Elektrownia atomowa na Święte Nigdy?

Elektrownia atomowa na Święte Nigdy?

 

Minister energii Krzysztof Tchórzewski wykluczył sfinansowanie elektrowni atomowej przy pomocy kontraktu różnicowego.  Czy to koniec polskiego programu jądrowego?

- Projekcje finansowania elektrowni atomowej, które zostały mi przedstawione w zakresie mechanizmu różnicowego z punktu widzenia ekonomicznego są nie do przyjęcia. Są zbyt kosztowne - powiedział minister dziennikarzom w kuluarach Okrągłego Stołu Energetycznego zorganizowanego 15.06 w Ministerstwie Energii.

Wszyscy są gotowi inwestować, jeśli zapewni się im rentowność - dodał.

Pytany czy oznacza to, że projekt będzie zawieszony, odpowiedział: - Powinniśmy być gotowi do rozpoczęcia, ale w sytuacji, gdy będzie to optymalnie sfinansowane, by ta energia nie była za droga dla odbiorców".
"Alternatywą jest finansowanie budowy z pewnym ryzykiem po stronie inwestora" - powiedział minister.

Pytany, czy do projektu mogą być dopuszczeni Chińczycy, odpowiedział: "Chińczycy wiążą pieniądze z technologią. Nie ma żadnych decyzji" ( cyt. za PAP).

Do tej pory kontrakt różnicowy był jedyną rozważaną opcją. To swoista polisa dla inwestora. Jeśli hurtowe ceny energii zjadą poniżej określonego, wynegocjowanego przez obie strony poziomu, to rząd dopłaci właścicielom elektrowni różnicę między tą ustaloną kwotą, a ceną rynkową.

W Polsce rozważano go dlatego, że nasz  elektrownia atomowa poszłaby utartym szlakiem brytyjskim. Rząd brytyjski dostał zgodę Komisji Europejskiej na zbudowanie w ten sposób elektrowni Hinkley Point 3.  Ale budowa nie ruszyła. Po pierwsze, wynegocjowana cena, 92,5 funta za MWh do której zgodził się dopłacać rząd, jest ponaddwukrotnie wyższa niż obecna cena hurtowa, co wzbudziło ogromne protesty. Po drugie, wynegocjowany kontrakt z rządem brytyjskim nie podobał się także wielu przedstawicielom inwestorów, w tym kluczowego francuskiego giganta EDF (patrz Hinkley Point a sprawa polska).

Jeśli nie kontrakt różnicowy, to co? Model, w którym PGE i pozostałe państwowe grupy energetyczne biorą całe ryzyko na siebie, można wykluczyć. Po prostu nie sposób będzie pozyskać finansowanie w sytuacji, w której rentowność projektu jest tak dalece niepewna. Jeśli nawet wielki EDF mając w ręku kontrakt różnicowy musiał pozyskać partnera i pieniądze z Chin, to jak nasze grupy mają sfinansować wartą od 35 do 50 mld zł elektrownię bez gwarancji rządowych?

Jest też model węgierski czyli kontrakt międzyrządowy. Węgry podpisały go w 2014 r. z Rosją. Moskwa ma pożyczyć Budapesztowi 10 mld zł, a rosyjski Rosatom ma postawić pod klucz dwa nowe bloki elektrowni atomowej w Paksz po 1200 MW każdy. Ale Komisja Europejska wszczęła w 2015 r.  postępowanie w sprawie niedozwolonej pomocy publicznej, co spowodowało przewlekłe negocjacje między Budapesztem i Brukselą. A projekt nie ruszył z miejsca.

Kilka dni temu szef kancelarii premiera Orbana, Janos Lazar mówił w parlamencie, że być może finansowanie  wezmą na siebie węgierskie banki zamiast rosyjskich, co może zmiękczyć stanowisko Brukseli. Ale los projektu jest wciąż bardzo mocno niepewny.

