Menu
Patronat honorowy Patronage

Plan Junckera dla Polski jest w proszku

Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych miał służyć głównie rozwojowi infrastruktury i energetyki w UE.  Ale na razie nie w Polsce.  W naszym kraju na listę projektów finansowanych z Funduszu dostała się  dotychczas tylko produkcja mleka w proszku.

Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych miał służyć głównie rozwojowi infrastruktury i energetyki w UE.  Ale na razie nie w Polsce.  W naszym kraju na listę projektów finansowanych z Funduszu dostała się  dotychczas tylko produkcja mleka w proszku.

Plan Junckera miał był być odpowiedzią Unii Europejskiej na spowolnienie gospodarcze. Komisja Europejska i państwa UE traktują  inwestycje w nowoczesną infrastrukturę jako motor gospodarki. Dlatego w 2014 r. zaplanowano wydanie 315 mld euro w ciągu następnych trzech lat. W 2015 r. powstał Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych (EFSI), którym zarządza Europejski Bank Inwestycyjny, przy współpracy z instytucjami finansowymi państw UE. W Polsce jest to Bank Gospodarstwa Krajowego. Sam EFSI dysponuje kwotą 21 mld euro.

Plan jest zupełnie niezależny od dotychczasowych unijnych programów, opiera się na kredytach a nie dotacjach. EBI nie finansuje projektów z planu Junckera w całości, ale jego wsparcie, zwykle na korzystniejszych niż rynkowe warunkach, pomaga przyciągnąć pożyczki z innych źródeł.

W środę 1 czerwca, Komisja Europejska opublikowała sprawozdanie z dotychczasowych rezultatów wdrażania pomysłu. Wieści nie są one zbyt radosne dla naszego sektora energetycznego –  na razie nie uczestniczy on w planie Junckera. EBI zatwierdził tylko jeden polski projekt – dwie linie produkcyjne mleka w proszku dla Mlekpolu. Warte są 92 mln euro, z czego EFSI pożyczy połowę.  

Na zgłoszonej przez nasz kraj w  2015 r. liście znalazły się niemal wszystkie inwestycje planowane przez sektor. Te  mgliste jak – elektrownia atomowa, siłownia na węgiel brunatny w Gubinie (PGE) i nowa kopalnia węgla na Chełmszczyźnie, czy te trochę bardziej zaawansowane, ale cierpiące na brak finansowania – jak gazowa elektrownia Blachownia (Tauron). Trafiły tam też elektrownie już budowane (Kozienice), budowa instalacji odazotowania i odsiarczania oraz inwestycje w sieci. Część z nich z góry nie miała zresztą żadnych szans.

Ale pierwsza lista była czysto orientacyjna, wiele państw starało się tam upchnąć jak najwięcej projektów. Na jej dopracowanie, do czego usilnie zachęcaliśmy, było sporo czasu

Nie wiadomo jednak czy którykolwiek z polskich projektów energetycznych w ogóle  zgłoszono do EBI, by mógł zostać poddany szczegółowej ocenie.

Natomiast jedno jest pewne: żaden z polskich projektów nie znalazł się na razie na opublikowanej 1 czerwca liście przedsięwzięć, które dostały kredyty z EFSI. Jakąś niewielką pociechą może być fakt, że nie trafił tam żaden projekt z naszego regionu.

Wśród inwestycji, które pieniądze dostały są m.in. trzy morskie  farmy wiatrowe: dwie brytyjskie, jedna belgijska. Na finansowanie z EFSI mogą też liczyć projekty inteligentnych liczników energii – Brytyjczycy dostali na ten cel 478 mln euro, rozpatrywany jest też włoski projekt instalacji liczników gazowych.  

Olbrzymi kredyt – 400 mln euro dostał też plan zwiększenia efektywności energetycznej budynków we Francji.
Co ciekawe, EBI pożycza też pieniądze funduszom inwestującym w  energetykę odnawialną. To powinien być chyba trop dla Ministerstwa Energii, które głowi się nad skonstruowaniem wehikułów finansowych dla spółek energetycznych.

W sumie energetyka dostała z EFSI pożyczki warte 4 mld euro, co zdaniem KE przyciągnie w sumie kapitał wart 27 mld.

A co z Polską?  W kwietniu i w maju w Ministerstwie Rozwoju odbyły się dwa spotkania urzędników  z przedsiębiorcami poświęcone wykorzystaniu pieniędzy z EFSI.  Po pierwszym spotkaniu  wiceszef tego resortu Witold Słowik zapowiadał, że do końca maja państwowe spółki przedstawią konkretną już listę inwestycji ubiegających się o finansowanie z Funduszu. Na razie listy jednak nie ma. – Będziemy rozmawiać z KE w lipcu w sprawie EFSI – poinformował nas jeden z urzędników resortu energii.

Póki co możemy się cieszyć, że mamy prężny sektor mleczarski.

Tak źle energetyka odnawialna nie miała w Polsce nigdy. Ceny zielonych certyfikatów - podstawowej formy wsparcia OZE - błyskawicznie lecą w dół. W ciągu pięciu sesji giełdowych potaniały o 25% i we wtorek były wyceniane na 73 zł/MWh. Najniżej w historii. Producenci zielonej energii zwalniają pracowników i tną koszty, ale to może nie wystarczyć. W dodatku decyzje o pierwszych bankructwach przyśpieszą szykowane zmiany prawa.

Zielone technologie rozwijają: