Kompania Węglowa na huśtawce

Kompania Węglowa na huśtawce

W miarę jak spadają światowe ceny węgla, śląskie kopalnie coraz szybciej tracą kontakt z rynkiem. Rząd zaś nie może się zdecydować czy ratowanie górnictwa ma być projektem politycznym czy ekonomicznym

To będzie pracowity tydzień dla osób odpowiedzialnych za górnictwo. W poniedziałek 1 lutego wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski pojechał na Śląsk by wraz z prezesem KW Krzysztofem Sędzikowskim tłumaczyć, dlaczego wypowiedziano górnikom umowę z lipca ub r. W umowie tej poprzedni rząd zobowiązał się, że przechodząc do nowej spółki, Polskiej Grupy Górniczej, zachowają obecne warunki pracy i płacy przynajmniej przez rok. Tymczasem zarząd musi ściąć koszty. Związkowcom przedstawiono założenia planu finansowego nowej spółki, w skład której wejdzie – przypomnijmy – 11 kopalń.

{norelated}„Najbliższe dwa-trzy lata będą bardzo trudne dla górnictwa węglowego. Spodziewana jest nadprodukcja surowca, silna konkurencja i w efekcie możliwy jest dalszy spadek cen węgla. Spółka nie może wobec takich zagrożeń przejść obojętnie. Polska Grupa Górnicza, która ma powstać na przełomie kwietnia i maja 2016 roku musi być przygotowana na stawianie czoła trudnym wyzwaniom. Aby pozyskać inwestorów, którzy dokapitalizują spółkę konieczna jest dalsza poprawa wyników finansowych, redukcja kosztów, niezbędne są też oszczędności w kosztach pracy. (…) W okresie od lipca 2015 do stycznia 2016 ceny węgla energetycznego na rynku europejskim spadły z poziomu ok. 58 do 45 USD (tj. – 23%) za tonę miałów o kaloryczności 25 MJ/kg. Aktualnie brak podstaw do prognozowania istotnego wzrostu cen węgla w kraju i na świecie w perspektywie najbliższych lat.” - napisał w oświadczeniu zarząd Kompanii.

Związkowcom plan obniżenia kosztów się nie podoba. Poniedziałkowe rozmowy nie przyniosły przełomu i mają być kontynuowane w środę. Fiaskiem skończyły się też rozmowy na temat rozłożenia na raty 14-tki w Kompanii Węglowe. W piątek o spokój i cierpliwość zaapelowała do górników premier Beata Szydło.

Czy związkowcy czują w sobie siłę do zablokowania planów rządu czy też ich protesty związków mają charakter wyłącznie rytualno-teatralny? Przecież jakikolwiek strajk pogrążyłby już zupełnie  znajdujące się i tak w bardzo trudnej sytuacji spółki. Z drugiej stron przeciw porozumieniu będzie działać sama liczba związków działających w Kompanii. Każdy z nich będzie starał się udowodnić, że to właśnie on najlepiej dba o interesy górników.  

We wtorek (2 lutego) wiceminister energii Wojciech Kowalczyk wraz ze swoim kolegą z resortu, Grzegorzem Tobiszowskim oraz Sędzikowskim jadą do Brukseli prezentować założenia Polskiej Grupy Energetycznej. Jakkolwiek powstanie PGG nie jest traktowane przez polski rząd jako pomoc publiczna, ale normalna, rynkowa inwestycja, Komisja chce zobaczyć jej plan finansowy.Prawdopodobnie na początku lutego do Brukseli trafi też nowy wniosek notyfikujący pomoc publiczną dla kopalń zamykanych w Spółce Restrukturyzacji Kopalń, w tym dla kopalni „Makoszowy” w Zabrzu, którą związkowcy chcieliby jeszcze uratować.

Plan finansowy Kompanii nie jest jeszcze gotowy. Wiadomo, że firmy doradcze sporządziły spółce szczegółowe analizy opłacalności poszczególnych kopalń, a nawet złóż. Da się więc dość prosto wyliczyć co ma szanse być rentowne, a co nie.

Teoretycznie Polska Grupa Górnicza musi powstać do końca kwietnia – wtedy skończą się pieniądze pożyczone od Towarzystwa Finansowego Silesia. Ale – jak powiedział nam jeden z jej współtwórców- „inżynieria finansowa jest niewyczerpana”, można się więc spodziewać, że jeśli 11 kopalń nie trafi do PGG już w maju, to rząd znowu coś wymyśli.  

WysokieNapiecie.pl na podstawie danych z kilku źródeł wyliczyło opłacalność poszczególnych kopalń - dostawców węgla energetycznego za dwa ostatnie lata. Wyniki są mało pocieszające. Jeśli za wskaźnik (tzw. benchmark) uznamy ceny węgla w portach ARA (Amsterdam- Rotterdam-Antwerpia) plus koszty transportu na Śląsk, to tylko sześć kopalń jest rentownych – Bogdanka, PG Silesia, Sobieski, Janina, Ziemowit i Marcel, a to i tak głównie za sprawą osłabienia się złotego w stosunku do dolara. Na granicy opłacalności jest jeszcze Bolesław-Śmiały. Pozostałe teoretycznie powinny zostać zastąpione przez import, który będzie tańszy.

Ale to teoria. Nie chodzi nawet o to, że prezes państwowej spółki energetycznej, który ośmieliłby się kupić dziś milion ton węgla z importu do swej elektrowni natychmiast straciłby posadę. Chodzi raczej o słabo rozwiniętą infrastrukturę transportową – nie ma możliwości importu 30 mln ton miałów energetycznych.

Co się więc stanie gdy udziałowcami Polskiej Grupy Górniczej zostaną spółki energetyczne – jak wszystko na to wskazuje – a ceny węgla będą wciąż spadać?

Są dwa scenariusze - PGG  będzie sprzedawać węgiel poniżej kosztów wydobycia, bo nie nawet obniżając swoje koszty nie nadąży za spadkiem cen. W ten sposób przez dwa – trzy lata przepali całą kasę od inwestorów – circa 1,5 mld zł. Problem z górnictwem "niespodziewanie" zwali się na głowę rządowi przed wyborami w 2019 r.

Drugi scenariusz – powstaną „nożyce cen” między  rynkiem polskim a światowym. Państwowa energetyka będzie od swoich kopalń kupować węgiel po cenach umożliwiających im wyjście na zero. Rynek zostanie zastąpiony przez  metodę nakazowo-rozdzielczą czyli w gabinetach decydentów będzie się rozstrzygać ile kopalnie mogą wydobyć węgla i po jakich cenach sprzedać którym elektrowniom. Zainteresowanie się  Komisji Europejskiej takim schematem jest wyłącznie kwestią czasu.

W rządzie kompletnie nie ma pomysłu jak wybrnąć z problemu węglowej „górki”, która dziś sięga 6 mln ton, a w przyszłym roku wg naszych szacunków wyniesie 4 mln ton. Jeszcze w styczniu 2015 r, o nadmiarze węgla na rynku przedstawiciele ówczesnego rządu mówili o tym wprost, teraz ten problem pomijany jest milczeniem.