Wzorcowy jest model fiński zwany Mankala ( patrz Lekcja dla Polski z fińsko-rosyjskiego atomu). Tam powstaje kolejna elektrownia atomowa w Hanhikivi. Buduje ją firma Fennovoima - konsorcjum ponad 50 przedsiębiorstw przemysłowych zainteresowanych w taniej energii przede wszystkim na własne potrzeby. Mniejszościowym udziałowcem jest rosyjski Rosatom. W Polsce ten model będzie trudny do powtórzenia, bo naszą siłownię atomową mają budować spółki energetyczne, którym zależy na jak najwyższej cenie. Przemysł chce płacić jak najmniej. Poza tym powielenie modelu fińskiego w polskich warunkach jest raczej niemożliwe.

Bardzo interesujący będzie rozwój sytuacji w Szwecji. Tamtejsze główne partie polityczne (także Zieloni)  uzgodniły, że potrzebne będą co najmniej cztery nowe elektrownie atomowe, które zastąpią reaktory kończące swój żywot w ciągu najbliższych 10 lat. Jednakże model finansowy jest na razie nieznany, szwedzki państwowy czempion energetyczny Vattenfall jest w trudnej sytuacji finansowej.

Więcej o perspektywach energii jądrowej w Europie - tutaj.

Odkładanie na Św. Nigdy  budowy elektrowni atomowej i postawienie na nowe siłownie węglowe (m.in. w Ostrołęce), ku czemu zdaje się skłaniać rząd, oznacza swoisty zakład o politykę Unii Europejskiej.  Jeśli ceny uprawnień do emisji CO2 pozostaną niskie a  siłownie węglowe dostaną zgodę Brukseli na długoterminowe wsparcie w postaci przygotowanego mechanizmu płatności za moc, to rząd wygra.  

A jeśli tak się nie stanie? Wówczas nierentowne z powodu m.in. wysokich cen CO2 i braku mechanizmów wsparcia siłownie węglowe będą kamieniem u szyi naszych koncernów energetycznych. Pomijamy tu kwestie  postępu technicznego w technologiach OZE i magazynowania energii bo w Polsce muszą i tak powstać jakieś nowe moce konwencjonalne. Samymi OZE nie zbilansujemy systemu w ciągu najbliższych lat. Tu rząd ma 100 proc. racji.

Powstanie nowych siłowni konwencjonalnych musi się jakoś wpisywać w unijną strategię energetyczną, co rząd na razie kompletnie lekceważy. Tymczasem już w grudniu poznamy model rynku energii proponowany przez Komisję Europejską, później zaczną się negocjacje między państwami, Parlamentem Europejskim a Komisją.
W nieoficjalnych rozmowach słyszymy od wysokich rangą przedstawicieli rządu „Nawet nie wiadomo czy UE będzie jeszcze istnieć za 10 lat”.  

Ale to jest gra w kości o zbyt dużą stawkę.  

Zobacz także...

Komentarze

17 odpowiedzi na “Elektrownia atomowa na Święte Nigdy?”

  1. @Autor

    Oj zostanie Pan uznany za „węglowego lobbystę” ;), wstecznika, ciemnogród, związkowca, dobrą zmianę …i co tam jeszcze 🙂
    ” Pomijamy tu kwestie postępu technicznego w technologiach OZE i magazynowania energii bo w Polsce muszą i tak powstać jakieś nowe moce konwencjonalne. Samymi OZE nie zbilansujemy systemu w ciągu najbliższych lat. Tu rząd ma 100 proc. racji.”

    To tak żartem. A na poważnie to pełna ZGODA i gratuluję odwagi w pisaniu oczywistych faktów!

    W przypadku Hinkley Point decydująca może być kwestia brexitu – jeśli GB uwolni się spod krępującego kagańca to każde rozwiązanie może być wdrożone bez oglądania się na UE. A i samej UE powinno to dać nieco do myślenia we wszelkich innych kwestiach.

