Polska energetyka między węglem a OZE

Polska energetyka między węglem a OZE

Jak zbudować nową gospodarkę opartą o usługi energetyczne – zastanawiają się Leszek Jesień i Michał Kurtyka, autorzy książki „New electricity and new cars”. The future of the European energy doctrine”.

Mało jest ciekawych książek poświęconych energetyce wydawanych w Polsce, a pisane przez polskich autorów zdarzają się naprawdę rzadko. Niedawno recenzowaliśmy książkę Marcina Popkiewicza "Rewolucja energetyczna. Ale po co?" (zobacz: Lektura obowiązkowa dla polityków), dziś pora na pozycję o trochę większym ciężarze gatunkowym. Większy nie ze względu na ujęcie tematu – chodzi raczej o pozycję autorów w obecnej konfiguracji politycznej.

A są nimi Leszek Jesień i Michał Kurtyka. Tego drugiego przedstawiać naszym Czytelnikom oczywiście nie trzeba - jest wiceministrem energii. Prof. Leszek Jesień jest wykładowcą w Collegium Civitas, a po wyborach w 2015 r. wszedł do rady nadzorczej Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Michał Kurtyka jest urzędnikiem współtworzącym dziś polską i unijną politykę energetyczną, należy się więc spodziewać, że przedstawione w książce poglądy będą w jakiś sposób kształtować nową energetyczną rzeczywistość.

Książka nazywa się „New electricity and new cars. The future of the European energy doctrine” ( wydawnictwo CeDeWu, 2016). Tytuł jest trochę mylący – w rzeczywistości o elektrycznych samochodach traktuje tylko ostatni rozdział. To raczej zbiór esejów poświęconych transformacji energetycznej. Oprócz elektromobilności autorzy piszą o Energiewende, roli OZE w Polsce i UE ze szczególnym uwzględnieniem biomasy, energetycznym stosunkom UE i Rosji a także procesom jakie zachodzą na rynku energii w Europie i świecie.

Choć materia nie jest prosta, książkę dobrze się czyta, jest zwięzła, jasna i logiczna, w zasadzie napisana dla każdego interesującego się ekonomią. Niestety, ma jedną ogromną wadę – jest po angielsku. Sięgną więc po nią tylko zagorzali miłośnicy energetyki. A szkoda, bo warto żeby zbłądziła pod strzechy, no chyba, że autorzy uznali, że szerzone w niej idee są zbyt radykalne dla polskiego zjadacza chleba. Wypiekanego oczywiście w piecu zasilanym prądem z elektrowni węglowej.

Nie będziemy tu streszczać całej książki, bo naprawdę warto ją przeczytać w całości, chcielibyśmy tylko podzielić się kilkoma refleksjami z lektury.

Otóż autorzy uważają, że transformacja energetyki jest nieuchronna. „Czekają nas strukturalne zmiany o rewolucyjnym charakterze” i „nowa gospodarka oparta o usługi energetyczne”. (...) „Dla polskiej doktryny energetycznej kluczowe jest znalezienie miejsca między węglem a OZE. To sprawa podstawowa dla przyszłości kraju bo europejska gospodarka i jej wskaźniki dotyczące energii i miksów energetycznych nie stoją w miejscu”.

Trudno się nie zgodzić z tym zdaniem. Dlatego z niecierpliwością szukałem w książce propozycji dotyczących właśnie sektora węglowego. I nie doczekałem się...

Autorzy pokrótce wyjaśniają skąd wzięła się dominująca rola węgla w Polsce i opisują drogę jaką przeszła polska energetyka od upadku „realnego socjalizmu”. Ale abstrahują zupełnie od strukturalnych problemów górnictwa w Polsce. Wydaje się też, że ich diagnoza powodów zmierzchu gospodarki opartej na węglu w Europie począwszy od lat 70 - tych jest nie do końca trafna. Głównych przyczyn upatrują w jego złej percepcji, („zbitka węgiel/przemysł ciężki, smog i zanieczyszczenia, siła związków zawodowych”). „Węgiel stopniowo wziął na siebie rolę nieszczęśliwego, brudnego i czarnego ciężaru” (…). Nawet w ojczyźnie węgla, Zjednoczonym Królestwie, kojarzył się on fatalnie jako relikt epoki industrializacji, o którym należy zapomnieć”.

Czyli zdaniem autorów, górnictwo zeszło ze sceny głównie z powodów politycznych i ekologicznych.

