Ile emituje samochód na prąd z węgla?

Ile emituje samochód na prąd z węgla?

Milion elektrycznych samochodów ładowanych energią wytwarzaną z polskiego węgla – taką wizję przyszłości za 10 lat roztoczył niedawno wicepremier Mateusz Morawiecki. Bezsprzecznie, jest to droga do ograniczenia emisji zanieczyszczeń ulatujących z rur wydechowych. Spróbujmy jednak oszacować, jak wygląda to z punktu  widzenia emisji CO2.

Rząd nie kryje, że jednym z celów jest zwiększenie popytu na energię elektryczną, który zostanie pokryty przez elektrownie palące krajowym węglem. Minister energii Krzysztof Tchórzewski wspominał już o miliardach, jakie przy okazji elektryfikacji transportu zarobią kontrolowane przez państwo spółki energetyczne. Czy jednak da się w ten sposób obniżyć emisję dwutlenku węgla? I czy gra warta jest świeczki?

Zwiększanie sprawności elektrowni ma dużo większe znaczenie niż eliminacja bardziej emisyjnego węgla brunatnego

Dla naszych szacunków przyjmijmy kilka założeń, przybliżeń i uśrednień, w taki jednak sposób by nie wpłynęło to znacząco na końcowe wyniki. Zasadnicze znaczenie ma tu emisyjność procesu spalania węgla. Obowiązujące uśrednione wskaźniki to powstanie 342 kg CO2 przy wytworzeniu 1 MWh energii cieplnej z węgla kamiennego i 396 kg CO2 dla węgla brunatnego. Energię cieplną trzeba przetworzyć na elektryczną, co dzieje się z określoną sprawnością. Jeśli przyjmiemy że obecnie sprawność bloków dla obydwu typów paliwa wynosi w Polsce ok. 36 proc., to otrzymujemy emisję 950 kg CO2 dla wytworzenia 1 MWh energii elektrycznej z węgla kamiennego i 1100 kg z brunatnego.

W tym miejscu można zauważyć, że blok na węgiel kamienny o sprawności 46 proc. - co jest granicą dzisiejszej technologii - emituje „tylko” 743 kg CO2/MWh. Z tego prostego rachunku wynika argument rządu za budową nowych wysokosprawnych elektrowni węglowych. Rzeczywiście emisja na jednostkę energii jest w nich o ok. 20 proc. niższa, ale z powodu kilku nowych bloków średnia sprawność całej energetyki węglowej wzrośnie znacznie mniej.

W Polsce energia wytwarzana z węgla pochodzi dziś w 60% z węgla kamiennego, na brunatny przypada pozostałe 40%. Średnia emisyjność energetyki węglowej to zatem 1010 kg CO2/MWh. Ponieważ z obu rodzajów węgla pochodzi 86% wytwarzanej w Polsce energii, to łatwo obliczyć, że emisyjność „prądu w gniazdku” powinna wynosić 868 kg CO2/MWh. Jednak przesyłowi i dystrybucji energii towarzyszą straty. W 2012 r. BBN oszacował je na średnio 7,3% (z czego 84% przypadło na dystrybucję). Przyjmijmy 7%, zakładając, że sytuacja nieco się poprawiła. Zatem, aby odebrać z gniazdka 1 kWh energii, musimy jej wyprodukować ok. 1,07 kWh. Czyli 1 kWh energii „w gniazdku” to emisja 929 g CO2. Przy tym ostatnim działaniu zmieniliśmy jednostki (z MWh na kWh i z kg na g) w celu ułatwienia dalszych rachunków.

Ograniczanie udziału węgla w produkcji energii wygląda na bardziej  efektywną metodę niż kosztowne podnoszenie sprawności
Ograniczanie udziału węgla w produkcji energii wygląda na bardziej efektywną metodę niż kosztowne podnoszenie sprawności

Możemy wreszcie podłączyć do gniazdka nasz elektryczny samochód, zakładając przy okazji, że ładowanie odbywa się bez strat. W tym czasie powinniśmy rzucić okiem na parametry samochodów na prąd. Wszystkie dostępne dziś modele (oraz niedostępna jeszcze, acz najgłośniejsza Tesla 3) na 1 kWh zgromadzonej w baterii energii są w stanie przejechać ok. 6 km. Przekładając to na dzisiejsze polskie realia wychodzi nam, że 1 km w dziecku Elona Muska oznacza emisję dokładnie 155 g CO2. Z jednej strony to więcej niż wyznaczony przez UE na 2015 r. średni poziom 130 g/km dla wszystkich nowych samochodów osobowych. Z drugiej strony z pewnością mniej, niż emitują jeżdżące dziś po polskich drugach auta, których średnia wieku oscyluje wokół 15 lat.

Sytuacja natomiast wygląda gorzej w realiach 2026 r., bo w 2021 r. nowe samochody osobowe w UE mają emitować już średnio tylko 95 g CO2/km. Bez zmian w polskiej energetyce nasz „elektryk” będzie zatem emitował sporo więcej niż „spalinówka” z przyszłej dekady. Co prawda w ciągu 10 lat technologia samochodów na pewno pójdzie naprzód, ale sprawność transformacji energii w aucie na prąd jest już bardzo wysoka, a sam układ napędowy tak prosty, że niewiele się da się w nim poprawić. Postęp nastąpi głównie w dziedzinie baterii, co dla naszych rachunków jest mało znaczące. Z taką czy inną baterią, elektryczne auto na 1 kWh dalej będzie w stanie przejechać ok. 6 km. Do dalszych rozważań powinniśmy zatem założyć pewne transformacje rodzimej energetyki.