    • [quote name=”Mattt”]@Autor

      Oj zostanie Pan uznany za „węglowego lobbystę” ;), wstecznika, ciemnogród, związkowca, dobrą zmianę …i co tam jeszcze 🙂
      ” Pomijamy tu kwestie postępu technicznego w technologiach OZE i magazynowania energii bo w Polsce muszą i tak powstać jakieś nowe moce konwencjonalne. Samymi OZE nie zbilansujemy systemu w ciągu najbliższych lat. Tu rząd ma 100 proc. racji.”

      To tak żartem. A na poważnie to pełna ZGODA i gratuluję odwagi w pisaniu oczywistych faktów!

      W przypadku Hinkley Point decydująca może być kwestia brexitu – jeśli GB uwolni się spod krępującego kagańca to każde rozwiązanie może być wdrożone bez oglądania się na UE. A i samej UE powinno to dać nieco do myślenia we wszelkich innych kwestiach.[/quote]
      Jak na razie to ja kompletnie nie widzę w polskiej polityce energetycznej „samego popierania OZE”. Ale może obserwujemy dwa różne kraje.

      • [quote name=”realista”][quote name=”Mattt”]@Autor

        Oj zostanie Pan uznany za „węglowego lobbystę” ;), wstecznika, ciemnogród, związkowca, dobrą zmianę …i co tam jeszcze 🙂
        ” Pomijamy tu kwestie postępu technicznego w technologiach OZE i magazynowania energii bo w Polsce muszą i tak powstać jakieś nowe moce konwencjonalne. Samymi OZE nie zbilansujemy systemu w ciągu najbliższych lat. Tu rząd ma 100 proc. racji.”

        To tak żartem. A na poważnie to pełna ZGODA i gratuluję odwagi w pisaniu oczywistych faktów!

        W przypadku Hinkley Point decydująca może być kwestia brexitu – jeśli GB uwolni się spod krępującego kagańca to każde rozwiązanie może być wdrożone bez oglądania się na UE. A i samej UE powinno to dać nieco do myślenia we wszelkich innych kwestiach.[/quote]
        Jak na razie to ja kompletnie nie widzę w polskiej polityce energetycznej „samego popierania OZE”. Ale może obserwujemy dwa różne kraje.[/quote]

        czytanie ze zrozumieniem to jednak ciężka sprawa – czy ja gdzieś coś takiego napisałem ?

    • [quote name=”Lan.os”]Budowa magazynów energii jakimi są elektrownie szczytowo-pompowe WRAZ z jednoczesną rozbudową niekonwencjonalnych źródeł energii np. z geotermii czy wiatraków – tak powinien wyglądać kierunek.

      Energię z tychże ESP niekoniecznie trzeba wykorzystywać w szczycie zapotrzebowania, wbrew nazwie. Nawet przy „stracie” około 30 procent energii na konwersji jest to jak najbardziej zasadne jako bufor-sprzęgło pomiędzy energetyką niekonwencjonalną a odbiorcami energii.

      Na czym jest oparte stwierdzenie, że ESP przynoszą straty ?

      Proszę się przyjrzeć co należałoby (infrastrukturalnie) wykonać by wybudować ESP i czy byłyby to technologie kupowane za granicą czy też mogłyby wykonać je polskie firmy.[/quote]
      [quote name=”Mattt”]@Autor

      Oj zostanie Pan uznany za „węglowego lobbystę” ;), wstecznika, ciemnogród, związkowca, dobrą zmianę …i co tam jeszcze 🙂
      ” Pomijamy tu kwestie postępu technicznego w technologiach OZE i magazynowania energii bo w Polsce muszą i tak powstać jakieś nowe moce konwencjonalne. Samymi OZE nie zbilansujemy systemu w ciągu najbliższych lat. Tu rząd ma 100 proc. racji.”

