nich). Nie obyło się bez niespodzianek, a wniosek z podróży jest prosty – na trasie ze stolicy do Trójmiasta brakuje przynajmniej jednej-dwóch szybkich ładowarek. Jak tylko się pojawią, wygodny przejazd elektrykiem na tym odcinku stanie się faktem. Podsumowując: rozbudowa stacji ładowania aut elektrycznych to realna potrzeba.

Zgodnie z rządowym programem rozwoju elektromobilności, już w 2020 r. mamy mieć w Polsce 6 tys. ładowarek standardowych. Chodzi o stacje wolniejsze, którymi ładuje się baterię do kilku godzin. Dodatkowo powstać ma 400 ładowarek szybkich, pozwalających na doładowanie baterii prądem stałym w 10-30 minut do poziomu, który pozwoli przejechać kolejne 100 km. Stacje szybkie są droższe. Dlaczego? Żeby ładować auto szybciej, ładowarka musi mieć dużą moc. Baterie w autach są na prąd stały, więc prąd zmienny z sieci trzeba przetworzyć wbudowanym w stację ładowania inwerterem, a ten element podnosi koszt inwestycji.

Ministerstwo Energii łączny koszt budowy sieci ładowania aut oszacowało na około 500 mln zł. Na realizację planu pozostały już tylko trzy lata. Czy harmonogramu uda się dotrzymać? – prawdopodobnie nie, ale zdecydowanie widać rosnącą aktywność inwestorów.

- 2017 rok przyniósł realne przyspieszenie na tym rynku. Przybywa firm chcących oferować swoim klientom możliwość ładowania samochodów elektrycznych. To zarówno producenci aut, jak i supermarkety, czy firmy energetyczne i paliwowe - mówi Wojciech Dziwisz, menedżer ds. rozwoju biznesu w obszarze eMobility w ABB.

O ile jednak polski plan zakłada budowę przede wszystkim ładowarek wolniejszych, to w pierwszym etapie kluczowe jest tych szybkich, mimo że są droższe. - Przyszłością są zdecydowanie stacje szybkiego ładowania. Dzięki nim, w technologii prądu stałego o dużej mocy, jesteśmy w stanie znacząco skrócić czas ładowania, a to kluczowy czynnik dla rozwoju elektromobilności - wyjaśnia Wojciech Dziwisz.

Nowa mapa ładowarek samochodów elektrycznych w Polsce

I tą właśnie ścieżką podążają firmy obecne w Polsce. Jednym z przykładów jest firma Greenway, która dzięki m.in. dofinansowaniu z UE postawi w Polsce blisko 200 ładowarek, w tym 10 pierwszych w kraju punktów superszybkiego ładowania (do 350 kW mocy). Rafał Czyżewski, prezes Greenway Poland, jest przekonany o szybkim tempie rozwoju elektromobilności w naszym kraju. – Wskazuje na to zarówno decyzja Komisji Europejskiej o dofinansowaniu naszego projektu, jak i ostatnie inicjatywy polskiej administracji - mówi Rafał Czyżewski.

- Pierwsze stacje ładowania, które udostępnimy mieszkańcom Łodzi i kilku innych miastach, będą miały moc 50 kW. To naszym zdaniem optymalne rozwiązanie dla pierwszego etapu rozwoju ogólnodostępnej infrastruktury ładowania. Uważamy, że publicznie dostępne stacje muszą dawać możliwość naładowania akumulatora w kilkanaście, do kilkudziesięciu minut i obsłużenia możliwie największej liczby użytkowników. Nie spodziewamy się też, aby kierowcy zostawiali samochodu na 6-8 godzin w centrum miasta - wyjaśnia również Tomasz Jarmicki, dyrektor biura badań i innowacji w PGE.