Na początek wariant zachowawczy – w 2026 r. ciągle produkujemy 85 proc. prądu z węgla. Jeżeli wywindujemy średnią sprawność polskich elektrowni do 40 proc., to przy zachowaniu obecnej proporcji węgla kamiennego i brunatnego oraz spadku strat przesyłu i dystrybucji do 5 proc., pokonanie kilometra elektrycznym autem będzie się wiązało z emisją 135 g CO2. Jeżeli udział węgla spadnie do 80 proc. (przy zachowaniu proporcji kamienny/brunatny) – mamy 127 g, a przy 75 proc. - 119 g.

Możemy sobie też wyobrazić całkiem pokaźną transformację. Czyli, że w 2026 r. średnia sprawność polskich elektrowni to aż 46 proc., a udział węgla to jedynie 75 proc. I wtedy wychodzi nam 110 g CO2/km. Wystarczy rzucić okiem na pierwsze lepsze zestawienie emisyjności produkowanych dzisiaj aut (np. http://www.carpages.co.uk/co2/co2-121-to-150-1.asp ), aby skonstatować, że emisję w przedziale 100-150 g/km ma dobre półtora tysiąca modeli, w większości przeznaczonych dla masowego odbiorcy.

Można co prawda jeszcze uwzględnić np. spadek udziału węgla brunatnego, który powoli zaczyna się kończyć. Przy zmianie proporcji na 70 do 30 w ostatnim wariancie dostajemy wynik 102 g. Dopiero zakładając całkowite wyeliminowanie węgla brunatnego przy maksymalnej sprawności schodzimy poniżej 100 g. Możemy jeszcze modyfikować inne zmienne (byle w granicach rozsądku) ale rewolucji w wynikach nie będzie. W największym możliwym skrócie wniosek da się sformułować następująco: z deszczu (non-ETS) pod rynnę (ETS). A leje cały czas podobnie.  

 

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “Ile emituje samochód na prąd z węgla?”

  1. BARDZO MĄDRY ARTYKUŁ. Jakiś czas temu poprzeliczałem sobie sprawności elektrowni cieplnej i silnika cieplnego spalinowego – energetycznie to nie ma sensu – lepiej spalić paliwo w silniku. Rachunek związany z emisjami tylko to potwierdza. Tak więc wiatraczki i solary to jedyne rozsądne wyjście aby rzeczywiście zmniejszać emisje. A jak rządy sobie do tego doliczą straty związane ze zmniejszeniem wpływów z podatków od paliw to momentalnie dowalą podatek na prąd do samochodów. Zobaczycie :-)))

    • [quote name=”Supcio”]BARDZO MĄDRY ARTYKUŁ. Jakiś czas temu poprzeliczałem sobie sprawności elektrowni cieplnej i silnika cieplnego spalinowego – energetycznie to nie ma sensu – lepiej spalić paliwo w silniku. Rachunek związany z emisjami tylko to potwierdza. Tak więc wiatraczki i solary to jedyne rozsądne wyjście aby rzeczywiście zmniejszać emisje. A jak rządy sobie do tego doliczą straty związane ze zmniejszeniem wpływów z podatków od paliw to momentalnie dowalą podatek na prąd do samochodów. Zobaczycie :-)))[/quote]

      Ale to jest normalne…. to jest pewne że powstanier jakiś duży podatek

  2. nie znamy się na samochodowych silnikach spalinowych (no zrozumiałe – orbita) więc mamy dodatkowe pytanie do autora: ile porównywalnie ekwiwalentnego paliwa np. oleju diesla czy benzyny zużywa auto elektryczne na 100km? (przeliczanie węgla na benzynę, albo przyjęcie parametrów elektrowni na ropę?) to pomogłoby lepiej przekazać główną myśl, bo ludzie są przyzwyczajeni to litrów na 100km – jeśli wyjdzie 2 litry albo 10 to od razu każdy energetyczny nie-specjalista wie czy to dużo czy mało i temat dobrze się sprzeda, a sami jesteśmy ciekawi ile

    • Tak na szybko, na paluszkach. Przyjmuje się, że spalenie literka wachy czy ropy produkuje ok. 60 megadżuli energii. Co jest równoważne 16 kWh z ogonkiem. Zakładając, że spalinowy wehikuł orbitalny jest nowoczesny i połyka 5 literków na setkę, mamy 80 kWh…
      Tymczasem wehikuł elektryczny, konsumując 1 kWh na 6 km, na setkę zużyje ich… no właśnie, 16. Czyli tak jakby spali literek.
      Na pierwszy rzut oka szokujące, ale termodynamika nie kłamie: silnik spalinowy zajmuje się głównie marnowaniem energii. Benzyna czy olej są niesłychanie skoncentrowanymi nośnikiem energii, dość powiedzieć, że jeden litr odpowiada kilkudziesięciu kilogramom baterii Li-ion.