      To tak żartem. A na poważnie to pełna ZGODA i gratuluję odwagi w pisaniu oczywistych faktów!

      W przypadku Hinkley Point decydująca może być kwestia brexitu – jeśli GB uwolni się spod krępującego kagańca to każde rozwiązanie może być wdrożone bez oglądania się na UE. A i samej UE powinno to dać nieco do myślenia we wszelkich innych kwestiach.[/quote]
      Oj TAK, TAK, TAK! Brytyjczycy krzyczą uwolnijmy się spod jarzma UE żebyśmy mogli płacić 95 GBP/MWh za atomówkę. Tego zawsze chcieliśmy! Yes! Yes! Yes!

      • [quote name=”Imii”][quote name=”Lan.os”]Budowa magazynów energii jakimi są elektrownie szczytowo-pompowe WRAZ z jednoczesną rozbudową niekonwencjonalnych źródeł energii np. z geotermii czy wiatraków – tak powinien wyglądać kierunek.

        Energię z tychże ESP niekoniecznie trzeba wykorzystywać w szczycie zapotrzebowania, wbrew nazwie. Nawet przy „stracie” około 30 procent energii na konwersji jest to jak najbardziej zasadne jako bufor-sprzęgło pomiędzy energetyką niekonwencjonalną a odbiorcami energii.

        Na czym jest oparte stwierdzenie, że ESP przynoszą straty ?

        Proszę się przyjrzeć co należałoby (infrastrukturalnie) wykonać by wybudować ESP i czy byłyby to technologie kupowane za granicą czy też mogłyby wykonać je polskie firmy.[/quote]
        [quote name=”Mattt”]@Autor

        Oj zostanie Pan uznany za „węglowego lobbystę” ;), wstecznika, ciemnogród, związkowca, dobrą zmianę …i co tam jeszcze 🙂
        ” Pomijamy tu kwestie postępu technicznego w technologiach OZE i magazynowania energii bo w Polsce muszą i tak powstać jakieś nowe moce konwencjonalne. Samymi OZE nie zbilansujemy systemu w ciągu najbliższych lat. Tu rząd ma 100 proc. racji.”

        To tak żartem. A na poważnie to pełna ZGODA i gratuluję odwagi w pisaniu oczywistych faktów!

        W przypadku Hinkley Point decydująca może być kwestia brexitu – jeśli GB uwolni się spod krępującego kagańca to każde rozwiązanie może być wdrożone bez oglądania się na UE. A i samej UE powinno to dać nieco do myślenia we wszelkich innych kwestiach.[/quote]
        Oj TAK, TAK, TAK! Brytyjczycy krzyczą uwolnijmy się spod jarzma UE żebyśmy mogli płacić 95 GBP/MWh za atomówkę. Tego zawsze chcieliśmy! Yes! Yes! Yes![/quote]

        Nie chodzi o cenę ale zwykłą swobodę w zakresie takiego czy innego rozwiązania.

  2. Minister wyklucza sfinansowanie przez odbiorców jak też osławione i osłabione firmy energetyczne. Ok. Został jeszcze jeden wariant, ulubiony w branży energetycznej: podatnicy. Tego wariantu Sz. P. Minister nie wyklucza.

  3. Energię z niekonwencjonalnych źródeł można skutecznie magazynować w elektrowniach szczytowo-pompowych.

    Energia ta może być w ciągu kilkudziesięciu sekund „odzyskana” kiedy jest potrzebna.
    Przykładowo 716MW z elektrowni Żarnowiec czy 500MW z Porąbki-Żar może być uzyskane w ciągu około 3min.

    Budowa Elektrowni szczytowo pompowych nowych generacji zdecydowanie bardziej rozkręciłaby Polską gospodarkę, niż budowa nawet najnowocześniejszych bloków węglowych.

    • [quote name=”Lan.os”]Energię z niekonwencjonalnych źródeł można skutecznie magazynować w elektrowniach szczytowo-pompowych.