Jedyny pomysł o jakim słyszymy, to eksport po światowych cenach czyli niepokrywający kosztów. W ten sposób polski rząd de facto dotuje zachodnioeuropejskie elektrownie. Sprzedaż poniżej kosztów na eksport wywołuje oczywiście gniewne reakcje konkurentów, na razie tylko czeskich, a Komisja Europejska będzie musiała się tym zająć.

Wypowiedzenie w Kompanii szkodliwego porozumienia, które nie wiadomo po co podpisywał poprzedni rząd,  to śmiały ruch, któremu oczywiście należy przyklasnąć. Do tego zapewne dojdzie program dobrowolnych odejść, przede wszystkim dla administracji. Ale to za mało.

Dopóki Polska Grupa Górnicza nie powstała, jeszcze nie jest za późno. Jeszcze w tym roku należy skierować do SRK kolejne kopalnie wydobywające drogi węgiel, na który nie ma zbytu. Oczywiście związkowcy będą protestować – każda zlikwidowana kopalnia to utrata struktur związkowych i etatów. Ale już niekoniecznie miejsc pracy. Górników będzie można przenieść do innych jednostek. Spółka wcale nie cierpi na nadmiar górników, problemem jest raczej fatalne wykorzystanie ich ciężkiej pracy w kopalniach, które nie mogą na siebie zarobić. Na górniczych forach Śląska powoli narasta ferment – ci z lepszych kopalń pytają dlaczego mają tracić z powodu kiepskich wyników tych gorszych.

W to, że upolitycznieni, rozzuchwaleni przez lata uległością kolejnych rządów oraz uwikłani w rozliczne okołogórnicze interesy związkowi bonzowie nagle zmądrzeją, już nie wierzymy. Ale wydaje się, że wciąż można liczyć na zdrowy rozsądek samych górników, którym przede wszystkim powinno zależeć na ocaleniu miejsc pracy, a nie trwale nierentownych kopalń.

Zobacz także...

Komentarze

0 odpowiedzi na “Kompania Węglowa na huśtawce”

  1. Mamy już przygotowane nowe rozwiązanie ratujące polskie kopalnie: będą one kupować węgiel z importu a następnie sprzedawać go z odpowiednim zyskiem naszej energetyce, zapewniając sobie i swym pracownikom godziwy poziom zysków. Tak, to jest bardzo dobra koncepcja. Stwierdził to ja, Jaro, doktor nauk wszechekonomicznych

  2. Ten rząd nie jest z mojej bajki, ale nie zazdroszczę im sytuacji. Śląsk nie był typowym bastionem PiSu, ale tym razem tu wygrali. Nie bez wsparcia związkowców krzyczących o poprzedniej (w kwestiach górnictwa niezdecydowanej) ekipie że to h… z którymi do skata się nie siada.
    Oczywiście można odpowiedzieć oberzwiązkowcowi, że jego hasło „zysk albo w pysk” dziś może zastąpić „nadprodukcja więc redukcja”, (uczestniczysz w zyskach to uczestniczysz i w ryzyku) ale politycznie to niewykonalne, kiedy to takim ludziom zawdzięcza się zwycięstwo polityczne. Chocholi taniec wykonywany przez obecny rząd może więc być kalkulowany na sytuację zablokowania forsownych przez rząd rozwiązań w górnictwie przez KE. Wtedy będzie znowu wróg zewnętrzny co nam narzuca dyktat i my się temu dyktatowi nie poddamy/musimy poddać (niepotrzebne w danym momencie skreślić).
    Bardziej prawdopodobne jest to, że oni po prostu kompletnie nie mają pojęcia co z tym zrobić i szukają strategii na przeczekanie i minimalizację strat politycznych. Na górnictwie można się skutecznie wysadzić z siodła.

    • [quote name=”Tachys1″]Ten rząd nie jest z mojej bajki, ale nie zazdroszczę im sytuacji. Śląsk nie był typowym bastionem PiSu, ale tym razem tu wygrali. Nie bez wsparcia związkowców krzyczących o poprzedniej (w kwestiach górnictwa niezdecydowanej) ekipie że to h… z którymi do skata się nie siada.
      Oczywiście można odpowiedzieć oberzwiązkowcowi, że jego hasło „zysk albo w pysk” dziś może zastąpić „nadprodukcja więc redukcja”, (uczestniczysz w zyskach to uczestniczysz i w ryzyku) ale politycznie to niewykonalne, kiedy to takim ludziom zawdzięcza się zwycięstwo polityczne. Chocholi taniec wykonywany przez obecny rząd może więc być kalkulowany na sytuację zablokowania forsownych przez rząd rozwiązań w górnictwie przez KE. Wtedy będzie znowu wróg zewnętrzny co nam narzuca dyktat i my się temu dyktatowi nie poddamy/musimy poddać (niepotrzebne w danym momencie skreślić).
      Bardziej prawdopodobne jest to, że oni po prostu kompletnie nie mają pojęcia co z tym zrobić i szukają strategii na przeczekanie i minimalizację strat politycznych. Na górnictwie można się skutecznie wysadzić z siodła.[/quote]
      A co się da zrobić z branżą, która jest chronicznie dochodowa, skoro nie ma woli politycznej, żeby coś z tym zrobić? Podatnik musi dopłacać i tyle.

      • [quote name=”realista”][quote name=”Tachys1″]Ten rząd nie jest z mojej bajki, ale nie zazdroszczę im sytuacji. Śląsk nie był typowym bastionem PiSu, ale tym razem tu wygrali. Nie bez wsparcia związkowców krzyczących o poprzedniej (w kwestiach górnictwa niezdecydowanej) ekipie że to h… z którymi do skata się nie siada.
        Oczywiście można odpowiedzieć oberzwiązkowcowi, że jego hasło „zysk albo w pysk” dziś może zastąpić „nadprodukcja więc redukcja”, (uczestniczysz w zyskach to uczestniczysz i w ryzyku) ale politycznie to niewykonalne, kiedy to takim ludziom zawdzięcza się zwycięstwo polityczne. Chocholi taniec wykonywany przez obecny rząd może więc być kalkulowany na sytuację zablokowania forsownych przez rząd rozwiązań w górnictwie przez KE. Wtedy będzie znowu wróg zewnętrzny co nam narzuca dyktat i my się temu dyktatowi nie poddamy/musimy poddać (niepotrzebne w danym momencie skreślić).
        Bardziej prawdopodobne jest to, że oni po prostu kompletnie nie mają pojęcia co z tym zrobić i szukają strategii na przeczekanie i minimalizację strat politycznych. Na górnictwie można się skutecznie wysadzić z siodła.[/quote]
        A co się da zrobić z branżą, która jest chronicznie dochodowa, skoro nie ma woli politycznej, żeby coś z tym zrobić? Podatnik musi dopłacać i tyle.[/quote]
        Co trzeba zrobić wiadomo od dawna, ale tu musiałoby odnośnie większości kopalń paść słowo na z…, które w dyskursie politycznym stało się nieprzyzwoite. I zgadzam się, że brak jest woli politycznej, bo to bezjajeczność kolejnych ekip rządzących doprowadziła do sytuacji kiedy to ogon kręci psem. Tylko jak wytłumaczyć górnikom, że w celu zachowania w ogóle górnictwa w Polsce trzeba dokonać likwidacji połowy kopalń? I co to obchodzi tego górnika, który traci pracę? On będzie wierzył, że związki go bronią przed bezrobociem.
        Zgodnie z tekstem istnieją już sprawozdania opłacalności kopalń i złóż. To musi być ciekawa lektura. Chciałbym wiedzieć czy przypadkiem nie wyszło coś podobnego do tezy artykułu… że ani w KW ani w KHW nie ma za bardzo takich kopalń.

