Czym jest i skąd się wzięła „polityka klimatyczna”?

Czym jest i skąd się wzięła „polityka klimatyczna”?

Temat ten już dawno temu wykroczył poza czystą ochronę środowiska, a nawet energetykę i jest rozpatrywany w kontekście światowego bezpieczeństwa nawet w NATO. To obecnie jeden z kluczowych elementów globalnej dyplomacji.

Wiele osób słysząc „polityka klimatyczna” albo „zajmuję się polityką klimatyczną” zaczyna natychmiast dyskutować o tym, czy zmiany klimatu są i czym są spowodowane. Jest to błąd i wynika on z niezrozumienia założeń, na jakich opiera się praca ekspertów ds. spraw polityki klimatycznej na wszystkich poziomach: globalnym, unijnym i krajowym. Może czas wreszcie wytłumaczyć o co w tym wszystkim chodzi.

Zadaniem ekspertów ds. polityki klimatycznej nie jest analizowanie danych klimatycznych i orzekanie o trendach w globalnym ociepleniu. Od tego są klimatolodzy, odpowiednio wykształceni naukowcy, rozumiejący długofalowe zjawiska związane z pogodą, potrafiący analizować dane w kontekście zmian zachodzących w klimacie. Eksperci ds. polityki klimatycznej z kolei rozumieją i tworzą ramy prawno-polityczne dla wdrożenia działań na rzecz ochrony klimatu, ale o tym później. Zaczynamy od podstaw.

Co z tym panelem?

Podstawową organizacją międzynarodową, której praca jest uznana przez wszystkie rządy świata i ekspertów zajmujących się polityką klimatyczną jest IPCC – Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu. Ponadto, jak podaje Nauka o Klimacie 

97% klimatologów, niekoniecznie skupionych w IPCC, ale aktywnie publikująych artykuły o klimacie jest zdania, że klimat się ociepla, a powoduje to aktywność człowieka.

IPCC powołały w 1988 r. do życia wspólnie dwie organizacje ONZ: Programu ONZ ds. Środowiska (UNEP) i Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO). Panel powstał w odpowiedzi na coraz większe zainteresowanie polityków kwestiami zmian klimatu i ich wpływem na środowisko i gospodarkę.

IPCC nie prowadzi własnych badań, ale przygotowanie każdego raportu angażuje tysiące profesjonalistów, którzy cyklicznie analizują dane dot. klimatu spływające z całego świata. Celem tych działań jest zebranie i przeanalizowanie aktualnej wiedzy o klimacie, zmianach w nim zachodzących i przyczynach tych zmian. Co kilka lat Panel publikuje tzw.  „raporty oceniające” (Assessment Reports), które zawierają nie tylko ocenę stanu wiedzy o tym, co się dzieje z klimatem, ale także informacje o tym, co można zrobić żeby zatrzymać zachodzące zmiany i ich negatywne skutki. Czasem, tak jak to miało miejsce przed COP24, IPCC dostaje zlecenie na przygotowanie specjalnego raportu w konkretnym kontekście. Taki „mandat” jest udzielany jednogłośnie przez wszystkie państwa-strony Konwencji Klimatycznej.

Czytaj także: Fakty i mity w sprawie negocjacji klimatycznych

Pomimo, że na COP24 nie osiągnięto jednogłośnej zgody na przyjęcie zaleceń IPCC, to decyzja końcowa szczytu przyznaje, jednogłośnie, że IPCC pozostaje źródłem najlepszej dostępnej wiedzy. Na tej wiedzy od początku istnienia panelu budowane są polityki globalne, regionalne i krajowe, a zaraz po nich konkretne akty prawne.

Kto im płaci?

To kolejne pytanie, które pojawia się regularnie w dyskusjach o polityce klimatycznej, choć raczej nie powinno. Ale skoro już tu jesteśmy: środki na działanie IPCC gromadzone są w Funduszu Powierniczym, na który środki ze swoich budżetów przelewają UNEP, WMO i Ramowa Konwencja Narodów Zjednoczonych ws. Zmian Klimatu (UNFCCC). Co więcej, wpłaty wpływają także od  członków IPCC, w tym UE. Polska należy do wszystkich ww. organizacji.

Zaletą metody naukowej jest to, że stara się nie uogólniać i nie posługiwać stwierdzeniami, których nie jest w stanie udowodnić. W pierwszym raporcie oceniającym wydanym przez IPCC w 1990 r. pewność dotyczyła tego, że naturalny efekt cieplarniany jest przyspieszany przez działalność ludzką – emisję gazów cieplarnianych. Jednocześnie raport podkreślał wiele niepewności związanych ze zmiennymi, których działanie nie było wystarczająco zbadane, takich jak pochłaniacze (lasy, grunty), chmury, oceany, pokrywa lodowa.