      • [quote name=”Autor”]Tak na szybko, na paluszkach. Przyjmuje się, że spalenie literka wachy czy ropy produkuje ok. 60 megadżuli energii. Co jest równoważne 16 kWh z ogonkiem. Zakładając, że spalinowy wehikuł orbitalny jest nowoczesny i połyka 5 literków na setkę, mamy 80 kWh…
        Tymczasem wehikuł elektryczny, konsumując 1 kWh na 6 km, na setkę zużyje ich… no właśnie, 16. Czyli tak jakby spali literek.
        Na pierwszy rzut oka szokujące, ale termodynamika nie kłamie: silnik spalinowy zajmuje się głównie marnowaniem energii. Benzyna czy olej są niesłychanie skoncentrowanymi nośnikiem energii, dość powiedzieć, że jeden litr odpowiada kilkudziesięciu kilogramom baterii Li-ion.[/quote]
        OK – nawet po poprawce wychodzi, że 2 litry tzn, że spala 3 razy mniej a emituje circa tyle samo a nawet więcej – sprawność netto silnika spalinowego to ponoć 16% po uwzględnieniu strat cieplnych i mechanicznych (te są mniejsze w elektrycznych bo silnik „na wale”) ale to i tak nie tłumaczy różnicy w pełni choć kierunek dociekań słuszny… proponujemy zważywszy na dyskusję powyżej zrobić analizę porównawczą pełnego śladu CO2 na całym łańcuchu produkcji – od ropy i węgla pod ziemią do auta i emisji na km – może np w ramach zagadki dla czytelników? redakcja ustala reguły i określi cel kalkulacji a czytelnicy rachują i kto porządniej ten wygrywa?;)

  3. Po pierwsze nie będzie miliona samochodów elektrycznych w 2025 . Aby uzyskac taki wynik trzeba by do końca 2016 zarejestrować 1000 takich samochodów a potem przez dziewieć lat utrzymać 100% wzrostu rdr. Myslę , że ogromnym sukcesem będzie liczba czterokrotnie mniejsza:)) . Po drugie te semochody nie będą ładowane ” węglowym ” prądem . Ceny instalacji PV spadną o 50% w 2020 a nasz prąd w gniazdku zdrożeje o jakieś 50% . W efekcie instalacja PV + akumulatory która dziś kosztuje +/_ mój 30 letni rachunek za prąd , w 2020 będzie mnie kosztować rachunek 10 letni . Jeżeli zdecyduje się na zakup samochodu elektrycznego bez zadnych „zachęt” finansowych ze strony państwa , to będzie to już tylko 5 letni rachunek , a z drugiej strony to będzie jakieś 20% ceny samochodu .Efekt – całkowicie przestane zużywać „państwowy” prąd , i nie będę płacił tych wszystkich podatków na które tak bardzo liczą panowie ministrowie . Wielcy odbiorcy prądu , i właściciele dużych flot samochodowych odłączą się znacznie szybciej 🙂

    • [quote name=”drdz”]Po pierwsze nie będzie miliona samochodów elektrycznych w 2025 . Aby uzyskac taki wynik trzeba by do końca 2016 zarejestrować 1000 takich samochodów a potem przez dziewieć lat utrzymać 100% wzrostu rdr. Myslę , że ogromnym sukcesem będzie liczba czterokrotnie mniejsza:)) . Po drugie te semochody nie będą ładowane ” węglowym ” prądem . Ceny instalacji PV spadną o 50% w 2020 a nasz prąd w gniazdku zdrożeje o jakieś 50% . W efekcie instalacja PV + akumulatory która dziś kosztuje +/_ mój 30 letni rachunek za prąd , w 2020 będzie mnie kosztować rachunek 10 letni . Jeżeli zdecyduje się na zakup samochodu elektrycznego bez zadnych „zachęt” finansowych ze strony państwa , to będzie to już tylko 5 letni rachunek , a z drugiej strony to będzie jakieś 20% ceny samochodu .Efekt – całkowicie przestane zużywać „państwowy” prąd , i nie będę płacił tych wszystkich podatków na które tak bardzo liczą panowie ministrowie . Wielcy odbiorcy prądu , i właściciele dużych flot samochodowych odłączą się znacznie szybciej :)[/quote]
      Generalnie wygląda na to, że rozwój OZE w Polsce nastąpi nie w wyniku jakichkolwiek działań rządowych (w tym półpaństwowego oligopolu energetycznego), tylko wbrew, a w zasadzie obok nich. Tak samo było w telefonią, przez lata dyskutowano co z robić z telefonią (a myślano o telefonii stacjonarnej) aż tu nagle pojawiła się telefonia komórkowa i rynek zwyczajnie skopiował doświadczenia z zachodu, a ludzi masowo zaczęli wypowiadać umowy Telekomunikacji. Podobnie sprawa wygląda z poczta, gdzie rozwijający się rynek paczki powstał zupełnie obok oficjalnych starań rządowych. Tak więc im tańsze OZE, tym jego gwałtowniejszy rozwój w sektorze stricte prywatnym, a przy swoich olbiczeniach prosze pamiętać jeszczeo odliczalnym podatku VAT).