  3. Naszą koncepcję poparli już nasi niezależni eksperci z Wyższej Szkoły Biznesu w Krasnymjeziorze, upatrując w niej dodatkowe pozytywy, jak: brak kosztów przy fedrowaniu nowych pokładów węgla oraz zwiększenie wolnych mocy przerobowych pracowników. Energetykę zamierzamy wesprzeć działaniami Ministerstwa Finansów, które przygotowuje już projekt ustawy ,,O Narodowych Strategicznych Zasobach Węgla” w ramach której wprowadzona zostanie dodatkowa opłata abonencka do rachunku za prąd w celu pokrycia kosztów na ich utrzymanie w stanie ,,gotowości do wydobycia”. Tak, to jest naprawdę dobra i pożyteczna koncepcja dla Polski i naszego narodu

  4. Co do wspomnianych już przez nas sprawy,,wolnych mocy przerobowych pracowników” powstałych dzięki naszej koncepcji-dzięki nim jesteśmy w stanie przyczynić się do wzrostu przyrostu naturalnego, albowiem wszystkim normalnym ludziom (za wyjątkiem rzecz jasna środowiskom LGBT), że duża ilość wolnego czasu sprzyja narodowej prokreacji. Sprzyjać temu też zapewne będzie ogólnopolskie oszczędzanie prądu i siedzenie przy jednej żarówce-kolejny pozytyw nowej opłaty na rzecz Narodowych Strategicznych Zasobów Węgla. Tak, nasza koncepcja jest dobra dla narodu i państwa, tak jak już stwierdziłem

    • coś mnie zdenerwowało i zapomniałem dodać: ,, wszystkim normalnym ludziom JEST WIADOME(za wyjątkiem rzecz jasna środowiskom LGBT), że duża ilość wolnego czasu sprzyja narodowej prokreacji

  5. @ Rafał Zasuń

    Czy wiadomo Panu coś nt. zakupów węgla dokonych przez ARM? To znaczy, czy coś takiego może zostać uznane za niedozwoloną pomoc publiczną i skąd wogóle spółki górnicze wzięły ten węgiel, skoro węgiel na zwałach jest zabezpieczeniem pod kredyty? Mam też uwagę do tabelki przedstawiająca zyski/straty, skoro prezes Podsiadło powiedział, że jego kopalnie zamknęły ubiegły rok na lekkim plusie, to dlaczego z Pana tabelki wynika, że kopalnie te ponoszą gigantyczne straty?

    • [quote name=”_Robert-„]@ Rafał Zasuń

      Czy wiadomo Panu coś nt. zakupów węgla dokonych przez ARM? To znaczy, czy coś takiego może zostać uznane za niedozwoloną pomoc publiczną i skąd wogóle spółki górnicze wzięły ten węgiel, skoro węgiel na zwałach jest zabezpieczeniem pod kredyty? Mam też uwagę do tabelki przedstawiająca zyski/straty, skoro prezes Podsiadło powiedział, że jego kopalnie zamknęły ubiegły rok na lekkim plusie, to dlaczego z Pana tabelki wynika, że kopalnie te ponoszą gigantyczne straty?[/quote]
      Nazywam się trochę inaczej, ale może będę wstanie trochę pomóc. Tabela pokazuje koszty wydobycia ws. indeks cenowy. Nie uwzględnia danych kontraktowych – bo o nie, a właściwie o ich wiarygodność – nie jest łatwo. W efekcie na wykresie nie ma np. marży, która zwiększa zysk lub zmniejsza stratę, tym bardziej, jeżeli część sprzedaży odbywa się znacznie powyżej cen rynkowych. Nie ma tu także przedpłat, sprzedaży majątku etc., czyli wszystkiego, czym spółki „zasypują” dziury generowane przez straty na wydobyciu. To zestawienie kosztów wydobycia i średniej ceny sprzedaży w wersji saute.

      • [quote name=”Bartłomiej Derski”][quote name=”_Robert-„]@ Rafał Zasuń

        Czy wiadomo Panu coś nt. zakupów węgla dokonych przez ARM? To znaczy, czy coś takiego może zostać uznane za niedozwoloną pomoc publiczną i skąd wogóle spółki górnicze wzięły ten węgiel, skoro węgiel na zwałach jest zabezpieczeniem pod kredyty? Mam też uwagę do tabelki przedstawiająca zyski/straty, skoro prezes Podsiadło powiedział, że jego kopalnie zamknęły ubiegły rok na lekkim plusie, to dlaczego z Pana tabelki wynika, że kopalnie te ponoszą gigantyczne straty?[/quote]
        Nazywam się trochę inaczej, ale może będę wstanie trochę pomóc. Tabela pokazuje koszty wydobycia ws. indeks cenowy. Nie uwzględnia danych kontraktowych – bo o nie, a właściwie o ich wiarygodność – nie jest łatwo. W efekcie na wykresie nie ma np. marży, która zwiększa zysk lub zmniejsza stratę, tym bardziej, jeżeli część sprzedaży odbywa się znacznie powyżej cen rynkowych. Nie ma tu także przedpłat, sprzedaży majątku etc., czyli wszystkiego, czym spółki „zasypują” dziury generowane przez straty na wydobyciu. To zestawienie kosztów wydobycia i średniej ceny sprzedaży w wersji saute.[/quote]

        Dziękuję za odpowiedź moje wątpliwości dotyczą tego, że z tego co wiem to ,,Indeks PSCMI1 odzwierciedla poziom cen miałów energetycznych określonej klasy w sprzedaży do energetyki zawodowej i przemysłowej”. Tak więc czy nie jest tak, że Pan Zasuń porównuje koszty wydobycia z cenami miałów węglowych ignorując całkowicie fakt, że kopalnie wydobywają również węgiel gruby i trochę węgla koksowniczego, których ceny są znacząco wyższe niż ceny miałów węglowych, tak więc nie jest przesądzone, że kopalnie będą ponosić straty, bo nawet tracąc na wydobiu miałów, mogą ,,odkuć się” na innych rodzajach węgla? Wątpliwość numer 2 Pan Zasuń napisał ,,ceny węgla będą wciąż spadać” jednocześnie przedstawia wykresy z pierwszego wynika, że cena węgla w marcu 2015 wyniosla 212.43, a z drugiego, że w grudniu 225.98, tak, więc jak na razie indeks cenowy idzie do góry. Po za tym jeśli teoretyzujemy to zamiast pisać ,, Pozostałe teoretycznie powinny zostać zastąpione przez import, który będzie tańszy” rząd teoretycznie powinien zmusić kopalnie do systemu pracy 24/7 dzięki czemu będziemy mogli się cieszyć z jeszcze niższych cen.