Ten pierwszy raport i wynikające z niego zalecenia stały się głównym bodźcem do przyjęcia Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych ws. Zmian Klimatu (UNFCCC). Nie powinno być także tajemnicą, że ze względu na istniejące wtedy niepewności co do stopnia wpływu człowieka na zmian klimatu, w Konwencji przyjęto zasadę ostrożności. Mówi ona, że przypadku zagrożenia poważnymi lub nieodwracalnymi szkodami, brak całkowitej naukowej pewności nie powinien być uważany za powód do opóźnienia podjęcia środków zapobiegawczych.

Czytaj także: "Czysta planeta dla wszystkich". Bruksela przedstawia wizję gospodarki bez CO2

Kolejne raporty IPCC potwierdzały obie założenia kierujące zasadą ostrożności: poważne i nieodwracalne szkody dla natury i człowieka wynikające ze zmian klimatu, a także dominujący wpływ działalności ludzkiej na ich powstawanie.

Sami zobowiązaliśmy się do polityki klimatycznej

W międzyczasie Konwencja Klimatyczna została ratyfikowana przez 196 państw i UE. Stała się ona podstawą do dwóch późniejszych umów międzynarodowych: Protokołu z Kioto (1997 r.) i Porozumienia paryskiego (2015 r.). Wszystkie cele tych umów, a także wynikające z nich zobowiązania opierają się na poniższych podstawowych założeniach:

  • niebezpieczne zmiany klimatu zachodzą ze względu na działalność ludzką (antropogeniczne zmiany klimatu);
  • konieczne i możliwe jest zapobieganie dalszym zmianom poprzez wprowadzanie działań prowadzących do redukcji emisji;
  • tam, gdzie te zmiany już zachodzą konieczna jest adaptacja do nich.

Tu docieramy do sedna, a raczej nienaruszalnych podstaw polityki klimatycznej: ratyfikacja tych umów jest bowiem jednoznaczna z formalnym uznaniem zarówno przyczyn zmian klimatu (człowiek), jak i przyjęciem na siebie obowiązków do przeciwdziałania nim i ich skutkom. Dokonuje się to w ramach realizowania działań prowadzących do redukcji emisji i adaptacji, a także finansowania niskoemisyjnego rozwoju. Tak to zostało wynegocjowane i tak przyjęte przez państwa-strony umów międzynarodowych.

Czytaj także: Emisje CO2 rosną. Zobacz, jak wypada Polska

Polska jest stroną, czyli ratyfikowała wszystkie 4 umowy międzynarodowe dotyczące ochrony klimatu. W 1994 r. Konwencję klimatyczną, w 2002 r. Protokół z Kioto. Całkiem niedawno, bo w 2016 r. ratyfikowała także Porozumienie paryskie, a w 2018 r. poprawkę do Protokołu Kioto, który wygasa po 2020 r. W dwóch ostatnich cele redukcyjne zobowiazała się wypełnić razem z UE. Ponadto, jako jedyne państwo na świecie, już czterokrotnie przewodziła globalnym negocjacjom klimatycznym i obecnie, do końca 2019 r. sprawuje Prezydencję COP24.

Co robi UE, a w niej Polska?

UE przyjęła i wdrożyła koncept polityki klimatycznej dość wcześnie. W 1993 r. ratyfikowała Konwencję Klimatyczną, a w art. 191 Traktatu o Funkcjonowaniu UE umieściła bezpośrednie odniesienie do obowiązku „promowania na płaszczyźnie międzynarodowej środków zmierzających do rozwiązywania regionalnych lub światowych problemów w dziedzinie środowiska, w szczególności zwalczania zmian klimatu.” Ten sam artykuł powołuje się na zasadę ostrożności rozumianą tak jak w ramach Konwencji klimatycznej. Świadoma praw i obowiązków Polska przystąpiła do UE w 2004 r.

Globalna i unijna polityka klimatyczna wyznacza kierunki rozwoju dla wielu innych polityk, przede wszystkim energetycznej, ale i to zaczyna się zmieniać. Dzięki badaniom naukowym o wpływie poszczególnych sektorów na wzrost emisji gazów cieplarnianych (jest tych gazów 7, nie tylko CO2) wiemy już, że aby spełnić cele Porozumienia paryskiego redukcja emisji musi nastąpić nie tylko w sektorach energochłonnych. Takie podejście przyjęła też KE w swoim komunikacie zapowiadającym przyjęcie strategii niskoemisyjnej do 2050 r. „Czysta planeta dla wszystkich”. Jest ona podstawą do dyskusji o kierunkach rozwoju UE i wyboru ścieżki, która pozwoli zredukować do minimum emisje, czyli „zdekarbonizować” UE.

