Jak Helga i Hans sprzedają prąd sąsiadom

Jak Helga i Hans sprzedają prąd sąsiadom

W Niemczech pojawił się nowy gracz na rynku energii – spółdzielnie energetyczne. Tzw. Bürgerwerke mają już kilkanaście tysięcy klientów a ich liczba rośnie lawinowo

Niemiecka Energiewende może liczyć na szerokie poparcie w niemieckim społeczeństwie. W ostatnich latach rachunki za prąd wzrosły co prawda o ponad 20 proc., ale wszystko wskazuje na to, że Niemcy to akceptują. Duże grupy dzieci i młodzieży protestujące co piątek w całym kraju przeciw zmianom klimatycznym oraz zaskakująco dobre wyniki w sondażach partii Zielonych mają swoją wymowę. Właśnie na fali tych nastrojów społecznych powstały Bürgerwerke. Bürgerwerke są organizacją spółdzielczą, która została zarejestrowana w grudniu 2013 roku w Heidelbergu. Sprzedają energię elektryczną do swoich członków na terenie całych Niemiec, skupiając 93 spółdzielnie wytwarzające energię ze źródeł odnawialnych. Spółdzielnia Bürgerwerke jest integratorem,  który sam nie wytwarza prądu. W ten sposób dysponują obecnie 400 elektrowniami o łącznej mocy 26 MW.

Aby zaspokoić potrzeby swoich klientów, Bürgerwerke dokupują dodatkową energię elektryczną z elektrowni wodnej w Töging. Wraz ze wzrastającym popytem na zieloną energie Bürgerwerke motywują swoich członków do kolejnych inwestycji i wzrostu produkcji prądu z OZE. Bürgerwerke wykluczają w ramach swojej organizacji sprzedaż konwencjonalnie wytworzonego prądu.

Zobacz także: Wejście energetycznego smoka czyli transformacja po chińsku

Poza prądem Bürgerwerke oferują także gaz. W tym wypadku klienci mogą zamówić biogaz pozyskany z odpadów. Ale organizacja poszła jednak na kompromis z paliwem konwencjonalnym – w  zależności od taryfy gaz może zawierać 5 proc., 10 proc. i 100 proc. biogazu.

Zielony prąd droższy, ale daje coś więcej

– Zdecydowaliśmy się na Bürgerwerke, bo chcemy coś zrobić. Teraz oboje pracujemy i możemy sobie na to pozwolić – mówi portalowi WysokieNapiecie.pl Tabea (26), która wraz z mężem od paru miesięcy mieszka i pracuje we Frankfurcie nad Odrą. Mieszkając w Hamburgu związani byli umową z firmą Vattenfall i ich opłaty za jedną KWh wynosiły 26,47 centów. Jako odbiorcy Bürgerwerke płacą 33 centy. Jednak dla dobrze wykształconych i dobrze zarabiających Niemców różnica opłat w wymiarze około 20 proc. przemawia z za zielonym prądem. Dla innych grup społecznych oraz dużych rodzin, borykających się w ostatnich latach ze wzrostem cen artykułów spożywczych i znacznymi podwyżkami opłat czynszowych, wyższe ceny prądu są trudniejsze do zaakceptowania. Bürgerwerke jest jednym z rozwiązań, które z powodzeniem łączy finansowe i ekonomiczne wyzwania związane z Energiewende z powszechną w Niemczech aktywnością na rzecz ochrony klimatu.

Zobacz także: Spółdzielnie energetyczne zyskałyby, gdyby Senat pochylił się nad nowelizacją ustawy o OZE

Niemiecka branża energetyczna przyznaje, że Bürgerwerke jest niebywałym sukcesem także pod względem ekonomicznym i zaczyna zmieniać reguły gry za Odrą. Jej znaczenie polega jednak bardziej na innowacyjnym marketingu i zdolności sprzedaży prądu na terenie całego kraju. W liczbach bezwzględnych nie są jeszcze straszną konkurencją dla „zasiedziałych” sprzedawców -  mają obecnie ponad 13 000 odbiorców. Ale rosnąca ich liczba robi wrażenie -  w zeszłym roku było ich zaledwie 6500.

Bądź obywatelem z energią

Jak na typowy start-up przystało, Bürgerwerke dbają o dobry wizerunek i kontakt z mediami. W prezentacji na Youtubie jeden z prezesów firmy, Felix Benjamin Schäfer, sympatycznie się wita i tłumaczy zainteresowanym, jak funkcjonują Bürgerwerke i jakie są ich cele. Na ekranie pojawiają się głównie młode i uśmiechnie twarze w skromnym otoczeniu. Daleko im do szklanych pałaców energetycznych gigantów, takich jak RWE czy Vattenfall. Bürgerwerke są inne i nie zapominają tego zaznaczać. Terminy „obywatel”, „demokracja” i „obywatelskie” powtarzane są nie tylko w prezentacjach, ale także na stronie internetowej firmy w prawie każdym zdaniu. Prąd z Buergerwerke ma się kojarzyć z nowym, „zielonym”  stylem życia, a pomysłodawcy chcą żeby energia przestała być postrzegana jedynie jako  produkt,  choć de facto nadal nim jest.

Marketing się przydaje

Twarde decyzje polityczne o wygaszeniu wszystkich elektrowni jądrowych do 2022 roku i rezygnacja z węgla do 2038 roku, idą w parze z głęboką zmianą mentalności. Niemcy zmieniają swoje przyzwyczajenia i nawyki związane z energią. Składają się na to małe rzeczy, takie jak chociażby jedna lampka w łazience zamiast iluminacji z wielu lamp lub dojazd do pracy rowerem. Coraz częściej mówi się o zmianach klimatu. Jednak rzadko słychać, że  że winni są „ci inni”, którzy bezmyślnie emitują dwutlenek węgla. Wręcz odwrotnie, obywatele biorą odpowiedzialność za siebie i chcą sami decydować o energetyce i ochronie klimatu.

Zobacz także: Elektrownie słoneczne w cenie. Kto zbije na tym majątek?

Bürgerwerke nie są całkiem nowym pomysłem. Sprzedażą energii ze źródeł odnawialnych zajmują się między innymi EWS Schönau i Greenpeace Energy. Mocną stroną Bürgerwerke jest ogólnokrajowa struktura spółdzielcza i profesjonalny marketing. Wiele wskazuje więc na to, że  Bürgerwerke mają szanse wyjść z poziomu niszowego i rzucić wyzwanie wielkim niemieckim firmom z branży energetycznej.

Technologie dostarcza

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE