Spis treści
Warszawę ogrzeją jedne z największych pomp ciepła na świecie, ale głównym źródłem będzie gaz
W latach 2029-2035 Orlen Termika planuje zbudować pompy ciepła, korzystające przede wszystkim z ciepła ze ścieków, o łącznej mocy cieplnej 247 MW. Będzie to jeden z największych na świecie, o ile nie największy, system pomp ciepła zasilających miasto. Dla porównania średnioroczna moc cieplna dostarczana odbiorcom w Warszawie wynosi ok. 1,1 GW, podczas gdy moc szczytowa może przekraczać 3 GW.
Orlen rozpoczyna także budowę największego w Europie magazynu ciepła – wysokiego na 65 metrów termosu, o pojemności 61 tys. m sześć. w elektrociepłowni na Żeraniu, gdzie ciepłownicy będą w stanie magazynować ok. 2800 MWh ciepła z mocą ok. 230 MW. W dodatku do istniejącego już, o połowę mniejszego, magazynu ciepła na Siekierkach, dołączyć ma drugi, taki sam. Oznacza to, że łączne możliwości akumulacji ciepła w Warszawie przekroczą 0,5 GWh (z ponad 0,5 GW mocy). Na Siekierkach, do 2032 roku, stanąć ma także kocioł elektrodowy o mocy 130 MW, który wykorzystywać będzie tani nadmiarowy prąd, np. z instalacji fotowoltaicznych czy farm wiatrowych.
Warszawscy ciepłownicy planują także dobudować układy kondensacji spalin do istniejących i nowych bloków gazowych i biomasowych, z których część wyposażona będzie w dodatkowe pompy ciepła, zwiększające efektywność odzysku ciepła.

Cały program inwestycyjny na lata 2025-2035 przewiduje 17 mld zł nakładów, z czego większość koncern wyda na nowe źródła wytwórcze. Najwięcej (ok. 40%) pochłoną inwestycje w pompy ciepła, nieco ponad 30% Orlen Termika wyda na nowy blok gazowo-parowy na Siekierkach (500 MW elektrycznych i 350 MW cieplnych). W tym celu powstaje już 16-kilometrowy gazociąg Gassy-Siekierki, a Stoen planuje budowę 11-kilometrowej sieci kablowej 220 kV przez pół miasta.
Pomimo ogromnych nakładów inwestycyjnych na odnawialne źródła energii (pompy ciepła, biomasę) i akumulatory, Orlen Termika zakłada, że w 2035 roku 81% ciepła dla Warszawy powstawać będzie z gazu, 9% z biomasy, 5% z pomp ciepła, 3% z prądu, niespełna 1% z RDF (odpadów), a niespełna 0,5% z oleju opałowego. Za 10 lat węgiel kamienny ma zostać całkowicie wyeliminowany z wykorzystania w systemie ciepłowniczym stolicy. Oznacza to kolejny spadek popytu na ten surowiec o ponad milion ton.
– Znacząco poprawi to jednocześnie sprawność wytwarzania. Nasze najnowsze bloki węglowe fluidalne z przełomu lat dwutysięcznych, osiągają 40% sprawności, a starsze kotły węglowe miały jeszcze mniejszą sprawność. Nowe bloki gazowe z kondensacją będą osiągać 60% sprawności cieplnej, a w połączeniu z produkcją energii elektrycznej ich sprawność będzie przekraczać 90% − wyliczał podczas spotkania z dziennikarzami Michał Olszewski, wiceprezes Orlen Termika. Jak dodawał, będzie to jednocześnie oznaczać niższe koszty emisji CO2 i ostatecznie niższe koszty produkcji ciepła dla mieszkańców.
− Dzisiejsza cena ciepła w Warszawie, wliczając w to wytwarzanie i przesył, wynosi 143 zł/GJ i należy do najniższych w Polsce. Cena samego ciepła, za co odpowiada Orlen Termika, natomiast spadła ze 114 do niespełna 106 zł/GJ – dodał podczas spotkania Andrzej Gajewski, prezes Termiki. Jak dodał, dzieje się tak pomimo wzrostu systemu ciepłowniczego miasta, przy jednoczesnym spadku zużycia jednostkowego przez odbiorców w efekcie termomodernizacji. – Dzisiejsza moc zamówiona przez odbiorców jest w zasadzie taka sama jak 10 lat temu, chociaż w tym czasie liczba przyłączonych odbiorców znacząco wzrosła – wyliczał prezes Gajewski.