Zdaniem Tomasza Boguckiego, eksperta w obszarze elektromobilności firmie Enspirion z grupy Energa, doświadczenia rynków bardziej rozwiniętych wskazują, że samochody elektryczne będziemy ładować głównie w miejscu zamieszkania lub w pracy. - Konieczne jest jednak zagwarantowanie infrastruktury do ładowania również w miejscach publicznych, co podnosi poczucie bezpieczeństwa korzystających z samochodów. Wspólnie z partnerami chcemy budować kolejne punkty ładowania w przestrzeni miejskiej, a później na trasach przelotowych. Im szybciej powstanie sprawnie działająca i rozległa sieć punktów ładowania, tym szybciej pojawią się samochody elektryczne na naszych drogach (pomijając kwestię ich ceny i zasięgu, które dzisiaj są głównymi barierami). Obecnie jesteśmy postrzegani jako doświadczony operator infrastruktury do ładowania i poprzez nasze działania chcemy wzmocnić ten wizerunek, jednocześnie promując markę Energa na dopiero co rozwijającym się w Polsce rynku elektromobilności – zaznacza Tomasz Bogucki.

Czy na tym da się zarobić?

Doświadczenia ze świata wskazują na jeden istotny problem: biznes polegający na instalowaniu i udostępnianiu ładowarek dla aut nigdzie na świecie nie jest jeszcze opłacalny.

- Operatorzy stacji ładowania muszą przez pierwszych kilka lat traktować zakup stacji jako inwestycję długoterminową. Biorąc pod uwagę tempo rozwoju rynku samochodów na prąd, a nawet regulacje unijne, jest to zdecydowanie kierunek, w którym rynek będzie się rozwijał. Nie powinniśmy w Polsce zakładać, że z dnia na dzień dogonimy kraje bardziej rozwinięte, ale powinniśmy czerpać z ich doświadczeń. A te pokazują, że w pierwszej kolejności rozwijać się będzie elektryczny transport publiczny, który dzięki przewidywalności i powtarzalności tras pozwala uzyskać większy efekt środowiskowy w postaci redukcji emisji w miastach - wyjaśnia ekspert ABB.

Koniec darmowych lunchów

Według Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA.PL, które monitoruje ogólnodostępną infrastrukturę stacji ładowania pojazdów elektrycznych, w Polsce funkcjonuje ok. 150 punktów w odpowiednim standardzie (dla porównania w Europie jest ich ponad 100 tysięcy). Działają one za darmo. Ale wraz z rozwojem rynku o bezpłatnych usługach trzeba będzie zapomnieć. Jedna  wolna ładowarka kosztuje około 40 tys. zł. Ta szybka to koszt – w zależności od producenta - 80-120 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć koszt instalacji – to kwota między 20 a 70 tys. zł. Jest tym wyższa, im dalsza jest odległość stacji od punktu przyłączenia do sieci energetycznej. Podsumowując - całkowity koszt instalacji jednej nowej stacji szybkiego ładowania (ładowarka, prace projektowe i instalacyjne) wynosi zatem między 100 a 190 tys. zł.

A do tego trzeba doliczyć opłaty eksploatacyjne – przede wszystkim sieciowe. Według dzisiejszych stawek operatorów sieci dystrybucyjnych, utrzymanie jednej stacji o mocy 100 kW kosztować będzie od 11,4 do nawet ponad 25 tys. zł rocznie. Taryfy dystrybutorów są regulowane administracyjnie. Ustalenie preferencyjnych stawek dla stacji ładowania aut wymagałoby zmian w rozporządzeniu taryfowym.

- Wydaje mi się jednak, że to nie koszty są na dzisiaj barierą rynku. Zwróćmy uwagę, że stacje ładowania na prąd i tak są o wiele tańsze od dzisiejszych stacji paliwowych. To samo dotyczy kosztów paliwa. Barierą jest raczej koszt zakupu samochodu elektrycznego, który jest blisko dwukrotnie wyższy niż koszt zakupu porównywalnego auta z napędem spalinowym, a to znacząco ogranicza tempo rozwoju rynku elektromobilności. Na szczęcie wszystkie prognozy przewidują spadek kosztów produkcyjnych aut elektrycznych oraz ich cen dla klientów końcowych - podsumowuje przedstawiciel ABB.

Partnerzy działu

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “Stacje ładowania aut na prąd: ile to kosztuje?”

  1. Przyjeżdżam przykładowo o 8:00 do pracy. Podłączam auto. I idę do pracy. na 8 godzin. Jeśli nie będzie kar za blokowanie stacji – to po co mam odłączać auto przed wyjściem z pracy ?
    Czy o to chodzi ?