Ale hierarchia przyczyn zniknięcia górnictwa w zachodniej Europie była jednak inna. Kopalnie w Wielkiej Brytanii i Niemczech upadły przede wszystkim z powodów ekonomicznych – były nierentowne a rządy obu krajów uznały, że dotowanie tego sektora nie ma sensu. Elektrownie na węgiel kamienny przeszły na surowiec z importu. Węgiel brunatny w Niemczech – mimo że jest „brudniejszy” niż kamienny – został znacznie dłużej, jest wydobywany nadal, bo bo prostu się opłacał.

Zwracamy na to uwagę, bo autorzy unikają powiedzenia wprost, że nasz sektor węglowy znalazł się dokładnie w tym sam miejscu w którym było 20-30 lat temu górnictwo brytyjskie czy niemieckie. Jeśli polskie górnictwo ma przetrwać, to nierentowne kopalnie muszą zniknąć.

Warte bardzo głębokiego namysłu są propozycje autorów dotyczące biomasy. Otóż postulują oni wspólną unijną „politykę biomasową”, będącą pochodną wspólnej polityki rolnej, ponieważ produkcja biomasy jest integralną częścią rolnictwa.

Polityka ta powinna uwzględniać standardy produkcji, zrównoważonego rozwoju, „ślad węglowy” łącznie z transportem surowca. „Unijny budżet powinien de facto zastąpić narodowe systemy finansowania biomasy przez poszczególne kraje” -  konkludują autorzy. Tu ciekawostka – biomasa ma być wyjątkiem spośród OZE, autorzy generalnie są przeciwni „uwspólnotowieniu” wsparcia dla wszystkich odnawialnych źródeł energii. „Polska powinna wspierać niemieckie podejście nie domagając się kompleksowej unijnej polityki  OZE”. Sugerują raczej pozostawienie odpowiedzialności za rozwój OZE po stronie państw członkowskich.

Tak czy owak, unijna polityka biomasowa to propozycja bardzo ciekawa i wydaje się, że ma spore szanse na poparcie wielu krajów UE. Ale żeby tak się stało musi zmienić się z luźnej koncepcji w jakiś dokument, choćby nawet nieformalny. Zachęcamy bardzo Ministerstwo Energii aby wzięło się do dzieła.

Rozdział dotyczący samochodów elektrycznych jest świetnym, zwięzłym podsumowaniem tego co dotychczas wydarzyło się w elektromotoryzacji oraz próbą oceny jej perspektyw. Nie trzeba dodawać, że autorzy są do niej nastawieni entuzjastycznie. Zresztą korzyści są oczywiste – zmniejszenie uzależnienia od importu ropy, praktycznie zerowe emisje szkodliwych substancji, brak hałasu.

Wnioski jakie nasuwają się z lektury są z jednej strony optymistyczne – przykład Estonii pokazuje, że można niewielkim kosztem w krótkim czasie stworzyć infrastrukturę obsługi stacji ładowania ( 163 sztuki) a także wykreować popyt na auta elektryczne, zresztą przy pomocy pieniędzy pochodzących ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 w ramach Protokołu z Kioto.

Niestety, z rozdziału wynika również, że bez dużego wsparcia finansowego, głównie dopłat do nowo kupowanych aut ekspansja elektromobilności jest tylko marzeniem. Napisanie sensownego programu „milion aut elektrycznych”, nad którym pracuje teraz Ministerstwo Energii, bez solidnego wsparcia finansowego będzie więc raczej science fiction.

Przesłanie książki jest dość jednoznaczne. „Potężny przykład pioniera jakim są Niemcy będzie w oczywisty sposób naśladowany przez wszystkich sąsiadów. Fotowoltaika i wiatr przyjdą do Polski via Energiewende. (…). Jest więcej niż prawdopodobne, że z powodu bliskości Niemiec ich pozytywna zielona obsesja będzie miała istotny wpływ na polską opinię publiczną, głównie dzięki licznym i głośnym organizacjom pozarządowym (…). Silna obecnie polska gospodarka potrzebuje pozytywnego zwrotu i nowego impulsu rozwojowego. Samochody elektryczne i i nowa energetyka mogą być elementami, które zmienią reguły gry”.

To wszystko prawda. Ale żeby tak się stało, to gracze muszą jeszcze wiedzieć dokładnie w jaką grę grają i jaka jest stawka.

Wiceminister Michał Kurtyka wraz z przedstawicielami największych spółek energetycznych i ekspertami będzie gościem panelu organizowanego przez WysokieNapiecie.pl podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy. Spróbujemy w nim odpowiedzieć na pytanie czy polską energetykę stać na nowoczesność.

Zapraszamy zarówno Uczestników Forum jak i  tych, którzy do Krynicy się nie wybierają. Debatę będzie można śledzić online.

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Partnerzy portalu

PSE