      • [quote name=”realista”][quote name=”drdz”]Po pierwsze nie będzie miliona samochodów elektrycznych w 2025 . Aby uzyskac taki wynik trzeba by do końca 2016 zarejestrować 1000 takich samochodów a potem przez dziewieć lat utrzymać 100% wzrostu rdr. Myslę , że ogromnym sukcesem będzie liczba czterokrotnie mniejsza:)) . Po drugie te semochody nie będą ładowane ” węglowym ” prądem . Ceny instalacji PV spadną o 50% w 2020 a nasz prąd w gniazdku zdrożeje o jakieś 50% . W efekcie instalacja PV + akumulatory która dziś kosztuje +/_ mój 30 letni rachunek za prąd , w 2020 będzie mnie kosztować rachunek 10 letni . Jeżeli zdecyduje się na zakup samochodu elektrycznego bez zadnych „zachęt” finansowych ze strony państwa , to będzie to już tylko 5 letni rachunek , a z drugiej strony to będzie jakieś 20% ceny samochodu .Efekt – całkowicie przestane zużywać „państwowy” prąd , i nie będę płacił tych wszystkich podatków na które tak bardzo liczą panowie ministrowie . Wielcy odbiorcy prądu , i właściciele dużych flot samochodowych odłączą się znacznie szybciej :)[/quote]
        Generalnie wygląda na to, że rozwój OZE w Polsce nastąpi nie w wyniku jakichkolwiek działań rządowych (w tym półpaństwowego oligopolu energetycznego), tylko wbrew, a w zasadzie obok nich. Tak samo było w telefonią, przez lata dyskutowano co z robić z telefonią (a myślano o telefonii stacjonarnej) aż tu nagle pojawiła się telefonia komórkowa i rynek zwyczajnie skopiował doświadczenia z zachodu, a ludzi masowo zaczęli wypowiadać umowy Telekomunikacji. Podobnie sprawa wygląda z poczta, gdzie rozwijający się rynek paczki powstał zupełnie obok oficjalnych starań rządowych. Tak więc im tańsze OZE, tym jego gwałtowniejszy rozwój w sektorze stricte prywatnym, a przy swoich olbiczeniach prosze pamiętać jeszczeo odliczalnym podatku VAT).[/quote]

        Gdyby Pan choć trochę przeanalizował zmiany na rynku telekomunikacyjnym czy pocztowym i odniósł to do energetyki to zauważyłby Pan spore różnice. Proszę podać przykład rynku energetycznego w jakimś kraju gdzie stało się coś podobnego do rynku telekomunikacyjnego ?

        • oczywiście, ż[quote name=”Mattt”][quote name=”realista”][quote name=”drdz”]Po pierwsze nie będzie miliona samochodów elektrycznych w 2025 . Aby uzyskac taki wynik trzeba by do końca 2016 zarejestrować 1000 takich samochodów a potem przez dziewieć lat utrzymać 100% wzrostu rdr. Myslę , że ogromnym sukcesem będzie liczba czterokrotnie mniejsza:)) . Po drugie te semochody nie będą ładowane ” węglowym ” prądem . Ceny instalacji PV spadną o 50% w 2020 a nasz prąd w gniazdku zdrożeje o jakieś 50% . W efekcie instalacja PV + akumulatory która dziś kosztuje +/_ mój 30 letni rachunek za prąd , w 2020 będzie mnie kosztować rachunek 10 letni . Jeżeli zdecyduje się na zakup samochodu elektrycznego bez zadnych „zachęt” finansowych ze strony państwa , to będzie to już tylko 5 letni rachunek , a z drugiej strony to będzie jakieś 20% ceny samochodu .Efekt – całkowicie przestane zużywać „państwowy” prąd , i nie będę płacił tych wszystkich podatków na które tak bardzo liczą panowie ministrowie . Wielcy odbiorcy prądu , i właściciele dużych flot samochodowych odłączą się znacznie szybciej :)[/quote]
          Generalnie wygląda na to, że rozwój OZE w Polsce nastąpi nie w wyniku jakichkolwiek działań rządowych (w tym półpaństwowego oligopolu energetycznego), tylko wbrew, a w zasadzie obok nich. Tak samo było w telefonią, przez lata dyskutowano co z robić z telefonią (a myślano o telefonii stacjonarnej) aż tu nagle pojawiła się telefonia komórkowa i rynek zwyczajnie skopiował doświadczenia z zachodu, a ludzi masowo zaczęli wypowiadać umowy Telekomunikacji. Podobnie sprawa wygląda z poczta, gdzie rozwijający się rynek paczki powstał zupełnie obok oficjalnych starań rządowych. Tak więc im tańsze OZE, tym jego gwałtowniejszy rozwój w sektorze stricte prywatnym, a przy swoich olbiczeniach prosze pamiętać jeszczeo odliczalnym podatku VAT).[/quote]

          Gdyby Pan choć trochę przeanalizował zmiany na rynku telekomunikacyjnym czy pocztowym i odniósł to do energetyki to zauważyłby Pan spore różnice. Proszę podać przykład rynku energetycznego w jakimś kraju gdzie stało się coś podobnego do rynku telekomunikacyjnego ?[/quote]
          Oczywiście Polska energetyka i górnictwo jest zawsze inna i specjalna 🙂