      Energia ta może być w ciągu kilkudziesięciu sekund „odzyskana” kiedy jest potrzebna.
      Przykładowo 716MW z elektrowni Żarnowiec czy 500MW z Porąbki-Żar może być uzyskane w ciągu około 3min.

      Budowa Elektrowni szczytowo pompowych nowych generacji zdecydowanie bardziej rozkręciłaby Polską gospodarkę, niż budowa nawet najnowocześniejszych bloków węglowych.[/quote]

      Jak sama nazwa wskazuje są to elektrownie SZCZYTOWO-POMOPOWE, czyli pokrywają zapotrzebowanie energetyczne w szczycie!
      Elektroniwnie SP przynoszą straty, a nie zysk, ale są konieczne ponieważ są bardzo dobrym zabezpieczeniem energetycznym. Także stwierdzenie, że budowa większej ilości elektrowni SP zkręciłoby Polską gospodarkę jest bez podstawne i mija się z przeznaczeniem elektrowni szczytowo pompowych.

      • Budowa magazynów energii jakimi są elektrownie szczytowo-pompowe WRAZ z jednoczesną rozbudową niekonwencjonalnych źródeł energii np. z geotermii czy wiatraków – tak powinien wyglądać kierunek.

        Energię z tychże ESP niekoniecznie trzeba wykorzystywać w szczycie zapotrzebowania, wbrew nazwie. Nawet przy „stracie” około 30 procent energii na konwersji jest to jak najbardziej zasadne jako bufor-sprzęgło pomiędzy energetyką niekonwencjonalną a odbiorcami energii.

        Na czym jest oparte stwierdzenie, że ESP przynoszą straty ?

        Proszę się przyjrzeć co należałoby (infrastrukturalnie) wykonać by wybudować ESP i czy byłyby to technologie kupowane za granicą czy też mogłyby wykonać je polskie firmy.

      • [quote name=”Daw”][quote name=”Lan.os”]Energię z niekonwencjonalnych źródeł można skutecznie magazynować w elektrowniach szczytowo-pompowych.

        Energia ta może być w ciągu kilkudziesięciu sekund „odzyskana” kiedy jest potrzebna.
        Przykładowo 716MW z elektrowni Żarnowiec czy 500MW z Porąbki-Żar może być uzyskane w ciągu około 3min.

        Budowa Elektrowni szczytowo pompowych nowych generacji zdecydowanie bardziej rozkręciłaby Polską gospodarkę, niż budowa nawet najnowocześniejszych bloków węglowych.[/quote]

        Jak sama nazwa wskazuje są to elektrownie SZCZYTOWO-POMOPOWE, czyli pokrywają zapotrzebowanie energetyczne w szczycie!
        Elektroniwnie SP przynoszą straty, a nie zysk, ale są konieczne ponieważ są bardzo dobrym zabezpieczeniem energetycznym. Także stwierdzenie, że budowa większej ilości elektrowni SP zkręciłoby Polską gospodarkę jest bez podstawne i mija się z przeznaczeniem elektrowni szczytowo pompowych.[/quote]

        Budowa magazynów energii jakimi są elektrownie szczytowo-pompo we WRAZ z jednoczesną rozbudową niekonwencjonal nych źródeł energii np. z geotermii czy wiatraków – tak powinien wyglądać kierunek.

        Energię z tychże ESP niekoniecznie trzeba wykorzystywać w szczycie zapotrzebowania , wbrew nazwie. Nawet przy „stracie” około 30 procent energii na konwersji jest to jak najbardziej zasadne jako bufor-sprzęgło pomiędzy energetyką niekonwencjonal ną a odbiorcami energii.

        Na czym jest oparte stwierdzenie, że ESP przynoszą straty ?