    • [quote name=”TTTT”]Przyjeżdżam przykładowo o 8:00 do pracy. Podłączam auto. I idę do pracy. na 8 godzin. Jeśli nie będzie kar za blokowanie stacji – to po co mam odłączać auto przed wyjściem z pracy ?
      Czy o to chodzi ?[/quote]
      Przy takim układzie lepiej postawić 10 stacji po 4kW niż jedna 40kW. I tańsze i łatwiejsze do zrealizowania

        • [quote name=”Konrad Abramowicz”]Przy takim układzie, podłączamy pod zwykłe gniazdko 220 V.[/quote]
          To w takim razie w okolicach pracy powinne byc zwykle gniazdka 230V (nie 220). I powinno być ich więcej niż pojedyncze 40 kW (cholernie drogie).

  2. Tylko nie rozumiem dlaczego ladowanie jest za darmo (kto sponsoruje?) oraz dlaczego nie mozna na takiej stacji zarobic? Co jesli mam instalacje pv o mocy powiedzmy 10kw i w sloneczny dzien zechce sie ktos podladowac za kase?

    • [quote name=”TomiLi2″]Tylko nie rozumiem dlaczego ladowanie jest za darmo (kto sponsoruje?) oraz dlaczego nie mozna na takiej stacji zarobic? Co jesli mam instalacje pv o mocy powiedzmy 10kw i w sloneczny dzien zechce sie ktos podladowac za kase?[/quote]
      U Ciebie i tak pewnie zapłaci Ci do ręki. Chyba że jesteś fanem elektromobilności 🙂
      Oni podobnie jak PV maja dofinansowania aby rozruszać rynek i liczyć na przyszłe (!) zyski z aut i ładowania.

  3. Dlaczego nikt nie rozważa możliwości normalizacji akumulatorów przeznaczonych do aut elektrycznych, tworzenie dodatkowych drzwiczek w samochodach umożliwiających ich szybką wymianę na stacjach na w pełni naładowane? Takie akumulatory nie byłyby własnością użytkownika, co obniżyłoby o połowę koszt zakupu samochodu. Do ceny jednej wymiany oprócz prądu byłaby doliczane zużycie baterii w jednym cyklu. Stacja wymiany byłaby zautomatyzowana, dźwigar zabierałby rozładowaną baterię i podawał do auta naładowaną, proces trwałby kilka minut. Rozładowana bateria trafiałaby na koniec kolejki do wolnego ładowania, co sprzyjałoby jej trwałości, pozwalało uniknąć przegrzewania szybkim ładowaniem. Na początek punkt ładowania mógłby mieć np. sto baterii, z czasem liczba ta mogłaby wzrosnąć stosownie do potrzeb. Nocne ładowanie tańszym prądem byłoby kolejną zaletą tego rozwiązania. Auta wymagające większej mocy lub zasięgu mogłyby przyjmować jednorazowo np. dwa akumulatory.

    • [quote name=”ciekawy”]Dlaczego nikt nie rozważa możliwości normalizacji akumulatorów przeznaczonych ,,,[/quote]
      A dlaczego mamy na st
      acjach e95, e98, On, berva, lpg i cng … a ty chcesz wspólne akumulatory ?

      • [quote name=”Guest”][quote name=”ciekawy”]Dlaczego nikt nie rozważa możliwości normalizacji akumulatorów przeznaczonych ,,,[/quote]
        A dlaczego mamy na st
        acjach e95, e98, On, berva, lpg i cng … a ty chcesz wspólne akumulatory ?[/quote]
        Względy praktyczne przemawiają za takim rozwiązaniem. Nocne ładowanie, ładowanie wolne, bez przegrzewania, czas wymiany skrócony do kilku minut. Powoływanie się przez ciebie na różne rodzaje paliw wydaje się chybione. Silnik elektryczny ma jeden rodzaj paliwa, jest nim prąd. Systemy wewnętrzne samochodu mogą dowolnie przekształcać jego napięcie i postać- stały/zmienny. Są do tego transformatory, inwertery i co tam jeszcze. Dogadanie się producentów samochodów elektrycznych na wczesnym etapie projektowania nowych modeli pozwoliłoby stworzyć auta tanie i niezawodne. Jedno miejsce podpięcia akumulatora, stała pojemność przestrzeni na akumulator, łatwość wymiany. A o doskonalenie akumulatorów niech się martwi inna branża, tak jak dzisiaj o jakość benzyny się martwią rafinerie. Który producent aut elektrycznych nie chciałby produkować o połowę taniej od innych? Tyle mógłby zaoszczędzić, gdyby nie martwił się o akumulator.

