Spis treści
Nowelizacja Prawa energetycznego, która została podpisana przez Prezydenta 2 kwietnia 2026 r., ma na celu ograniczenie zjawiska blokowania mocy przyłączeniowych do sieci. W praktyce wiele z nowych przepisów może stać się źródłem sporów pomiędzy inwestorami a operatorami. Dotyczy to w szczególności przepisów regulujących tzw. kamienie milowe oraz przepisów przejściowych.
Odblokowanie mocy przyłączeniowych
Z perspektywy interesu publicznego celem wydania warunków przyłączenia jest przyłączenie do sieci nowej instalacji. W dotychczasowym stanie prawnym na rynku wykształciła się praktyka, która nie realizowała tego założenia. Wiele podmiotów pozyskiwało warunki przyłączenia w celach spekulacyjnych, nie po to, aby faktycznie zrealizować inwestycję, a w celu zbycia warunków przyłączenia docelowemu inwestorowi, który zrealizuje projekt.
To z kolei prowadziło do ograniczenia możliwości uzyskania warunków przyłączenia do sieci przez podmioty, które faktycznie zamierzały zrealizować inwestycje.

Reforma przyłączeń do sieci ma na celu ograniczenie tego zjawiska. Przede wszystkim wprowadza ona rozwiązania, które mają na celu zwiększenia ryzyka inwestycyjnego po stronie podmiotów uzyskujących warunki przyłączenia (np. obowiązek ustanowienia zabezpieczenia). Dodatkowo reforma ogranicza okres obowiązywania warunków przyłączenia, czy też umów przyłączeniowych do sieci elektroenergetycznej, jeżeli inwestor nie podejmuje realnych działań inwestycyjnych.
Buduj albo oddaj przyłączenie
Jednym z instrumentów prowadzących do ograniczenia okresu obowiązywania nierealizowanej umowy przyłączeniowej jest wprowadzenie wymogu realizacji przez inwestorów tzw. kamieni milowych. Kamieniem tym jest przedstawienie przez inwestora pozwolenia na budowę, co ma potwierdzać, że inwestycja jest faktycznie realizowana.
Termin na przedstawienie pozwolenia na budowę różni się w zależności od rodzaju przyłączanej instalacji i wynosi od 24 (np. magazyny energii) do 60 miesięcy (zasilanie sieci trakcyjnej). Wymóg ten dotyczy przyłączeń do sieci o napięciu powyżej 1kV.
Skutkiem braku realizacji kamienia milowego jest wygaśnięcie umowy przyłączeniowej z mocy prawa. Konstrukcja ta – choć formalnie prosta – w istocie destabilizuje relacje kontraktowe i wprowadza istotną niepewność prawną na zaawansowanych etapach realizacji projektu.
Nieostre kryteria i uznaniowość ocen
Ustawodawca przewidział wyjątek od automatycznego wygaśnięcia umowy przyłączeniowej w przypadku wystąpienia okoliczności niezależnych od inwestora. Jedną z tych okoliczności jest przewlekłość postępowań administracyjnych, jeżeli podmiot przyłączany dochował należytej staranności w zakresie terminowego składania wniosków i uzupełnień (art. 7 ust. 2(b) pkt 5 Prawa energetycznego).
W praktyce zastosowanie tego wyjątku będzie wysoce problematyczne. Pojawią się fundamentalne pytania: czy inwestor dochował należytej staranności w toku uzyskiwania decyzji administracyjnych? W jakim zakresie odpowiada za działania organów publicznych? Ocena tych okoliczności ma charakter w znacznej mierze uznaniowy i wymaga każdorazowej analizy konkretnego stanu faktycznego.
To z kolei oznacza, że w przypadku opóźnienia w uzyskiwaniu pozwoleń na budowę spory będą nie tylko częste, ale również skomplikowane dowodowo. W centrum znajdzie się bowiem nie tyle sam fakt braku pozwolenia na budowę, ile ocena zachowania inwestora w procesie administracyjnym.
Wygaśnięcie ex lege jako źródło niepewności
Najbardziej kontrowersyjny jest jednak sam mechanizm wygaśnięcia umowy z mocy prawa. Skutek ten następuje automatycznie, niezależnie od woli stron i bez konieczności składania jakichkolwiek oświadczeń. Co więcej, potencjalnie każda ze stron może powołać się na wygaśnięcie umowy w dowolnym momencie, nawet na zaawansowanym etapie realizacji inwestycji. Taki stan rzeczy podważa podstawową funkcję umowy przyłączeniowej jako stabilnej podstawy realizacji inwestycji infrastrukturalnej.
Wypowiedzenie było lepszym rozwiązaniem
Znacznie bardziej racjonalnym rozwiązaniem byłoby przyjęcie konstrukcji opartej na prawie wypowiedzenia umowy przez operatora w przypadku niedostarczenia pozwolenia na budowę w terminie. Możliwość skorzystania z tego uprawnienia powinna zostać poprzedzona wyznaczeniem inwestorowi dodatkowego terminu na wykonanie obowiązków, czy też ewentualnie przedstawienie brakujących dokumentów.