Uzgadnianie kolejnych celów klimatycznych i sposobów ich realizacji odbywa się na forum UE przy udziale wszystkich państw członkowskich. Cele redukcyjne (a są jeszcze cele adaptacyjne, czy finansowe) realizowane wspólnie przez całą UE do 2020 r. i 2030 r. wynoszą obecnie odpowiednio -20% i -40% w stosunku do roku 1990. Mając na uwadze ostatni raport IPCC, który zaleca zwiększenie wysiłków redukcyjnych tak, aby średnia temperatura Ziemi nie wzrosła o więcej niż 1,5°C, należy założyć, że UE dostosuje się do tych zaleceń. Tak naprawdę to już się dostosowuje: zwiększenie w czerwcu 2018 r. celów efektywności energetycznej do 32,5% i OZE do 32% powoduje, że do 2030 r. UE zredukuje emisje o więcej niż -40% - Komisja Europejska szacuje, że będzie to -45%.

Czytaj także: Rząd przyznaje: Polska nie osiągnie celu OZE na 2020

Podobnie może wyglądać sytuacja z celem na 2050 r. który obecnie zakłada -80-95% redukcji w stosunku do roku 1990. Wspomniany wyżej komunikat mówi o
osiągnięciu zerowego poziomu emisji netto do 2050 roku poprzez sprawiedliwą społecznie transformację i w sposób efektywny kosztowo”, czyli zwiększeniu redukcji.  Należy wspomnieć, że realizacja tych celów wpisuje się z kolei w strategię finansową UE i podział środków z budżetu UE. W budżecie na lata 2021-2027 aż  ¼ tych środków będzie wspierała bezpośrednio lub pośrednio osiągnięcie celów klimatycznych.

Za każdym razem, zanim ostateczne cele zostaną przyjęte, dyskusja o nich przebiega miesiącami, albo wręcz latami w gronach ekspertów z Komisji Europejskiej, ekspertów i dyrektorów administracji państw członkowskich, posłów Parlamentu Europejskiego, ambasadorów, wreszcie ministrów, prezydentów i premierów. W 2019 roku, ze względu na plany dekarbonizacji większości sektorów do 2050 r., te dyskusje będą prowadzone na forum nie tylko Rady ds. Środowiska, ale też na innych radach sektorowych zamujących się transportem i energią, rolnictwem i rybołówstwem, czy konkurencyjnością. W procesie tym będą brali też udział szefowie państw i rządów zebrani w Radzie Europejskiej.  Nic, co może się wydarzyć na końcu tego łańcucha nie powinno być niespodzianką dla osób bezpośrednio zaangażowanych lub odpowiedzialnych za wyniki dyskusji.

Eksperci i ekspertki ds. polityki klimatycznej

Najmniej zaskoczone są osoby, które śledzą i rozumieją proces globalnych i unijnych negocjacji, ich instytucje, zwyczajowy przebieg, etapy, punkty odniesienia i postawę prezentowaną przez głównych aktorów tych procesów. Osoby te znają także odnośne akty prawne, sposób ich interpretacji i wdrożenia, oraz argumenty polityczno-prawne i sformułowania, którymi mogą się posługiwać na poszczególnych forach. Wiedzą z jakimi tematami i w jaki sposób temat polityki klimatycznej był, jest i prawdopodobnie będzie łączony. Zdają sobie sprawę, że temat ten już dawno temu wykroczył poza czystą ochronę środowiska, a nawet energetykę i jest rozpatrywany w kontekście światowego bezpieczeństwa na forach takich jak Rada Bezpieczeństwa i NATO oraz, że jest jednym z kluczowych elementów globalnej dyplomacji. I że dla wielu państw rozmowa o gospodarce i współpracy, to de facto rozmowa o tym, w jaki sposób można dzięki tej współpracy wspierać realizację celów klimatycznych – i vice versa.

Te osoby to eksperci i ekspertki ds. polityki klimatycznej. Nie zajmują się one tym, czy klimat się zmienia, czy nie, bo to, że się zmienia i wynika z działalności ludzkiej jest aksjomatem, na którym oparta jest ich praca. Podobnie jak rzetelni eksperci z innych obszarów nie probują przypisywać sobie kompetencji, których nie mają twierdząc, że są w stanie samodzielnie zweryfikować dane dot. zmian klimatu.

Czytaj także: Nadspodziewanie szczery plan dla energii i klimatu

Zdają sobie natomiast sprawę, że wobec procesów politycznych, naukowych i legislacyjnych uruchomionych ponad 26 lat temu, wnoszenie sprzeciwu lub uzewnętrznianie wątpliwości w tej sprawie na jakimkolwiek unijnym lub międzynarodowym forum może tylko zdyskredytować mówcę.

Rada na przyszłość

O ile spieranie się o metody realizacji polityki klimatycznej mieści się w granicach dyskusji na poziomie międzynarodowym i unijnym, tak publiczne zaprzeczanie zmianom klimatu i ich powodom już nie. Wynika to tak ze stanu wiedzy naukowej, jak i woli politycznej potwierdzonej – dobrowolnie - przez międzynarodowe traktaty. Kwestionowanie tych ustaleń podważa przede wszystkim wiarygodność podmiotów publicznych i państwowych jako partnerów w stosunkach międzynarodowych – i to nie tylko na forach skupionych wokół ochrony środowiska.

Zobacz także...

Komentarze

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PG SilesiaPSE