Opłata kogeneracyjna w 2026 roku o połowę w górę
Opłata kogeneracyjna to następna doliczana do rachunków odbiorców energii elektrycznej pozycja, która w przyszłym roku znacząco wzrośnie. Tym razem chodzi o opłatę kogeneracyjną, z której pokrywa się premie dla jednostek CHP, które dostają premie kogeneracyjne. Zgodnie z projektem odpowiedniego rozporządzenia Ministra Energii, opłata ma wzrosnąć z 3 do 4,36 złotych za MWh. Ministerstwo wyliczyło, że biorąc pod uwagę zużycie wszystkich odbiorców, opłata powinna wynieść 3,51 złotych za MWh, ale ponieważ odbiorcy energochłonni mają ulgę, to reszta musi się zrzucić właśnie po 4,36 zł za MWh.
Wcześniej Prezes URE podniósł na przyszły rok o połowę opłatę mocową, pokrywającą koszty rynku mocy, a opłatę OZE, pokrywającą koszty wsparcia dla źródeł odnawialnych – ponad dwukrotnie.
Prawie 3 mld rekompensat dla energochłonnych w 2024 roku
W zeszłym roku polski regulator przyznał ponad 2,9 mld zł tytułem rekompensat dla 97 przedsiębiorstw energochłonnych. Była to najwyższa kwota w historii tego systemu wsparcia, a jej wysokość była spowodowana wzrostem cen uprawnień do emisji CO2, według danych URE, średnia cena rozliczeń uprawnień do emisji wynosiła 406 zł za tonę, podczas gdy w 2023 roku było to 391 zł za tonę.
Najwięcej pieniędzy, prawie miliard złotych trafiło do sektora hutnictwa stali, a dodatkowo prawie 145 mln zł do branży odlewniczej żeliwa. Niemal 900 mln zł trafiło do przemysłu papierniczego, a niemal 275 mln zł – rafinerie ropy.
W ciągu sześciu lat funkcjonowania systemu, podmiotom z sektorów energochłonnych przyznanych zostało łącznie ponad 9,25 mld zł wsparcia w ramach rekompensat.
MKiŚ chce ulżyć oszukanym przy Czystym Powietrzu
Ministerstwo klimatu ujawniło projekt ustawy, przewidujący m.in. zawieszenie ściągania nierozliczonych zaliczek od poszkodowanych beneficjentów programu Czyste Powietrze. Chodzi przede wszystkim o osoby wykorzystane przez nieuczciwych wykonawców, od których wojewódzkie fundusze ochrony środowiska domagają się zwrotu przyznanych dotacji.
Przepisy mają dotyczyć tych, którzy zgłosili się do programu przed jego zawieszeniem przed rokiem, dostali zaliczki, jednak ze względu na nierzetelność wykonawcy nie mogli jej potem rozliczyć. Według NFOŚiGW, przez zawieszeniem w ramach Czystego Powietrza akceptowano wnioski niemal automatycznie i wypłacano pieniądze bez rzetelnej weryfikacji.
Niemiecki LEAG może dostać 1,75 mld euro pomocy
Komisja Europejska zgodziła się, aby niemiecki rząd mógł udzielić 1,75 mld euro pomocy publicznej LEAG – firmie, firmie produkującej energię elektryczną z węgla brunatnego. Pomoc ma zrekompensować koncernowi koszty odstawienia źródeł na węgiel brunatny do 2038 roku. W kwocie zawierają się koszty wcześniejszego zamknięcia elektrowni i kopalń na Łużycach i w Brandenburgii, w tym koszty osłon socjalnych oraz utracone zyski, wyliczone według specjalnej formuły.
Zgodnie z obowiązującymi planami niemieckiego rządu, produkcja energii z węgla kamiennego i brunatnego zostanie zakończona w 2038 roku. W 2021 roku Niemcy zwrócili się do Komisji o zgodę na pomoc publiczną dla LEAG i RWE. KE zgodziła się na przyznanie RWE 2,6 mld euro pomocy w związku ze wcześniejszym zamknięciem elektrowni węglowych w Nadrenii pod koniec 2023 roku.