Taki model zachowywałby równowagę między interesami stron. Operator miałby realne narzędzie do eliminowania „blokujących” projektów, a inwestor zachowywałby pewność co do obowiązywania umowy do momentu złożenia oświadczenia o wypowiedzeniu.
Co istotne, mechanizm ten ograniczałby pole do sporów interpretacyjnych i eliminował problem retrospektywnego ustalania momentu wygaśnięcia stosunku prawnego.
Problematyczne przepisy przejściowe
Nowelizacja wprowadza szereg innych przepisów, które zapewne również będą stanowić podstawę sporów miedzy inwestorami a operatorami. Dotyczy to zwłaszcza przepisów przejściowych, które zostały zmodyfikowane na ostatnim etapie prac legislacyjnych. Tytułem przykładu warto wskazać art. 11 ust. 1 ustawy zmieniającej. Przepis ten reguluje przypadek inwestorów, którzy uzyskali warunki przyłączenia przed wejściem w życie nowelizacji, ale nie zawarli umowy przyłączeniowej.
W takim przypadku musza oni złożyć zabezpieczenie w terminie 14 dni od dnia zawarcia umowy przyłączeniowej. Jeżeli tego nie zrobią, zgodnie z art. 11 ust. 4 pkt 1 „warunki przyłączenia tracą ważność”.
Jakie znaczenie dla inwestora będzie miało wygaśnięcie warunków przyłączenia, skoro ma on już zawartą umowę przyłączeniową? Z momentem zawarcia umowy przyłączeniowej, to właśnie umowa reguluje prawa i obowiązki stron. Warunki przyłączenia, wraz z projektem umowy, stanowią jedynie warunkowe zobowiązanie do jej zawarcia. Po zawarciu umowy, warunki przyłączenia stają się załącznikiem do umowy i tracą swój samodzielny byt.
W tym przypadku – zgodnie z art. 11 ust. 4 pkt 1 – wygaśnięcie warunków przyłączenia nie prowadzi do rozwiązania umowy przyłączeniowej. Jakie znaczenie prawne ma to „wygaśnięcie warunków przyłączenia”? Wykładnia przepisów przy założeniu racjonalności ustawodawcy nakazywałaby przyjąć, że w takim przypadku umowa przyłączeniowa pozostaje w mocy. Jednak operatorzy mogą twierdzić, że warunki są integralną częścią umowy i ich wygaśnięcie oznacza, że sama umowa też traci moc.
Co i kiedy wchodzi w życie
Należy też zasygnalizować, że dla interpretacji art. 11 ust. 1 problematyczne może być już samo ustalenie, co należy rozumieć przez moment wejścia w życie ustawy. Przepis ten wchodzi bowiem w życie z upływem 6 miesięcy od podstawowego terminu wejścia w życie nowelizacji (14 dni od ogłoszenia nowelizacji w dzienniku ustaw). Pojęcie „wejście w życie ustawy” można więc rozumieć albo jako 14 dni od momentu ogłoszenia nowelizacji w dzienniku ustawy albo jako 6 miesięcy od momentu ogłoszenia.
Rozstrzygnięcie powyższych kwestii będzie miało fundamentalne znaczenie dla inwestorów, którzy już uzyskali warunki przyłączenia, ale jeszcze nie zawarli umowy przyłączeniowej.
Jak zinterpretują to banki
Niepewność co do dalszego obowiązywania umowy przyłączeniowej ma bezpośredni wpływ na tzw. bankowalność projektów energetycznych. Instytucje finansujące oczekują przewidywalnych ram prawnych i minimalizacji ryzyk regulacyjnych. Niejasne przepisy przejściowej i mechanizm wygaśnięcia umów ex lege znacząco utrudnia ocenę ryzyka inwestycyjnego.
W efekcie inwestorzy mogą napotkać trudności w pozyskaniu finansowania, a koszt kapitału dla projektów energetycznych może wzrosnąć. To z kolei stoi w sprzeczności z celami transformacji energetycznej, wymagającej dynamicznego rozwoju nowych mocy wytwórczych.
Niepewność i ryzyko
Nowa regulacja, choć motywowana potrzebą uporządkowania rynku przyłączeń, w obecnym kształcie może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Automatyczne wygaśnięcie umowy przyłączeniowej zamiast stabilizować proces inwestycyjny – wprowadza niepewność, zwiększa ryzyko prawne i niemal nieuchronnie prowadzi do eskalacji sporów.
Jeżeli celem ustawodawcy jest rzeczywiste usprawnienie procesu przyłączania i odblokowanie mocy sieciowych, konieczne będzie ponowne przemyślenie przyjętej konstrukcji – w kierunku rozwiązań bardziej elastycznych, przewidywalnych i lepiej dostosowanych do realiów projektów infrastrukturalnych.
Przemysław Mazur – radca prawny, partner w kancelarii Romanowski i Wspólnicy