          • [quote name=”realista”]oczywiście, ż[quote name=”Mattt”][quote name=”realista”][quote name=”drdz”]Po pierwsze nie będzie miliona samochodów elektrycznych w 2025 . Aby uzyskac taki wynik trzeba by do końca 2016 zarejestrować 1000 takich samochodów a potem przez dziewieć lat utrzymać 100% wzrostu rdr. Myslę , że ogromnym sukcesem będzie liczba czterokrotnie mniejsza:)) . Po drugie te semochody nie będą ładowane ” węglowym ” prądem . Ceny instalacji PV spadną o 50% w 2020 a nasz prąd w gniazdku zdrożeje o jakieś 50% . W efekcie instalacja PV + akumulatory która dziś kosztuje +/_ mój 30 letni rachunek za prąd , w 2020 będzie mnie kosztować rachunek 10 letni . Jeżeli zdecyduje się na zakup samochodu elektrycznego bez zadnych „zachęt” finansowych ze strony państwa , to będzie to już tylko 5 letni rachunek , a z drugiej strony to będzie jakieś 20% ceny samochodu .Efekt – całkowicie przestane zużywać „państwowy” prąd , i nie będę płacił tych wszystkich podatków na które tak bardzo liczą panowie ministrowie . Wielcy odbiorcy prądu , i właściciele dużych flot samochodowych odłączą się znacznie szybciej :)[/quote]
            Generalnie wygląda na to, że rozwój OZE w Polsce nastąpi nie w wyniku jakichkolwiek działań rządowych (w tym półpaństwowego oligopolu energetycznego), tylko wbrew, a w zasadzie obok nich. Tak samo było w telefonią, przez lata dyskutowano co z robić z telefonią (a myślano o telefonii stacjonarnej) aż tu nagle pojawiła się telefonia komórkowa i rynek zwyczajnie skopiował doświadczenia z zachodu, a ludzi masowo zaczęli wypowiadać umowy Telekomunikacji. Podobnie sprawa wygląda z poczta, gdzie rozwijający się rynek paczki powstał zupełnie obok oficjalnych starań rządowych. Tak więc im tańsze OZE, tym jego gwałtowniejszy rozwój w sektorze stricte prywatnym, a przy swoich olbiczeniach prosze pamiętać jeszczeo odliczalnym podatku VAT).[/quote]

            Gdyby Pan choć trochę przeanalizował zmiany na rynku telekomunikacyjnym czy pocztowym i odniósł to do energetyki to zauważyłby Pan spore różnice. Proszę podać przykład rynku energetycznego w jakimś kraju gdzie stało się coś podobnego do rynku telekomunikacyjnego ?[/quote]
            Oczywiście Polska energetyka i górnictwo jest zawsze inna i specjalna :-)[/quote]

            nie, 🙂
            Banalnymi wstawkami nie uda się Panu zastąpić argumentów.

          • [quote name=”Mattt”][quote name=”realista”]oczywiście, ż[quote name=”Mattt”][quote name=”realista”][quote name=”drdz”]Po pierwsze nie będzie miliona samochodów elektrycznych w 2025 . Aby uzyskac taki wynik trzeba by do końca 2016 zarejestrować 1000 takich samochodów a potem przez dziewieć lat utrzymać 100% wzrostu rdr. Myslę , że ogromnym sukcesem będzie liczba czterokrotnie mniejsza:)) . Po drugie te semochody nie będą ładowane ” węglowym ” prądem . Ceny instalacji PV spadną o 50% w 2020 a nasz prąd w gniazdku zdrożeje o jakieś 50% . W efekcie instalacja PV + akumulatory która dziś kosztuje +/_ mój 30 letni rachunek za prąd , w 2020 będzie mnie kosztować rachunek 10 letni . Jeżeli zdecyduje się na zakup samochodu elektrycznego bez zadnych „zachęt” finansowych ze strony państwa , to będzie to już tylko 5 letni rachunek , a z drugiej strony to będzie jakieś 20% ceny samochodu .Efekt – całkowicie przestane zużywać „państwowy” prąd , i nie będę płacił tych wszystkich podatków na które tak bardzo liczą panowie ministrowie . Wielcy odbiorcy prądu , i właściciele dużych flot samochodowych odłączą się znacznie szybciej :)[/quote]
            Generalnie wygląda na to, że rozwój OZE w Polsce nastąpi nie w wyniku jakichkolwiek działań rządowych (w tym półpaństwowego oligopolu energetycznego), tylko wbrew, a w zasadzie obok nich. Tak samo było w telefonią, przez lata dyskutowano co z robić z telefonią (a myślano o telefonii stacjonarnej) aż tu nagle pojawiła się telefonia komórkowa i rynek zwyczajnie skopiował doświadczenia z zachodu, a ludzi masowo zaczęli wypowiadać umowy Telekomunikacji. Podobnie sprawa wygląda z poczta, gdzie rozwijający się rynek paczki powstał zupełnie obok oficjalnych starań rządowych. Tak więc im tańsze OZE, tym jego gwałtowniejszy rozwój w sektorze stricte prywatnym, a przy swoich olbiczeniach prosze pamiętać jeszczeo odliczalnym podatku VAT).[/quote]

            Gdyby Pan choć trochę przeanalizował zmiany na rynku telekomunikacyjnym czy pocztowym i odniósł to do energetyki to zauważyłby Pan spore różnice. Proszę podać przykład rynku energetycznego w jakimś kraju gdzie stało się coś podobnego do rynku telekomunikacyjnego ?[/quote]
            Oczywiście Polska energetyka i górnictwo jest zawsze inna i specjalna :-)[/quote]

            nie, 🙂
            Banalnymi wstawkami nie uda się Panu zastąpić argumentów.[/quote]

            moim zdaniem do 2030 roku w Polsce nie będzie więcej jak 1500 samochodów elektrycznych…. zobaczycie że mam racje…

        • W żadnym kraju nie było potrzeby tłumaczenia że OZE to przyszłość. Poza Polską…Wszyscy się mylą, tylko nie my?