        Proszę się przyjrzeć co należałoby (infrastruktura lnie) wykonać by wybudować ESP i czy byłyby to technologie kupowane za granicą czy też mogłyby wykonać je polskie firmy.

  4. Witam Wszyskich,

    problemy elektrowni jądrowej to:
    1) Wysoki koszt budowy 1 GW/8 mld EUR
    2) Długi czas budowy 8 lat i dłużej
    3) Elektrownia by się szybko spłacić powinna pracować zawsze z jak największą mocą, co kłóci się z rozwojem PV i wiatraków !
    4) Wysoki koszt demontażu szacowany na ok. 10% kosztów budowy EJ ale tej za 60 lat, a nie tej dzisiejszej!
    5) Potrzeba składowania przez 100.000 lat odpadów promieniotwórczych

    EJ francuskie spłaciły się po pierwszych 20 latach pracy i od 30 lat są to kury co znoszą złote jaja ! Jednak trzeba przeczekać te pierwsze 20 lat i do nich dopłacać ! Jeśli w ciągu kolejenych 20 lat zostanie wrowadzona na rynek technologia magazynowania energii elektrycznej, to budowa EJ jest bezsensowna !!! Po prostu Polska powinna wybudować EJ w latach 70. a nie teraz. Rozwój OZE pociągnął za sobą badania nad magazynowaniem energii. Samochody elektryczne na razie drogie ale już mogą przejachać na jednym ładowaniu 500 km i tylko czekamy na domowy magazyn energii, który zmiecie energetykę jądrową na początku, a później i konwencjonalną.

    Myślę, że to dobrze, że nas po prostu na EJ nie stać.

    Pozdrawiam
    Energetyk PM

    • [quote name=”Energetyk PM”]
      4) Wysoki koszt demontażu szacowany na ok. 10% kosztów budowy EJ ale tej za 60 lat, a nie tej dzisiejszej!
      [/quote]

      Decomissioning jest wliczony w koszt.

      • [quote name=”MSc Jądrowy”][quote name=”Energetyk PM”]
        4) Wysoki koszt demontażu szacowany na ok. 10% kosztów budowy EJ ale tej za 60 lat, a nie tej dzisiejszej!
        [/quote]

        Decomissioning jest wliczony w koszt.[/quote]
        Pewnie tak samo jak w Greifswaldzie, gdzie wujek podatnik płaci za wszystko 🙂

    • [quote name=”Energetyk PM”]Witam Wszyskich,

      problemy elektrowni jądrowej to:
      1) Wysoki koszt budowy 1 GW/8 mld EUR
      2) Długi czas budowy 8 lat i dłużej
      3) Elektrownia by się szybko spłacić powinna pracować zawsze z jak największą mocą, co kłóci się z rozwojem PV i wiatraków !
      4) Wysoki koszt demontażu szacowany na ok. 10% kosztów budowy EJ ale tej za 60 lat, a nie tej dzisiejszej!
      5) Potrzeba składowania przez 100.000 lat odpadów promieniotwórczych

      EJ francuskie spłaciły się po pierwszych 20 latach pracy i od 30 lat są to kury co znoszą złote jaja ! Jednak trzeba przeczekać te pierwsze 20 lat i do nich dopłacać ! Jeśli w ciągu kolejenych 20 lat zostanie wrowadzona na rynek technologia magazynowania energii elektrycznej, to budowa EJ jest bezsensowna !!! Po prostu Polska powinna wybudować EJ w latach 70. a nie teraz. Rozwój OZE pociągnął za sobą badania nad magazynowaniem energii. Samochody elektryczne na razie drogie ale już mogą przejachać na jednym ładowaniu 500 km i tylko czekamy na domowy magazyn energii, który zmiecie energetykę jądrową na początku, a później i konwencjonalną.

      Myślę, że to dobrze, że nas po prostu na EJ nie stać.