        • [quote name=”_Robert-„][quote name=”Bartłomiej Derski”][quote name=”_Robert-„]@ Rafał Zasuń

          Czy wiadomo Panu coś nt. zakupów węgla dokonych przez ARM? To znaczy, czy coś takiego może zostać uznane za niedozwoloną pomoc publiczną i skąd wogóle spółki górnicze wzięły ten węgiel, skoro węgiel na zwałach jest zabezpieczeniem pod kredyty? Mam też uwagę do tabelki przedstawiająca zyski/straty, skoro prezes Podsiadło powiedział, że jego kopalnie zamknęły ubiegły rok na lekkim plusie, to dlaczego z Pana tabelki wynika, że kopalnie te ponoszą gigantyczne straty?[/quote]
          Nazywam się trochę inaczej, ale może będę wstanie trochę pomóc. Tabela pokazuje koszty wydobycia ws. indeks cenowy. Nie uwzględnia danych kontraktowych – bo o nie, a właściwie o ich wiarygodność – nie jest łatwo. W efekcie na wykresie nie ma np. marży, która zwiększa zysk lub zmniejsza stratę, tym bardziej, jeżeli część sprzedaży odbywa się znacznie powyżej cen rynkowych. Nie ma tu także przedpłat, sprzedaży majątku etc., czyli wszystkiego, czym spółki „zasypują” dziury generowane przez straty na wydobyciu. To zestawienie kosztów wydobycia i średniej ceny sprzedaży w wersji saute.[/quote]

          Dziękuję za odpowiedź moje wątpliwości dotyczą tego, że z tego co wiem to ,,Indeks PSCMI1 odzwierciedla poziom cen miałów energetycznych określonej klasy w sprzedaży do energetyki zawodowej i przemysłowej”. Tak więc czy nie jest tak, że Pan Zasuń porównuje koszty wydobycia z cenami miałów węglowych ignorując całkowicie fakt, że kopalnie wydobywają również węgiel gruby i trochę węgla koksowniczego, których ceny są znacząco wyższe niż ceny miałów węglowych, tak więc nie jest przesądzone, że kopalnie będą ponosić straty, bo nawet tracąc na wydobiu miałów, mogą ,,odkuć się” na innych rodzajach węgla? Wątpliwość numer 2 Pan Zasuń napisał ,,ceny węgla będą wciąż spadać” jednocześnie przedstawia wykresy z pierwszego wynika, że cena węgla w marcu 2015 wyniosla 212.43, a z drugiego, że w grudniu 225.98, tak, więc jak na razie indeks cenowy idzie do góry. Po za tym jeśli teoretyzujemy to zamiast pisać ,, Pozostałe teoretycznie powinny zostać zastąpione przez import, który będzie tańszy” rząd teoretycznie powinien zmusić kopalnie do systemu pracy 24/7 dzięki czemu będziemy mogli się cieszyć z jeszcze niższych cen.[/quote]
          Koszty pokazują miały energetyczne, więc cena jest też miałów energetycznych. Węgla koksującego tu nie ma, ale grubsze sorty oczywiście pomagają, chociaż – jak pisali w komentarzu pod tym tekstem kos-mi-ci nie koniecznie sprzedawany jest jako grubszy sort wydobywany w 100% wę= tych kopalniach, o których piszemy, więc to bardziej element handlu i zakładów przeróbki, niż rentowności wydobycia. Odbicie cen w polskim indeksie to pokłosie zmniejszenia wyprzedaży węgla przez KW po cenach niższych, niż wydobywała najtańsza kopalnia, ale wciąż węgiel na rynku kupuje się po cenach niższych, niż koszty wydobycia w większości kopalń. W odbiciu pomogło też osłabienie PLN względem USD, o czym Rafał pisał. To nieprawda, że miały nie są rynkiem, bo sytuacja cenowa pokazuje, że są. Oczywiście nie zaimportowalibyśmy jutro 100% potrzebnego w kraju węgla, ale te zdolności importu, które mamy wystarczą aby zbijać ceny. Wielkie państwowe koncerny to nie jedyni odbiorcy, kolejni wielcy to EDF, GDF, Fortum, ECO, wiele mniejszych ciepłowni i elektrociepłowni, z których część wykorzystuje miały. Oni nie mają wielkich sentymentów i na pewno nie zapłacą o 2x więcej za węgiel, bo jest polski. A co do systemu pracy, to oczywiście pełna zgoda i też wielokrotnie stało na tym portalu, że spółki górnicze powinny to robić. Niestety o systemie pracy decydują związkowcy, a nie zarząd, czy właściciel. Tak więc jest jak jest.

          • [quote name=”Bartłomiej Derski”][quote name=”_Robert-„][quote name=”Bartłomiej Derski”][quote name=”_Robert-„]@ Rafał Zasuń

            Czy wiadomo Panu coś nt. zakupów węgla dokonych przez ARM? To znaczy, czy coś takiego może zostać uznane za niedozwoloną pomoc publiczną i skąd wogóle spółki górnicze wzięły ten węgiel, skoro węgiel na zwałach jest zabezpieczeniem pod kredyty? Mam też uwagę do tabelki przedstawiająca zyski/straty, skoro prezes Podsiadło powiedział, że jego kopalnie zamknęły ubiegły rok na lekkim plusie, to dlaczego z Pana tabelki wynika, że kopalnie te ponoszą gigantyczne straty?[/quote]
            Nazywam się trochę inaczej, ale może będę wstanie trochę pomóc. Tabela pokazuje koszty wydobycia ws. indeks cenowy. Nie uwzględnia danych kontraktowych – bo o nie, a właściwie o ich wiarygodność – nie jest łatwo. W efekcie na wykresie nie ma np. marży, która zwiększa zysk lub zmniejsza stratę, tym bardziej, jeżeli część sprzedaży odbywa się znacznie powyżej cen rynkowych. Nie ma tu także przedpłat, sprzedaży majątku etc., czyli wszystkiego, czym spółki „zasypują” dziury generowane przez straty na wydobyciu. To zestawienie kosztów wydobycia i średniej ceny sprzedaży w wersji saute.[/quote]