  4. [quote name=”Autor”]Tak na szybko, na paluszkach. Przyjmuje się, że spalenie literka wachy czy ropy produkuje ok. 60 megadżuli energii. Co jest równoważne 16 kWh z ogonkiem. Zakładając, że spalinowy wehikuł orbitalny jest nowoczesny i połyka 5 literków na setkę, mamy 80 kWh…
    Tymczasem wehikuł elektryczny, konsumując 1 kWh na 6 km, na setkę zużyje ich… no właśnie, 16. Czyli tak jakby spali literek.
    Na pierwszy rzut oka szokujące, ale termodynamika nie kłamie: silnik spalinowy zajmuje się głównie marnowaniem energii. Benzyna czy olej są niesłychanie skoncentrowanymi nośnikiem energii, dość powiedzieć, że jeden litr odpowiada kilkudziesięciu kilogramom baterii Li-ion.[/quote]
    Wiedziałem, że się rąbnąłem, zaczem przepraszam. Podzieliłem nie w tą stronę. Litr benzyny to 37 megadżuli a nie 60, czyli ok. 10 kWh.
    Przy spalaniu 5/100 km potrzebujemy 100 kWh na setkę.
    A elektryk około 16. Co odpowiada niecałym dwóm litrom benzyny. Nawet jeśli dane producentów są zaniżone dwukrotnie, to i tak jest nieźle.

  5. Trochę na korzyść samochodów elektrycznych działa, że w przypadku węgla uwzględniono straty przy produkcji i przesyle, a w przypadku paliwa nie, a pomijając wydobycie ropę trzeba przetworzyć i dostarczyć do samochodu, a to też emisje.
    Pozdrawiam

  6. CO2 to gaz życia – im więcej, tym lepiej. A ocieplenie i tak będzie, bo Ziemia okresowo ociepla się i oziębia z wielu powodów, i na pewno nie z powodu emisji CO2 przez naszą cywilizację, która to emisja nic nie znaczy na tle emisji CO2 przez wulkany. Więc emitujmy CO2 z czystym sumieniem i nie dajmy się oszukiwać światowym zbrodniarzom, którzy doskonale wiedzą, jaka jest prawda, a handel emisjami CO2 wymyślili jako jeszcze jeden łańcuch zniewolenia na nas. Chciałbym, by ludzkość miała znaczący wpływ na emisję CO2, bo im więcej CO2, tym lepiej dla roślinek, tym wyższe plony, a na skutek tego wyższa emisja tlenu. Ale tak naprawdę nieważna jest ilość emitowanego CO2, bo i tak przyroda z pomocą przemian chemicznych wyrówna bilans gazów w atmosferze. Rośliny zamieniają CO2 na tlen, a zwierzęta na odwrót. I tak będzie do końca świata, tak jak następujące po sobie ocieplenia i oziębienia, z epokami lodowcowymi włącznie.

    • [quote name=”Racjonalista”]CO2 to gaz życia – im więcej, tym lepiej. A ocieplenie i tak będzie, bo Ziemia okresowo ociepla się i oziębia z wielu powodów, i na pewno nie z powodu emisji CO2 przez naszą cywilizację, która to emisja nic nie znaczy na tle emisji CO2 przez wulkany. Więc emitujmy CO2 z czystym sumieniem i nie dajmy się oszukiwać światowym zbrodniarzom, którzy doskonale wiedzą, jaka jest prawda, a handel emisjami CO2 wymyślili jako jeszcze jeden łańcuch zniewolenia na nas. Chciałbym, by ludzkość miała znaczący wpływ na emisję CO2, bo im więcej CO2, tym lepiej dla roślinek, tym wyższe plony, a na skutek tego wyższa emisja tlenu. Ale tak naprawdę nieważna jest ilość emitowanego CO2, bo i tak przyroda z pomocą przemian chemicznych wyrówna bilans gazów w atmosferze. Rośliny zamieniają CO2 na tlen, a zwierzęta na odwrót. I tak będzie do końca świata, tak jak następujące po sobie ocieplenia i oziębienia, z epokami lodowcowymi włącznie.[/quote]
      Do życia potrzebujemy również i wody, ale z drugiej strony w tej samej wodzie można się też i utopić. Tak więc, co za dużo, to niezdrowo 🙂