      Pozdrawiam
      Energetyk PM[/quote]
      Dokładnie. Rynek to wie i dlatego nikt tego nie chce sfinansować. Tylko paru polityków i lobbystów energetyki zawodowej udaje, że tego nie rozumie. Po prostu w Polsce przespaliśmy (a może i dobrze, że przespaliśmy) czas bydowy elektrowni atomowych.

  5. Od lat wiadomo, że w cenie sprzedaży energii elektrycznej z polskich konwencjonalnych elektrowni praktycznie nie ma środków na nowe inwestycje czy tez zwyczajną odbudowę pokomunistycznej infrastruktury (są jedynie środki na przepłacany węgiel z polskich kopalń). Dlatego też polskie koncerny energetyczne po przymuszeniu ich do paru propagandowych inwestycji w węgiel, corocznych dywidendach i wypompowaniu z nich resztek płynności na ratowanie nieratowalnych kopalń nie mają już praktycznie środków na nowe, większe inwestycje. Również banki nie palą się do niepewnych inwestycji w węgiel czy atom, bo nikt nie wie, jak będzie wyglądał rynek energii chociażby za dziesięć lat. I dlatego polska energetyka skazana jest albo na przypominające socjalizm sterowanie ręczne przez państwo ( i ciągłe darcie kotów w tej sprawie z Unią) wraz z państwową kroplówką finansową, albo na dalsze urynkowienie i dopuszczenie prywatnych inwestorów do OZE. Jak na razie widzę, że ćwiczymy pierwszy wariant i jak ślepy koń na wielkiej pardubickiej „nie widzimy przeszkód”. A przeszkody są i to już za najbliższym zakrętem.

    • [quote name=”realista”]Od lat wiadomo, że w cenie sprzedaży energii elektrycznej z polskich konwencjonalnych elektrowni praktycznie nie ma środków na nowe inwestycje czy tez zwyczajną odbudowę pokomunistycznej infrastruktury (są jedynie środki na przepłacany węgiel z polskich kopalń). Dlatego też polskie koncerny energetyczne po przymuszeniu ich do paru propagandowych inwestycji w węgiel, corocznych dywidendach i wypompowaniu z nich resztek płynności na ratowanie nieratowalnych kopalń nie mają już praktycznie środków na nowe, większe inwestycje. Również banki nie palą się do niepewnych inwestycji w węgiel czy atom, bo nikt nie wie, jak będzie wyglądał rynek energii chociażby za dziesięć lat. I dlatego polska energetyka skazana jest albo na przypominające socjalizm sterowanie ręczne przez państwo ( i ciągłe darcie kotów w tej sprawie z Unią) wraz z państwową kroplówką finansową, albo na dalsze urynkowienie i dopuszczenie prywatnych inwestorów do OZE. Jak na razie widzę, że ćwiczymy pierwszy wariant i jak ślepy koń na wielkiej pardubickiej „nie widzimy przeszkód”. A przeszkody są i to już za najbliższym zakrętem.[/quote]

      Może już niech Pan zostawi temat inwestowania w nowe moce bo wystarczająco się Pan zbłaźnił pisząc kiedyś, że „w cenie energii nie ma amortyzacji”…
      Kto finansuje inwestycje ze środków własnych w energetyce ? kolejny babol…
      Nie wiem czy banki się „palą czy nie palą” do finansowania tych „propagandowych” inwestycji ale jednak je finansują – i to jest fakt a nie opinia.

      Z jakimiś małymi wyjątkami WSZĘDZIE energetyka sterowana jest ręcznie przez państwo – czy w Niemczech prosumenci konkurują między sobą ? nawet aukcje są połowicznym rynkiem bo odzwierciedlają jedynie obecną sytuację kosztową. Co jest większym ręcznym sterowaniem – jedna stała cena dla wszystkich czy jednak konkurencja między, co prawda państwowymi, firmami ? proszę się zastanowić 🙂 o czym Pan w ogóle pisze 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: [email protected]