            Dziękuję za odpowiedź moje wątpliwości dotyczą tego, że z tego co wiem to ,,Indeks PSCMI1 odzwierciedla poziom cen miałów energetycznych określonej klasy w sprzedaży do energetyki zawodowej i przemysłowej”. Tak więc czy nie jest tak, że Pan Zasuń porównuje koszty wydobycia z cenami miałów węglowych ignorując całkowicie fakt, że kopalnie wydobywają również węgiel gruby i trochę węgla koksowniczego, których ceny są znacząco wyższe niż ceny miałów węglowych, tak więc nie jest przesądzone, że kopalnie będą ponosić straty, bo nawet tracąc na wydobiu miałów, mogą ,,odkuć się” na innych rodzajach węgla? Wątpliwość numer 2 Pan Zasuń napisał ,,ceny węgla będą wciąż spadać” jednocześnie przedstawia wykresy z pierwszego wynika, że cena węgla w marcu 2015 wyniosla 212.43, a z drugiego, że w grudniu 225.98, tak, więc jak na razie indeks cenowy idzie do góry. Po za tym jeśli teoretyzujemy to zamiast pisać ,, Pozostałe teoretycznie powinny zostać zastąpione przez import, który będzie tańszy” rząd teoretycznie powinien zmusić kopalnie do systemu pracy 24/7 dzięki czemu będziemy mogli się cieszyć z jeszcze niższych cen.[/quote]
            Koszty pokazują miały energetyczne, więc cena jest też miałów energetycznych. Węgla koksującego tu nie ma, ale grubsze sorty oczywiście pomagają, chociaż – jak pisali w komentarzu pod tym tekstem kos-mi-ci nie koniecznie sprzedawany jest jako grubszy sort wydobywany w 100% wę= tych kopalniach, o których piszemy, więc to bardziej element handlu i zakładów przeróbki, niż rentowności wydobycia. Odbicie cen w polskim indeksie to pokłosie zmniejszenia wyprzedaży węgla przez KW po cenach niższych, niż wydobywała najtańsza kopalnia, ale wciąż węgiel na rynku kupuje się po cenach niższych, niż koszty wydobycia w większości kopalń. W odbiciu pomogło też osłabienie PLN względem USD, o czym Rafał pisał. To nieprawda, że miały nie są rynkiem, bo sytuacja cenowa pokazuje, że są. Oczywiście nie zaimportowalibyśmy jutro 100% potrzebnego w kraju węgla, ale te zdolności importu, które mamy wystarczą aby zbijać ceny. Wielkie państwowe koncerny to nie jedyni odbiorcy, kolejni wielcy to EDF, GDF, Fortum, ECO, wiele mniejszych ciepłowni i elektrociepłowni, z których część wykorzystuje miały. Oni nie mają wielkich sentymentów i na pewno nie zapłacą o 2x więcej za węgiel, bo jest polski. A co do systemu pracy, to oczywiście pełna zgoda i też wielokrotnie stało na tym portalu, że spółki górnicze powinny to robić. Niestety o systemie pracy decydują związkowcy, a nie zarząd, czy właściciel. Tak więc jest jak jest.[/quote]
            no skoro już o nas wspomniano to dodamy od siebie takie wyjaśnienie:
            jest pewna prawidłowość w kraju Polska, którą opisuje pewna nierówność, nazwijmy ją np. nierównością śląską imienia kos-mi-tów (gdyż właśnie ją wymyśliliśmy):
            suma przychodów kopalni

          • [quote name=”kos-mi-ci”][quote name=”Bartłomiej Derski”][quote name=”_Robert-„][quote name=”Bartłomiej Derski”][quote name=”_Robert-„]@ Rafał Zasuń

            Czy wiadomo Panu coś nt. zakupów węgla dokonych przez ARM? To znaczy, czy coś takiego może zostać uznane za niedozwoloną pomoc publiczną i skąd wogóle spółki górnicze wzięły ten węgiel, skoro węgiel na zwałach jest zabezpieczeniem pod kredyty? Mam też uwagę do tabelki przedstawiająca zyski/straty, skoro prezes Podsiadło powiedział, że jego kopalnie zamknęły ubiegły rok na lekkim plusie, to dlaczego z Pana tabelki wynika, że kopalnie te ponoszą gigantyczne straty?[/quote]
            Nazywam się trochę inaczej, ale może będę wstanie trochę pomóc. Tabela pokazuje koszty wydobycia ws. indeks cenowy. Nie uwzględnia danych kontraktowych – bo o nie, a właściwie o ich wiarygodność – nie jest łatwo. W efekcie na wykresie nie ma np. marży, która zwiększa zysk lub zmniejsza stratę, tym bardziej, jeżeli część sprzedaży odbywa się znacznie powyżej cen rynkowych. Nie ma tu także przedpłat, sprzedaży majątku etc., czyli wszystkiego, czym spółki „zasypują” dziury generowane przez straty na wydobyciu. To zestawienie kosztów wydobycia i średniej ceny sprzedaży w wersji saute.[/quote]

            Dziękuję za odpowiedź moje wątpliwości dotyczą tego, że z tego co wiem to ,,Indeks PSCMI1 odzwierciedla poziom cen miałów energetycznych określonej klasy w sprzedaży do energetyki zawodowej i przemysłowej”. Tak więc czy nie jest tak, że Pan Zasuń porównuje koszty wydobycia z cenami miałów węglowych ignorując całkowicie fakt, że kopalnie wydobywają również węgiel gruby i trochę węgla koksowniczego, których ceny są znacząco wyższe niż ceny miałów węglowych, tak więc nie jest przesądzone, że kopalnie będą ponosić straty, bo nawet tracąc na wydobiu miałów, mogą ,,odkuć się” na innych rodzajach węgla? Wątpliwość numer 2 Pan Zasuń napisał ,,ceny węgla będą wciąż spadać” jednocześnie przedstawia wykresy z pierwszego wynika, że cena węgla w marcu 2015 wyniosla 212.43, a z drugiego, że w grudniu 225.98, tak, więc jak na razie indeks cenowy idzie do góry. Po za tym jeśli teoretyzujemy to zamiast pisać ,, Pozostałe teoretycznie powinny zostać zastąpione przez import, który będzie tańszy” rząd teoretycznie powinien zmusić kopalnie do systemu pracy 24/7 dzięki czemu będziemy mogli się cieszyć z jeszcze niższych cen.[/quote]
            Koszty pokazują miały energetyczne, więc cena jest też miałów energetycznych. Węgla koksującego tu nie ma, ale grubsze sorty oczywiście pomagają, chociaż – jak pisali w komentarzu pod tym tekstem kos-mi-ci nie koniecznie sprzedawany jest jako grubszy sort wydobywany w 100% wę= tych kopalniach, o których piszemy, więc to bardziej element handlu i zakładów przeróbki, niż rentowności wydobycia. Odbicie cen w polskim indeksie to pokłosie zmniejszenia wyprzedaży węgla przez KW po cenach niższych, niż wydobywała najtańsza kopalnia, ale wciąż węgiel na rynku kupuje się po cenach niższych, niż koszty wydobycia w większości kopalń. W odbiciu pomogło też osłabienie PLN względem USD, o czym Rafał pisał. To nieprawda, że miały nie są rynkiem, bo sytuacja cenowa pokazuje, że są. Oczywiście nie zaimportowalibyśmy jutro 100% potrzebnego w kraju węgla, ale te zdolności importu, które mamy wystarczą aby zbijać ceny. Wielkie państwowe koncerny to nie jedyni odbiorcy, kolejni wielcy to EDF, GDF, Fortum, ECO, wiele mniejszych ciepłowni i elektrociepłowni, z których część wykorzystuje miały. Oni nie mają wielkich sentymentów i na pewno nie zapłacą o 2x więcej za węgiel, bo jest polski. A co do systemu pracy, to oczywiście pełna zgoda i też wielokrotnie stało na tym portalu, że spółki górnicze powinny to robić. Niestety o systemie pracy decydują związkowcy, a nie zarząd, czy właściciel. Tak więc jest jak jest.[/quote]
            no skoro już o nas wspomniano to dodamy od siebie takie wyjaśnienie:
            jest pewna prawidłowość w kraju Polska, którą opisuje pewna nierówność, nazwijmy ją np. nierównością śląską imienia kos-mi-tów (gdyż właśnie ją wymyśliliśmy):
            suma przychodów kopalni[/quote]
            reszta się obcięła – dlaczego :(((??