    • [quote name=”Racjonalista”]CO2 to gaz życia – im więcej, tym lepiej. A ocieplenie i tak będzie, bo Ziemia okresowo ociepla się i oziębia z wielu powodów, i na pewno nie z powodu emisji CO2 przez naszą cywilizację, która to emisja nic nie znaczy na tle emisji CO2 przez wulkany. Więc emitujmy CO2 z czystym sumieniem i nie dajmy się oszukiwać światowym zbrodniarzom, którzy doskonale wiedzą, jaka jest prawda, a handel emisjami CO2 wymyślili jako jeszcze jeden łańcuch zniewolenia na nas. Chciałbym, by ludzkość miała znaczący wpływ na emisję CO2, bo im więcej CO2, tym lepiej dla roślinek, tym wyższe plony, a na skutek tego wyższa emisja tlenu. Ale tak naprawdę nieważna jest ilość emitowanego CO2, bo i tak przyroda z pomocą przemian chemicznych wyrówna bilans gazów w atmosferze. Rośliny zamieniają CO2 na tlen, a zwierzęta na odwrót. I tak będzie do końca świata, tak jak następujące po sobie ocieplenia i oziębienia, z epokami lodowcowymi włącznie.[/quote]

      Przyjacielu kopiesz się z koniem.
      Niektórzy mają już tak wyprany mózg, że ocieplenie klimatu (dodajmy rzecz występująca cyklicznie od momentu kiedy istnieje świat) oraz walka z emisją CO2 stała się dla nich tym samym czym dla milionów ogłupionych stał się komunizm i raj jaki miał on zapewnić 🙂 Szczere ale prawdziwe.

      PS.
      ciekawi mnie kiedy eko terroryści wprowadzą całkowity zakaz oddychania ludziom i zwierzętom aby rzecz jasna ograniczyć emisję CO2 🙂

  7. prosze wziąć pod uwagę inne zanieczyszczenia które są w spalinach samochodowych a z których jest oczyszczona emisja z nowoczesnych elektrowni.. oj oj wasz serwis nie był, nie jest i nigdy nie będzie obiektywny!

    • [quote name=”student”]prosze wziąć pod uwagę inne zanieczyszczenia które są w spalinach samochodowych a z których jest oczyszczona emisja z nowoczesnych elektrowni.. oj oj wasz serwis nie był, nie jest i nigdy nie będzie obiektywny![/quote]

      ja osobiście jestem bardzo ciekawy ile z tych zaciekłych przeciwników węglówek, głoszących jednocześnie dyrdymały o ich wielkiej szkodliwości dla środowiska, chociaż raz w swoim życiu przekroczyło próg takowej elektrowni 🙂 o pracy w niej nie wspominając 🙂
      Swoją drogą domyślam się również, że wiele z przeciwników węglówek sama na co dzień porusza się samochodem 🙂 ekolodzy po pieronie 😀

      Pozdrawiam.

  8. Generalnie połączenie węgla z samochodem raczej nie ma wielkiego sensu. Dopiero OZE, plus akumulator plus samochód elektryczny to może być prawdziwy przełom w komunikacji indywidualnej.

  9. a ta emisyjność obecnie produkowanych samochodów to z danych m.in. VW? Dane testowe (emisje jak i zuzycie paliwa) podawane są w warunkach idealnych, a nie w warunkach rzeczywistych. Stąd duże różnice w faktycznych emisjach i tych testowych. Ponadto warto pamiętać ile kosztuje i jak skuteczne jest oczyszczanie spali w elektrowni a jak czyści się spaliny w samochodzie. Stąd ładunek zanieczyszczeń w samochodach elektrycznych będzie mniejszy. Pozostaje także kwestia miejsca w którym zanieczyszczenia są wydalane – czy jest to centrum miasta na poziomie 30cm czy obszary z dala skupisk ludzkich na poziomie 200m???

  10. A może z tym rządowym programem wyszło od niechcenia…? Jakaś amerykańska agencja napisała dla min. Morawieckiego ten program na zamówienie. I napisali tak, jak uważali za słuszne. A ze strony rządu nie było 100%-wiedzy co dokładnie w tym programie było. Jak wyszła sprawa z tymi samochodami to było już za późno żeby to odkręcić, bo to już naprawdę byłaby kompromitacja. Więc wymyślili ten pomysł z ratowaniem węgla elektromobilnością… ???

  11. Kolejny tendencjy artykuł, zero obiektywizmu. Dl ev policzone nawet straty na przesyle. A gdzie wliczone dla benzyniaka ilość energii zużyta na przetworzenie z oleju? Przecież rafinerie są w pierwszej dziesiątce energochłonnych przedsiębiorstw w Polsce.Czy czasem też nie powinno to być zsumowane z tym co wylatuje z rury wydechowej? To co można znaleźć w necie to wyliczenia z UK gdzie średnio 5l paliwa to jakieś 3kwh zużycia na przetworzenie! Można też doliczyć ile zużyje cysterna na dostarczenie do stacji paliw oraz ile prądu zużyje pompa w dystrybutorze na wlanie paliwa do auta. Wtedy będziemy mieć cały obraz. Ale zostawiając tylko te 3kwh (dla ev to extra 18km jazdy) dla spaliniaka będzie to powyżej 150 więc już w tym momencie mamy tyle samo co w tesli.
    Kolejna sprawa to ładowane w nocy kiedy to i tak nadwyżka energii idzie w komin ponieważ nasze elektrownie węglowe produkują jej za dużo. Czy ktoś ma dane ile to energii idzie w komin co noc?
    A w 2026 to większość osób będzie miała jakiś system pv co zmieni całkowicie te liczby na korzyść elektryków.