        • [quote name=”ciekawy”][quote name=”Guest”][quote name=”ciekawy”]Dlaczego nikt nie rozważa możliwości normalizacji akumulatorów przeznaczonych ,,,[/quote]
          A dlaczego mamy na st
          acjach e95, e98, On, berva, lpg i cng … a ty chcesz wspólne akumulatory ?[/quote]
          Względy praktyczne przemawiają za takim rozwiązaniem. Nocne ładowanie, ładowanie wolne, bez przegrzewania, czas wymiany skrócony do kilku minut. Powoływanie się przez ciebie na różne rodzaje paliw wydaje się chybione. Silnik elektryczny ma jeden rodzaj paliwa, jest nim prąd. Systemy wewnętrzne samochodu mogą dowolnie przekształcać jego napięcie i postać- stały/zmienny. Są do tego transformatory, inwertery i co tam jeszcze. Dogadanie się producentów samochodów elektrycznych na wczesnym etapie projektowania nowych modeli pozwoliłoby stworzyć auta tanie i niezawodne. Jedno miejsce podpięcia akumulatora, stała pojemność przestrzeni na akumulator, łatwość wymiany. A o doskonalenie akumulatorów niech się martwi inna branża, tak jak dzisiaj o jakość benzyny się martwią rafinerie. Który producent aut elektrycznych nie chciałby produkować o połowę taniej od innych? Tyle mógłby zaoszczędzić, gdyby nie martwił się o akumulator.[/quote]
          Bateria jest najdroższa i najcieższa w samochodzie. Wpływa istotnie na warunki jezdne auta.
          Kto będzie winny jak bateria eksploduje ? Stacja, poprzedni użytkownik co jeździł z autem z podrasowanym inwerterem ?

          Zwróć uwagę – takie rozwiązanie byłoby idealne dla autobusów- ogromne, duże większe zapotrzebowanie na prąd. Takie same autobusy na jednej trasie. I nikt tego nie proponuje. Dlaczego ?

          • [quote name=”TTTT”]
            Bateria jest najdroższa [/quote]
            Nie do końca. w autach typu Porsche, Tesla itp najdroższy jest znaczek z tyłu i przodu samochodu 🙂

    • [quote name=”ciekawy”]Dlaczego nikt nie rozważa możliwości normalizacji akumulatorów [/quote]
      Zobacz rynek zwykłych baterii ile jest rodzajów. A ty oczekujesz żeby najnowszą technologia podzieliły się różne koncerny ze sobą aby robić podobne baterie , które są najdroższe w każdym samochodzie.
      Każde auto wymaga inne mocy.
      Wyobrażasz sobie że bateria z maluch jest przekładana do porsche ? Lub na odwrót ?

  4. Jeśli pozwolić ludziom przy domach ładować samochody dla obcych ludzi to takich małych stacji ładowania do ~10kw powstanie w ciągu roku kilkanaście tysięcy… Ja pracuję w domu, mieszkam ~200m od drogi krajowej i też bym udostępnił stanowisko do ładowania… Mam panele słoneczne, więc w dzień i w lato większość mocy z własnych paneli poszło by do samochodu, a nie do sieci… Wystarczy mniej przepisów i przy każdym wiejskim sklepie będzie możliwość ładowania… Watomierz kosztuje 100zł i dla większości byłaby to jedyna inwestycja. W sumie ważne żeby punkty ładowania, nawet wolne, były przy większych sklepach. Podłączasz i idziesz na zakupy… Ważne żeby nie bać się wyjechać elektrykiem dalej niż 50km od domu. Sam myślę nad zakupem taniego elektryka… i tez się boję, że nie ma gdzie podłączyć, a czasem w ciągu dnia po mieście i okolicy robię ponad 100km.

  5. Niech Orlen zbuduje kilkadziesiąt punktów łączących ze sobą największe miasta. Chyba nie chcemy, by firmy zagraniczne po wprowadzeniu odpłatności, narzucały nam ceny. Niech chociaż raz Polak będzie mądry przed szkodą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: [email protected]