          • [quote name=”kos-mi-ci”]reszta się obcięła – dlaczego :(((??[/quote] Prawdopodobnie to efekt jakiejś drobnej pomyłki przy wprowadzaniu komentarza. Zachęcamy do ponownej publikacji uciętego komentarza

          • [quote name=”Bartłomiej Derski”][/quote]

            Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź, jednakże nie zrozumiałem co ma Pan na myśli pisząc ,,węgla koksującego tu nie ma ” Kompania Węglowa w 2015 roku wydobyła 1.8 mln ton takiego węgla, w tym planuje 2.5 mln ton. Tak, więc węgiel koksujący jest w KW(i innych spółkach węglowych) ale nie jest uwzględniany przy wyliczaniu przez Pana Zasunia rentownosci poszczególnych kopalń, to samo z grubszymi sortami, z Pana i ,,kosmitów” wyjaśnień wynika, że realna cena sprzedaży wydobywanego grubszego węgla jest praktycznie niemożliwa do ustalenia, jednakże bez cienia wątpliwości można stwierdzić, że grubszy węgiel ma pozytywny wpływ na rentowność kopalń. Odbicie cen węgla może być spowodowane zakupami przez ARM, skoro więc kopalniom udało się sprzedać na rynku część swoich zwałów, a część została zakupiona przez ARM to nie należy spodziewać się wyprzedaży po 6-7 złotych/GJ, czyli indeks PSCMI1 powinien iść w górę co sprawi, że więcej kopalń ma szansę na osiagnięcie rentowności. Ma Pan 100% rację, że prywatne spółki nie będą kupowały węgla bo jest polski, świadomość tego ma Polski rząd, dlatego jak Pan na pewno wie, państwowe spółki będą wykupowywać polskie aktywa zagranicznych spółek, trudno więc mówić o rynku w sytuacji, gdy za kilkadziesiąt procent rynku zakupów węgla w Polsce odpowiadają państowe spółki i ten udział będzie jeszcze rósł. Do tego dochodzi zmienność cen na rynkach ARA i płynny kurs walutowy, o ile ma Pan całkowitą rację pisząc, że prywatne spółki nie zaakceptują cen wyższych o 100%, to jednak niektóre mogą się zdecydować na długoletnie umowy z polskimi spółkami węglowymi i ewentualnie renegocjować cenę, zamiast ryzykować i bawić się w spotowe zakupy na rynkach światowych. Elektrociepłownie, które są lokalnymi monopolistami i tak wyjdą na swoje, niezależnie od cen węgla. Podsumowując Pan Zasuń ma całkowitą rację pisząc, że więkoszość kopalń jest nierentowna, jednakże moim zdaniem twierdzenie, że tylko 6-7 jest rentownych w porównaniu z importem to przesada.

  6. – widzi nam się, że da się zaimportować 30 mln ton rocznie węgla na luzie – tyle eksportował kraj Polska jeszcze w latach 90tych, a tory nie patrzą w którą stronę po nich jedzie pociąg a te akurat tory wciąż są; odwrócenie kierunku z załadunku na rozładunek w portach to pestka i zresztą już dawno się to zrobiło w dużej części

    – tabelka ile która elektrownia ma kupić i z której kopalni była anonimowo produkowana w pewnym ministerstwie od dawnego PRLu aż do początku XXI wieku – ostatni poległy szef elektrowni za nieposłuszeństwo tejże anonimowej tabelce to (o ile nas komputer pokładowy nie wkręca) był szef Połańca zamieciony niecnie przez tzw. Desant Zamojski – tradycja więc jest – tylko wyciągnąć z szafy, co zresztą już nastąpiło

    – kupowanie ruskiego i sprzedawanie jako krajowy nie jest wcale pomysłem jaro niestety – od dawna do produkcji polskiego ekogroszku potrzeba ruskiego wkładu no i mamy w wyniku tego ekogroszek może niekoniecznie całkiem polski ale z pewnością narodowy i mimo że eko to nie OZE – co ważne

    – a’propos handlu kreatywnego zresztą to nie tak dawno istniały w branży rozmaite „zakłady przeróbcze węgla” – znajdowały się zwykle całe w małej przybudówce do małej stodoły – przerabiały faktury za słaby węgiel na faktury za dobry węgiel – tradycja jest – można działać

  7. A o to parę uwag do artykułu. 1. W górnictwie nie ma rynku. Omawiane go w kategoriach rynkowych więc nie ma sensu. Metoda nakazowo-rozdzielcza tam istnieje cały czas. 2. To tzw. wypowiedzenie to deal ubity pomiędzy zwiazkowcami i zarządem (rządem). Zrobili to żeby medialnie można powiedzieć, że górnictwo się reformuje i opinia publiczna lyknela nastepne dofinansowanie z budżetu. A kto sprawdzi jakie nowe warunki zatrudnienia dostaną górnicy? Nikt. Będą takie same jak wcześniej. Jest oczywiste, że na istnieniu kopalni zależy i związkom i rządowi. Jadą na tym samym wózku. I chyba jest oczywiste, że bez zgody związków takiego wypowiedzenia zarząd KW by nie zrobił. 3. KW nie jest na hustawce – ona mocno stoi na nogach. To ona husta począwszy od polityków po media w celu dostania kolejnych miliardów zl. I w takim kraju jak nasz husta skutecznie.

  8. no skoro już o nas wspomniano to w kwestii dyskusji cenowej poniżej dodamy od siebie raz jeszcze (siebonam obciął koment/redakcja obcięła specjalnie) takie wyjaśnienie:

    jest pewna prawidłowość w kraju Polska, którą opisuje pewna nierówność, nazwijmy ją skromnie np. nierównością Śląską Imienia Kos-mi-tów (ŚIK) gdyż właśnie przed chwilą nam przyszła do głów:

    suma przychodów kopalni w gotówce

    • [quote name=”kos-mi-ci”]no skoro już o nas wspomniano to w kwestii dyskusji cenowej poniżej dodamy od siebie raz jeszcze (siebonam obciął koment/redakcja obcięła specjalnie) takie wyjaśnienie:

      jest pewna prawidłowość w kraju Polska, którą opisuje pewna nierówność, nazwijmy ją skromnie np. nierównością Śląską Imienia Kos-mi-tów (ŚIK) gdyż właśnie przed chwilą nam przyszła do głów:

      suma przychodów kopalni w gotówce[/quote]
      no nie no – znowu obcięło – nie komentujemy więcej – walimy foch