    • Tylko że założeniem jest aby wszyscy ładowali elektryka w nocy z gniazdka elektrycznego aby nasi giganci energetyczni mieli zyski ! Co będzie jak wszyscy posiadacze aut elektrycznych będą je ładować z własnych paneli pv ? Zakaz ?

    • Proszę się nieco douczyć dlaczego w nocy energia elektryczna musi „iść w komin” (oczywiście energia nie może po prostu zniknąć w kominie) – inaczej się nie da.

  12. W przypadku komparatystyki samochód spalinowy vs. elektryczny sprawy są dwie: ekologiczna i polityczna, a obie spina ekonomia.
    Sprawa ekologiczna jest ideologicznie prosta: elektryk tak, spalinówka nie. Technicznie i realnie diabeł tkwi w szczegółach co zarówno autor, jak i czytelnicy w komentarzach doskonale ilustrują. Można dorzucić kwestie zaniżania zużycia samochodów spalinowych przez producentów, gdzie realne zużycie spadło znacznie mniej niż laboratoryjne, choć najgorzej pod tym względem wypadają hybrydy (tyle wedle raportów amerykańskiej agencji ochrony środowiska); elektrykom dorzucić można cegiełkę w postaci zanieczyszczeń produkcyjnych np. przy wydobyciu metali ziem rzadkich, a hybrydom podwójną emisję z produkcji (jak dla spalinówki + zestaw elektryczno-bateryjny). Słowem, w zależności od uwzględnionych parametrów wychodzi raz na korzyść jednych raz na drugich.
    Kwestia polityczna jest zupełnie inna: to ropa. Ropa będąca podstawą gospodarki jest dla Państw zachodnich podwójnie niewygodna: raz, że transfery finansowe za ropę płyną do państw które nie są szczególnie bliskie wartościom zachodnim (obojętnie czy mowa o Arabii Saudyjskiej czy o Rosji), dwa to kwestia wyczerpywania się pokładów ropy. Oczywiście to też kwestia sporna i jak mawiał miś Yogi „nic nie jest skończone dopóki się nie skończy” to jednak przy tym nasileniu prognoz dotyczących momentu wyczerpania się pokładów któraś z prognoz musi być trafna 🙂 Jeśli teoria Peak Oil się sprawdzi, to w pewnym momencie dojdzie do poważnego kryzysu w gospodarkach uzależnionych od ropy.
    I teraz, można posłużyć się kwestią ekologiczną by wypromować pojazdy elektryczne na miejsce pojazdów spalinowych, by w większym stopniu uniezależnić się od ropy zanim nadejdzie ten moment. Koszty przestawienia się przynajmniej częściowo pokryją wpływy z mniejszych transferów finansowych do państw produkujących ropę, a samochody produkuje się przecież w krajach zachodnich więc znów wymiana infrastruktury stanowi doskonały czynnik rozruszania gospodarki. Ok. wiem że węgiel w większości Państw zachodnich też jest importowany, ale może być importowany z USA, Australii czy nawet od nas, państw które są częścią zachodu lub są dla niego bezpieczne politycznie.
    Co więcej pojawienie się na dużą skalę pojazdów elektrycznych będzie czynnikiem działającym na rzecz obniżenia cen ropy i łagodzenie klina spadku cen w przypadku spadku wydobycia.

    Może to i trąci teorią spiskową, ale zdziwiłbym się bardzo gdyby tego typu kalkulacji nie wykonywano na pewnych szczeblach władz.

    • Spoko, tylko że tutaj jest wyliczenie dla Polski.Która jest jednym z liderów % w pozyskiwaniu energii z węgla. Dla Norwegii wygląda to inaczej. Samochód elektryczny zero , spalinowy dalej te 130(nówka a starsze o wiele więcej). Usa pozyskuje tylko 28% energii z węgla, Francja mniej niż 30% itp itd. Wniosek jest taki że o ile dla Polski to jak na razie jedno i to samo pod względem co2 to dla innych krajów samochód elektryczny jest jednak znacznie bardziej korzystniejszy. I co roku będzie jeszcze bardziej czystszy!

  13. gdyby jeszcze instalacja off-grid pracowała z takim samym typem baterii co w samochodzie elektrycznym, to ekonomicznie inwestycja robi się naprawdę opłacalna.

  14. Pominięte zostały 3 bardzo ważne aspekty:
    1. Samochody elektryczne są/będą ładowane głównie w nocy, kiedy jest nadprodukcja energii, spłaszczenie wykresu zapotrzebowania na prąd przekłada się na mniejsza emisje CO2 .
    2. Samochody spalinowe w mieście marnują dużą część energi silnika, samochody elektryczne odwrotnie, w mieście „palą” mniej.
    3. OZE, zwłaszcza energia słoneczna z samochodem elektrycznym tworzą doskonałą symbiozę, które pozwalają magazynować produkcję i oddawać do sieci energetycznej w okresach szczytu.

    • Masz rację, ale pominięto również energochłonność wydobycia i transportu węgla. Ja wiem, że ropę naftową też trzeba wydobyć i przerobić, ale wydobycie węgla wpływa dużo bardziej na zanieczyszczenie naszych terenów.

  15. Nigdzie w dyskusji nie widzę tematu ogrzewania auta elektrycznego. Co wtedy z kilometrami przejechanymi z kWh. W spalinowym ogrzewamy auto ciepłem odpadowym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: [email protected]