  9. ostatnia próba:

    no skoro już o nas wspomniano to w kwestii dyskusji cenowej poniżej dodamy od siebie raz jeszcze (siebonam obciął koment/redakcja obcięła specjalnie) takie wyjaśnienie:

    jest pewna prawidłowość w kraju Polska, którą opisuje pewna nierówność, nazwijmy ją skromnie np. nierównością Śląską Imienia Kos-mi-tów (ŚIK) gdyż właśnie przed chwilą nam przyszła do głów:

    suma przychodów kopalni w gotówce jest NIESŁYCHANIE DUŻO MNIEJSZA niż ilość ton sprzedanych RAZY cena węgla na fakturze

    wynika to z tego że na fakturze stosuje się cenę DOBRĄ tzn. taką, żeby:
    – w statystykach wyglądało ok, że DOBRA cena i ministerstwo(a) nie miało focha
    – koledzy z innych kopalń (którzy wszyscy robią dokładnie to samo) nie mieli haka i nie zakablowali ministerstwu(om) co może się skończyć np. wylaniem kierownika z roboty
    po tej fakturze DOBREJ, którą większość świata bierze na serio (pułapka!) wykonuje się m.in.:
    – faktury korygujące cenę
    – upusty cenowe
    – bonusy ilościowe
    – dopłaty za składowanie samemu daleko od klienta
    – kompensaty za koszty transportu
    – dyskonta za zakup rok naprzód
    – oraz setki innych fajowych pomysłów jak tu wydymać kolegów z innych kopalń ale nie dać się prostacko przyłapać
    wszystkie te fajoskie transakcje księguje się całkiem gdzie indziej niż w ceny i koszty sprzedaży czyli np. w koszty finansowe, pozostałe koszty operacyjne, straty nadzwyczajne, bardzo nadzwyczajne, zdarzenia jednorazowe, koszty reprezentacji i reklamy, pozostałe koszty zarządu, szkolenia integracyjne i w ogóle gdzie popadnie byle poniżej marży na sprzedaży, która pozostaje DOBRA np. 11 zet za GJ i rośnie kiedy w istocie jest np. 7 zet i maleje
    wielu analityków traktuje serio cenę DOBRĄ na fakturach (taki jest przecież cel ćwiczenia) i przeżywa turbulencje mentalne z powodu jak to jest że rośnie ale maleje skazując się na wieczory i noce pełne reklamowanego ostatnio zespołu niespokojnych nóg (szybciutkie przebieranie kopytkami zwykle kiedy akurat kobieta patrzy… o żesz…) połączonego z próbą poszukiwania odpowiedzi na najistotniejsze śląskie zagadnienie węglo-ontologiczne; „noaleosochozi?”
    ergo: szanownej redakcji oraz koleżeństwu forumowiczom rozlicznych prawdziwych euforii i błogostanów przy analizie dlaczego idzie ku dobremu ale jednak równocześnie koniec coraz bliżej
    ergo 2: podobnym przykładem jest dzisiejszy raport PGE gdzie wynik finansowy 2015 szacuje się na luziku na 3 miliardy straty i jednocześnie 4,3 miliardy zysku – życzymy miłego dnia

    • [quote name=”kos-mi-ci”]ostatnia próba:

      no skoro już o nas wspomniano to w kwestii dyskusji cenowej poniżej dodamy od siebie raz jeszcze (siebonam obciął koment/redakcja obcięła specjalnie) takie wyjaśnienie:

      jest pewna prawidłowość w kraju Polska, którą opisuje pewna nierówność, nazwijmy ją skromnie np. nierównością Śląską Imienia Kos-mi-tów (ŚIK) gdyż właśnie przed chwilą nam przyszła do głów:

      suma przychodów kopalni w gotówce jest NIESŁYCHANIE DUŻO MNIEJSZA niż ilość ton sprzedanych RAZY cena węgla na fakturze

      wynika to z tego że na fakturze stosuje się cenę DOBRĄ tzn. taką, żeby:
      – w statystykach wyglądało ok, że DOBRA cena i ministerstwo(a) nie miało focha
      – koledzy z innych kopalń (którzy wszyscy robią dokładnie to samo) nie mieli haka i nie zakablowali ministerstwu(om) co może się skończyć np. wylaniem kierownika z roboty
      po tej fakturze DOBREJ, którą większość świata bierze na serio (pułapka!) wykonuje się m.in.:
      – faktury korygujące cenę
      – upusty cenowe
      – bonusy ilościowe
      – dopłaty za składowanie samemu daleko od klienta
      – kompensaty za koszty transportu
      – dyskonta za zakup rok naprzód
      – oraz setki innych fajowych pomysłów jak tu wydymać kolegów z innych kopalń ale nie dać się prostacko przyłapać
      wszystkie te fajoskie transakcje księguje się całkiem gdzie indziej niż w ceny i koszty sprzedaży czyli np. w koszty finansowe, pozostałe koszty operacyjne, straty nadzwyczajne, bardzo nadzwyczajne, zdarzenia jednorazowe, koszty reprezentacji i reklamy, pozostałe koszty zarządu, szkolenia integracyjne i w ogóle gdzie popadnie byle poniżej marży na sprzedaży, która pozostaje DOBRA np. 11 zet za GJ i rośnie kiedy w istocie jest np. 7 zet i maleje
      wielu analityków traktuje serio cenę DOBRĄ na fakturach (taki jest przecież cel ćwiczenia) i przeżywa turbulencje mentalne z powodu jak to jest że rośnie ale maleje skazując się na wieczory i noce pełne reklamowanego ostatnio zespołu niespokojnych nóg (szybciutkie przebieranie kopytkami zwykle kiedy akurat kobieta patrzy… o żesz…) połączonego z próbą poszukiwania odpowiedzi na najistotniejsze śląskie zagadnienie węglo-ontologiczne; „noaleosochozi?”
      ergo: szanownej redakcji oraz koleżeństwu forumowiczom rozlicznych prawdziwych euforii i błogostanów przy analizie dlaczego idzie ku dobremu ale jednak równocześnie koniec coraz bliżej
      ergo 2: podobnym przykładem jest dzisiejszy raport PGE gdzie wynik finansowy 2015 szacuje się na luziku na 3 miliardy straty i jednocześnie 4,3 miliardy zysku – życzymy miłego dnia[/quote]

      Co do PGE to sprawa jest trywialnie prosta – odpis w postaci utraty wartości składników majątku to zabieg czysto księgowy, bez jakiegokolwiek wpływu na cash (co jest „sztuczką” jakby dokładnie odwrotną do opisywanych przez Was praktyk kopalnianych). Odpis taki zależy od założeń jakie się przyjmie do modelu wyceny – jeśli bardzo chce się zrobić odpis to można np. „zaprognozować” wysokie ceny CO2 (na ten rok przyjęli sobie bodajże 10 albo 12 EUR a jest obecnie …poniżej 6 EUR).
      Zabieg do tego stopnia perfidny, że nawet nie biorą odpisu pod uwagę przy ustalaniu zysku od jakiego ma być wypłacana dywidenda.

      • [quote name=”Mattt”][quote name=”kos-mi-ci”]ostatnia próba:

        no skoro już o nas wspomniano to w kwestii dyskusji cenowej poniżej dodamy od siebie raz jeszcze (siebonam obciął koment/redakcja obcięła specjalnie) takie wyjaśnienie:

        jest pewna prawidłowość w kraju Polska, którą opisuje pewna nierówność, nazwijmy ją skromnie np. nierównością Śląską Imienia Kos-mi-tów (ŚIK) gdyż właśnie przed chwilą nam przyszła do głów:

        suma przychodów kopalni w gotówce jest NIESŁYCHANIE DUŻO MNIEJSZA niż ilość ton sprzedanych RAZY cena węgla na fakturze

        wynika to z tego że na fakturze stosuje się cenę DOBRĄ tzn. taką, żeby:
        – w statystykach wyglądało ok, że DOBRA cena i ministerstwo(a) nie miało focha
        – koledzy z innych kopalń (którzy wszyscy robią dokładnie to samo) nie mieli haka i nie zakablowali ministerstwu(om) co może się skończyć np. wylaniem kierownika z roboty
        po tej fakturze DOBREJ, którą większość świata bierze na serio (pułapka!) wykonuje się m.in.:
        – faktury korygujące cenę
        – upusty cenowe
        – bonusy ilościowe
        – dopłaty za składowanie samemu daleko od klienta
        – kompensaty za koszty transportu
        – dyskonta za zakup rok naprzód
        – oraz setki innych fajowych pomysłów jak tu wydymać kolegów z innych kopalń ale nie dać się prostacko przyłapać
        wszystkie te fajoskie transakcje księguje się całkiem gdzie indziej niż w ceny i koszty sprzedaży czyli np. w koszty finansowe, pozostałe koszty operacyjne, straty nadzwyczajne, bardzo nadzwyczajne, zdarzenia jednorazowe, koszty reprezentacji i reklamy, pozostałe koszty zarządu, szkolenia integracyjne i w ogóle gdzie popadnie byle poniżej marży na sprzedaży, która pozostaje DOBRA np. 11 zet za GJ i rośnie kiedy w istocie jest np. 7 zet i maleje
        wielu analityków traktuje serio cenę DOBRĄ na fakturach (taki jest przecież cel ćwiczenia) i przeżywa turbulencje mentalne z powodu jak to jest że rośnie ale maleje skazując się na wieczory i noce pełne reklamowanego ostatnio zespołu niespokojnych nóg (szybciutkie przebieranie kopytkami zwykle kiedy akurat kobieta patrzy… o żesz…) połączonego z próbą poszukiwania odpowiedzi na najistotniejsze śląskie zagadnienie węglo-ontologiczne; „noaleosochozi?”
        ergo: szanownej redakcji oraz koleżeństwu forumowiczom rozlicznych prawdziwych euforii i błogostanów przy analizie dlaczego idzie ku dobremu ale jednak równocześnie koniec coraz bliżej
        ergo 2: podobnym przykładem jest dzisiejszy raport PGE gdzie wynik finansowy 2015 szacuje się na luziku na 3 miliardy straty i jednocześnie 4,3 miliardy zysku – życzymy miłego dnia[/quote]

        Co do PGE to sprawa jest trywialnie prosta – odpis w postaci utraty wartości składników majątku to zabieg czysto księgowy, bez jakiegokolwiek wpływu na cash (co jest „sztuczką” jakby dokładnie odwrotną do opisywanych przez Was praktyk kopalnianych). Odpis taki zależy od założeń jakie się przyjmie do modelu wyceny – jeśli bardzo chce się zrobić odpis to można np. „zaprognozować” wysokie ceny CO2 (na ten rok przyjęli sobie bodajże 10 albo 12 EUR a jest obecnie …poniżej 6 EUR).
        Zabieg do tego stopnia perfidny, że nawet nie biorą odpisu pod uwagę przy ustalaniu zysku od jakiego ma być wypłacana dywidenda.[/quote]
        Sugerujsze, że zarząd PGE jest perfidny i stosuje sztuczki księgowe? To dość poważne oskarżene.

        • [quote name=”realista”][quote name=”Mattt”][quote name=”kos-mi-ci”]ostatnia próba:

          no skoro już o nas wspomniano to w kwestii dyskusji cenowej poniżej dodamy od siebie raz jeszcze (siebonam obciął koment/redakcja obcięła specjalnie) takie wyjaśnienie:

          jest pewna prawidłowość w kraju Polska, którą opisuje pewna nierówność, nazwijmy ją skromnie np. nierównością Śląską Imienia Kos-mi-tów (ŚIK) gdyż właśnie przed chwilą nam przyszła do głów:

          suma przychodów kopalni w gotówce jest NIESŁYCHANIE DUŻO MNIEJSZA niż ilość ton sprzedanych RAZY cena węgla na fakturze

          wynika to z tego że na fakturze stosuje się cenę DOBRĄ tzn. taką, żeby:
          – w statystykach wyglądało ok, że DOBRA cena i ministerstwo(a) nie miało focha
          – koledzy z innych kopalń (którzy wszyscy robią dokładnie to samo) nie mieli haka i nie zakablowali ministerstwu(om) co może się skończyć np. wylaniem kierownika z roboty
          po tej fakturze DOBREJ, którą większość świata bierze na serio (pułapka!) wykonuje się m.in.:
          – faktury korygujące cenę
          – upusty cenowe
          – bonusy ilościowe
          – dopłaty za składowanie samemu daleko od klienta
          – kompensaty za koszty transportu
          – dyskonta za zakup rok naprzód
          – oraz setki innych fajowych pomysłów jak tu wydymać kolegów z innych kopalń ale nie dać się prostacko przyłapać
          wszystkie te fajoskie transakcje księguje się całkiem gdzie indziej niż w ceny i koszty sprzedaży czyli np. w koszty finansowe, pozostałe koszty operacyjne, straty nadzwyczajne, bardzo nadzwyczajne, zdarzenia jednorazowe, koszty reprezentacji i reklamy, pozostałe koszty zarządu, szkolenia integracyjne i w ogóle gdzie popadnie byle poniżej marży na sprzedaży, która pozostaje DOBRA np. 11 zet za GJ i rośnie kiedy w istocie jest np. 7 zet i maleje
          wielu analityków traktuje serio cenę DOBRĄ na fakturach (taki jest przecież cel ćwiczenia) i przeżywa turbulencje mentalne z powodu jak to jest że rośnie ale maleje skazując się na wieczory i noce pełne reklamowanego ostatnio zespołu niespokojnych nóg (szybciutkie przebieranie kopytkami zwykle kiedy akurat kobieta patrzy… o żesz…) połączonego z próbą poszukiwania odpowiedzi na najistotniejsze śląskie zagadnienie węglo-ontologiczne; „noaleosochozi?”
          ergo: szanownej redakcji oraz koleżeństwu forumowiczom rozlicznych prawdziwych euforii i błogostanów przy analizie dlaczego idzie ku dobremu ale jednak równocześnie koniec coraz bliżej
          ergo 2: podobnym przykładem jest dzisiejszy raport PGE gdzie wynik finansowy 2015 szacuje się na luziku na 3 miliardy straty i jednocześnie 4,3 miliardy zysku – życzymy miłego dnia[/quote]

          Co do PGE to sprawa jest trywialnie prosta – odpis w postaci utraty wartości składników majątku to zabieg czysto księgowy, bez jakiegokolwiek wpływu na cash (co jest „sztuczką” jakby dokładnie odwrotną do opisywanych przez Was praktyk kopalnianych). Odpis taki zależy od założeń jakie się przyjmie do modelu wyceny – jeśli bardzo chce się zrobić odpis to można np. „zaprognozować” wysokie ceny CO2 (na ten rok przyjęli sobie bodajże 10 albo 12 EUR a jest obecnie …poniżej 6 EUR).
          Zabieg do tego stopnia perfidny, że nawet nie biorą odpisu pod uwagę przy ustalaniu zysku od jakiego ma być wypłacana dywidenda.[/quote]
          Sugerujsze, że zarząd PGE jest perfidny i stosuje sztuczki księgowe? To dość poważne oskarżene.[/quote]

          Tak? nie bądź gołosłowny i wytłumacz dlaczego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Patronat honorowy

Nasi partnerzy

PGEPG SilesiaPSE

Zamów Obserwator Legislacji Energetycznej

W przypadku problemów z serwisem transakcyjnym prosimy o kontakt mailowy: [email protected]